Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawnik

Zwara: ten, który oparł się nagonce dziennikarzy

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Andrzej Zwara ma wszystko, by nazwać go człowiekiem sukcesu: jest współwłaścicielem świetnie prosperującej kancelarii i szefem Naczelnej Rady Adwokackiej. Ma więc nie tylko pieniądze, lecz także szacunek środowiska. Niestety na własnej skórze się przekonał, że kontakty ze światem polityki mogą być zgubne. Lekcję jednak odebrał, teraz przestrzega innych

Kancelaria Zwary Głuchowski Siemiątkowski Zwara i Partnerzy (partnerem jest w niej zresztą również jego żona Karolina), to rzeczywiście jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek na polskim rynku. Istnieje od 1993 roku, zatrudnia 50 osób i należy do największych firm prawniczych spoza Warszawy. Na dodatek sam Zwara w listopadzie ubiegłego roku został wybrany przez rodzimą adwokaturę na przewodniczącego ich korporacji, co jest bezsprzecznym dowodem estymy, jaką 48-latek cieszy się w środowisku.

Szanują go nawet zatwardziali krytycy rodzimej palestry. - Jestem pewien, że będzie skutecznie pilnował interesów swojej korporacji i niestety nie dopuści do liberalizacji systemu - mówi w rozmowie z "DGP" Andrzej Prus ze stowarzyszenia Fair Play, które lobbuje za pełnym otwarciem zawodów prawniczych. Zwara uchodzi za zwolennika ostrożnych zmian w ustawie o adwokaturze. Jest również przeciwnikiem połączenia korporacji adwokackiej i radcowskiej oraz tego, by adwokaci mogli pracować na etacie.

Wokół Zwary nie zawsze było jednak tak spokojnie jak dziś. Zaledwie trzy lata temu jego kancelaria znalazła się w samym środku jednego z najgłośniejszych polskich skandali politycznych ostatnich lat, czyli tzw. afery sopockiej. Zaczęło się prozaicznie, bo od... niezadowolonego klienta. Zaczął on publicznie oskarżać firmę Zwary, że zamiast skutecznie reprezentować go w negocjacjach warunków zakupu jednego z sopockich domów towarowych, próbowała wprowadzić na jego miejsce kogoś innego. Problem z feralnym klientem polegał na tym, że był nim trójmiejski biznesmen Sławomir Julke, który równocześnie wytoczył jeszcze większe działa przeciwko prezydentowi Sopotu Jackowi Karnowskiemu, oskarżając popularnego polityka o próbę wymuszenia łapówki.

Ogromna zawierucha, która towarzyszyła sporowi Julkego z Karnowskim, trwała przez kilka lat i ostatecznie zakończyła się oczyszczeniem prezydenta. Przy okazji jednak Zwara i Partnerzy często pojawiali się w mediach jako "kancelaria trójmiejskiego układu politycznego" (Julke twierdził, że to Karnowski polecił mu zespół Zwary). Sopockim adwokatom nie było to oczywiście na rękę. "Szum wokół nas spowodował jedno, w sposób szczególnie ostrożny będziemy podejmować się zleceń z sektora publicznego. Obecnie powtarzam każdemu: nie zbliżajcie się do tego sektora, bo się sparzycie. Wystarczy, że w sprawie pójdzie coś nie tak, nawet nie z waszej winy, a możecie się spodziewać takiego szumu" - mówił wówczas Zwara w rozmowie z "Dziennikiem Bałtyckim".

Nie był to pierwszy raz, gdy Zwara znalazł się niebezpiecznie blisko politycznego establishmentu. Już pod koniec lat 90. - niedługo po złożeniu egzaminu adwokackiego - był doradcą ówczesnej minister zdrowia w rządzie AWS Franciszki Cegielskiej (która była wcześniej prezydentem Gdyni). Zajmował się wówczas problemami prawnymi związanymi z restrukturyzacją i oddłużaniem szpitali. Nieprzychylne komentarze - dotyczace powiązania z rządzącym estabiszmentem - pojawiły się także, gdy Zwara podjął pracę w jednej kancelarii z takimi trójmiejskimi prawnikami, jak Adam Jedliński i Józef Rodziewicz, którzy jeszcze z czasów uniwersyteckich utrzymywali bliskie stosunki z wykładającym w Gdańsku Lechem Kaczyńskim. Drogi ich kancelarii oraz późniejszego prezydenta przecinały się w ostatnich kilkunastu latach bardzo często: po odejściu z funkcji szefa NIK Kaczyński dorabiał do uczelnianej pensji, opracowując dla niej opinie prawne, potem zaś aplikację (zresztą u Zwary jako mentora) robiła w Sopocie Marta Kaczyńska. Powiązań wystarczyło, by media zaczęły nazywać kancelarię "prezydencką". Sam Zwara w nielicznych wywiadach na ten temat regularnie odrzuca oskarżenia o zbyt bliskie związki ze światem polityki. "My bardzo uważamy, by rozdzielać nasze sympatie czy antypatie polityczne od naszej działalności zawodowej. Jesteśmy z tego wyleczeni, podpowiada nam to instynkt samozachowawczy - mówił "Dziennikowi Bałtyckiemu".

Z perspektywy czasu trzeba jednak przyznać, że polityczna zawierucha i nagonka mediów nie odebrału sukcesu Zwarze.

@RY1@i02/2011/208/i02.2011.208.07000030e.802.jpg@RY2@

Wojciech Górski

Andrzej Zwara

Rafał Woś

rafal.wos@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.