Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Konsumenci mogą zyskać na sporze urzędników

29 czerwca 2018

Biznes

Jeżeli niektóre urzędy twierdzą, że uproszczenia dla przedsiębiorców postawią w gorszej sytuacji osoby fizyczne, należy zmienić kodeks postępowania administracyjnego tak, aby przyjazne regulacje objęły wszystkich - twierdzi Ministerstwo Gospodarki.

Założenia do prawa działalności gospodarczej (PDG) - ustawy, która ma zastąpić tę o swobodzie działalności gospodarczej (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 672 ze zm.) - budzą emocje. Przeciw wielu zapisom zaprotestowały m.in. Komisja Nadzoru Finansowego oraz Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Instytucje te zaapelowały, aby w ogóle nie podlegały pod nowe regulacje. Jak wyjaśniały, zwiększenie uprawnień przedsiębiorców (chodzi m.in. o ograniczenia w możliwości przeprowadzania kontroli) przełoży się na większe ryzyko dla konsumentów.

Resort gospodarki nie podziela tych wątpliwości. Z dokumentów przygotowanych na konferencję uzgodnieniową jasno wynika: zarówno KNF, jak i UOKiK będą podlegały nowemu prawu. Jednak i inne instytucje, w tym Ministerstwo Finansów i Rządowe Centrum Legislacji, wytaczają najcięższe działa, twierdząc, że ustawa byłaby niezgodna z konstytucyjną zasadą równości. Kreuje bowiem nowe uprawnienia dla przedsiębiorców, którzy zyskają zbyt uprzywilejowaną pozycję względem konsumentów.

- Konstytucyjnej zasady równości nie możemy traktować jako normy absolutnej, prowadzącej do stworzenia gospodarki socjalnej - przestrzega jednak dr Mariusz Bidziński, wspólnik w kancelarii Chmaj i Wspólnicy.

- Jedne reguły rządzą procesami gospodarczymi, inne zaś są właściwe w obrocie konsumenckim - przekonuje.

Ministerstwo Gospodarki postanowiło wszakże zastosować inną argumentację. "W ocenie MG wprowadzenie omawianych rozwiązań do PDG nie stoi na przeszkodzie, aby wprowadzić proponowane rozwiązania do k.p.a. i w ten sposób nadać im charakter uniwersalny" - czytamy w odpowiedzi resortu na zarzut, że różne reguły prowadzenia postępowań administracyjnych doprowadzą do nierówności.

Jednak w ocenie dr. Bartłomieja Wróblewskiego, konstytucjonalisty i dyrektora Instytutu Prawa SWPS Poznań, procedowanie PDG to idealny przykład instrumentalnego stanowienia prawa.

- Jeśli sam projektodawca dostrzega potrzebę zmian w innych aktach prawnych, powinien już na tym etapie zaproponować, co dokładnie i w jaki sposób należy zmienić - mówi dr Wróblewski.

- Skoro regulacje proponowane przez ministerstwo pociągają za sobą konieczność nowelizacji innych przepisów, to obowiązkiem ministerstwa jest zaproponowanie rozwiązań kompleksowych. Przerzucanie tego obowiązku na inne podmioty nie może mieć miejsca - wtóruje dr Bidziński.

Z PDG związany jest też inny kłopot, na który zwraca uwagę Ministerstwo Sprawiedliwości. Zakwestionowało ono niemal połowę spośród 15 zasad, na których ma się opierać nowa ustawa. Podstawowy argument: to wszystko jest już w konstytucji.

I tu jednak resort gospodarki nie planuje ustępstw. Jak tłumaczy, reguły takie jak obowiązek przyjaznej interpretacji przepisów, zasada praworządności czy obiektywizmu to nie powielenie norm wynikających z konstytucji, lecz ich rozwinięcie, wskazówka dla urzędników.

Doktor Wróblewski jednak i wobec tego wyjaśnienia jest sceptyczny.

- Jest taka paremia: prawo nakazuje, a nie uczy. Ustawa nie może przede wszystkim nauczać urzędników, jak postępować z przedsiębiorcami; nie jest od dawania wskazówek - podsumowauje prawnik.

Jeśli sam projektodawca dostrzega potrzebę innych zmian, to powinien je zaproponować

Patryk Słowik

patryk.slowik@infor.pl

W trakcie konferencji uzgodnieniowej

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.