Zwolennik mądrego prawa
Przez kilka kadencji nieprzerwanie zajmował stanowisko prezesa Rządowego Centrum Legislacji i sekretarza Rady Ministrów. Każdemu premierowi zależało na tym, aby nad poprawną legislacją czuwał właśnie Aleksander Proksa. Tym bardziej że - jak sam kiedyś stwierdził - jest przeciwnikiem legislacyjnej biegunki
W liceum nie był prymusem, zainteresowany był wszystkim innym, tylko nie nauką. Ale już na pierwszym roku studiów postanowił zmienić swoje nastawienie do edukacji. Dlaczego tak się stało? - Dość szybko zorientowałem się, że dla osób bez tradycji rodzinnych w zawodach prawniczych najwyższe wyniki w nauce to jedyna droga, by dołączyć do grona liczących się prawników - wspomina po latach.
Jego studia na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego przypadły w dość specyficznym czasie. Rozpoczął je w okresie "późnego" Gierka, a ukończył za najlepszych czasów pierwszej Solidarności. Po studiach pozostał jeszcze na uniwersytecie jako asystent w katedrze prawa cywilnego i międzynarodowego prywatnego. Równolegle odbywał aplikację sędziowską w Sądzie Wojewódzkim w Krakowie. Egzamin sędziowski złożył, uzyskując pierwszą lokatę wśród stu kilkudziesięciu aplikantów. Nie wybrał jednak kariery sędziego i postanowił rozwijać się naukowo, uzyskując tytuł doktora w 1991 r.
Jako świeżo upieczony adiunkt mógł dalej pozostać na uczelni, ale zdecydował się przyjąć zaproponowaną mu posadę dyrektora biura prawnego w ówczesnym Urzędzie Rady Ministrów. - Chciałem zmieniać polskie prawo, pisać nowe ustawy, które były tak potrzebne w tamtych czasach - stwierdza Proksa.
Od 1993 r. sprawował prawno-legislacyjną obsługę kolejnych rządów i 8 premierów (Hanny Suchockiej, Waldemara Pawlaka, Józefa Oleksego, Włodzimierza Cimoszewicza, Jerzego Buzka, Leszka Millera, Marka Belki i krótko Kazimierza Marcinkiewicza). Piastował stanowiska dyrektora departamentu prawnego Urzędu Rady Ministrów, sekretarza Rady Ministrów i prezesa Rządowego Centrum Legislacji. Był stałym uczestnikiem około 700 posiedzeń rządów.
W 1999 r. na prośbę premiera Jerzego Buzka podjął się utworzenia Rządowego Centrum Legislacji, którym kierował przez 6 lat. - Początki nie były łatwe, ale staraniem wielu oddanych współpracowników udało się zgromadzić kadrę wysoko kwalifikowanych prawników-legislatorów - podsumowuje Proksa.
Sukcesem tej instytucji jest przeprowadzenie dwóch wielkich procesów zmian w polskim ustawodawstwie: dostosowania prawa do wymagań Konstytucji z 1997 r. oraz procesu dostosowania prawa polskiego do prawa unijnego.
W 2005 r. przestał być prezesem Rządowego Centrum Legislacji. Jak sam wyjaśnia:- Pożegnałem siedmiu premierów, ale ósmy pożegnał mnie i ponieważ nie było już dla mnie miejsca w administracji rządowej, to ją definitywnie opuściłem - dodaje.
Zakończywszy karierę w legislacji, powrócił do pracy naukowej. Od 2008 r. wykładał na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie i Wydziale Prawa Wyższej Szkoły Zarządzania i Prawa im. Heleny Chodkowskiej w Warszawie. Jednocześnie pełnił funkcję arbitra Sądu Arbitrażowego przy Krajowej Izbie Gospodarczej w Warszawie.
Jako radca prawny wielokrotnie reprezentował prezydenta Bronisława Komorowskiego w postępowaniach przed Trybunałem Konstytucyjnym. W sprawie zgodności ustawy o 10-procentowej redukcji zatrudnienia w administracji, celnymi argumentami pokonał rządowych prawników. Przekonał sędziów TK, że ta ustawa to bubel prawny, którego nie da się wdrożyć.
Mimo bardzo dobrych kontaktów z Bronisławem Komorowskiem nie przyjął proponowanego przez prezydenta stanowiska dyrektora departamentu prawnego Kancelarii Prezydenta RP. - Nasza oferta była bardziej prestiżowa, ale szef Narodowego Banku Polskiego Marek Belka przebił nas finansowo - przyznaje współpracownik głowy państwa. Obecnie, od 2010 r., Aleksander Proksa jest dyrektorem departamentu prawnego w Narodowym Banku Polskim.
W 2011 r. dodatkowo został prezesem Sądu Arbitrażowego Rynku Audiowizualnego przy Krajowej Izbie Producentów Audiowizualnych w Warszawie.
Aleksander Proksa twierdzi, że głównym problemem przy tworzeniu dobrego prawa nie jest brak ekspertów. - Niski poziom kultury politycznej i prawnej oraz nadmierna łatwość w pisaniu ustaw na każdym etapie procesu ustawodawczego w Polsce stanowią bariery w tworzeniu mądrych ustaw - stwierdza Proksa.
@RY1@i02/2012/057/i02.2012.057.07000030f.805.jpg@RY2@
Fot. artur chmielewski
Aleksander Proksa
Mariusz Mosiołek
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu