Hazard po zmianach. Automaty w rękach państwa
Quizomaty i podwójne karanie. Regulacje pełne wątpliwości
Budząca kontrowersje nowelizacja ustawy o grach hazardowych przyjęta została na ostatnim posiedzeniu Senatu i w czwartek podpisana przez prezydenta. Wejdzie w życie już 1 kwietnia 2017 r. Akt nowelizujący ustawę z 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 471) był przygotowany przez rząd, w założeniu miał ucywilizować rynek i doprecyzować wiele niejasności, które powstały na bazie dotychczas obowiązujących regulacji. Skończyło się jednak tylko na deklaracjach.
W praktyce bowiem nowe przepisy służyć będą jedynie celom fiskalnym i położeniu państwowej ręki na sektorze, który do tej pory był w ogromnej mierze prywatny. Opinie co do oceny tego posunięcia są podzielone, ale uczciwość wymaga przyznania, że istnieją pewne racje po stronie ustawodawcy. Problem jednak w tym, że nie zdecydował się na rozwiązanie najbardziej palących problemów. Tych, które powstają od lat na kanwie niedoskonałych przepisów ustawy hazardowej.
Nie rozwiązano problemu wycieku za granicę pieniędzy z rynku zakładów wzajemnych. Obecnie 90 proc. obrotów na nim generują firmy w ogóle niezarejestrowane i nieodprowadzające w Polsce podatków. Wiele instytucji państwowych walczy nie z tymi przedsiębiorcami, lecz z tymi, którzy reklamują ich usługi. W efekcie kary nakładane są nie na tych, którzy tworzą wielki nielegalny biznes, na którym się bogacą, lecz na administratorów stron internetowych o niedużym zasięgu czy restauratorów. A jednocześnie co sprytniejsi spośród tych ostatnich - i posiadający dobrą obsługę prawną - unikają konsekwencji. Branża bukmacherska apelowała o poprawienie dziurawych jak ser przepisów. Bezskutecznie.
Wszystko wskazuje na to, że nierozwiązany pozostanie problem funkcjonowania nielegalnych automatów do gier. Ustawodawca postanowił znacjonalizować ten rynek, tłumacząc to troską o zdrowie obywateli. Nie zrobił jednak nic, by przeciwdziałać obchodzeniu ustawowych regulacji przez co sprytniejszych. I tak w wielu miejscach nadal będą stały automaty do gier. Tyle że formalnie będą się one nazywały quizomatami czy też automatami do gier zręcznościowych (a nie losowych) albo wreszcie urządzeniami o walorach historyczno-poznawczych. Cel ich istnienia jest taki sam: umożliwienie grania na nich tym, którzy lubią dreszczyk emocji. Ale już prawna kwalifikacja nie tak oczywista jak w przypadku jednorękiego bandyty. Ustawodawca tego problemu jednak nie dostrzegł, przez co tak jak do tej pory Ministerstwo Finansów toczyło długie sądowe batalie z przedsiębiorcami, tak będzie je prowadziło dalej.
Ważne
Za ten sam czyn będzie mogło zostać ukaranych wiele osób, a sankcje pieniężne będą się kumulowały. W efekcie istotne dla fiskusa stanie się to, by do niezgodnego z prawem działania przypisać możliwie najwięcej winnych osób.
Nowym problemem, który się pojawił, jest kwestia dopuszczalności podwójnego karania za naruszenie przepisów ustawy. W swoich działaniach politycy postanowili bowiem iść dalej, niż pozwala na to orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego. Eksperci nie mają zaś wątpliwości: przyjęto model karania administracyjnego, który jest nieznany polskiemu prawu. Za ten sam czyn będzie mogło zostać ukaranych wiele osób, a sankcje pieniężne będą się kumulowały. W efekcie istotniejsze dla fiskusa stanie się nawet nie to, by wykryć jak najwięcej nieprawidłowości, lecz to, by do danego niezgodnego z prawem działania przypisać możliwie najwięcej winnych osób.
Ustawodawca wszystkie te mankamenty będzie miał okazję poprawić już niebawem. Tuż przed przyjęciem nowych przepisów wicepremier Jarosław Gowin zapowiedział bowiem, że niebawem rozpoczną się prace nad kolejną wersją ustawy hazardowej. Co siłą rzeczy świadczy też o poziomie regulacji dopiero co przyjętych.
Podwójne sankcje na bakier z konstytucją
Kary muszą być wysokie, by odstraszać chętnych do naruszania prawa. A regulacje nie pozostawiać furtki, by przepisy nie były obchodzone. Z tego założenia wyszło Ministerstwo Finansów przy przygotowywaniu nowego brzmienia jednego z najczęściej stosowanych przepisów ustawy o grach hazardowych, czyli art. 89. W brzmieniu, które obowiązywać ma od 1 kwietnia 2017 r., zmieniła się wysokość kar. Ponadto ustawodawca zdecydował się istotnie rozszerzyć krąg osób, które mogą podlegać karze.
Tabela 1. Nowe wysokości kar, szerszy krąg karanych ⒸⓅ
|
Urządzający gry hazardowe bez koncesji lub zezwolenia |
100 proc. przychodu |
|
Urządzający gry na automatach poza kasynem |
12 tys. zł od każdego automatu |
|
Uczestnik (czyli gracz) |
100 proc. uzyskanej wygranej |
|
Urządzający gry hazardowe bez koncesji lub zezwolenia: a) w przypadku gier na automatach b) w przypadku innych gier |
100 tys. zł od każdego automatu 5-krotność opłaty za wydanie koncesji lub zezwolenia |
|
Urządzający gry, którzy posiadają koncesję lub zezwolenie, ale naruszają jego warunki |
do 200 tys. zł |
|
Posiadacze samoistni i zależni lokali, w których znajdują się niezarejestrowane automaty do gier (np. restauratorzy, właściciele punktów ksero, dyskotek) |
100 tys. zł od każdego automatu; niezależnie od tego, czy karą za dany automat został już obciążony urządzający grę |
|
Uczestnik (czyli gracz) |
100 proc. uzyskanej wygranej niepomniejszonej o kwoty wpłaconych stawek |
Poszerzenie kręgu osób, które podlegają karze, to działanie racjonalne, gdyż przez wiele lat obowiązywania ustawy pojawiał się problem z egzekwowaniem odpowiedzialności. Celnicy jako urządzających gry traktowali przedsiębiorców, w których lokalach gra była prowadzona. Było to jednak działanie nadmierne i często kwestionowane przez sądy. Najczęściej bowiem restaurator jedynie udostępniał powierzchnię swojego lokalu innemu podmiotowi, który uiszczał umówioną kwotę, zaś pobierał pieniądze z tytułu organizowanych gier. Rzecz w tym, że wielokrotnie byli to przedsiębiorcy zarejestrowani poza granicami Polski, do których celnicy mieli utrudniony dostęp. Mówiąc wprost: łatwiej było ukarać restauratora, który był na miejscu, niż właściciela automatu. Tyle że było to wątpliwe pod względem legalności takiego działania. Stąd też nowelizacja art. 89 ustawy hazardowej. Teraz karać można i urządzającego nielegalną grę, i posiadacza lokalu, w której znajdują się niezarejestrowane automaty. Kara w takim przypadku wynieść może nie 12 tys. zł jak dotychczas, ale nawet 100 tys. zł, i to od każdego automatu!
Niezgodność z ustawą zasadniczą
Ustawodawca nie ustrzegł się niestety poważnego błędu legislacyjnego przy tworzeniu nowego brzmienia art. 89 ustawy hazardowej. Dzięki dodaniu dodatkowych przepisów - organy administracji publicznej (np. urzędy celne) będą mogły m.in. nakładać kary pieniężne wprost na właścicieli lub najemców lokali, w których stoją niezarejestrowane automaty do gier. A więc nie tylko na urządzających gry hazardowe, jak obecnie, ale również na wynajmujących bądź wydzierżawiających im powierzchnię pod automaty!
Najprościej pokazać to można na przykładzie.
PRZYKŁAD 1
Kara za dwóch za te same automaty
Celnicy otrzymują informację, że w barze Judasz znajdują się niezarejestrowane automaty do gier. Przypuszczenia okazują się prawdziwe. Zajętych przez funkcjonariuszy zostaje 10 automatów należących do firmy Automatyzm. Następnie organ administracji publicznej wymierza karę pieniężną w wysokości miliona złotych Automatyzmowi, taką samą - właścicielowi Judasza - lokalu, w którym stały automaty. Łącznie nałożono więc kary w wysokości 2 mln zł za 10 automatów.
Problem polega na tym, że z treści art. 89 wynika, iż przyjęto model podwójnego karania, podczas gdy wysokość kar pieniężnych uzależniona jest od liczby automatów, na których prowadzona była nielegalna gra. Można także sobie wyobrazić karanie potrójne czy poczwórne - wystarczy, że wśród naruszycieli znajdą się przedstawiciele innych grup wymienionych w art. 89 ust. 1 ustawy hazardowej.
@RY1@i02/2017/002/i02.2017.002.050000100.802(c).jpg@RY2@
PAŃSTWO Z ARESZTOWAŁO AUTOMATY
Problem kumulacji
Kumulowanie się kar wynika z przepisów ustawy z 29 sierpnia 1997 r. - Ordynacja podatkowa (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 613 ze zm.), ustawy z 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 380 ze zm.) oraz wzajemnej relacji między nimi. Aby kary się nie kumulowały, należałoby bowiem sięgnąć do pojęcia odpowiedzialności solidarnej. Ta jest zastrzeżona co do zasady dla zobowiązań cywilnoprawnych, przy czym art. 369 kodeksu cywilnego stanowi, że zobowiązanie jest solidarne, jeżeli wynika z ustawy lub z czynności prawnej.
Do kar pieniężnych wymierzanych na podstawie ustawy hazardowej stosuje się jednak przepisy ordynacji podatkowej. Ta zaś milczy na temat odpowiedzialności solidarnej.
Efekt? Jeśli w ustawie hazardowej, np. w art. 89 ust. 6, nie znajduje się wskazanie, że odpowiedzialność naruszycieli jest solidarna (a się nie znajduje), nie można jej przyjąć w sposób dorozumiany. A to prowadzi do wniosku, że za okoliczność prowadzenia gry na tych samych niezarejestrowanych automatach można ukarać różne podmioty - jeden np. za urządzanie gry, a drugi za jej umożliwienie (poprzez dopuszczenie, by urządzenie stało na terenie lokalu).
Eksperci dość jednomyślnie krytykują to rozwiązanie.
KOMENTARZ EKSPERTA
@RY1@i02/2017/002/i02.2017.002.050000100.803.jpg@RY2@
Prof. Marek Chmaj radca prawny Kancelaria Radcowska Chmaj i Wspólnicy
Każda sankcja oprócz prewencji ma również oddziaływać na sprawców czynu danego przestępstwa. Oczywiście najlepiej jednak, by ustawodawca zachował odpowiednią proporcjonalność i adekwatność przy ustalaniu wysokości tej kary. Na razie w uzasadnieniu do ustawy posiłkuje się wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego, którzy orzekł, że zasada podwójnego karania jest zgodna z konstytucją. Rzecz w tym, że tamta sankcja wynosiła 12 tys. zł., kiedy teraz poszybowała aż do 100 tys. złotych. To znaczący wzrost i chociażby z tego powodu dla jasności sprawa powinna ponownie trafić do Trybunału Konstytucyjnego, by ten ocenił, czy zaproponowana wysoka grzywna i w tym przypadku nie narusza konstytucyjnej zasady państwa prawnego oraz prawa do sądu.
Jeśli zaś chodzi o karanie dwóch sprawców za ten sam czyn, to mam pewne wątpliwości. Nie zawsze jest przecież tak, że wszyscy ukarani z premedytacją i w porozumieniu działają w celu łamania obowiązującego prawa. Z tego względu warto rozpatrzyć, czy kara nie powinna być bardziej adekwatna do wagi zarzucanego czynu.
- Jeżeli ustawodawca stara się rozszerzyć odpowiedzialność na podobieństwo form zjawiskowych znanych z prawa karnego, powinien się zastanowić, czy jedna ze stron uiszczających karę nie powinna mieć regresu do drugiego podmiotu - twierdzi adwokat Dawid Korczyński. Wówczas regulacja byłaby jasna: za jeden automat państwo w ramach kary pieniężnej może pobrać określoną kwotę. Nic nie stoi na przeszkodzie, by całość ściągnęło od tego podmiotu, od którego będzie to łatwiej uczynić. A to, czy obciążony karą wyegzekwuje zwrot połowy jej wysokości od drugiego z naruszycieli - będzie już wyłącznie w gestii tychże dwóch naruszycieli.
Dawid Korczyński dodaje, że w przyjętej wersji ustawy państwo stanie się w praktyce beneficjentem czynów zabronionych. Paradoksalnie im więcej osób będzie powiązanych z danym niezgodnym z prawem działaniem - tym lepiej dla państwowego budżetu. A, jak zaznacza ekspert, nie o to powinno chodzić władzy publicznej.
TK: dopuszczalne, ale...
Istnieją także poważne wątpliwości natury konstytucyjnej. Osadzają się one na analizie wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 21 października 2015 r. (sygn. akt P 32/12). Sędziowie w niniejszej sprawie zajmowali się właśnie art. 89 ustawy hazardowej. Stan faktyczny sprawy wyglądał tak, że kobieta została ukarana 900-złotową grzywną za urządzanie gier na automatach poza kasynem na podstawie art. 107 par. 4 ustawy z 10 września 1999 r. - Kodeks karny skarbowy (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 2137 ze zm.). Następnie zaś nałożono na nią karę administracyjną w wysokości 12 tys. zł, wynikającą z art. 89 ustawy z 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych. Pojawiła się wątpliwość, czy dopuszczalne jest podwójne karanie za ten sam czyn. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że tak, lecz aby dojść do tego wniosku, musiał ocenić, jakie funkcje pełni kara pieniężna nakładana na podstawie art. 89 ustawy o grach hazardowych.
"Wyeliminowanie możliwości pociągnięcia osoby urządzającej gry na automatach poza kasynem gry do odpowiedzialności administracyjnej, po uprzednim skazaniu za przestępstwo skarbowe lub wykroczenie skarbowe za urządzanie gier na automatach poza kasynem gry, osłabiałoby prewencyjną funkcję regulacji zawartej w art. 89 ustawy o grach hazardowych. A właśnie tej funkcji, w ustawowym mechanizmie regulacji i kontroli gier hazardowych, należy, zdaniem Trybunału, przypisać zasadnicze znaczenie" - czytamy w uzasadnieniu wyroku.
Trybunał uznał więc, że realizacji funkcji represyjnej służy sankcja karna, zaś realizacji funkcji prewencyjnej - administracyjna kara pieniężna. Chodzi przede wszystkim o to, by odstraszyć potencjalnego naruszyciela od złamania prawa. Celem nie jest ani powzięcie na nim odwetu, ani też - co usiłowali wykazywać przedstawiciele rządu przed trybunałem - uzupełnienie uszczerbku w budżecie państwa wskutek poczynionego naruszenia (czyli funkcja fiskalna).
Ważne
Sankcja karna ma funkcję represyjną, a administracyjna kara pieniężna służy realizacji funkcji prewencyjnej - tak wynika z jednego z wyroków Trybunału Konstytucyjnego, w którym uznał on dopuszczalne podwójne karanie.
Czy 100 tys. zł to prewencja
Przy ocenie konstytucyjności nowo przyjętego brzmienia art. 89 ustawy hazardowej należy więc postawić jedno pytanie, które wydaje się kluczowe: czy decyzja przeciętnego restauratora o pozwoleniu na urządzenie gier na automatach w jego lokalu w jakikolwiek sposób uzależniona byłaby od tego, czy przepis przewiduje odpowiedzialność solidarną? Innymi słowy, czy dla podjęcia działalności niezgodnej z prawem ma znaczenie, czy kara administracyjna wyniesie 50 tys. zł, czy 100 tys. zł.
Inna rzecz, że - na co zwraca uwagę mec. Dawid Korczyński - ustawodawca nie wykazał w trakcie prac legislacyjnych, dlaczego postanowiono podnieść sankcję z poziomu 12 tys. zł za automat do kwoty 100 tys. zł. W uzasadnieniu do projektu powinno to zostać wyjaśnione. Celem tej zwyżki zaś nie może być, jak już zostało wskazane, potrzeba fiskalna państwa, gdyż nie taka jest funkcja kary nakładanej z art. 89 ustawy o grach hazardowych.
Zakłady wzajemne: nadal dziury i absurdy
W ramach nowelizacji ustawy o grach hazardowych ustawodawca zdecydował się na doprecyzowanie przepisów dotyczących reklamy.
To oczekiwana przez wielu zmiana. Sęk w tym, że skupiono się jedynie na dozwolonej reklamie legalnych podmiotów. Pominięto zaś w zasadzie problem obchodzenia ustawy przez firmy działające w Polsce bez zezwolenia i ich zleceniobiorców.
Zakres dopuszczalnej reklamy
Art. 29 ust. 1 ustawy hazardowej począwszy od 1 kwietnia 2017 r. będzie stanowił, że reklama i promocja gier cylindrycznych, gier w karty, w kości, na automatach oraz - co chyba najistotniejsze - zakładów wzajemnych jest zabroniona. Od tej reguły jest jednak wyjątek. Otóż reklamowanie zakładów wzajemnych w ograniczonym zakresie będzie dopuszczalne na jasno określonych w art. 29b zasadach.
Takie rozwiązanie chwali Marta Kostka, prezes Stowarzyszenia Pracodawców i Pracowników Firm Bukmacherskich (tych, które posiadają zezwolenie na prowadzenie działalności w Polsce).
- Reklama w ograniczonym zakresie będzie dozwolona tylko dla operatorów posiadających zezwolenia ministra finansów, a zatem tylko dla tych, którzy płacą w Polsce podatki i wspierają tym samym polski sport - wskazuje prezes Kostka. Nie kryje przy tym radości, gdyż na etapie prac nad ustawą długo zastanawiano się, czy przepisy dotyczące reklamy zakładów wzajemnych powinny jakkolwiek nawiązywać do kwestii posiadania (bądź nie) zezwolenia. Wstępnie projektowano, że nic nie będzie stało na przeszkodzie, by reklamowały się w Polsce firmy, które formalnie nie prowadzą nad Wisłą działalności. Na etapie prac podkomisji sejmowej uznano jednak, że w praktyce stanowiłoby to afirmację przez państwo nielegalnej działalności. Bo trudno przypuszczać, by reklamować w polskich mediach chciał się przedsiębiorca, który realnie prowadzi biznes wyłącznie np. w Wielkiej Brytanii czy Niemczech.
Co więc będzie wolno robić legalnie działającym firmom, a co za tym idzie - ich zleceniobiorcom? Otóż zakres dozwolonej reklamy został zdefiniowany poprzez wyliczenie negatywne.
Schemat. Jaka reklama jest dozwolona
nie jest kierowana do małoletnich, nie przedstawia osób małoletnich i nie odbywa się przy udziale małoletnich;
nie łączy urządzania gier lub uczestniczenia w grach ze sprawnością fizyczną, intelektualną bądź szansą na uzyskanie łatwej wygranej;
nie zawiera stwierdzeń, że udział w grach hazardowych ma relaksujący, uspokajający skutek lub jest sposobem rozwiązywania konfliktów osobistych lub problemów finansowych;
nie przedstawia powstrzymywania się lub umiarkowanego uczestniczenia w grach w negatywny sposób;
nie zachęca do uiszczania wyższych stawek jako czynnika zwiększającego szansę na wygraną;
nie wywołuje skojarzeń z:
● atrakcyjnością seksualną,
● relaksem lub wypoczynkiem,
● nauką lub pracą,
● sukcesem zawodowym, życiowym lub finansowym. ⒸⓅ
@RY1@i02/2017/002/i02.2017.002.050000100.101(c).gif@RY2@
PiSZ
Schemat. Jaka reklama jest dozwolona
Warto zwrócić uwagę, że to - głównie za sprawą pkt 6 - dość restrykcyjne ograniczenie. Niedopuszczalne bowiem będzie prezentowanie spotu, na którym młody mężczyzna wypoczywa w hamaku, w jednej dłoni trzyma drinka, a drugą obsługuje komputer, obstawiając wyniki wydarzeń sportowych.
Otwartym pytaniem pozostaje, jak poszczególne zapisy będą interpretowane. Czy pokazanie osoby w drogim garniturze, która jeździ ekskluzywnym samochodem i jednocześnie reklamuje zakłady wzajemne, zostanie uznane za powiązanie zakładów wzajemnych z sukcesem zawodowym, życiowym lub finansowym? Tego na razie nie wiadomo. Nie ulega jednak wątpliwości, że tak skonstruowane wyliczenie może w przyszłości sprawiać problemy. I to nie tylko firmom bukmacherskim, lecz choćby także agencjom odpowiedzialnym za produkcję reklam. W interesie żadnej nie jest przecież wymyślenie i stworzenie spotu, za który na zleceniodawcę zostanie następnie nałożona kara.
Stanowisko Ministerstwa Finansów z 29 grudnia 2016 r.
Nowelizacja ustawy o grach hazardowych wprowadza rozwiązania w zakresie zwiększenia skuteczności walki z nielegalną działalnością w zakresie gier hazardowych w internecie.
Nowelizacja wprowadza regulacje dotyczące zasad blokowania stron internetowych oraz płatności wykonywanych na rzecz podmiotów nielegalnie oferujących gry hazardowe w internecie. Dzięki zastosowanym rozwiązaniom zrealizowany zostanie postulat zmniejszenia zjawiska szarej strefy w grach hazardowych, co doprowadzi do zwiększenia udziału w rynku legalnych przedsiębiorstw. Podniesie to także poziom ochrony graczy, ponieważ tylko legalni operatorzy dają gwarancję oferowania gier w sposób bezpieczny i odpowiedzialny.
Służba Celna prowadzi bieżące czynności pod kątem informacji znajdujących się w sieci internet. W okresie styczeń - październik 2016 r. w przypadku 152 domen doprowadzono do usunięcia lub uniemożliwienia dostępu do niedozwolonych treści hazardowych.
Biuro Komunikacji i Promocji Ministerstwa Finansów
Ograniczenia
Ustawodawca postanowił także wprowadzić inne ograniczenia dotyczące reklamy. I tak niedopuszczalne będzie jej prowadzenie:
1) w telewizji, radiu, kinie i teatrze między godz. 6.00 a 22.00; z wyłączeniem reklamy prowadzonej w trakcie transmisji z imprez sportowych, których podmiot prowadzący działalność w zakresie przyjmowania zakładów wzajemnych jest sponsorem, lub jest sponsorem drużyny lub zawodników biorących czynny udział w danej imprezie sportowej;
2) w prasie młodzieżowej i dziecięcej;
3) na okładkach dzienników i czasopism;
4) w miejscach publicznych, z wyłączeniem imprez masowych i imprez sportowych, których podmiot prowadzący działalność w zakresie przyjmowania zakładów wzajemnych jest sponsorem, lub jest sponsorem drużyny lub zawodników biorących czynny udział w danej imprezie sportowej, lub jest sponsorem związku sportowego, który ma związek z organizowaną imprezą (przy czym wyłączenie to obejmuje tylko reklamy gier organizowanych przez sponsora lub reklamę samego sponsora).
Co istotne, ograniczenia w najmniejszym zakresie dotyczą internetu. A obecnie to głównie w nim reklamowane są zakłady wzajemne. Nic więc nie będzie stało na przeszkodzie, by na głównej stronie dużego portalu informacyjnego znalazł się baner reklamowy działającej w Polsce firmy bukmacherskiej.
Wciąż pełno luk w przepisach
Kluczowy problem dotyczący reklamy zakładów wzajemnych leży nie w tym, na ile będą mogły sobie pozwolić legalnie działające podmioty, lecz w tym, na co sobie pozwolą te funkcjonujące w Polsce bez zezwolenia. Obecnie bowiem przepisy zakazujące reklamy całkowicie są przez nie oraz ich zleceniobiorców lekceważone. Dowód? Wystarczy zajrzeć na najpopularniejszy w Polsce portal o piłce nożnej - weszlo.com. Na samej stronie głównej znajduje się dziewięć reklam czterech różnych firm bukmacherskich. Żadna z nich nie posiada zezwolenia wydanego przez ministra finansów.
W stopce redakcyjnej portalu czytamy zaś, że "jesteśmy serwisem przeznaczonym dla osób posługujących się językiem polskim, ale zamieszkałych poza Polską, w krajach, w których internetowe reklamy bukmacherskie są legalne - takich jak Anglia. Jeśli odwiedzasz nas z terytorium Polski, bezzwłocznie zamknij stronę".
Czy to zwalnia portal z odpowiedzialności za złamanie prawa? W żadnym razie. Tyle że od kilkunastu miesięcy zarówno w stosunku do Weszlo.com, jak i wielu innych portali żadna ze służb nie podejmuje działań.
- Mamy nadzieję, że znowelizowana ustawa pomoże w ograniczeniu nadużyć w tym segmencie rynku. Żeby jednak tak się stało, musi być skutecznie egzekwowana, a to z kolei będzie wymagać determinacji po stronie organów państwa - podkreśla Marta Kostka.
Ramka. Duży może, a mały czasem odpowie
Jakkolwiek odpowiedzialność wobec administratorów stron internetowych, na których umieszczane są reklamy zakładów wzajemnych, które zgodnie z ustawą są niedopuszczalne, jest co do zasady martwa, tak zdarzają się pojedyncze przypadki, gdy kary są egzekwowane. Na dowód tego warto przytoczyć wyrok Sądu Rejonowego w Opolu z 27 czerwca 2016 r. (sygn. akt VII K 302/15). Nałożył on grzywnę w wysokości 3500 zł na mężczyznę prowadzącego stronę internetową fanów klubu AC Milan. Powód? Znajdowały się na niej nie tylko informacje o drużynie, lecz także baner reklamowy o treści "Graj i poczuj jeszcze więcej emocji" wraz z przekierowaniem do strony bukmachera nieposiadającego zezwolenia na prowadzenie biznesu hazardowego w Polsce.
Mężczyzna tłumaczył się, że jest tylko administratorem strony i nie można go utożsamiać z osobą, która zamieszcza na niej reklamy. Tym samym wskazywał, że nie można go obarczać odpowiedzialnością karną, gdyż nie ma dowodu, że to on umieścił kontrowersyjną grafikę.
Sąd jednak tej linii obrony nie uznał za wystarczającą.
"Niewątpliwym jest fakt, że abonentem domeny Acmilan.com.pl był M.S. i to on jako jej administrator mógł umieszczać reklamy na stronie internetowej" - wskazał sąd w uzasadnieniu.
Ważne
Niestety ustawodawca przy okazji nowelizacji ustawy hazardowej nie wyeliminował kilku istotnych absurdów związanych z reklamą zakładów wzajemnych. Przykładowo: otwarte pozostanie pytanie, czy należy karać nadawcę telewizyjnego lub restauratora za rozpowszechnianie reklamy nielegalnych w Polsce zakładów buchmacherskich, gdy reklama ta ma formę od nich niezależną. Formalnie naruszają wszak polskie przepisy.
Absurdy pozostaną
Niestety ustawodawca przy okazji nowelizacji ustawy hazardowej nie wyeliminował kilku istotnych absurdów związanych z reklamą zakładów wzajemnych. Przykładowo: otwarte pozostanie pytanie, czy należy karać nadawcę telewizyjnego lub restauratora za rozpowszechnianie reklamy nielegalnych w Polsce zakładów buchmacherskich, gdy reklama ta ma formę od nich niezależną. Formalnie naruszają wszak polskie przepisy.
PRZYKŁAD 2
Dylematy stacji tv
Telewizja transmituje mecz polskiej drużyny biorącej udział w międzynarodowych rozgrywkach. Spotkania odbywają się na hiszpańskich stadionach, gdzie reklama usług bukmacherskich jest dozwolona. Na bandach okalających boisko reklamowana jest więc oferta dużej międzynarodowej firmy, która na terenie Hiszpanii działa legalnie, w Polsce zaś oferuje swe usługi, ale nie ma zezwolenia ministra finansów. Literalnie rzecz biorąc, telewizja dopuszcza się naruszenia przepisu o zakazie reklamy zakładów wzajemnych.
PRZYKŁAD 3
Wrzutki reklamowe
Na terenie restauracji odbywa się spotkanie fanatyków zagranicznego klubu piłkarskiego, którego sponsorem jest międzynarodowy (i nieposiadający polskiego zezwolenia) bukmacher. Kibice przychodzą w koszulkach, na których widnieje logo tego przedsiębiorcy. Właściciel restauracji zaś po zakończeniu imprezy wrzuca na profil na Facebooku zdjęcia ukazujące szampańską zabawę. Widać na nich osoby w koszulkach, na których widnieje wspomniany logotyp. Restaurator tym samym łamie zakaz reklamy zakładów wzajemnych.
Quizomatowy wytrych budzi kontrowersje. I to nie koniec
W raporcie Ministerstwa Finansów "Informacja o realizacji ustawy o grach hazardowych w 2015" znajdujemy informację na temat urządzeń, które pozwalają branży obchodzić przepisy ustawy hazardowej. To tzw. quizomaty - terminale internetowe zawierające w sobie przeróżne gry - głównie quizy wiedzy. W trakcie ubiegłorocznej kontroli miejsc, w których nielegalnie urządzane były gry, Służba Celna zabezpieczyła 393 takich terminali internetowych. Opłata za grę na terminalu dokonywana jest w lokalu poprzez czytnik banknotów lub wrzutnik monet w samym urządzeniu albo u osoby obsługującej lokal, która dysponując drugim komputerem podłączonym do sieci, wypłaca stawkę za grę odpowiadającą kwocie, jaką w gotówce przekazał jej gracz. Obsługa realizuje też wypłaty nagród za wygrane na urządzeniu punkty. Jak czytamy w raporcie, urządzenia takie wstawiane są zazwyczaj do lokali, mających uchodzić za kawiarenki internetowe, do działających punktów gier na automatach o niskich wygranych obok funkcjonujących automatów, jak też do miejsc, w których uprzednio funkcjonowały zlikwidowane punkty gier.
"W celu uprawdopodobnienia legalności ww. procederu podmioty urządzające gry na takich automatach przekonują swoich odbiorców o ich niehazardowym charakterze, posługując się przy tym szeregiem specjalistycznych, ale fragmentarycznych, ekspertyz prawnych, interpelacji podatkowych, certyfikatów instytucji innych krajów Unii Europejskiej czy opiniami jednostek badawczych potwierdzających, że oprogramowanie służące do prowadzenia oferowanych gier nie zawiera elementów losowych, zaś urządzenia na których zostało ono zainstalowane nie są urządzeniami do prowadzenia gier hazardowych. Powyższe oznacza, iż ww. podejmowane działania, w tym posługiwanie się ww. certyfikatami i opiniami, nie może gwarantować graczom, że uczestniczą w legalnym przedsięwzięciu, jeśli w rzeczywistości urządzana gra spełnia przesłanki do uznania za grę hazardową" - piszą autorzy sprawozdania Ministerstwa Finansów.
Legalne czy nie
Wraz ze wzrostem liczby wykorzystywanych tego typu urządzeń pojawia się również coraz więcej wątpliwości co do tego, czy ich używanie rzeczywiście jest legalne, czy nie. O ile w obecnej sytuacji rozstrzygnięcie tej kwestii nie jest jeszcze kluczowe (bo jak się dowiadujemy od celników prowadzących sprawy automatów do gier, podczas czynności zajmuje się wszystkie urządzenia zastane w miejscu prowadzenia nielegalnego salonu gier), o tyle już w przyszłym roku może ona doprowadzić do prawdziwej katastrofy - jeżeli okaże się, że sądy będą oceniać je jako legalne, a Skarb Państwa będzie musiał nie tylko zwracać zajęte urządzenia, ale również - jak twierdzą branżowcy - wypłacać odszkodowania. Jak wyliczyli, łącznie mogą one sięgnąć nawet 8 miliardów złotych.
Ekspertyza instytutu na nie...
W ostatnim czasie prawdziwą burzę wywołały niejednoznaczne ekspertyzy urządzenia - quizomatu zawierającego wgraną serię gier o nazwie "Konkurs Wiedzy Powszechnej". Firmy z nich korzystające przekonują, że te quizomaty to turnieje wiedzy, produkty typu online, posiadające program odtwarzany na urządzeniach pełniących funkcję terminalu. W ich stanowisku przesłanym do urzędów celnych czytamy też, że program konkursów nie jest grą losową w znaczeniu art. 2 ustawy o grach hazardowych. Wynik konkursu jest bowiem zależny od wiedzy uczestnika. Na odpowiedź ma on do 180 sekund na każde pytanie, co zdaniem firmy wyklucza przypadkowość bądź celowość tego wyniku (ten zależny jest wyłącznie od poprawności udzielanych odpowiedzi na poszczególne pytania). Konkurs polega zaś na udzielaniu odpowiedzi przez uczestnika na kolejno zadawane mu pytania zamknięte (odpowiedzi "tak" albo "nie") z zakresu wiedzy powszechnej. Uczestnik samodzielnie określa wartość pytania (ilość kredytów, jaką przeznacza na dane pytanie), a następnie poznaje wartość punktową, jaką uzyskać może prawidłowo odpowiadając na pytanie. Tę wartość uczestnik może poznać każdorazowo przed otrzymaniem pytania. Co ciekawe, quizomaty "Konkurs Wiedzy Powszechnej" uzyskały nawet opinię techniczną Instytutu Elektrotechniki z siedzibą w Warszawie, który jest jedną z zaledwie 7 jednostek badających upoważnionych przez ministra finansów do badań technicznych automatów i urządzeń do gier. Zgodnie z nią maszyny są zgodne z obowiązującym w Polsce prawem.
...a ministerstwo na tak
Mimo tej opinii Ministerstwo Finansów w listopadzie br. zadecydowało, że gry urządzane w quizomatach są grami na automatach w rozumieniu przepisów ustawy o grach hazardowych. W uzasadnieniu do decyzji czytamy, że dla wypłaty wygranej wystarcza, aby gracz gromadził punkty zdobywane w wyniku losowego obracania się bębnów z symbolami, a następnie wszystkie pytania, na które nie udzielił odpowiedzi, zamienił na jedno pytanie. Dla pytania tego istnieje możliwość skorzystania z opcji "koło ratunkowe", które wskazuje poprawną odpowiedź. Po dokonaniu tych czynności gracz może wypłacić zgromadzone punkty. W związku z tym MF uznał, że gry urządzane na wyżej wymienionym automacie zawierają element losowości.
Według resortu już samo stwierdzenie występowania elementu losowości wpływającego na wynik gry, zgodnie z wyrokiem WSA w Warszawie z 9 grudnia 2015 r. (sygn. akt V SA/Wa 135/15), przesądza bowiem o hazardowym charakterze gry: "wystarczy stwierdzenie występowania elementu losowości wpływającego na wynik gry (wygraną pieniężną lub rzeczową), aby zakwalifikować daną grę do gier losowych w rozumieniu ustawy o grach hazardowych. Gra ma charakter losowy, gdy dla gracza jej wynik jest nieprzewidywalny, a więc nie jest możliwy do przewidzenia. Natomiast wprowadzenie różnych elementów dodatkowych (np. elementu wiedzy czy zręczności), postrzegane jest jako działania mające na celu stworzenie pozoru braku losowości, które nie pozbawiają gry charakteru losowego, jeśli w konsekwencji wynik całej gry zależy od przypadku".
A zatem zdaniem ministerstwa stwierdzenie obecności w grze elementu losowości nie tylko stanowi wypełnienie pierwszej z przesłanek wynikających z art. 2 ust. 3 ustawy o grach hazardowych, mówiącej o tym, że "grami na automatach są gry na urządzeniach mechanicznych, elektromechanicznych lub elektronicznych, w tym komputerowych, o wygrane pieniężne lub rzeczowe, w których gra zawiera element losowości". Sama gra polega zaś na naciśnięciu przycisku uruchamiającego obracanie się bębnów z symbolami, a element podpowiedzi na pytania nie wpływa w żaden sposób na wynik gry, lecz ma na celu stworzenie pozoru, że wygrana w grze zależna jest od wiedzy gracza, a nie od przypadku. Przedmiotowy quizomat jest wyposażony m.in. w monitor LCD i płytę główną z zainstalowanym oprogramowaniem gier, co zdaniem MF oznacza spełnienie drugiej z ustawowych przesłanek, mówiących o tym, że grami na automatach są m.in. gry na urządzeniach komputerowych. Ponadto korzystający z quizomatu mają możliwość wypłaty wygranych pieniężnych w postaci monet o nominale 5 złotych, według przelicznika 1 punkt = 50 groszy (pomniejszone o kwotę należnego podatku). Istnieje także możliwość prowadzenia gier za punkty uzyskane w wyniku wygranej, co według resortu zawiera się w definicji wygranej rzeczowej, określonej w art. 2 ust. 4 ustawy o grach hazardowych: "Wygraną rzeczową w grach na automatach jest również wygrana polegająca na możliwości przedłużania gry bez konieczności wpłaty stawki za udział w grze, a także możliwość rozpoczęcia nowej gry przez wykorzystanie wygranej rzeczowej uzyskanej w poprzedniej grze".
Zdania odmienne
Odmienną od stanowiska ministerstwa opinię prawną dotyczącą quizomatów przygotował radca prawny Sławomir Jakszuk z kancelarii Prof. Marek Wierzbowski i Partnerzy. Przypomina on, że wystąpienie podczas gry jakiegokolwiek elementu w trakcie gry nie przesądza o uznaniu jej za losową. W wyroku WSA w Poznaniu z 5 marca 2013 r. (sygn. akt I SA/PO 964/12) sąd orzekł, że element losowości musi być podstawowym czynnikiem przesądzającym o wyniku gry i z założenia zawsze w niej występować. Cecha losowości dotyczyć może także innych niż wynik końcowy elementów gry, np. doboru uczestników. Zdaniem mec. Jakszuka żaden z etapów gry na quizomacie (przez które rozumieć należy odpowiadanie na każde pytanie z osobna) nie jest zależny od przypadku (losowości). Uczestnik określa bowiem samodzielnie wartość każdego pytania w "kredytach", jeszcze przed poznaniem jego treści, samodzielnie podejmuje decyzję o chęci udzielania na nie odpowiedzi, może również przed poznaniem treści pytania sprawdzić jego wartość punktową albo też wycofać się z konkursu w każdym momencie, ewentualnie przenieść pytanie do tzw. banku pytań. Oznacza to, że wynik danego etapu konkursu - uzyskanie nagrody lub nie - uzależniony jest wyłącznie od prawidłowości odpowiedzi na pytania, która to natomiast wynika z wiedzy i doświadczenia życiowego uczestnika.
"W toku całego »Konkursu Wiedzy Powszechnej« nie występują żadne elementy losowe w rozumieniu przyjętym przez ustawodawcę i definiowane przez judykaturę. Przeciwnie, uczestnik od samego początku ma wyłączny i całkowity wpływ na przebieg konkursu, w tym ewentualne zwycięstwo w nim lub porażkę" - napisał w opinii mec. Sławomir Jakszuk.
Ważne
Ministerstwo uważa, że gry urządzane na quizomatach zawierają element losowości, a więc są grami na automatach w rozumieniu przepisów ustawy o grach hazardowych. Innego zdania jest Instytut Elektrotechniki, jedna z sześciu jednostek w Polsce upoważnionych do badań technicznych automatów i urządzeń do gier.
TSUE o krzyżówkach
Firma korzystająca z quizomatów przytacza w swoich stanowiskach również wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 26 czerwca 1997 r. (sygn. akt C - 368/95). TSUE orzekł w nim, że "programy" (w tamtej sprawie chodziło o krzyżówki), których rozwiązanie "zależy od umiejętności i wiedzy odbiorców nie są grą hazardową w rozumieniu przepisów o rynku wewnętrznym UE nawet, jeżeli rozwiązanie krzyżówki stanowi jedynie wstęp do losowania nagrody mającej charakter pieniężny".
W stanowisku firmy korzystającej z quizomatów czytamy również, że zastosowana animacja popularnych na polskim rynku klasycznych automatów do gry jest zaimplementowana wyłącznie w celu uatrakcyjnienia konkursu oraz pozyskania konsumentów, także poprzez przekierowanie części konsumentów z gier na automatach na uczestnictwo w konkursie wiedzy i nie może uzasadniać praktyki organów Służby Celnej do zastosowania wobec quizomatów tych samych czynności co wobec klasycznych automatów do gier losowych.
Wygląda więc na to, że sprawa kontrowersyjnych quizomatów znajdzie swoje ostateczne rozstrzygnięcie dopiero w sądzie. ⒸⓅ
OPINIE EKSPERTÓW
Szara strefa zakładów wzajemnych to duży problem. Mamy nadzieję, że nowa regulacja znacząco go ograniczy
@RY1@i02/2017/002/i02.2017.002.050000100.807.jpg@RY2@
Łukasz Czucharski ekspert Pracodawców RP
Nowelizacja ustawy hazardowej jest bez wątpienia istotna z punktu widzenia branży zakładów wzajemnych oferowanych w sieci internet. Branża ta jest bowiem w ok. 90 procentach opanowana przez szarą strefę, czyli przez bukmacherów, którzy bez zezwolenia ministra finansów kierują swoje usługi do graczy znajdujących się na terytorium Polski. Tym samym łamią oni obowiązujące przepisy prawa i nie płacą w Polsce podatków. W celu walki z szarą strefą zaproponowano w projekcie blokowanie stron internetowych niezarejestrowanych operatorów bukmacherskich, co - jak pokazują doświadczenia innych państw - jest skutecznym instrumentem w walce z nielegalnym hazardem.
W kontekście blokowania stron warto również zwrócić uwagę, iż zgodnie z nowelizacją minister właściwy do spraw finansów publicznych będzie prowadził rejestr domen służących do oferowania gier hazardowych niezgodnie z ustawą. Wizyta na stronie, która znajdzie się w tym rejestrze, będzie skutkowała przekierowaniem na specjalnie przygotowaną witrynę Ministerstwa Finansów z komunikatem dotyczącym legalności danego podmiotu. Jest to o tyle ważne, że oprócz urządzania nielegalnego hazardu zabronione jest także uczestnictwo w grach hazardowych w sieci internet, których organizator nie uzyskał wymaganego zezwolenia. Udział w takich zakładach stanowi na gruncie kodeksu karnego skarbowego wykroczenie bądź przestępstwo skarbowe, a gracze w przeważającej większości nie mają jednak świadomości, że swoim działaniem łamią prawo i narażają się na odpowiedzialność prawną.
W projekcie zabrakło natomiast zmian w przedmiocie mechanizmu opodatkowania internetowych gier i zakładów. Za najoptymalniejszy sposób regulowania rynku zakładów bukmacherskich uznaje się podatek od przychodu pomniejszonego o wypłacone wygrane, tzw. podatek od GGR (od ang. Gross Gaming Revenue - przychód brutto z gier). Doświadczenia innych państw, w których ten system obowiązuje dowodzą, że w takich krajach operatorzy chętniej legalizują swoją działalność, z uwagi na większą szansę osiągnięcia rentowności na rynku. W państwach, w których opodatkowaniu podlegają przychody z gier i zakładów brutto, legalny rynek rośnie, natomiast udział szarej strefy systematycznie maleje.
Doświadczenia innych krajów pokazują, że również polskie przepisy nie służą realizacji zamierzonych celów
@RY1@i02/2017/002/i02.2017.002.050000100.808.jpg@RY2@
Clive Hawkswood przewodniczący Remote Gambling Association - organizacji reprezentującej operatorów hazardu zdalnego i dostawców oprogramowania
Doświadczenie innych państw i liczne analizy dowodzą, że uchwalona nowelizacja ustawy o grach hazardowych nie zrealizuje celów stawianych przez rząd, czyli ograniczenia szarej strefy i zapewnienia najwyższego poziomu ochrony dla obywateli. Ustawa nie porusza bowiem kluczowej kwestii systemu podatkowego. Przy obowiązującym obecnie 12-procentowym podatku obrotowym od zakładów sportowych dotychczas nie udało się zbudować atrakcyjnego dla użytkowników systemu zachęcającego do korzystania z krajowej oferty. Jeżeli reżim podatkowy nie zostanie zmieniony, tendencja ta utrzyma się. W rezultacie konsumenci wciąż będą poszukiwali lepszych ofert u operatorów licencjonowanych poza Polską, którzy nie są zobowiązani do uiszczania tu podatku. Przewidziane w nowelizacji środki blokowania stron internetowych i płatności nie powstrzymają użytkowników, ponieważ są łatwe do ominięcia.
Ponadto ustawa zastrzegła pozostałe usługi z obszaru hazardu online wyłącznie dla monopolu państwowego, pomimo że podmiot ten nie ma żadnego doświadczenia w organizowaniu i oferowaniu tych produktów (np. pokera czy blackjacka).
Zdecydowanie doradzamy i apelujemy do polskich władz, aby wzięły przykład z innych państw Unii Europejskiej, które dzięki rozsądnemu systemowi podatkowemu i otwartemu rynkowi innych produktów online osiągają wysokie wpływy do budżetu z tytułu hazardu, a zarazem utrzymują wysokie standardy w obszarze odpowiedzialnej gry. Jako przykład może służyć Wielka Brytania, która w ogóle nie wprowadziła blokowania adresów IP, a mimo to ponad 95 proc. hazardu online ma miejsce na stronach posiadających krajową licencję. ⒸⓅ
@RY1@i02/2017/002/i02.2017.002.050000100.809.jpg@RY2@
Patryk Słowik
@RY1@i02/2017/002/i02.2017.002.050000100.810.jpg@RY2@
Jakub Styczyński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu