Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawnik

By usunąć mankamenty, potrzeba pieniędzy

26 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 162 minuty

Kształcenie sędziów i prokuratorów od kilku miesięcy jest tematem dyskusji. Nikt nie ma wątpliwości, że zmiany są konieczne. Spory zaczynają się dopiero, gdy rozmowa dotyczy zakresu reformy. Jak ją widzą pracownicy szkoły?

Kierownictwo Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury oczekuje na propozycje Ministerstwa Sprawiedliwości w sprawie ewentualnych zmian w działaniu placówki. - Już w czerwcu rozpoczęły się konsultacje w tej sprawie. Przedstawiliśmy swoje stanowisko, teraz nie pozostaje nam nic innego niż cierpliwie poczekać na opinię resortu - mówi Rafał Dzyr, zastępca dyrektora KSSiP. KSSiP rozpoczęła swoją działalność ponad trzy lata temu. Nic więc dziwnego, że zarówno prawnicy jak i przedstawiciele resortu sprawiedliwości twierdzą iż nadszedł czas na zmiany. Dyskusja dotyczy m.in. sensu utrzymania aplikacji ogólnej, której program w opinii krytyków dubluje się m.in. z aplikacją sądową, a także stypendiów. Nie bez znaczenia jest też to, że szkoła nadal nie zaspokaja potrzeb polskiego wymiaru sprawiedliwości, który skarży się na brak kadry w wielkich metropoliach. Do tego dochodzi jeszcze kwestia szkoleń, których liczba zdaniem niektórych pracowników wymiaru sprawiedliwości - zarówno prokuratorów, sędziów czy ich asystentów - jest po prostu niewystarczająca. Efektywny system kształcenia wiąże się jednak z wysokimi kosztami, tymczasem KSSiP w przyszłym roku może mieć problemy z pieniędzmi. Z projektu budżetu na 2013 rok wynika bowiem, że będzie on na tym samym poziomie co tegoroczny. Jeżeli nic nie ulegnie zmianie, placówka będzie zmuszona zacisnąć mocno pasa m.in. z powodu większej liczby aplikantów. - Faktycznie docierają do nas informacje w tej sprawie, jednak jak do tej pory nie mamy żadnego oficjalnego pisma - mówi wicedyrektor Rafał Dzyr. - Jeżeli budżet będzie na tym samym poziomie co tegoroczny, to będzie to dla nas olbrzymi problem. Występując wcześniej z wnioskiem o podwyższenie dotacji podmiotowej o prawie osiem milionów złotych, zakładaliśmy, że pismo to jest uzasadnione oczekującymi nas zadaniami - dodaje.

W KSSiP na razie więc trwa dyskusja wokół oczekiwanych zmian. Dotyczą one nie tylko podniesienia poziomu, lecz także podjęcia działań, które zachęcą słuchaczy aplikacji ogólnej do kontynuowania kariery w wymiarze sprawiedliwości.

@RY1@i02/2012/177/i02.2012.177.070000400.810.jpg@RY2@

Materiały prasowe

Leszek Pietraszko ,dyrektor Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury w Krakowie

Od blisko trzech lat realizowany jest w Polsce nowy model szkolenia kadr sądownictwa i prokuratury. W odróżnieniu od poprzedniego cechuje się on centralizacją szkolenia oraz zintegrowanym przygotowaniem do wykonywania zawodów sędziego, prokuratora, referendarza sądowego oraz asystenta sędziego i prokuratora. Powierzenie szkolenia wstępnego, zorganizowanego w formie aplikacji ogólnej, sędziowskiej i prokuratorskiej Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury (KSSiP) spowodowało znaczące podniesienie poziomu szkolenia oraz ujednolicenie realizacji jego programu. Obowiązujący model nie jest jednak wolny od wad. Słusznie wskazuje się, że np. aplikacja sędziowska jest zbyt długa, a aplikacja ogólna nie przygotowuje należycie do zawodu referendarza sądowego. Ponadto okazało się, że wielu absolwentów aplikacji ogólnej, którzy nie zakwalifikowali się na aplikację sędziowską lub prokuratorską, nie jest zainteresowanych pracą w zawodzie asystenta, a zgodnie z intencją ustawodawcy, to właśnie ta grupa miała docelowo stanowić kadrę asystentów w sądach i prokuraturach. Nie ulega zatem wątpliwości, że system szkolenia wstępnego kadr sądownictwa i prokuratury wymaga reformy. W toczącej się w tej sprawie w ostatnich miesiącach ożywionej dyskusji nie może oczywiście zabraknąć głosu dyrekcji KSSiP.

Wobec niezwykle zróżnicowanych poglądów formułowanych przez przedstawicieli środowisk prawniczych - od zlikwidowania aplikacji, poprzez jej reformę, aż do pozostawienia obecnych regulacji prawnych bez zmian, dyrekcja Krajowej Szkoły przedstawia propozycję kompromisową. Jest ona oparta na założeniu, że należy dokonać jak najmniej zmian i jednocześnie uzyskać jak najwięcej korzyści. Należy bowiem usunąć oczywiste mankamenty szkolenia wstępnego, pamiętając przy tym, że nie wszystkie efekty obecnego modelu szkolenia są już znane (pierwszy rocznik nowej aplikacji prokuratorskiej zakończy szkolenie w sierpniu 2013 r., a sędziowskiej 18 miesięcy później), za wcześnie jest więc na rewolucyjne zmiany burzące podstawy modelu szkolenia przyjętego w 2009 r.

Propozycja dyrekcji KSSiP sprowadza się do czterech najważniejszych zagadnień. Po pierwsze - z aplikacji sędziowskiej należy wyłączyć staż referendarski. Skróci to aplikację sędziowską o 18 miesięcy, a ponadto pozwoli uniknąć problemów związanych choćby z podwójnym podporządkowaniem stażysty referendarskiego. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, stażysta będzie przecież jednocześnie pracownikiem konkretnego sądu i aplikantem sędziowskim (chociaż już po zdanym egzaminie sędziowskim), w aspekcie szkoleniowym i dyscyplinarnym podlegającym dyrektorowi KSSiP. Po zmianie odbycie stażu referendarskiego mogłoby natomiast być warunkiem wzięcia udziału w konkursie na stanowisko sędziego.

Po drugie - należy stworzyć możliwość zatrudniania absolwentów wydziałów prawa przez sądy lub prokuratury na stanowiskach asystentów - stażystów na okres dwóch lat. W tym czasie musieliby oni jedynie odbyć roczne, zakończone egzaminem, szkolenie, brać udział w dwudniowych zjazdach. Po egzaminie byliby zatrudniani w charakterze asystenta na czas nieokreślony. Szkolenie i egzamin przeprowadzałaby KSSiP.

Po trzecie - analogicznie jak przy asystentach sędziego i prokuratora - należałoby zatrudniać i szkolić kandydatów na referendarzy. Warto tu jednak zaznaczyć, że pozostawienie obligatoryjnego stażu referendarskiego oznaczać może obsadzenie wolnych etatów referendarskich przez aplikantów stażystów.

Po czwarte - w systemie szkolenia należałoby pozostawić roczną aplikację ogólną. Byłaby ona wstępem do aplikacji sędziowskiej i prokuratorskiej. Jej ukończenie dawałoby prawo wykonywania zawodów asystenta sędziego i prokuratora. Przygotowanie do tych zawodów nie byłoby jednak celem tej aplikacji. Dałoby to szansę na zmianę jej programu poprzez lepsze niż dotychczas skoordynowanie go z programami następujących po niej aplikacji specjalistycznych, a jednocześnie na skrócenie tych aplikacji do 24 miesięcy. Ukończenie aplikacji ogólnej nie dawałoby natomiast prawa wykonywania zawodu referendarza sądowego.

Słusznie wskazuje się, że np. aplikacja sędziowska jest zbyt długa, a aplikacja ogólna nie przygotowuje należycie do zawodu referendarza sądowego

@RY1@i02/2012/177/i02.2012.177.070000400.811.jpg@RY2@

Materiały prasowe

Małgorzata Gruszecka, adwokat, członek prezydium Naczelnej Rady Adwokackiej, współpracowała z KSSiP w sprawach szkoleń aplikantów KSSiP i adwokackich

Ten, kto chce być zdolnym do wykonywania w sposób należyty zawodu, zawsze musi wiedzieć więcej, niż tego wymaga sam zawód" (Ludwik Feuerbach). Czy dziś każdy spośród ubiegających się o aplikacje - a zatem prawo wykonywania zawodu adwokata, sędziego, prokuratora - wskaże, kim byli i co wnieśli do rozwoju kultury André Cayatte czy Sidney Lumet? Czy zawsze uzyskamy odpowiedź? Nieprzypadkowo pytam o te dwie postacie. O pierwszą, gdyż był również adwokatem, o drugą natomiast, bo stworzył genialny film, bez którego znajomości i zrozumienia my, prawnicy, jesteśmy ubożsi. To oni przykładem dobrej twórczości skłaniają do myślenia, do rozumienia różnych racji, a taki jest zazwyczaj początek wybierania racji właściwych. Dziś targają nami - tak jak tymi dwunastoma gniewnymi - emocje, ale innego rodzaju, gdyż związane z "psuciem prawa" do doraźnych celów politycznych. Są to również emocje moralne - odnoszące się do tego, jak daleko mogą się posunąć politycy w owym dziele?

Dystansując się od bieżących, gorących sporów politycznych i demagogicznych argumentów, zastanowić się należy nad właściwym modelem kształcenia zawodowego, tak aby nie tylko zagwarantować odpowiednie przygotowanie merytoryczne kandydatów do wykonywania profesji prawniczych, ale także wpoić właściwą dla nich kulturę umysłową i postawę etyczną. Stwierdzić przy tym trzeba od razu, że debata na temat aktualnego kształtu i roli poszczególnych aplikacji prawniczych, w tym aplikacji ogólnej, przemawia jednoznacznie na korzyść aplikacji, która powinna stanowić główną, jeśli nie podstawową drogą dojścia do zawodu ochrony prawnej.

Aplikacja powinna być przy tym jednolita dla każdego z zawodów prawniczych, prowadzona przez odpowiednie samorządy (adwokacki, notarialny, radcowski) i odpowiednio dla zawodu sędziego, prokuratora, referendarza - przez KSSiP. Należy mieć na uwadze, że decyzja o podjęciu nauki na wybranej aplikacji jest poważnym wyborem życiowym, a niestety - często i ekonomicznym. Wymaga też włożenia dużego wysiłku intelektualnego, potrzebnego nie tylko do sprostania wymogom konkursu na aplikację, lecz także do jej kontynuowania i zakończenia każdorazowo bardzo trudnym egzaminem. Liczba ubiegających się o aplikacje absolwentów prawa jest każdego roku znaczna. Dostęp do niektórych zawodów - w tym adwokata i radcy prawnego - został już otwarty. Na aplikację adwokacką i radcowską obowiązuje ten sam test i ta sama liczba punktów.

Na aplikację ogólną, sędziowską i prokuratorską egzamin również powinien zostać ujednolicony, a dopiero liczba uzyskanych punktów powinna umożliwiać wpis na wybraną aplikację. Punktacja ogłaszana przez komisję egzaminacyjną dawałaby możliwość wyboru pomiędzy aplikacją ogólną, sędziowską, jak również prokuratorską. Decyzję w tej sprawie powinna podejmować komisja kwalifikacyjna, biorąc pod uwagę właśnie kryterium liczby punktów uzyskanych z egzaminu wstępnego stosownie do wyznaczonego uprzednio przez Ministerstwo Sprawiedliwości limitu przyjęć. Wniosek o konkretną aplikację składałby sam zainteresowany, najpóźniej po ogłoszeniu liczby punktów egzaminu wstępnego, i nic nie następowałoby z urzędu.

Aplikacja ogólna powinna zatem zostać utrzymana. Nie byłaby jednak wstępem do właściwej aplikacji sędziowskiej czy prokuratorskiej, lecz kształciłaby referendarzy sądowych, a więc mogłaby i taką nazwę przybrać. Tym samym droga dojścia poprzez aplikację do każdego z zawodów prawniczych, w tym referendarza sadowego, podkreślałaby ochronną funkcję państwa, jak i rangę, jaką ustawa nadaje właśnie zawodowi referendarza. Pożądane byłoby przy tym, żeby zmiany w tym zakresie nastąpiły już w tym roku. Program aplikacji referendarskiej powinien zostać dostosowany do specyficznych potrzeb wykonywania zawodu referendarza i obejmować 12-miesięczne szkolenie oraz 6-miesięczną praktykę. W trakcie tej aplikacji aplikant powinien odbywać szkolenie, w tym praktyki pod okiem patrona, w sądach powszechnych. Zakończenie zaś aplikacji powinno być poprzedzone sześciomiesięczną praktyką w sądzie, której zaliczenie warunkowałoby dopuszczenie do pisemnego egzaminu referendarskiego z przedmiotów objętych jej programem.

Aplikacja nie obejmowałaby jedynie asystentów - czy to sędziego, czy też prokuratora. Nie stanowią oni bowiem samodzielnego zawodu ochrony prawnej, nie należy więc sztucznie kreować nieuzasadnionych powodami merytorycznymi wymagań dla osób ubiegających się o takie stanowiska. Nie ma zresztą aplikacji na stanowisko asystenta pozostałych zawodów prawniczych - chociażby adwokata czy radcy. Jestem też zwolennikiem pozostawienia drogi przejścia do zawodów, w tym do zawodu sędziego, z innych zawodów prawniczych, jednakże pod ściśle określonymi przez ustawę warunkami.

@RY1@i02/2012/177/i02.2012.177.070000400.812.jpg@RY2@

Alina Gajdamowicz/Agencja Gazeta

Kazimierz Olejnik, prokurator Prokuratury Generalnej w stanie spoczynku, wykładowca Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury

Po raz kolejny rozpoczyna się dyskusja nad kondycją szeroko rozumianego wymiaru sprawiedliwości, w tym zwłaszcza funkcjonowania sądów oraz prokuratury. Uwag krytycznych nie brakuje. Z przykrością trzeba stwierdzić, iż negatywne refleksje w tym zakresie nader często dotyczą poziomu wiedzy oraz umiejętności praktycznego wykonywania zawodu przez sędziów oraz prokuratorów. Powraca więc pytanie, czy przyjęty model kształcenia szeroko rozumianych kadr dla potrzeb wymiaru sprawiedliwości jest prawidłowy oraz czy spełnia pokładane w nim oczekiwania. Rozliczne uwagi i wątpliwości są również zgłaszane pod adresem przyjętego modelu naboru oraz kształcenia aplikantów sądowych oraz prokuratorskich. Szczególnej krytyce jest poddawana sensowność dalszego utrzymywania rocznej aplikacji ogólnej, która z założenia miała stanowić system swoistej selekcji przed zakwalifikowaniem na aplikację sądową lub prokuratorską oraz kształcić kadry na potrzeby asystentów i referendarzy sądowych i prokuratorskich.

Po niespełna 4 latach wdrożenia w życie tego systemu szkolenia pojawiają się coraz częstsze postulaty likwidacji aplikacji ogólnej i przeprowadzenia naboru jedynie na aplikację sądową oraz prokuratorską. Podnosi się, iż aplikacja ogólna nie spełnia swoich oczekiwań, gdyż wbrew pierwotnym założeniom osoby, które nie zakwalifikują się po rocznej aplikacji ogólnej na aplikację sądową lub prokuratorską, nie ubiegają się o stanowiska asystentów i referendarzy, lecz zazwyczaj skutecznie zdają egzaminy kwalifikacyjne na inne aplikacje prawnicze. Liczne uwagi dotyczą też programu szkolenia wdrożonego na aplikacji ogólnej, który zdaniem kontestatorów jest zbyt ambitny, a niekiedy stanowi powielenie programu aplikacji sądowej i prokuratorskiej.

Nie chcę być stroną w tym merytorycznym sporze, ale moje doświadczenie (ponad 25 lat pracy w służbie prokuratorskiej oraz obecnego wykładowcy w Krajowej Szkole Sędziów i Prokuratorów) pozwala na zgłoszenie apelu o zaniechanie działań pochopnych i dokonanie spokojnej oceny przyjętego systemu szkolenia kadr na potrzeby sądów oraz prokuratury. Dla mnie nie budzi wątpliwości, iż najlepszym miernikiem w zakresie przygotowania aplikantów do zawodu będzie praktyczna ocena ich pracy po objęciu funkcji sędziego i asesora prokuratorskiego. Dzisiaj jest to dyskusja wyłącznie teoretyczna, gdyż pierwszy rocznik aplikacji prokuratorskiej zakończy szkolenie dopiero w przyszłym roku, zaś aplikacji sądowej rok później. Dyskusję możemy więc prowadzić już dzisiaj, nie ma też najmniejszych przeszkód, aby na bieżąco wprowadzać różnorodne korekty do przyjętego programu szkolenia. Chcę jednak podkreślić, iż faktyczna przydatność szkolenia na potrzeby praktyki najlepiej zostanie zweryfikowana dopiero w realiach pracy zawodowej dzisiejszych aplikantów. Nie mam też najmniejszych wątpliwości, iż będzie to ocena najważniejsza.

Dzisiaj zdecydowanie opowiadam się za utrzymaniem dotychczasowego modelu kształcenia kadry sędziowskiej i prokuratorskiej, w tym również aplikacji ogólnej. Zawód sędziego i prokuratora jest zawodem szczególnym. Niezależnie od wiedzy prawniczej wymaga również określonych predyspozycji. System testowych pytań na egzaminie kwalifikacyjnym na aplikację weryfikuje jedynie poziom wiedzy kandydatów. Nie daje natomiast najmniejszych wskazówek odnośnie do przydatności kandydatów do wykonywania zawodu sędziego lub prokuratora. Tę lukę wypełnia dopiero roczna aplikacja ogólna, która daje możliwości bieżącej oceny nie tylko postępów w kształceniu, ale również oceny przydatności i predyspozycji do wykonywanego zawodu. Wdrożony model szkolenia w przeważającej części przewiduje różnorodne szkolenia praktyczne, które weryfikują również zachowania aplikantów w różnych sytuacjach modelowych, a w konsekwencji zezwala na przeprowadzenie swoistej selekcji i zakwalifikowanie na dalszą aplikację sądową lub prokuratorską osób o największych umiejętnościach oraz predyspozycjach. Wskazane przesłanki i wymagania odnoszą się w szczególności do aplikacji sądowej, która jest ukształtowana odmiennie od aplikacji prokuratorskiej. Aplikant prokuratorski po zakończeniu aplikacji zostaje mianowany na stanowisko asesora prokuratorskiego i przez okres 3 lat podlega systematycznej ocenie, której wyniki zezwalają w skrajnych przypadkach na odstąpienie od wystąpienia z wnioskiem o mianowanie asesora na stanowisko prokuratora. Aplikacja sądowa jest uwieńczona mianowaniem na stanowisko sędziego, który niejako z marszu przystępuje do samodzielnego wykonywania swoich obowiązków zawodowych. Jakiekolwiek pomyłki w tym zakresie będą więc powodowały poważniejsze konsekwencje.

Doświadczenia minionych lat zezwalają też na przyjęcie, iż nader często osoby ubiegające się o przyjęcie na aplikację nie posiadają jeszcze ukształtowanego poglądu, jaki zawód chcą w przyszłości wykonywać. Swoje wyobrażenia w tym zakresie precyzują dopiero w toku aplikacji ogólnej. Zdarza się również, iż kandydaci posiadający sprecyzowane marzenia zawodowe zmieniają je pod wpływem doświadczeń nabytych podczas aplikacji ogólnej. Nie może więc budzić najmniejszej wątpliwości, iż przebieg aplikacji ogólnej nie jest czasem straconym, lecz w istotny sposób wpływa na dokonywanie życiowych wyborów, zgodnych z wyobrażeniami aplikantów o dalszej pracy zawodowej, ich marzeniami oraz predyspozycjami.

@RY1@i02/2012/177/i02.2012.177.070000400.813.jpg@RY2@

Materiały prasowe

dr Marek Siwek, sędzia Sądu Okręgowego w Lublinie, wykładowca KSSiP

Krajowa Szkoła Sądownictwa i Prokuratury, a ściślej ośrodek szkolenia wstępnego, w zasadzie od początku powstania był i jest przedmiotem wielu wypowiedzi, przy czym nietrudno nie zauważyć, że dominują wypowiedzi krytyczne, bądź przynajmniej reformatorskie. Oczywistą rzeczą jest, że pewnego rodzaju ingerencje o charakterze legislacyjnym mają swoje uzasadnienie, wydaje się jednak, że zmiana ustawy o KSSiP powinna mieć miejsce w kierunku niezbędnej poprawy funkcjonowania tej instytucji, a nie zupełnej zmiany jej istoty.

Należy odnotować, że aktualnie obowiązujące regulacje ustrojowe przewidują jako podstawową drogę do objęcia urzędu sędziego odbycie aplikacji ogólnej, a następnie sędziowskiej, zakończonej pomyślnym zdaniem egzaminu sędziowskiego, które to etapy edukacji prawniczej otwierają możliwość zgłoszenia się do konkursu na stanowisko sędziego. Drogi dojścia do zawodu sędziego wykorzystywane aktualnie związane są także z wykonywaniem przez określony czas innej profesji prawniczej, przy czym jak wskazuje dotychczasowe doświadczenie, zawód sędziego cieszy się największym zainteresowaniem wśród asystentów sędziego i referendarzy, znacznie mniejszym zaś wśród prokuratorów, a już zupełnie znikomym wśród adwokatów, notariuszy i radców prawnych. Należy jednocześnie pamiętać, że zarówno asystenci sędziego, jak i referendarze kandydujący na urząd sędziowski to osoby w znacznej mierze wyedukowane jeszcze w czasie, kiedy szkolenie w ramach aplikacji sędziowskiej i prokuratorskiej prowadzone było w poszczególnych apelacjach i które jeszcze w tamtym czasie zdały egzamin sędziowski. Zarówno wówczas, jak i obecnie droga do zawodu sędziego prowadziła przez wyspecjalizowaną edukację, zakończoną egzaminem sędziowskim, przy czym trzeba przyznać, że edukacja prowadzona w ośrodku szkolenia wstępnego Krajowej Szkoły ma charakter z wielu powodów szczególny.

W tym kontekście musi budzić zdziwienie krytyka aktualnego systemu aplikacji co do zasady - przed rokiem 2007 nie mieliśmy przecież do czynienia z zarzutami, kierowanymi wobec systemu edukacji aplikacyjnej prowadzonego w apelacjach, dotyczącymi zbyt teoretycznego charakteru zajęć, braku efektywności praktyk, a przede wszystkim konieczności wyeliminowania w ogóle istniejącego wówczas systemu opartego na edukacji, na rzecz systemu zakładającego zasilanie kadry sędziowskiej jedynie spośród osób wykonujących inne profesje prawnicze. Jest to zjawisko interesujące, zwłaszcza że porównanie systemu szkolenia istniejącego wcześniej z prowadzonym aktualnie w Krajowej Szkole mogłoby doprowadzić do wniosku, że taka krytyka byłaby bardziej uprawniona właśnie wówczas niż obecnie.

Opinie o tym, iż zawód sędziego powinien być ukoronowaniem kariery prawniczej, jakkolwiek zawsze istniały, jednak przed rokiem 2007 generalnie rzadko służyły krytyce systemu kształcenia sędziów. Podważanie sensu istnienia Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury z tego punktu widzenia, a więc zakładającego możliwość dojścia do zawodu sędziego jedynie poprzez inne profesje prawnicze, moim zdaniem nie jest uzasadnione. Skrajnym modelem przewidującym takie właśnie rozwiązanie jest model anglosaski, jednak warto odnotować, że nie jest to model dominujący w systemach europejskich, by nie powiedzieć, że jest to model wręcz wyjątkowy, oparty przy tym na szczególnych uwarunkowaniach społecznych, a przede wszystkim historycznych, zupełnie obcych naszej rzeczywistości, także ustrojowej.

Dużo bardziej wątpliwa wydaje się także bezkrytyczna akceptacja możliwości zaadaptowania tego modelu w środowisku obcym, jakim pozostaje zarówno polskie ustawodawstwo, jak i tradycja polskiego sądownictwa, przy uwzględnieniu dorobku systemu, którego spadkobiercą jest bądź co bądź Krajowa Szkoła. Jego efektem, można postawić tezę - pozytywnym - w znacznej większości są przecież sędziowie sądów powszechnych wszystkich szczebli, często też sądownictwa administracyjnego, czy też Sądu Najwyższego. Jak natomiast wygląda przyjęcie modelu pośredniego, przekonujemy się obecnie; ci, którzy są najbardziej oczekiwani w zawodzie sędziego, tj. doświadczeni adwokaci i radcowie prawni, do zawodu tego wcale się nie garną.

Nie wydają się przekonujące głosy krytykujące aktualnie istniejący system aplikacji z powodu jego scentralizowania. Nie ulega wątpliwości to, iż zajęcia na zjazdach w ramach szkolenia wstępnego odbywają się w jednym ośrodku w kraju, nie ułatwia życia ani większości aplikantom, ani wykładowcom. Istnienie jednego ośrodka szkolenia wstępnego nie może być jednak postrzegane wyłącznie w kategoriach wygody. Niezależnie od położenia geograficznego, gdy istnieje jeden ośrodek szkolenia, zawsze jest to niedogodne dla większości osób, które muszą tam dojechać. Istnienie wielu ośrodków z kolei, niezależnie od zakresu ich samodzielności, a nawet zakładając, że są to filie, niweczy natomiast to, co wydaje się akurat pozytywną stroną istnienia ośrodka szkolenia wstępnego w Krakowie. Fakt, że ośrodek ten jest jeden, pozwala na ujednolicenie praktyk istniejących w różnych apelacjach i okręgach, a przy tym wymianę doświadczeń pomiędzy wykładowcami, będącymi najczęściej sędziami i prokuratorami. Oczywiście tego rodzaju ujednolicenie nie nastąpi w ciągu roku czy dwóch. Jednak w perspektywie czasu bardziej odległej, przy założeniu, że absolwenci Krajowej Szkoły będą obejmować stanowiska sędziowskie, oczekiwanie większej jednolitości praktyki orzeczniczej niż istniejąca obecnie jest z pewnością uzasadnione. Istotne jest również to, że prowadzenie zajęć w jednym ośrodku pozwala na łatwiejszą kontrolę i weryfikację pracy wykładowców, co przy istnieniu kilku ośrodków czy nawet tylko filii jest znacznie utrudnione, jeżeli nie niemożliwe.

Użycie terminu praktyka jako przedmiotu nauki w KSSiP nie jest przypadkowe, gdyż nawet po upływie tych kilku lat jej istnienia wypowiadane są twierdzenia, że przedmiotem edukacji na aplikacji ogólnej i aplikacjach specjalistycznych jest dokładnie to samo, co na uniwersyteckich wydziałach prawa. Twierdzenia tego rodzaju wynikają z niewiedzy. Dostępne na stronie internetowej szkoły programy aplikacji ogólnej oraz aplikacji specjalistycznych, w szczególności określone i opisane w nich metody prowadzenia poszczególnych zajęć wprost wskazują, że forma wykładu, wiodąca w nauczaniu uniwersyteckim, występuje w programach tych aplikacji w ilości nieznacznej, dominują natomiast zajęcia interaktywne, kładące nacisk na stosowanie prawa w praktyce polegające na pracy na aktach określonych spraw, przygotowywaniu decyzji procesowych, rozwiązywaniu kazusów, analizie orzeczeń czy też symulacji poszczególnych czynności procesowych. O powtarzaniu programu przerabianego na poszczególnych wydziałach w ramach studiów prawniczych nie sposób zatem mówić.

Kolejna uwaga odnosi się do praktyk. Co do zasady, odbywają się one w podobny sposób jak w czasie, gdy szkolenia w ramach aplikacji odbywały się w apelacjach, a więc w ramach przyporządkowania określonego aplikanta do sędziego, prokuratora patrona. Porównując istniejące wcześniej praktyki do odbywanych w ramach Krajowej Szkoły widzimy, że efekt tych praktyk był dość odległy - stanowił go wynik egzaminu, a także sposób pracy przyszłego sędziego lub prokuratora. Obecnie efekt ten jest widoczny dużo wcześniej, bo na sprawdzianie odbywanym na zjeździe następującym po konkretnej praktyce. Łączy się to z większą odpowiedzialnością, jaka spoczywa na patronie praktyki, a zarazem z koniecznością poświęcenia aplikantowi czasu i uwagi niezbędnych dla uzyskania przez niego wiedzy weryfikowanej nie za rok czy dwa na egzaminie, ale za dwa, trzy tygodnie na sprawdzianie. Być może ten aspekt praktyk aplikantów różnych aplikacji odbywanych w Krajowej Szkole zniechęca patronów, jednak należy pamiętać, że nikt inny tak jak patron sędzia, czy prokurator nie przekaże aplikantowi tej istotnej wiedzy dotyczącej stosowania prawa. Póki co właśnie w tych aplikantach należy upatrywać następców obecnych sędziów i prokuratorów, gdyż zainteresowanie tymi zawodami wśród członków innych profesji prawniczych nie jest szczególnie wielkie.

Urszula Wróblewska

urszula.wroblewska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.