Apteka dla aptekarza z luką, ale dla małych
Ograniczenia dopiero weszły w życie, a już niektórzy szukają sposobu na ich obejście. Dużym sieciom się to nie uda, ale drobny biznes może wykorzystać wątpliwości
Zezwolenie na prowadzenie apteki mogą uzyskać tylko farmaceuci. I to pod warunkiem, że prowadzą mniej niż cztery placówki. Takie restrykcje na rynku obowiązują od 25 czerwca 2017 r. Weszły na mocy ustawy z 7 kwietnia 2017 r. o zmianie ustawy - Prawo farmaceutyczne (Dz.U. z 2017 r. poz. 1015).
W praktyce więc wszelkie przekształcenia własnościowe zostały ograniczone do minimum. Sieci apteczne nie będą już mogły skupować nierentownych placówek od indywidualnych farmaceutów. Nie spełniałyby bowiem warunku ilościowego.
Jednak jest jeden wyjątek. Jeśli tylko ktoś prowadzi aptekę w formie spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, nadal będzie mógł ją sprzedać. A dokładniej - będzie mógł zbyć udziały w spółce. Kupiec, stając się udziałowcem, w praktyce zostanie również właścicielem apteki.
Niektóre media obwieściły to jako gigantyczną lukę w ustawie. Część prawników przekonuje, że ekspansja sieci aptecznych będzie dalej trwała. Ale to nieprawda.
Paweł Trzciński, rzecznik głównego inspektora farmaceutycznego, zapewnia, że nie wchodzi w grę, by udziały w spółkach nabywali rynkowi giganci. Ci - z uwagi na art. 99 ust. 3 w związku z art. 37ap prawa farmaceutycznego - stracą zezwolenia. Największe sieci apteczne już teraz przekraczają bowiem zasadę maksimum 1 proc. aptek w prawie wszystkich województwach.
Luka więc dotyczy tylko tych, którzy do tej pory nie prowadzili apteki albo prowadzili mikrosieć. Ci rzeczywiście będą mogli dokonać zakupu. Sęk w tym, że może być problem ze znalezieniem chętnych do sprzedaży. Biznes apteczny w formie spółek z o.o. - które nie należą do sieci aptecznych - prowadzi bowiem zaledwie ok. 400 osób w całej Polsce.
Najprawdopodobniej więc patent polegający na wykupieniu udziałów w spółce będzie stosowany w dwóch przypadkach. Po pierwsze, prowadzący apteki, którzy chcieliby przekazać swój dobytek dzieciom, będą mogli to zrobić. I to nawet wówczas, gdy nie są one farmaceutami. Po drugie, właściciele spółek z aptekami jako składnikiem przedsiębiorstwa, którzy chcą się udać na emeryturę, nie będą musieli za wszelką cenę szukać aptekarzy. Ich biznes będzie mógł kupić również ktoś, kto farmaceutą nie jest. Warunkiem jest oczywiście to, by sprzedający sprzedał swoje udziały w spółce, a nie samą nieruchomość.
@RY1@i02/2017/122/i02.2017.122.21500010b.801.jpg@RY2@
fot. Bartosz Krupa/East News
Paweł Trzciński rzecznik prasowy głównego inspektora farmaceutycznego
Jeśli nowy udziałowiec w sp. z o.o. nie będzie przekraczał limitu antykoncentracyjnego, to nabywca nie musi być farmaceutą. Nie planujemy w takich przypadkach cofać zezwolenia na prowadzenie apteki. To byłoby działanie prawa wstecz
Patryk Słowik,
Jakub Styczyński
C3
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu