Dziennik Gazeta Prawana logo

Prawnik od spraw ludzkich

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Do Państwowej Inspekcji Pracy przyszła w czasach, gdy prawa pracowników zostały odstawione na boczny tor. Stery Państwowej Inspekcji Pracy Iwona Hickiewicz przejęła, gdy prawa pracownicze są łamane wręcz nagminnie

Konia z rzędem temu, kto wskaże osobę, która od dziecka marzy o zostaniu inspektorem pracy. Na pewno nie była nią Iwona Hickiewicz, choć niektórzy są skłonni do takiej tezy. Kariera obecnie urzędującej głównej inspektor pracy bowiem od zawsze była związana z jedną instytucją, czyli Państwową Inspekcją Pracy. Tymczasem, jak to w życiu bywa, pomógł trochę przypadek. - W trakcie studiów byłam już na seminarium magisterskim z prawa finansowego i zamierzałam pisać pracę z prawa podatkowego, ale prowadzący zostawił grupę i trzeba było szybko się na coś zdecydować - wspomina Iwona Hickiewicz.

Tak trafiła pod skrzydła prof. Zbigniewa Salwy, eksperta w dziedzinie prawa pracy, a stamtąd była już prosta droga do pracy w PIP. Był 1993 rok: bezrobocie, inflacja, padające państwowe molochy i wyrastające jak grzyby po deszczu prywatne firmy.

- Czyli zapotrzebowanie na działania inspekcji pracy ogromne. Utarte, stabilne formy zatrudnienia były domeną państwowych przedsiębiorstw, które zaczęły być wypierane przez rynek prywatny. A tam z przestrzeganiem prawa pracy było różnie. Ludzie przyzwyczajeni do stabilnych warunków i pensji na czas nagle mieli umowy okresowe, wynagrodzenie niewypłacane w terminie czy problemy z urlopami. W nowej rzeczywistości gospodarczej i gonitwie za pieniądzem często zapominało się o pracownikach - wspomina główna inspektor.

Doskonale pamięta ją z tamtego okresu obecna rzeczniczka PIP, która pracowała wówczas w mediach. - Pamiętam jak uczestniczyła w telefonicznych dyżurach prawnych, jakie organizowaliśmy w "Życiu Warszawy". Telefon rozgrzany do czerwoności, dziesiątki czytelników szukających pomocy i porady, którym na gorąco trzeba było udzielić odpowiedzi. To sprawdzian, który zaliczali tylko najlepsi eksperci - ocenia Danuta Rutkowska.

Skargi płynęły do PIP lawinowo, nawet ponad 30 tys. rocznie. Liczba kontroli sięgała niemal 100 tys. rocznie. Tymczasem Iwona Hickiewicz po zdobyciu aplikacji inspektorskiej sukcesywnie wspinała się po szczeblach kariery, aż do objęcia w lipcu funkcji szefowej PIP. Przy okazji zasiadała w licznych komisjach (prawnej głównego inspektora pracy czy ds. reformy prawa pracy).

- Kompetentna, zdecydowana i odpowiedzialna. Świetnie potrafi zorganizować pracę, motywować pracowników, a jednocześnie ma umiejętność zapobiegania konfliktom. Łączy w sobie spokój, rzeczowość i opanowanie z dużym poczuciem humoru, pogodą ducha i życiowym optymizmem - mówi Halina Tulwin, dyrektor departamentu prawnego w Głównym Inspektoracie Pracy, która pracuje z Iwoną Hickiewicz od początku jej pracy w PIP. Z kolei Leszek Zając, zastępca GIP, dodaje: - Intelektualna dyscyplina, żelazna logika, spokój w nawet najtrudniejszych sytuacjach i rzadko spotykany urok osobisty. Każdy, kto choć przez chwilę miał przyjemność z nią współpracować, doskonale wie, o czym mówię.

Pracownicy PIP przyznają, że posiada umiejętności inspirowania innych do działania. Pracę w PIP nazywa misją. Dlaczego? - Bo praca tutaj, to nie jest zwykła urzędnicza rutyna. Za każdą sprawą stoi człowiek, a za każdą cyfrą czają się ludzkie problemy - mówi Iwona Hickiewicz. - Chciałabym, by ci, którzy tu pracują mieli poczucie, że warto się angażować, bo to przynosi konkretne skutki, oraz by ludzie na rzecz których działamy, odczuli efekty naszego zaangażowania.

Jak sama przyznaje lubi wyzwania. Największym wydaje się ciągle nierozwiązany problem stosowania umów cywilnoprawnych do świadczenia pracy. - Umowa o dzieło czy zlecenia wciąż są zawierane w takich warunkach, w których powinno się stosować normalne umowy o pracę. W przypadku choroby czy wypadku pracownicy zostają bez środków do życia. Podczas ostatniej wielkiej nowelizacji kodeksu pracy nie przeszła koncepcja domniemania stosunku pracy i dzisiaj sądy stawiają na swobodę woli stron zawierających umowę. Szkoda że nie rozwiązano tego problemu w sposób bardziej zdecydowany - stwierdza Hickiewicz.

Wolny czas najchętniej spędza z rodziną. Szczególnie lubi wspólne wędrówki po górskich szlakach.

@RY1@i02/2012/202/i02.2012.202.07000030c.802.jpg@RY2@

Fot. materiały prasowe

Piotr Szymaniak

piotr.szymaniak@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.