Koszty zastępstwa procesowego – niesprawny mechanizm sprawiedliwości (analiza)
Sądy rzadko zasądzają koszty zastępstwa procesowego wyższe od stawki minimalnej. W rezultacie pojawia się systemowe zjawisko niepełnej kompensacji po stronie wygrywającego sprawę i ukrytego subsydiowania pieniactwa sądowego. Może więc warto wypracować narzędzia wspierające lepszą komunikację pełnomocników z sądami w tym zakresie? Na przykład formularze w Portalu Informacyjnym Sądów Powszechnych?
Orzeczenia o zwrocie kosztów zastępstwa procesowego oraz o ustaleniu wynagrodzenia dla pełnomocnika z urzędu stały się jednym z najbardziej zrutynizowanych elementów rozstrzygnięć sądowych. Stawka minimalna przyjęła – wbrew swojej nazwie oraz przepisom – funkcję urzędowo ustalonego ryczałtu podlegającego podwyższeniu zasadniczo wyłącznie w sytuacjach nadzwyczajnych, wykazujących daleko idące podobieństwo do przesłanek zastosowania kodeksowej klauzuli rebus sic stantibus. Wartość znana, powtarzana w tysiącach orzeczeń, wydaje się bezpieczna, a jej stosowanie nie wymaga dodatkowego wysiłku. Każde odejście od niej jawi się natomiast jako decyzja trudna, gdyż generuje dodatkową pracę związaną z uzasadnieniem oraz naraża na zarzut dowolności, wynikający z konieczności stosowania dość płynnych kryteriów niezbędnego nakładu pracy, czy też przyczynienia się do wyjaśnienia aspektów faktycznych i prawnych sprawy.
Utrwaleniu tej rutyny sprzyja także rezygnacyjna postawa profesjonalnych pełnomocników i obrońców, którzy – nie widząc istotnych szans powodzenia na uwzględnienie wniosków o zasądzenie kwoty wyższej niż stawka minimalna – albo składają te wnioski w sposób uproszczony, albo poprzestają na wnioskowaniu o zasądzenie „według norm przepisanych”. W efekcie powstaje błędne koło utrwalające praktykę minimalizmu, w której stawka minimalna, będąca tylko progiem technicznym, staje się miarą sprawiedliwości.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.