Korzystać, ale sprawdzać
Bez programów informacji prawnej żaden prawnik nie jest dziś w stanie poruszać się po zmiennym systemie prawnym. Musi mieć jednak świadomość, że są to tylko narzędzia, a nie źródło prawa.
Ci, którzy o tym zapominają, ryzykują, że popełnią błąd, tak jak opisywany przez nas miesiąc temu sąd, który zastosował ustawę z komputera, a nie z Dziennika Ustaw.
Uczestnicy debaty "DGP" na temat znaczenia komercyjnych programów informacji prawnej podkreślali, że nie można do nich podchodzić bezkrytycznie, bo nawet te najlepsze zawierają błędy.
- Mam wrażenie, że prawnikom zdarza się zapomnieć, że nie pracują na źródłach prawa, lecz posługują się wyłącznie narzędziami - mówił Piotr Gryska, wiceprezes Rządowego Centrum Legislacji.
Z takim poglądem nie zgadzili się biorący udział w debacie prawnicy.
- Jesteśmy świadomi, że sięgamy po narzędzie. Dlatego gdy są wątpliwości, staramy się te informacje weryfikować - podkreśla Maria Caspaeri-Dąbska, adwokat, Kancelaria Drzewiecki, Tomaszek i Wspólnicy.
Rozmówcy zgodzili się, że problemem nie jest samo korzystanie z programów komputerowych, ale wierność ich przekazu. Podkreślali, że błędy zdarzają się nie tylko w komercyjnym oprogramowaniu, ale także w bazie danych Sejmu RP.
- Przekaz musi być wierny w 100 proc., a nie w 99,9 proc. Bezsporne jest jednak to, iż w przypadku kontrowersji sędzia zobowiązany jest sięgać do źródeł prawa, a nie zwracać się do innych instytucji o pomoc w tej materii - uważa Wiktor Piber, sędzia przewodniczący Wydziału VII Gospodarczego Sądu Rejonowego dla Warszawy-Pragi-Północ.
ewa.ivanova@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu