Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawnik

Konflikt już jest, a deregulacja go zaostrzy

Ten tekst przeczytasz w 71 minut

Minister Jarosław Gowin postanowił przemodelować zawody prawnicze. Nie dość, że nie widzi powodu, aby radcowie i adwokaci mieli różne uprawnienia, to jeszcze chce ułatwić dostęp do tych dwóch profesji

Spór między radcami prawnymi a adwokatami o to, czy ci pierwsi powinni reprezentować obywateli przed sądami w sprawach karnych, trwa, odkąd tylko pojawił się pomysł zrównania kompetencji przysługujących tym dwóm zawodom prawniczym. Punktem zapalnym jest przysługujące radcom prawo do świadczenia usług np. w urzędach czy ministerstwach na podstawie umowy o pracę. Adwokaci twierdzą, że to odbiera im atrybut niezależności, a tym samym dyskwalifikuje jako obrońców karnych. I wskazują, że jeżeli tylko radca chce występować przed sądem karnym - wystarczy, że wpisze się na listę adwokatów. Od tego momentu jednak nie może już pozostawać zatrudniony na podstawie umowy o pracę. Taki wymóg jest bowiem zapisany w art. 4a ustawy - Prawo o adwokaturze.

Z zarzutami adwokatów nie zgadzają się radcowie i wskazują, że rozszerzenie im kompetencji nie będzie musiało prowadzić do patologii na rynku usług prawnych. Gwarancją tego ma być ich nowy kodeks etyki, nad którym obecnie pracują władze samorządowe. Jego zapisy uniemożliwią bycie obrońcom karnym tym radcom, których pracodawcą będzie państwo. Ponadto ich zdaniem obecny stan prawny zakłada pewną fikcję, że od momentu wpisu na listę adwokatów radca prawny nabywa kompetencje do reprezentowania klientów przed sądem karnym. Tymczasem cała procedura wpisu trwa około tygodnia.

Po ogłoszeniu w ostatnią sobotę przez ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina planów deregulacji można przypuszczać, że ten konflikt się zaostrzy. Jeżeli rząd zrealizuje swój zamiar i do 3 lat skróci praktyki w stosowaniu prawa, które obecnie są niezbędne, by przystąpić do egzaminu adwokackiego i radcowskiego, do zawodu radcy prawnego szerszym strumieniem napłyną osoby, które do tej pory wykonywały inne zawody prawnicze. Powstaje jednak pytanie, czy takie osoby będą się liczyły z przepisami, które nie zostaną zapisane w powszechnie obowiązującym akcie prawnym, a jedynie w kodeksie etyki stworzonym przez samorząd radcowski.

@RY1@i02/2012/047/i02.2012.047.070000400.808.jpg@RY2@

wojciech Górski

Michał Królikowski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości

W ostatnich latach stopniowo przyznawano radcom prawnym uprawnienia zastrzeżone wcześniej dla zawodu adwokata. Z pierwotnej roli prawnika obsługującego jednostki organizacyjne, radcowie coraz częściej świadczą pomoc prawną osobom fizycznym. Momentem decydującym o zasadniczym rozszerzeniu ich uprawnień była ustawa o radcach prawnych z 22 maja 1997 r., a także nowelizacje z lat 1999 - 2000. Aktualnie oba zawody różni zagadnienie stosunku pracy oraz możliwość pełnienia funkcji obrońcy w procesie karnym. Od dłuższego czasu zauważalnym problemem jest tocząca się dyskusja na temat zrównania obu zawodów. Najpoważniejszy postulat dotyczy przyznania radcom możliwości pełnienia funkcji obrońcy w procesie karnym.

Oczekujemy na zabranie w tej sprawie głosu przez przedstawiciela Ministerstwa Sprawiedliwości. Został powołany zespół roboczy mający na celu przyjrzenie się postulatom obu środowisk i znalezienie uczciwego i skutecznego rozwiązania zaistniałego konfliktu. Żadna zmiana nie może zostać przeprowadzona pochopnie. Każda decyzja, dotycząca jakiegokolwiek zawodu, musi być poprzedzona wnikliwą analizą.

Zagadnieniu zrównania uprawnień zawodów towarzyszy wiele wątpliwości. Po pierwsze, przyjrzyjmy się, czy trafiony jest argument obniżenia cen za świadczenie pomocy prawnej poprzez wzrost konkurencyjności. Konieczne są w tym zakresie odpowiednie symulacje i wyliczenia, które pozwolą ustalić realny wpływ proponowanych rozwiązań na dostęp obywatela do pomocy prawnej. Należy także mieć na uwadze jej poziom, który powinien pozostać wysoki lub wręcz się podnieść.

Z jednej strony zauważam podobieństwo obu aplikacji. Wiedza, którą zdobywają aplikanci obu zawodów, jest podobna. Egzamin zawodowy można określić jako zakresowo identyczny. Z drugiej strony warto zwrócić uwagę na lata doświadczenia środowiska adwokackiego w sprawach karnych. Z pewnością nie można jednak odmówić radcom znajomości procedury, gdyż już w obecnym stanie prawnym mogą pełnić rolę pełnomocnika, a także występować w sprawach o wykroczenia. Materia prawa i postępowania karnego nie jest im obca, gdyż niejednokrotnie mają z nią do czynienia przy okazji prowadzenia innych spraw.

Kwestię wymagającą szczególnej uwagi stanowi problematyka tajemnicy zawodowej. Należy brać pod uwagę, że radcowie prawni, w przeciwieństwie do adwokatów, mogą pozostawać w stosunku pracy, np. w ministerstwach, korporacjach, firmach oraz innych instytucjach. Warto zbadać czy, a jeżeli tak, to w jakim stopniu, narusza to zasadę niezależności, do której przestrzegania zobowiązani są adwokaci, co gwarantuje właściwą obronę klienta. Musimy brać pod uwagę szczególny charakter relacji między osobą potrzebującą pomocy prawnej a prawnikiem jej udzielającym. Rozwiązania w kodeksie etyki adwokackiej szerzej gwarantują ochronę tajemnicy niż w przypadku odpowiednika takiej regulacji wśród radców.

Budząca obawy może być sytuacja, gdzie radca zostałby postawiony przed konfliktem interesów, gdy z jednej strony reprezentuje jednostkę, a z drugiej Skarb Państwa. Oczywiście istnieje rozwiązanie pozwalające uniknąć wspomnianego zagrożenia. Należy zagwarantować radcy możliwość wyłączenia się od sprawy w sytuacji wyżej wymienionego konfliktu. Problem wymaga jednak dokładnej analizy.

Dokładnie badamy również kwestię sytuacji tak zwanego przymusowego przechodzenia do zawodu. Środowiska w tej sprawie przedstawiają nieco różniące się opinie. Trzeba jednak brać pod uwagę sytuację, w której radcowie, prowadzący od lat obsługę poszczególnych klientów, muszą stanąć przed wyborem, gdy dochodzi do sprawy karnej.

Z jednej strony mogą zrezygnować ze świadczenia pomocy prawnej w określonej sferze, której dobrze nie znają, na rzecz adwokata. Drugim rozwiązaniem jest zmiana korporacji, w konsekwencji również zawodu. Takie sytuacje zdarzają się. Co ważne, przejście nie stanowi problemu, jeśli mówimy o formalnościach. W związku z zaistniałą sytuacją, która wydaje się nie do końca korzystna, należy się więc zastanowić nad sensem podziału. Musimy zbadać skalę problemu, jego wpływ na poziom usług oraz sytuację zarówno przedstawicieli obu zawodów, jak również obywatela.

Jesteśmy świadomi problemów, jakie niosą ewentualne rozwiązania. Ministerstwo Sprawiedliwości zdaje sobie sprawę, jakie konsekwencje może rodzić przyznanie radcom prawnym możliwości pełnienia funkcji obrońcy. Konieczne będzie także rozpatrzenie zagadnień takich, jak ewentualne przyznawanie spraw z urzędu, zwłaszcza w kontekście radców pozostających w stosunku pracy.

Warto sobie postawić pytania, czy w razie zmian uprawnienia powinni otrzymać wszyscy radcowie, czy może jedynie ci prowadzący własną działalność gospodarczą. Niewątpliwie ewentualne zmiany będą wymagały nowelizacji poszczególnych ustaw i rozporządzeń, na co potrzeba nie tylko czasu, lecz także wytężonej pracy. Zależy nam, by przepisy regulujące tę kwestię były odpowiednie i skuteczne. Problem przyznania radcom prawnym dodatkowych uprawnień to sprawa istotna. Może rodzić poważne konsekwencje na rynku usług prawnych. Wiemy, że nie należy podejmować decyzji pochopnie, dlatego wszelkie zmiany poprzedza nasza solidna analiza sytuacji. Zamierzamy wypracować korzystne rozwiązanie, dlatego przyglądamy się również uwagom obu korporacji. Zależy nam na poszerzeniu dostępu do pomocy prawnej przy jednoczesnym zachowaniu jej wysokiego poziomu. Najważniejsze jednak, by podjęte decyzje przyniosły korzyść obywatelowi.

Rozwiązania istniejące w kodeksie etyki adwokackiej szerzej gwarantują ochronę tajemnicy niż w przypadku odpowiednika takiej regulacji, która obowiązuje radców prawnych

@RY1@i02/2012/047/i02.2012.047.070000400.809.jpg@RY2@

materiały prasowe

Rafał Dębowski adwokat, członek Naczelnej Rady Adwokackiej

Minister sprawiedliwości rozpoczął publiczną dyskusję o zasadności zrównania uprawnień zawodowych adwokatów i radców prawnych. Na łamach prasy pojawiają się różne stanowiska. Nie podniesiono jednak najważniejszych argumentów przemawiających przeciwko zmianom w zaproponowanym wydaniu.

Wydawać się może, że różnice między zawodami adwokata a radcy prawnego są znikome. Jest jednak kilka pozwalających twierdzić, że utrzymanie podziału uprawnień zawodowych jest społecznie uzasadnione. Do najważniejszych należy forma wykonywania zawodu.

Jak wiadomo adwokat, co do zasady, nie może wykonywać zawodu, będąc związany stosunkiem pracy. Ograniczenie to nie obowiązuje radcy prawnego. Tymczasem forma wykonywania zawodu wpływa na stopień tego, co w prawniczym zawodzie zaufania publicznego jest najważniejsze: na stopień niezależności prawnika.

Każdy absolwent prawa wie, że istotną cechą stosunku pracy jest podległość służbowa pracownika względem pracodawcy. Pracownik związany jest poleceniem służbowym - musi je wykonać. Czynny zawodowo adwokat, nie mogąc być pracownikiem, nie może podlegać poleceniom służbowym pracodawcy, bo go nie posiada. Inaczej wygląda sytuacja radcy prawnego, który wykonuje zawód na podstawie umowy o pracę. W takim wypadku radca prawny, co do zasady, jest związany poleceniami służbowymi pracodawcy, choć przepisy wyłączają związanie poleceniem przy sporządzaniu opinii prawnej. Oczywiście wśród pracodawców są ludzie i ludziska i na pewno nie każdy ingeruje służbowo w działalność swego radcy prawnego. Ale...

Wykonywanie zawodu radcy prawnego w ramach stosunku pracy podlega dalszym ograniczeniom. Chodzi o zakres tajemnicy zawodowej czy uprawnienie do występowania przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości. Dowodem są orzeczenia Trybunału w sprawach Akzo Nobel czy Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Nie miejsce by je tu przytaczać, czy oceniać ich słuszność. Po prostu są i nie można ich ignorować.

Powód, dla którego warto zachować odrębne uprawnienia zawodowe, staje się absolutnie jasny, gdy rozważymy, jaka jeszcze zachodzi różnica - poza uprzywilejowaniem radcy prawnego co do form wykonywania zawodu - w kompetencjach. Jak wiadomo radca prawny nie może być jedynie obrońcą w sprawach karnych i w sprawach o przestępstwa skarbowe. Zrównanie kompetencji oznaczałoby, że każdy radca prawny mógłby być obrońcą w procesie karnym. Każdy, czyli także ten, który pozostaje w stosunku pracy.

No tak, ale co jeśli radca prawny pracuje w organach państwa? Czy radca prawny, który podlega służbowo organom państwa rzeczywiście, może bronić obywatela przed działalnością innych organów państwa? Albo gorzej: tych samych organów? Czy nie dojdzie tu do jakiegoś konfliktu interesu? Czy nie będzie to ze szkodą dla obywateli, dla wymiaru sprawiedliwości, dla gwarancji uczciwego procesu i prawa do obrony? I czy każdy pracodawca zaakceptuje to, iż jego pracownik, wykonując obowiązek prowadzenia spraw karnych z urzędu, będzie musiał prowadzić działalność zawodową wykraczającą poza ramy stosunku pracy?

Powyższe pytania mają charakter retoryczny. Bo obecny podział kompetencji między zawodem adwokata a radcy prawnego przy ustawowym ograniczeniu adwokatów w prawie do zatrudnienia na etacie stanowi ważny element gwarancji prawa do obrony w procesie karnym, w którym zagrożeniem jest wolność człowieka. A to pewnie niejedyny argument, który da się podnieść za utrzymaniem dotychczasowego stanu rzeczy.

Należę do pokolenia adwokatów, które nie ma żadnych złych uprzedzeń wobec radców prawnych. Mam wśród nich wielu znajomych, przyjaciół i dobrze mi się z nimi współpracuje. Z szacunkiem i uznaniem podchodzę do ich wiedzy i pracy, traktując zawód radcy prawnego jako inny, ale na pewno nie gorszy, od zawodu adwokata.

Wiem, że wielu z nich wybrało swój zawód nie tylko dla przywileju możliwości pracy na etacie, ale właśnie dlatego, że nie chcą zrównania kompetencji, bo z tym wiąże się obowiązek prowadzenia spraw karnych z urzędu. I wiem, że obecnie panuje pełna, obustronna swoboda przepływu między naszymi zawodami dla tych, którzy chcą, względnie nie chcą, zajmować się sprawami karnymi, czy też pracować na etacie.

Nie sądzę więc, by był jakikolwiek racjonalny powód reformowania czegoś, co działa dobrze i są społecznie uzasadnione powody, by nadal dobrze funkcjonowało. Tym bardziej że jeśli chce się równać uprawnienia, to trzeba równać... równo. A wtedy trzeba będzie przyznać adwokatom prawo wykonywania zawodu również w stosunku pracy. Tylko do czego to prowadzi? Oczywiście do faktycznej unifikacji zawodów. Jeśli więc rzeczywiście ma powstać jeden - taki sam zawód prawniczy - to po co komu dwa samorządy? Społeczne korzyści z takiej reformy można przyrównać do sklepu kosmetycznego, w którym na półce stoją dwa rodzaje kremów do golenia: jeden do skóry łagodnej, drugi do szorstkiego zarostu, lecz w środku każdego z nich będzie dokładnie ta sama piana.

Gdy więc przed nami zadanie przeprowadzenia reformy i z zadania tego trzeba się wywiązać, to poddaję pod rozwagę pomysł zupełnie innej reformy, kiedyś nawet bliskiej realizacji. Pomysł podzielenia prawników świadczących usługi prawne na dwie kategorie: na tych, którzy wykonują zawód w ramach samozatrudnienia, oraz na tych, którzy wykonują zawód wyłącznie w ramach stosunku pracy. Adwokatami - obrońcami w sprawach karnych byliby ci prawnicy, którzy wybrali samozatrudnienie jako formę wykonywania zawodu. Natomiast osoby chcące wykonywać zawód w oparciu o stosunek pracy nie miałyby praw i obowiązków obrończych w sprawach karnych. Tylko wtedy klient miałby rzeczywisty wybór, bo nadal istniałaby faktyczna różnica między prawniczymi profesjami. Tylko wtedy po reformie miałby rację bytu dualizm samorządowy.

Wydawać się może, że różnice między zawodami adwokata a radcy prawnego są znikome. Jest jednak kilka pozwalających twierdzić, że utrzymanie podziału uprawnień zawodowych jest społecznie uzasadnione

@RY1@i02/2012/047/i02.2012.047.070000400.810.jpg@RY2@

materiały prasowe

Maciej Bobrowicz, prezes Krajowej Rady Radców Prawnych

Nowy minister sprawiedliwości Jarosław Gowin stwierdził, że jednym z priorytetów działań ministerstwa będzie poszerzenie dostępu obywateli do profesjonalnej ochrony prawnej m.in.: poprzez nadanie radcom prawnym pełnych uprawnień do obron karnych.

Sam postulat nie jest oczywiście nowy. Krajowa Rada Radców Prawnych podnosiła tę kwestię już wielokrotnie. Poprzedni minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski na IX Krajowym Zjeździe Radców Prawnych zapewnił nawet, że do stosownych zmian w prawie dojdzie szybko, jednak zapewnienia te nie zostały zrealizowane.

Co niezmiernie ważne, kiedy przyjrzymy się dyskusjom na ten temat prowadzonym zarówno w świecie polityki, jak i wśród publicystów zajmujących się problematyką prawną, opinie na dotyczące nadania radcom prawnym tych uprawnień są w zasadzie jednorodne. Wszyscy zgadzają się z tym postulatem, wskazując przede wszystkim na nieracjonalność utrzymywania tego archaicznego dziś podziału kompetencji zawodowych.

Obecnie kiedy po raz kolejny rozpoczęła się debata na ten temat, bez żadnego zdziwienia obserwuję reakcję przeciwników tego rozwiązania. Ich brak entuzjazmu tłumaczy konieczność obrony wcześniej zajętych pozycji. Pozycji zajmowanych przy tym od wielu lat.

Znów po raz kolejny pojawią się zapewne twierdzenia o braku kwalifikacji radców prawnych (między nami mówiąc, jest one tak samo prawdziwe, jak argument o braku kompetencji adwokatów w sprawach gospodarczych), o rzekomym braku niezależności. Przeciwnicy zmian pewnie niedługo będą używać jeszcze innego przykładu, o tym, jak to radca prawny komendy policji udziela po pracy - we własnej kancelarii - porad prawnych przestępcom. Na marginesie jest to przykład absurdalny. Pragnę wszystkich uspokoić, że na drugi dzień pracodawca pożegnałby się z takim radcą niezależnie od jego odpowiedzialności dyscyplinarnej. Z zaskoczeniem zauważyłem, że nowością w tej dyskusji jest kolejna absurdalna teza, że skoro zawód radcy prawnego powstał 30 lat temu, to zapewne istniał jakiś inny powód, by radcom nie dawać kompetencji z zakresu obron karnych. Ten argument, ponoć najpoważniejszy przeciwko nadaniu radcom prawnym nowych kompetencji, jest moim zdaniem na tyle niedorzeczny, że w ogóle nie zamierzam się do niego ustosunkowywać.

Gdzie jest więc prawdziwy problem? Kompetencje z zakresu obron karnych są - jak doskonale wiemy - ostatnimi kompetencjami dzielącymi nas od adwokatów. I w tym, jak sądzę, tkwi podstawowy problem.

Mogę zrozumieć zachowanie kolegów adwokatów - nikt przecież nie lubi, kiedy konkurencja rośnie na rynku. Jeśli jednak spojrzymy na ten problem inaczej, to okaże się przecież, że radcowie prawni nie są tu konkurencją, ale będą stanowili doskonałe uzupełnienie pełnej, profesjonalnej oferty skierowanej do obywateli naszego kraju. Na to czeka społeczeństwo, któremu wspólnie możemy wskazać, że tylko wysoko wykwalifikowani radcowie prawni i adwokaci stanowią dla nich najlepszą gwarancje jakości usług prawnych. Razem bowiem stanowimy rynkową przeciwwagę dla tysięcy "bednarzy" i "kowali" prowadzących "kancelarie prawne".

Ciągle przy tym słyszę dziwaczne argumenty, że radcowie prawni nie są niezależni, bo część z nas wykonuje zawód na podstawie umowy o pracę. Tak na marginesie zadam inne pytanie: ciekawe, jak radzą sobie z niezależnością adwokaci kierujący departamentami prawnymi dużych korporacji? Nie zdziwię się też, kiedy ktoś z adwokatury znowu użyje dyżurnego przykładu z radcą prawnym zatrudnionym w urzędzie skarbowym, który po godzinach pracy jakoby obsługiwać będzie klienta będącego w sporze w tymże właśnie urzędem. Powtarzanie tego typu zaklęć jak mantry jest już naprawdę nużące. A udzielanie odpowiedzi i wyjaśnienie jak widać się nie zdaje.

Tym wszystkim, którzy mają wątpliwości, a którzy być może nie mają wiedzy na ten temat, wskażę tylko, że aplikanci radcowscy odbywają szkolenie aplikanckie identyczne z adwokackim, a egzamin radcowski co do zakresu jest również identyczny z adwokackim. Co zatem stoi na przeszkodzie, oczywiście poza resentymentem, by również radcowie prawni mieli uprawnienia tożsame z adwokackimi? Moim zdaniem nic. Absolutnie nic!

Z drugiej strony najlepszym potwierdzeniem kwalifikacji moich koleżanek i kolegów w zakresie spraw karnych jest fakt, że adwokatura bez przeszkód przyjmuje w swoje szeregi tych spośród radców prawnych, którzy chcą się wpisać na listę adwokatów. Osoby te już nazajutrz po decyzji stosownej okręgowej rady adwokackiej mogą bronić oskarżonych w sądzie, mając przy tym przecież identyczne kwalifikacje, jak ci, którzy pozostali w samorządzie radcowskim.

Gdy jednak mówimy, że procedura taka jest alogiczna, gdyż zmusza radców prawnych do zmiany samorządu zawodowego wbrew ich woli, to okazuje się, że wtedy spadają na nas gromy i wyciągane są najwyższej jakości argumenty z naukowymi na czele. Pytam zatem: jaka jest różnica pomiędzy radcami przymusowo wpisującymi się na listy adwokatów - procedura ta jest w zasadzie automatyczna - a radcami, którzy będą wykonywali te obowiązki bez takiej konieczności?

W mojej ocenie jest to sytuacja przynajmniej dziwaczna, nieznajdująca przy tym żadnego merytorycznego uzasadnienia. Pozwólmy radcom prawnym wykonywać ich zawód w ich samorządzie świadcząc - ku dobru wspólnemu - również obrony karne.

Natomiast kwestię przyszłej jakości świadczenia usług w tych sprawach jasno reguluje art. 27 kodeksu etyki radcy prawnego zgodnie z którym: "Radca prawny nie podejmie się prowadzenia sprawy, jeśli nie posiada specjalistycznej wiedzy lub doświadczenia odpowiedniego do prowadzenia danej sprawy. Może jednakże podjąć się prowadzenia sprawy, jeżeli zapewni sobie współpracę radcy prawnego lub adwokata o stosownej wiedzy lub doświadczeniu". Kodeks etyki radców prawnych jest równie pryncypialny co adwokacki.

Istnieje również w obu kodeksach etyki pojęcie konfliktu interesów - i to jest drogowskaz dla tych, którzy wykonują swój zawód w urzędach państwowych...

Jaka jest różnica pomiędzy radcą prawnym podejmującym się obrony karnej bez należytej wiedzy a adwokatem podejmującym się sprawy z zakresu prawa własności intelektualnej bez właściwego przygotowania? W świetle norm etyki nie ma żadnej. Podobnie jest w sytuacji, w której ktoś nie wie, kiedy powstaje konflikt interesów.

Etyka zatem stanowi najważniejszą, w mojej ocenie, gwarancję jakości świadczenia naszych usług w każdego rodzaju sprawie. I jest to wartość nadrzędna dla wszystkich radców prawnych i adwokatów. Etyka, która łączy, a nie dzieli oba zawody.

Ktoś, kto będzie ryzykował całą karierę zawodową, naruszając zasady etyki, po prostu jest nierozsądny i niemądry bez względu na to, czy będzie to radca, czy adwokat

Małgorzata Kryszkiewicz

malgorzata.kryszkiewicz@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.