Wyzwanie przede wszystkim dla małych i średnich przedsiębiorców
@RY1@i02/2017/194/i02.2017.194.18300060d.801.jpg@RY2@
Dr Agnieszka Szymecka-Wesołowska wiceprezes zarządu Fundacji Europejski Instytut Suplementów i Odżywek
Czy regulacja rynku suplementów diety jest konieczna?
Projekt stawia sobie słuszne cele: jest wiele aspektów, które wymagają interwencji prawodawcy i które sama branża postuluje już od dawna. Mam jednak wątpliwości, czy narzędzia, które proponuje, rzeczywiście je realizują. Zmiany w zakresie reklamy nie wpłyną w mojej ocenie na zapewnienie skuteczniejszego nadzoru nad rynkiem. Zgodnie z raportem NIK z lutego br., do głównego inspektora sanitarnego wpływa ok. 600 powiadomień miesięcznie. Średni czas weryfikacji zgłoszeń produktów przez GIS to 455 dni. Niektóre postępowania wyjaśniające trwają ponad kilka lat. Wynika to oczywiście nie ze złej woli organu, ale ze zwykłych ograniczeń zasobów kadrowych i finansowych. NIK uznała więc, że rynek suplementów diety nie jest dostatecznie nadzorowany przez służby państwowe. Pytanie więc, co zrobić, żeby ten nadzór usprawnić. Jedyne rozwiązanie, jakie projekt wprowadza w tym zakresie, to opłata od zgłoszenia i od korekty zgłoszenia. W założeniu ma to wpłynąć na spadek liczby notyfikowanych produktów, ale przecież zmniejszenie liczby zgłoszeń nie oznacza jeszcze skuteczniejszej kontroli rynku. Projekt przewiduje też karę pieniężną dla suplementów wprowadzanych do obrotu bez zgłoszenia w GIS. Założenie jak najbardziej słuszne, ale tu pojawia się chyba największa wątpliwość. Dlaczego kara za nielegalne wprowadzenie do obrotu suplementu diety ma wynosić ponad 400 tys. zł (stukrotność przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia), podczas gdy kara za nieprawidłową reklamę aż 20 mln zł? Trudno znaleźć racjonalną odpowiedź na to pytanie.
Czy projektowane zmiany będą stanowić utrudnienie dla branży?
Dla producentów problemem mogą być na pewno nowe wymogi w zakresie znakowania suplementów. Pojawiają się bowiem bardzo drobiazgowe wymagania, np. konieczność zamieszczenia dodatkowej informacji na opakowaniu. Pomijam już, że zgodnie z obecnymi przepisami na każdym suplemencie musi znaleźć się stwierdzenie, że suplementy diety nie mogą być stosowane jako substytut (zamiennik) zróżnicowanej diety, które jest analogiczne do proponowanego. Nie wiadomo, czy teraz producent miałby obowiązek zamieszczać oba.
Pojawia się też pytanie o zrozumiałą ¬ dla konsumenta definicję" normalnej diety" i "zróżnicowanej diety", a także czy każda "normalna" dieta wymaga suplementowania, co może sugerować powyższe twierdzenie.
Problemem jest niedoprecyzowanie przepisów. Nowe ostrzeżenie ma też mieć ściśle określony format: musi pojawić się na froncie etykiety, być oddzielone niebieskim paskiem o szerokości 1 mm i nie może zajmować mniej niż 20 proc. opakowania. I tu oczywiście rodzą się praktyczne wątpliwości, np. czy niebieski pasek należy wliczać w 20 proc. powierzchni opakowania, jak liczyć 20 proc. w przypadku butelek itd.
Pytanie też, jak te nowe wymogi z zakresu znakowania mają się do suplementów produkowanych w UE. Nowe wymagania znacznie wykraczają poza wymogi, jakich w oznakowaniu suplementów wymagają przepisy unijne. Zagraniczni przedsiębiorcy nie muszą ich stosować. Objęcie zaś tym wymogiem tylko producentów krajowych prowadziłoby do stworzenia nierównych warunków i obniżałoby konkurencyjność krajowych przedsiębiorstw.
W wersji projektu nie ma przepisów przejściowych. Jakie problemy rodziłby ich brak?
Istnieje wątpliwość, czy z prawnego punktu widzenia dozwolone byłoby w ogóle wprowadzenie jakichkolwiek zmian w sposobie znakowania suplementów diety bez określenia okresu przejściowego. Zgodnie bowiem z art. 3 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady nr 1169/2011, jeśli wprowadzane są nowe wymogi w zakresie znakowania lub reklamy - to po wejściu ich w życie musi być przewidziany okres przejściowy (chyba że mamy do czynienia z należycie uzasadnionymi przypadkami). W okresie przejściowym zaś środki spożywcze - a więc także suplementy diety - oznaczone etykietami niezgodnymi z nowymi przepisami mogą być wprowadzane na rynek, a zapasy środków spożywczych, które zostały wprowadzone na rynek przed zakończeniem okresu przejściowego, mogą być sprzedawane aż do wyczerpania. Miejmy więc nadzieję, że polski prawodawca będzie pamiętał o tym obowiązku. ⒸⓅ
Rozmawiał Jakub Styczyński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu