Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawnik

Przekazanie władzy będzie trudne, dlatego wolę to przećwiczyć

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 8 minut

Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim już w lipcu chce wdrożyć nowy system zarządzania. To jeden z niewielu przypadków w Polsce, gdy prezes zdecydował się podzielić władzą z dyrektorem tak szybko. Według prezesa tego sądu wprowadzenie systemu menedżerskiego nie jest łatwe i dlatego trzeba zacząć to robić jak najszybciej

@RY1@i02/2012/003/i02.2012.003.07000070e.802.jpg@RY2@

Paweł Hochman, prezes Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim

Zdecydowałem się na wcześniejsze wprowadzenie systemu menedżerskiego z trzech powodów. Po pierwsze, moja dotychczasowa współpraca z dyrektorem sądu okręgowego układa się bardzo dobrze. Po drugie, skoro nowelizacja ustawy o ustroju sądów powszechnych daje możliwość przejścia na ten system teraz, czekanie z tym do ostatniej chwili mogłoby oznaczać, że nie mam zaufania do dyrektora i boję się przekazać mu pewne obowiązki. A to mogłoby źle wpłynąć na naszą dalszą współpracę. I wreszcie trzeci powód - chcę, byśmy jeszcze przed wejściem w życie ustawy zdążyli przećwiczyć przekazanie kompetencji dyrektorowi. Uważam bowiem, że wprowadzenie systemu menedżerskiego w sądzie nie będzie łatwym zadaniem, po drodze możemy natrafić na różnego rodzaju trudności i dlatego lepiej z tym nie zwlekać.

Przepisy nowelizacji ustawy o ustroju sądów powszechnych nakładają na prezesa obowiązek, by co najmniej raz w roku określił potrzeby sądu. Spełnienie ich jest konieczne do prawidłowego wykonywania przez sądy swoich zadań. Zgodnie z nowymi przepisami potrzeby określa prezes w dokumencie, który następnie zostanie przekazany dyrektorowi. Nie wiadomo jednak, kiedy to ma się odbyć. Ustawodawca milczy o terminie, w jakim ten dokument ma zostać dostarczony dyrektorowi. Nie wiadomo też, jaki charakter ma mieć takie pismo. Co więcej, moje wątpliwości budzi to, jak w takim dokumencie ująć potrzeby, które wynikają z długofalowej działalności sądów. Niektóre zadania, takie jak np. budowa sądu, nie będą przecież trwać rok, tylko trzy albo nawet cztery lata. Nie wiem, czy wszystkie potrzeby, które wiążą się z takim zadaniem, trzeba będzie zawrzeć w jednym dokumencie, czy rozdzielać je na poszczególne lata. Mam tyle wątpliwości, ponieważ nigdy wcześniej takich wytycznych nie spisywałem. Wszystko to trzeba będzie dopiero wypracować w praktyce.

Ponieważ na system menedżerski będziemy próbować przejść w lipcu 2012 roku, to pod koniec pierwszego kwartału tego roku lub na początku drugiego kwartału planuję skierować do poszczególnych wydziałów sądu okręgowego pytania. Dzięki temu dowiem się, jakie potrzeby o charakterze finansowym, które są związane z funkcjonowaniem sądu i obsadą urzędniczą, mają poszczególne wydziały. Na podstawie uzyskanych odpowiedzi sporządzę dokument, w którym wskażę dyrektorowi, jakie sąd ma wymagania. Według moich wyobrażeń takie pismo będzie podstawą funkcjonowania dyrektora. Na bazie tego dokumentu będzie można ocenić także, czy właściwie wypełnił swoje obowiązki w ciągu roku.

W takiej sytuacji rzeczywiście powstanie duży problem. Nowelizacja ustawy o ustroju sądów powszechnych opiera się bowiem na założeniu, że istnieje dobra współpraca między prezesem a dyrektorem. A przecież praktyka może wyglądać zupełnie inaczej. Nowe przepisy tej ustawy nie przewidują jednak trybu rozstrzygania kwestii o charakterze spornym. Zgodnie z nowelą istnieje co prawda możliwość odwołania dyrektora, nie jest to jednak takie proste. Dyrektora sądu będzie można odwołać na wniosek zgromadzenia ogólnego sędziów. Przepisy zostały jednak tak skonstruowane, że w mojej ocenie będzie to możliwe jedynie w stosunku do dyrektora sądu apelacyjnego, który przedstawi zgromadzeniu ogólnemu sędziów apelacji sprawozdanie z jej funkcjonowania. Zgromadzenie, nie przyjmując tego sprawozdania, może złożyć wniosek do ministra sprawiedliwości o odwołanie dyrektora. Nie może tego jednak zrobić w stosunku do dyrektora sądu okręgowego ani rejonowego. W ten sposób powstaje kuriozalna sytuacja, która polega na tym, że samorząd sędziowski może wnioskować o odwołanie dyrektora sądu apelacyjnego, ale o odwołanie dyrektora sądu niższego szczebla już nie.

Tak, a przecież to jeszcze nie wszystko. Osobiście uważam, że sama pozycja dyrektora będzie nawet silniejsza od pozycji prezesa! Prezes sądu rejonowego jest powoływany na czteroletnią kadencję z możliwością reelekcji na kolejne cztery lata, natomiast prezes sądu okręgowego jest powoływany raz na 6 lat. Tymczasem dyrektor w ogóle nie jest organem kadencyjnym. Dlatego właśnie uważam jego pozycję za mocniejszą i stabilniejszą.

Teoretycznie tak. W praktyce zwierzchnictwo to może się okazać pozorne. Dyrektora sądu powołuje przecież minister sprawiedliwości. Podobnie zresztą wygląda kwestia jego wynagrodzenia. To też ustala minister. Jak mówiłem wcześniej, prezes sądu nie może również samodzielnie odwołać dyrektora, który nie wypełnia swoich obowiązków. Tak naprawdę rola prezesa w takiej sytuacji sprowadza się tylko i wyłącznie do tego, że przyjmie zwolnienie lekarskie dyrektora i ustali jego obecność w pracy.

To, że ona powstanie, jest pewne. Nie powinniśmy się jednak zastanawiać nad tym, czy trzeba się tego bać, czy nie. Powinniśmy za to myśleć o tym, jak wprowadzić zasady kooperacji między prezesem a dyrektorem, by ta dwuwładza nie zaszkodziła funkcjonowaniu sądów. Dla mnie jedynym rozwiązaniem tego problemu jest właśnie rzetelne przygotowanie dokumentów, które dotyczą potrzeb sądu, i przekazanie ich dyrektorowi.

Raczej nie, bo odpowiedzialność prezesa za wyniki, jakie sąd będzie osiągać, wcale się nie zmniejszy. W takim samym stopniu co dzisiaj prezes będzie odpowiadał za funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości i udzielanie ochrony prawnej. Faktycznie będzie on miał mniej obowiązków związanych z finansowaniem działalności sądów i nadzorem, nad wykonywaniem zadań przez sądowych urzędników. To, że decyzje dotyczące finansowej strony funkcjonowania sądu będzie podejmował dyrektor, nie jest jednak żadną nowością. Również przy dotychczasowych przepisach decyzje prezesa powodujące konsekwencje finansowe wymagały kontrasygnaty dyrektora - jego akceptacji pod kątem posiadanych środków finansowych.

Rozmawiała Iwona Łoboda

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.