Dziennik Gazeta Prawana logo

Jak sprowadzić Ziobrę z USA do Polski? Proces ekstradycji zawsze był trudny

Zbigniew Ziobro
Polski rząd zapowiedział wniosek o ekstradycję Zbigniew Ziobry, który opuścił Węgry i uciekł do USA.Agencja Gazeta / Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.pl
wczoraj, 15:55

Nawet do kilku lat potrafiły trwać postępowania ekstradycyjne, w ramach których Polska ściągała swoich obywateli z USA do kraju. W przypadku byłego ministra sprawiedliwości sprawa komplikuje się jeszcze bardziej.

- Trudno ocenić, co zrobią politycy w Stanach Zjednoczonych – mówił wczoraj w Polsat News wiceminister sprawiedliwości Dariusz Mazur, odnosząc się do uciekającego przed wymiarem sprawiedliwości b. szefa MS. Paradoksem jest, że to on właśnie orzekał w jednej z najsłynniejszych spraw ekstradycyjnych z Polski do USA. I wniosek o ekstradycję Romana Polańskiego odrzucił. Jak wskazał, ta wiązałaby się z bezprawnym pozbawieniem reżysera wolności i przetrzymywaniem go w warunkach trudnych dla osób w podeszłym wieku. - O co chodzi Amerykanom z tym wnioskiem o ekstradycję? Sąd racjonalnej odpowiedzi nie znajduje – mówił w ponaddwugodzinym uzasadnieniu swojej decyzji 2015 r.

Ekstradycja – jak działa?

Historia spraw, w których kierunek ekstradycji był odwrotny, czyli do Polski, nie napawa optymizmem. I tak Amerykanie nie wydali nam np. biznesmena Edwarda Mazura podejrzanego o podżeganie do zabójstwa byłego szefa policji Marka Papały. W znacznie mniej medialnej sprawie zza oceanu w ostatnich latach udało się sprowadzić do Polski podejrzanego o zabójstwo z 2000 r. Krzysztofa L., ale i tak procedura ta trwała 2,5 roku.

Podstawę prawną ekstradycji między Polską a Stanami Zjednoczonymi stanowi głównie dwustronna umowa sporządzona w Waszyngtonie 10 lipca 1996 r. W dokumencie wskazano m.in., że tej można żądać w przypadku popełnienia przez daną osobę przestępstwa, które według prawa obowiązującego w obu państwach jest zagrożone karą pozbawienia wolności o maksymalnym wymiarze powyżej jednego roku lub karą surowszą. Zastrzeżono przy tym, że państwa nie są zobowiązane do wydawania własnych obywateli, jednak – jeśli organ wykonujący uzna za to za „właściwe i możliwe” – będzie można dokonać wydania.

Kluczową rolę w postępowaniu ekstradycyjnym odegra amerykański sąd, który sprawdza m.in., czy przestępstwo objęte wnioskiem jest przestępstwem na gruncie prawa amerykańskiego oraz analizuje załączoną dokumentację. Kropkę nad „i” stawia jednak sekretarz stanu USA - to on właśnie jest bowiem, albo osoba przez niego wskazana, jest właśnie „organem wykonującym” (w przypadku Polski byłby to minister sprawiedliwości-prokurator generalny lub osoba przez niego wyznaczona). W praktyce oznacza to więc, że niezależnie od merytorycznych przesłanek przemawiających za wydawaniem obywatela decyzja z powodów politycznych może iść im wbrew.

Kolejne kroki

- Jeżeli Polska skierowałaby formalny wniosek ekstradycyjny wobec Zbigniewa Ziobry, pierwszym etapem byłoby przygotowanie pełnej dokumentacji, tj. opisu zarzutów, podstaw prawnych, materiału dowodowego oraz tłumaczeń spełniających wymogi proceduralne obowiązujące w USA. Następnie dokumentacja trafiałaby drogą dyplomatyczną do władz amerykańskich – mówi w rozmowie z DGP mec. Adam Szewc z kancelarii Chmielniak Adwokaci, na co dzień specjalizujący się w prawie karnym.

W sytuacji, kiedy wcześniej doszłoby do publikacji czerwonej noty Interpolu i zatrzymania Ziobry na terytorium USA, możliwe byłoby zastosowanie tymczasowego aresztowania ekstradycyjnego do czasu rozpoznania sprawy przez sąd federalny. Ale tylko wtedy. Standardowo przede wszystkim należałoby się spodziewać… długiego czekania.

- Już samo zarejestrowanie sprawy, analiza dokumentacji i wyznaczenie pierwszych terminów może potrwać kilka miesięcy, szczególnie przy sprawie wielowątkowej i medialnej. Następnie należy uwzględnić możliwość składania kolejnych środków procesowych przez obronę, od kwestionowania formalnych podstaw ekstradycji, przez argumenty humanitarne i polityczne, aż po postępowania odwoławcze oraz habeas corpus. W praktyce właśnie na tym etapie najczęściej dochodzi do największego wydłużenia całej procedury – tłumaczy nasz rozmówca. I wskazuje, że nawet relatywnie sprawne ekstradycje pomiędzy Polską a USA trwają zwykle co najmniej kilkanaście miesięcy, a w sprawach bardziej skomplikowanych, medialnych albo obciążonych sporami proceduralnymi czasowy horyzont sporu to kilka lat.

Tło polityczne?

W polsko-amerykańskiej umowie zapisano wprost, że wydanie nie nastąpi, jeżeli przestępstwo stanowiące podstawę wniosku o wydanie jest przestępstwem o charakterze politycznym. Zarzuty, które byłemu ministrowi chce postawić prokuratura, dotyczą przede wszystkim kierowania Funduszem Sprawiedliwości, jednak o tym, że cała sprawa jest polityczna, a Ziobro jest wręcz prześladowany, przekonuje obecna opozycja oraz sam zainteresowany.

Jak spojrzy na sprawę amerykański sąd? - Samo to, że postępowanie dotyczy byłego ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, nie oznacza jeszcze automatycznie, że amerykański sąd potraktuje sprawę jako polityczną. Sądy federalne w USA co do zasady bardzo ostrożnie podchodzą do stosowania wyjątku politycznego, szczególnie gdy zarzuty mają charakter typowo karny, a nie dotyczą działalności opozycyjnej czy działań wymierzonych bezpośrednio przeciwko państwu – mówi mec. Szewc.

Jego zdaniem w praktyce argument dotyczący polityki częściej służy wydłużaniu postępowania i budowaniu dodatkowej presji wokół decyzji administracyjnej niż całkowitemu zablokowaniu ekstradycji. Jednocześnie – jak przypomina - jako że procedura ma charakter mieszany, czyli sądowo-administracyjny, a ostateczna decyzja ws. ekstradycji należy do sekretarza stanu USA, polityki, choćby na końcowym etapie, nie da się uniknąć.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.