Nakaz wycofania produktu z rynku nie musi być dla firmy katastrofą
Każde, nawet bardzo dbające o porządek i higienę przedsiębiorstwo narażone jest na zanieczyszczenie lub skażenie jego wyrobów. Koszty mogą pójść w miliony
Zgodnie z unijnymi przepisami oraz regulacjami krajowymi zarówno producenci, importerzy, jak i sprzedawcy produktów żywnościowych muszą zapewnić kupującym należyty poziom bezpieczeństwa. Z ostatnich danych towarzystwa ubezpieczeniowego AIG wynika, że w ubiegłym roku większość wycofanych z rynku produktów spożywczych uległa mikrobiologicznemu zanieczyszczeniu, odkryto w niej (podczas kontroli) ślady mikroorganizmów patogennych (261 przypadków), metali ciężkich (73), alergenów (114), mykotoksyn, pleśni (74), pestycydów (24), ciał obcych (43) oraz odnotowano niewłaściwy skład (51).
Rynek pod kontrolą
Analizą tego typu wyrobów znajdujących się w Polsce zajmuje się Inspekcja Handlowa, która o naruszeniach może powiadomić Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Jemu z kolei przysługuje prawo ewentualnego wszczęcia postępowania administracyjnego. Podstawą mogą być również sygnały od konsumentów oraz nadzorów innych państw Unii Europejskiej.
Gdy w wyniku kontroli szef UOKiK stwierdzi, że wyrób rzeczywiście stwarza zagrożenie dla zdrowia i życia, może nałożyć na wytwórcę lub dystrybutora dodatkowe obowiązki, między innymi wycofania z obrotu, oznakowania ostrzeżeniami o zagrożeniach, publikacji w prasie komunikatu dla konsumentów, wyeliminowania zagrożenia, a nawet odkupienia produktów od osób, które weszły już w ich posiadanie. Prócz tego wyroby niespełniające wymagań bezpieczeństwa wpisywane są przez UOKiK do Rejestru Produktów Niebezpiecznych, a na odpowiedzialnego za taki proceder przedsiębiorcę może zostać nałożona kara finansowa w wysokości do 100 tys. zł. Szef urzędu natomiast z własnej inicjatywy może także poinformować opinię publiczną poprzez media o wyrobie stwarzającym zagrożenie.
Polisa CPI
Koszty represji mogą być ogromne. Po ogłoszeniu przez Europejski Urząd Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) ostrzeżenia przestrzegającego przed jednym z rodzajów spożywczego oleju palmowego w poważne kłopoty wpadł producent popularnego kremu czekoladowego. Zastąpienie przez zamiennik niebezpiecznej substancji, będącej podstawą produkcji (w fabrykach wykorzystywano 185 tys. ton takiego oleju rocznie), kosztowało ok. 22 mln euro. Firma nie planowała takiego wydatku, wystąpiła więc o odszkodowanie.
Przed tego rodzaju wypadkami można się zabezpieczyć. Służą do tego stosunkowo mało jeszcze popularne w Polsce polisy ubezpieczeniowe CPI (z ang. Contaminated Product Insurance). Część związanych z tego rodzaju zagrożeniami ryzyk pokrywana jest w ramach standardowej polisy od odpowiedzialności cywilnej (OC). Jednak nie tylko w razie najbardziej bodaj dotkliwego nakazu wycofania wadliwego wyrobu z rynku i odkupienia go od konsumentów w znacznej większości przypadków nie uchroni ono firmy przez poważną stratą finansową. Dobrej jakości polisa CPI, najlepiej przeznaczona dla konkretnej branży, na przykład spożywczej albo automotive, może pokryć nieplanowane koszty takiej operacji, a także związanej z nią akcji marketingowej, oraz działań związanych z odbudową nadszarpniętej reputacji. W katalogu ryzyk jednego z towarzystw znajduje się nawet zapis chroniący przed działaniami szantażystów. Gdy z przedsiębiorstwem skontaktuje się osoba żądająca okupu za nieujawnienie kosztownej dla firmy informacji, ubezpieczyciel może wziąć na siebie ryzyko ewentualnej wypłaty.
Tego rodzaju polisy, jak twierdzą specjaliści, najlepiej sprzedają się na razie w firmach prowadzących handel zagraniczny. Straty wynikające z ewentualnego wycofania wadliwego lub szkodliwego wyrobu z rynku niemieckiego czy też w Stanach Zjednoczonych mogą być bowiem znacznie większe niż w kraju. W dodatku przed zawarciem umowy o ewentualnej kooperacji zagraniczni odbiorcy hurtowych partii towaru (sieci handlowe czy też sprzedawcy) domagają się takiego ubezpieczenia.
Produkty wrażliwe
W przypadku wyrobów importowanych lub eksportowanych ostrzeżenia o niebezpiecznych produktach lub zawierających substancje mogące mieć niekorzystny wpływ na zdrowie i życia człowieka oraz zwierząt przekazywane są przez międzynarodowy system RASFF. Biorą w nim udział wszystkie państwa należące do UE oraz Norwegia, Liechtenstein i Islandia.
- Na zagranicznych rynkach coraz częściej dochodzi do wycofań zarówno wyrobów spożywczych, takich jak mięso, owoce, słodycze, ale również, może nawet przede wszystkim, produktów dla niemowląt, małych dzieci, oraz matek karmiących - zauważa Michał Krukowski, specjalista ds. ubezpieczeń OC i zarządzania kryzysowego w korporacji AIG Europe Limited.
Zwrot pieniędzy i odszkodowanie
Zgodnie ze standardową procedurą UOKiK wycofanie produktu od konsumentów oznacza, że wytwarzająca taki wyrób firma musi go odkupić za całkowitą cenę, po jakiej został nabyty. Posiadaczom dowodu zakupu przysługuje prawo wystąpienia z roszczeniem odszkodowawczym wobec dystrybutora, u którego zaopatrzyli się w taki wyrób. Nie ma przy tym znaczenia stopień zużycia, zniszczenia czy konsumpcji produktu. Wystarczy paragon czy faktura, aby sprzedawca był zobowiązany do zwrotu przeznaczonej na zakup kwoty. Firma handlowa może natomiast na takiej podstawie domagać się odszkodowania od producenta.
Aleksandra Puch
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu