Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawnik

Oceny okresowe nie są dla sędziów

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Sąd ma być blisko obywatela, ma być on dla niego dostępny bez dojazdów do odległych miast, z uwzględnieniem specyfiki danego terenu.

Iustitii nigdy nie chodziło tylko o płace. Ten problem wybił się na pierwszy plan w okresie ostatnich dwóch lat, gdy płace sędziów sięgnęły dna.

Dla przeciętnego obywatela to nie jest dno, ale 3,5 tys. zł zarabia podrzędny pomocnik w kancelarii adwokackiej. Płace sędziów w 2008 roku były najniższe w historii III RP. Ale nie to jest głównym przedmiotem działania stowarzyszenia. W tej chwili najważniejsza jest nowelizacja ustawy o ustroju sądów powszechnych.

Tak. Wśród sędziów jest olbrzymia obawa, że zmiany te spowodują możliwość wywierania na sędziów nacisków za pomocą tzw. ocen okresowych. Projekt ten pozbawi ich też wpływu na sposób funkcjonowania sądów. Nie chcemy, aby prezes sądu, który ma zamiar zwolnić sekretarkę, musiał prosić o decyzję dyrektora powołanego przez ministra.

Za obsadę administracyjną w sądach odpowiada prezes sądu, a nie dyrektor, który nie jest sędzią. My mamy zaufanie do prezesów. Nie chcemy, aby sędziowie byli wciąż kontrolowani w trybie ocen okresowych, wiemy, że wtedy najważniejsza będzie statystyka, a nie sprawy, słuszność rozstrzygnięcia, poziom orzecznictwa.

Jesteśmy przeciwko zamykaniu małych sądów, sąd to nie przedsiębiorstwo, które ma przynosić dochód. Sąd ma być blisko obywatela, ma być dla niego dostępny bez dojazdów do odległych miast, z uwzględnieniem specyfiki terenu. Argumenty za likwidacją małych sądów oparte są zaś na twierdzeniu, że nie opłaca się ich utrzymywać. Nie tędy droga.

Minister sprawiedliwości jest członkiem rządu, czyli przedstawicielem władzy wykonawczej, sędziowie są przedstawicielami władzy sądowniczej niezależnej od władzy wykonawczej. Trybunał Konstytucyjny uznał, że nadzór ministra jest z Konstytucją RP zgodny, ale chyba nikt nie zaprzeczy, że lepiej by było, gdyby władza sądownicza była w pełni odrębna, a wykonawcza nie miała możliwości merytorycznego wpływu na to, co dzieje się w sądach.

Nie zawsze pierwszy prezes SN jest długoletnim sędzią. Na przykład prof. Lech Gardocki nigdy sędzią sądu powszechnego nie był, został od razu sędzią Sądu Najwyższego jako profesor Uniwersytetu Warszawskiego. Jednak sędziowski sposób myślenia gwarantuje, iż pierwszy prezes nigdy nie wkroczy w sferę, w którą nie należy wkraczać. W przypadku ministrów bywa różnie.

Nie, to jest kłamstwo. Prezes Iustitii nie ma żadnej władzy, nie może nic sędziom nakazać, ma ich tylko reprezentować. Nie używam nigdy słowa "władza", mówiąc o stosunkach między sędziami. Jednak prawdą jest, że wybory do KRS są dla nas bardzo ważne, gdyż chcemy, aby w Radzie zasiedli właściwi przedstawiciele środowiska sędziowskiego.

@RY1@i02/2010/031/i02.2010.031.183.008a.001.jpg@RY2@

Fot. FotoEverest

Maciej Strączyński, absolwent Wydziału Prawa i Administracji UW, przewodniczący III wydziału Karnego Sądu Okręgowego w Szczecinie, od 7 lutego 2010 r. prezes stowarzyszenia Iustitia

absolwent Wydziału Prawa i Administracji UW, przewodniczący III wydziału Karnego Sądu Okręgowego w Szczecinie, od 7 lutego 2010 r. prezes stowarzyszenia Iustitia

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.