Aparthotele: potrzebne są zmiany prawa. Rząd jednak się nie spieszy
W s zechobecne oferty zachęcające do inwestycji w apart- i condohotele budzą zainteresowanie. W czasach niskich stóp procentowych, a więc i niskiego oprocentowania lokat bankowych, obietnice zysków na poziomie 7 proc. i więcej przyciągają jak magnes. Inwestorzy bez mrugnięcia okiem płacą nawet po kilkanaście tysięcy złotych za metr kwadratowy. Rynek rośnie w tempie kilkudziesięciu procent rocznie.
Dlatego ostatnio Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz Komisja Nadzoru Finansowego postanowiły wylać na inwestorów kubeł zimnej wody. Najpierw we wrześniu ostudziły zapał, wydając ostrzeżenia przed inwestycjami i praktykami stosowanymi przez deweloperów. A kilka dni temu rozpoczęła się kampania społeczna pod hasłem „Oczarowani”, ze spotem telewizyjnym przestrzegającym przed pochopnym lokowaniem pieniędzy.
Czy instytucje nadzoru chuchają na zimne? A może dostrzegają podobne niebezpieczeństwo jak w przypadku GetBacku? Prezes UOKiK w rozmowie z nami mówi, że urząd jest zaniepokojony nadużywaniem słów „gwarantowany zysk”, „bezpieczna inwestycja”. Wszak w przeszłości doszło już do głośnych upadków deweloperów i inwestorzy do dziś bezskutecznie dochodzą pieniędzy. Ostrzeżeniem powinien być m.in. przypadek inwestujących w budowę condohotelu w Ostródzie. Kilkaset osób zainwestowało po 300–400 tys. zł. Deweloper niespodziewanie upadł, a syndyk stwierdził, że nie ma pieniędzy na spłatę inwestorów. Wczoraj w DGP opisywaliśmy, że obecnie do prokuratury wpłynęło zawiadomienie od oszukanego klienta na praktyki firmy powiązanej z Lion’s Bankiem, która proponowała mu tę inwestycję jako bezpieczną.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.