Ponowny wpis na listę musi być poprzedzony egzaminem
Najnowsze pomysły Ministerstwa Sprawiedliwości nie zachwycają adwokatów. Krytykują oni nie tylko propozycję rozszerzenia kompetencji radców, ale też warunki powrotu do zawodu osób, które utraciły prawo do jego wykonywania
Zgodnie z projektem nowelizacji ustawy o adwokaturze, adwokat, wobec którego orzeczono karę pozbawienia prawa wykonywania zawodu, będzie mógł się ubiegać o ponowny wpis na listę dopiero po 10 latach od uprawomocnienia się decyzji sądu dyscyplinarnego. To dobra zmiana?
Jako adwokat muszę wierzyć w człowieka i w to, że jest w stanie się zmienić na lepsze. Każdy ma prawo do błędu i każdy ma prawo do rehabilitacji. Niemniej w pomyśle tym widzę wiele wątpliwości. Zastrzeżenia budzi wąski katalog przesłanek, który warunkuje możliwość uzyskania ponownego wpisu na listę. Jest on uzależniony od ustalenia, czy osoba ubiegająca się o powrót do zawodu jest nieskazitelnego charakteru, czy swoim dotychczasowym zachowaniem daje rękojmię prawidłowego wykonywania zawodu adwokata. Projekt niestety nie zakłada weryfikacji wiedzy merytorycznej i praktycznej niezbędnej do wykonywania zawodu. 10 lat to cała epoka i to w każdej dziedzinie życia, nie tylko prawniczej - nowe przepisy, zmiany techniczne, administracyjne. Wystarczy sobie przypomnieć, jak świat wyglądał w 2002 roku. Przecież nawet adwokat czynnie wykonujący zawód musi przez cały czas doskonalić się zawodowo, a co dopiero osoba, która z zawodem nie miała do czynienia przez dekadę. Zresztą w wielu przypadkach sprawdza się, czy osoba, która miała przerwę w codziennej praktyce, nadal potrafi się odnaleźć w tej konkretnej dziedzinie. Choćby kierowca, któremu odebrano prawo jazdy. By je odzyskać, musi ponownie zdać egzamin. W przypadku nauczyciela, który miał kilkuletnią przerwę w prowadzeniu zajęć, też istnieje obowiązek ponownego sprawdzenia jego przygotowania do zawodu. Dlatego proponujemy, aby ponowny wpis na listę uzależniony był od obowiązku zdania egzaminu adwokackiego, oczywiście już bez konieczności odbywania aplikacji.
Czy kara 10 lat nie jest za długa?
Z adwokatury nie wydala się z błahych powodów. Jeśli adwokat został skreślony z listy dyscyplinarnie, bądź z mocy wyroku sądowego utracił prawa publiczne lub prawa wykonywania zawodu, to znaczy, że nie była to błaha sprawa. Nie można być zbyt pobłażliwym dla osób, które poważnie naruszyły etykę czy wręcz złamały prawo.
Po takim czasie trudno jest wrócić do zawodu...
Owszem, ale każdy musi ponieść konsekwencję za swoje czyny, przy czym każdemu też trzeba dać drugą szansę.
Osoba ubiegająca się o ponowny wpis na listę będzie musiała wykazać, że jest nieskazitelnego charakteru i swoim dotychczasowym zachowaniem daje rękojmię prawidłowego wykonywania zawodu. Czy ten warunek może spełnić osoba, która ma orzeczenie sądu dyscyplinarnego?
To jest pytanie do twórców projektu i należałoby to doprecyzować. Logika nakazywałaby brać pod uwagę zachowanie z okresu ostatnich dziesięciu lat.
Sądy dyscyplinarne często orzekają karę pozbawienia praw wykonywania zawodu?
To są naprawdę pojedyncze przypadki. W latach 2009 - 2012 Wyższy Sąd Dyscyplinarny tylko pięć razy orzekł karę skreślenia z listy adwokatów.
Z jakich powodów?
To są bardzo zawiłe procedury. Zazwyczaj nakłada się na to kilka przewinień. Sąd bierze pod uwagę, czy adwokat miał już wcześniej problemy dyscyplinarne. Jak mocne są dowody na nieetyczne działanie takiej osoby. Nie mamy w sądownictwie dyscyplinarnym kanonu, że za jedno przewinienie jest kara pieniężna, a za inne wydalenie z zawodu.
Większość adwokatów narzeka na zbyt niskie stawki tzw. urzędówek...
Jest to rzeczywiście duży problem w środowisku. Dotyka on głównie adwokatów z małych miejscowości, których praktyka skupia się wyłącznie na sprawach z urzędu. Stawki adwokackie nie były podnoszone od wielu lat. A opłaty za niektóre czynności są zatrważająco niskie i zupełnie nieadekwatne do czasu i pracy, jaką adwokat włożył w prowadzenie sprawy. Mało tego, w ostatnim roku nawet zmniejszono stawki za niektóre czynności. Rozmawialiśmy wielokrotnie na ten temat z ministrem sprawiedliwości. Jednak przy obecnej polityce rządowej - cięć budżetowych - Jarosław Gowin nie pozostawił wątpliwości, że nie mamy co liczyć na podwyżki. Dlatego Naczelna Rada Adwokacka stara się pomóc adwokatom w inny sposób. Postanowiliśmy ożywić rynek i prowadzić kampanię społeczną adresowaną do Polaków. Naszym celem jest zwrócenie im uwagi, dlaczego warto korzystać z pomocy adwokata i co najważniejsze, że taka pomoc nie jest tak droga, jak się powszechnie uważa. Nadal też promujemy ideę ubezpieczeń ochrony prawnej. Chcemy, aby adwokaci otworzyli się na działalność mediacyjną, która w Polsce dopiero kiełkuje, a tkwi w niej ogromny potencjał. Musimy iść z duchem czasu i szukać nowych rozwiązań, nie możemy oglądać się wyłącznie na łaskę państwa.
Dlaczego NRA krytykuje pomysł poszerzenia kompetencji radców prawnych o sprawy karne?
Siłą naszych samorządów jest ich różnorodność. Głównym powodem powstania samorządu radców prawnych było skoncentrowanie się tej grupy prawników na obsłudze przedsiębiorców. W ostatnich latach granice te coraz bardziej się zacierają, radcowie i adwokaci wykonują prawie te same czynności. Nie jestem zwolennikiem monopolu. Myślę, że na polskim rynku prawniczym jest miejsce na dwa bratnie samorządy, które jednak są odrębne, a ich członkowie wykonują podobne, choć nie te same czynności.
Nadal nie wytłumaczył pan, dlaczego radcom nie należy zwiększać kompetencji.
Nasz niepokój budzi głównie to, że radca prawny może być zatrudniony na etacie w przedsiębiorstwie lub administracji publicznej. Zatem nie jest w pełni niezależny. Nie mówię, że taki konflikt interesów będzie powszechny, ale mogą zdarzać się patologiczne sytuacje, w których radca prawny zatrudniony na przykład w urzędzie skarbowym, po godzinach będzie prowadził kancelarię i podejmie się obrony osoby będącej w sporze z jego pracodawcą. Doskonale wszyscy wiemy, że życie pisze zaskakujące scenariusze. Jeśli już w teorii zakładamy takie wątpliwe etycznie sytuacje, to musimy dokonać wszelkich starań, aby tego typu zdarzenia były niedopuszczalne nawet w teorii. Nie zgadzam się również z argumentacją Krajowej Rady Radców Prawnych, że przyznanie radcom możliwości reprezentowania obywateli w sprawach karnych umożliwi lepszy dostęp do wymiaru sprawiedliwości. Według mnie jest to argument wprowadzający w błąd. Po pierwsze problem w dostępie do wymiaru sprawiedliwości nie tkwi w tym, że jest mało adwokatów na rynku. To jest kwestia polskiej mentalności. Polacy nie korzystają z pomocy prawnej, bo nie czują takiej potrzeby. Wiadomo - jesteśmy społeczeństwem, które zna się na wszystkim. Proszę mi wierzyć, przed kancelarią karnisty nie ustawia się kolejka potrzebujących. Dostęp do prawnika nie ulegnie wielkiemu rozszerzeniu także z tego powodu, że sami radcowie nie są powszechnie zainteresowani prowadzeniem spraw karnych. Tylko bardzo wąskiej grupie zależy na specjalizacji w tej dziedzinie prawa. Od początku powtarzamy też, że nie ma problemu z wpisaniem się na listę adwokatów. Jeśli radca chce prowadzić sprawy karne, w każdej chwili może wpisać się na naszą listę. Nasze statystyki pokazują jednak, że to nie jest powszechna praktyka. W tym roku na razie wpisało się na listę adwokacką tylko 13 radców.
@RY1@i02/2012/153/i02.2012.153.07000070e.802.jpg@RY2@
Andrzej Zwara, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej
Paulina Bąk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu