Termometr zbity, gorączka ustąpiła
Z tym samym kapitanem za sterem adwokatura chce wypłynąć na nowe, szersze wody. Pogoda jest kiepska, a pokład coraz bardziej zatłoczony...
W filmie "Niebo", do którego współautorem scenariusza jest adwokat Krzysztof Piesiewicz, młody policjant Filippo wypowiada kilka ważnych słów, które utkwiły mi w pamięci i które przypomniałam sobie, stojąc na schodach katowickiego Spodka. Mówi, że we właściwym momencie należy zrobić coś, czego nikt się nie spodziewa. I ma rację. Świadomość tego to jednak tylko część sukcesu. Niewielka. Droga jest bowiem stroma i pod górę. A na kolejnym przystanku czeka odpowiedź na najważniejsze pytanie: co takiego zrobić, czego nikt się nie spodziewa, a co przyniesie oczekiwane skutki? Tylko pozornie są to banalne pytania zaczepione w zwyczajnych mechanizmach politycznych, które i tak już wkradły się do apolitycznej adwokatury. Jak bowiem zachować jakość usług adwokackich przy masowo rosnącej licznie członków palestry, z których coraz większa część nie odbywa aplikacji adwokackiej. Jak podzielić tort tak, by każdy dostał kawałek, kiedy do porcji tej samej wielkości ustawia się coraz dłuższa kolejka. Jak zachować prestiż i elitarność środowiska, które przestało być hermetyczne. Jak kultywować tradycje zawodu, które wpajali wcześniej aplikantom patroni, kiedy dziś większość z nich nie jest już dla młodych prawników mistrzami, a jedynie słabo płacącymi pracodawcami. Adwokatura chce z tymi zjawiskami walczyć. Mówi o tym, podejmuje uchwały. Problem jednak w tym, że dyskusje i dokumenty nie zmieniają rzeczywistości. Co ją zmieni? Nikt nie ma gotowego lekarstwa.
Oczywiście, może dobrze osadzeni w realiach rynkowych adwokaci w naturalny sposób dostosują się do zmieniającej z roku na rok sytuacji. Może choroby adwokatury nie są śmiertelne, może nawet nie są groźne. Tak też uspokajał Waltera z powieści Maksa Frischa "Homo faber" lekarz, który przyjął w szpitalu jego córkę ukąszoną przez węża. Tylko jeden na sto przypadków ukąszeń jest śmiertelny - przekonywał. Nie ma więc co się martwić.
Córka zmarła.
@RY1@i02/2013/231/i02.2013.231.070000400.809.jpg@RY2@
Andrzej Michałowski, adwokat, były wiceprezes NRA
Każdy powiedział to, co wiedział, trzy razy wysłuchał dobrze mnie, wszyscy zgadzają się ze sobą, a będzie nadal tak jak jest - śpiewał Kuba Sienkiewicz. Tekst piosenki podsumowuje nie tylko Krajowy Zjazd Adwokatury w Katowicach, ale także inne konwencje publiczne z minionego weekendu.
Na zjeździe najciekawsze zawsze są bezpośrednie rozmowy. Oferują najwięcej wiedzy. Przytoczę dwie, spośród wielu innych. Znaczące.
Szczególnie żywo dyskutowanym problemem było biednienie środowiska adwokackiego, brak perspektyw przyzwoitego zarobkowania. Wspominano nie o groźbie bezrobocia, ale o rzeczywistości, w której brakuje zajęcia. W konsekwencji poszukiwano rozwiązań w dwóch kierunkach - zwiększenia rynku, uprawnień i nowych pól aktywności, nawet odzyskiwania dotychczas zmonopolizowanych, oraz cięcia kosztów; mniejszych, bardziej racjonalnych wydatków. Zapytałem zatem pewnego znanego adwokata o możliwą redukcję kosztów i nowe pomysły na adwokackie wydawnictwa. "Problemu nie ma" - usłyszałem w odpowiedzi. "Przecież komisja wnioskowa wykreśliła to z projektu uchwały" - dodał. Rzeczywiście termometr został stłuczony, więc gorączka ustąpiła. A ja chciałem niepotrzebnie komplikować życie, nasłuchując pojawiających się na horyzoncie oczekiwań.
W poszukiwaniu pocieszenia natknąłem się na innego, tylko trochę mniej znanego kolegę. Usłyszałem, że zjazd jest jak ten amerykański samolot, który niedawno wylądował na za krótkim pasie startowym. Lądowanie się szczęśliwie udało, wystartować się nie da. A adwokatura marzy, aby mimo to wystartować i odlecieć z krainy, w której tkwi. Wielu o tym mówiło na zjeździe.
Żeby jednak wystartować, trzeba przedłużyć pas startowy. Nie wolno więc pogrążać się w zwątpieniu, rozgoryczeniu lub przesadnej euforii opartej na złudzeniach. Zjazdowa uchwała jest realistyczna. Lepsza niż dyskusja na zjeździe. Zawiera też wiele ciekawych wyzwań. Dostrzegła trudności w łączeniu zakazu reklamy z życiową potrzebą promowania się adwokatów. Przygotowała grunt pod przełom technologiczny w świadczeniu adwokackich usług i wskazała na potrzebę zabezpieczenia adwokatów przed ryzykiem związanym z wykorzystywaniem nowoczesnych technologii. Uchwała wzywa też do solidarności adwokackich pokoleń, wypracowania systemu wsparcia dla najstarszych i najmłodszych adwokatów. Fascynujące będzie mierzenie się z wyzwaniem debaty na temat wykonywania zawodu w formie spółki kapitałowej. Niezwykłym osiągnięciem jest zmiana regulaminów zgromadzeń; sensowna i przyjęta jako kompromis. Wezwanie Prezydenta Rzeczpospolitej do niepodpisywania ustawy przewidującej wymierzanie kary na podstawie domniemania możliwości popełnienia przestępstwa było zwykłą przyzwoitością. Przyzwoitością, której zabrakło ustawodawcy. "Ciemność, widzę ciemność, ciemność widzę" - krzyczał Maks w czasie wybudzania z hibernacji w filmie "Seksmisja". Niech nie brzmi to zbyt pesymistycznie. Po chwili przecież przejrzał na oczy. Pewnie i adwokatom może się to udać.
@RY1@i02/2013/231/i02.2013.231.070000400.810.jpg@RY2@
Krzysztof Stępiński, adwokat
Przebieg Krajowego Zjazdu Adwokatury, który w ostatni weekend odbył się w Katowicach, nie zaskoczył mnie, choć nie spodziewałem się tak miażdżącego zwycięstwa urzędującego prezesa NRA i jego najbliższych współpracowników. Wynik wyborów, który cieszy mnie, to także czytelny sygnał, że kierunek prac rozpoczętych podczas poprzedniej kadencji był prawidłowy. Wolę romantycznych technokratów niż etosowców bez poczucia humoru.
Uważam, że kolejne zjazdy powinny odbywać się w Warszawie. Adwokatura zasłużyła, by stałymi gośćmi zjazdu byli prezydent RP i minister sprawiedliwości.
Żyjemy w czasach court tv, Wikipedii jako podstawowego źródła wiedzy, e-learningu, nagrywanych rozpraw etc. Niektórzy uważają nawet, że wydawanie i rozpowszechnianie "Palestry" w tradycyjnej formie to strata pieniędzy. Kolejny zjazd będzie zapewne transmitowany w intranecie. Dlatego tak naprawdę interesuje mnie to, co wydarzy się na następnym zjeździe, bo najbliższa kadencja NRA ma szansę przebiegać pod hasłem aktywnej pracy kilku komisji merytorycznych, w których będą pracować adwokaci z wielu izb. Średnia wieku delegatów spadnie o kolejnych ileś lat ponieważ w międzyczasie adwokatura powiększy się o dalszych kilka tysięcy młodych prawników. Obstawiam, że ci, którzy zdali egzamin np. 10 lub 15 lat temu, przymierzą się do przejęcia władzy. Moim zdaniem przejmą ją. Są do tego przygotowani, wszak to nasi wychowankowie, którzy trafili do adwokatury poprzez aplikację. Będę im kibicować.
Co dostaną w spadku? Mam nadzieję, że opracowany wspólnie z radcami prawnymi kodeks etyczny, uregulowaną - po myśli adwokatury - sprawę urzędówek i wdrożony program uzyskiwania specjalizacji. Także sprawniej działające sądownictwo samorządowe. Jeśli w międzyczasie uda się opanować owczy pęd na studia prawnicze, zwłaszcza te organizowane przez byle jakie uczelnie i odbudować wizerunek adwokatury, jako bardzo ważnego elementu państwa prawnego, o jej los będę spokojny.
@RY1@i02/2013/231/i02.2013.231.070000400.811.jpg@RY2@
Rafał Dębowski, adwokat, członek NRA
Zjazd dowiódł wielu ważnych rzeczy. Po pierwsze wyniki wyborów, w szczególności wyniki wyborów na prezesa NRA pokazały, że adwokatura docenia ogrom wykonanej pracy i zmian, jakie w niej samej się dokonały. Prawdziwa okazała się teza, że w adwokaturze nie ma już podziału na izbę warszawska i resztę Polski. Nie było też podziału na małe i duże izby. To, co czasem różniło poszczególnych delegatów, to ich indywidualne poglądy na dobro adwokatury. I co ważne, różniły nas w zasadzie szczegóły, przy czym podział nie był głęboki. Śmiało można postawić tezę, iż był to historyczny zjazd. Bo adwokatura wyszła z niego zjednoczona. Dzięki temu zjazdowi jesteśmy silniejsi, wyraźnie widzimy cele, jakie stoją przed nami i na pewno nie zabraknie nam stanowczości i determinacji, by je osiągać. Słuszny okazał się kierunek zaangażowania adwokatury w obronę praw i wolności obywatelskich i walka o dobrą legislację. Dzięki temu zainteresowanie społeczne sprawami adwokatury stało się znaczące. Gdy na pasku, jako wiadomość dnia, popularne stacje telewizyjne podawały nazwisko wybranego przed chwilą prezesa NRA, przypomniały mi się czasy, gdy żaden dziennikarz nie chciał psuć sobie weekendu i przyjść na nasze obrady, by je potem opisać. Cieszę się z przyjętych uchwał, w szczególności ze zmiany regulaminu w sprawie sposobu odbywania zjazdu i zgromadzeń. Wydaje się, że dzięki temu, zachowując podstawowe zasady samorządności zawodowej, odzyskaliśmy zdolność sprawnego obradowania i podejmowania decyzji w dużych izbach adwokackich. Nie mniej ważna jest treść uchwały programowej. Tradycja i nowoczesność - to główne przesłanie na kolejne trzy lata dla adwokatury. Dla mnie jest jeszcze jeden ważny element, choć nieujęty w tytule: praca. Adwokaci chcą nie tylko służyć i strzec obywateli przed zakusami państwa. Adwokaci, jak inne grupy zawodowe, chcą mieć możliwość uczciwej i rzetelnej pracy, wykonywanej w godnych i bezpiecznych warunkach. KZA wskazał kilka możliwych sposobów osiągnięcia tego celu. Na pewno będziemy starali się je zrealizować. Na koniec jedno spostrzeżenie: treść wystąpień zaproszonych gości potwierdziła, że nie jest z adwokaturą tak źle, jak w trakcie kampanii wyborczej czasem twierdzono.
@RY1@i02/2013/231/i02.2013.231.070000400.812.jpg@RY2@
Jarosław Zdzisław Szymański, adwokat, dziekan ORA w Łodzi
Adwokatura polska w swojej ponad 90-letniej historii była zawsze środowiskiem elitarnym pod względem poziomu wykształcenia, profesjonalizmu, świadomości i wrażliwości obywatelskiej oraz roli ustrojowej palestry w aspekcie ochrony praw człowieka i wolności jednostki.
Czego można wymagać od adwokatury w dobie pandemokracji, populizmu i postmodernizmu kulturowego? Wbrew pozorom można, i to wiele. XI Krajowy Zjazd Adwokatury w Katowicach nie przyniósł co prawda żadnej propozycji rozwiązania fundamentalnych problemów zarówno samej adwokatury w jej funkcjonalnym aspekcie jako samorządu zawodowego, jak i jako współczynnika wymiaru sprawiedliwości, a także rozwiązania problemów natury funkcjonowania państwa w zakresie legislacji i sądownictwa, ale nakreślił jedynie ogólne kierunki działania dla Naczelnej Rady Adwokackiej. Najpoważniejszymi zagadnieniami, do których adwokatura winna się odnieść szczegółowo, a niestety odniosła się bardzo ogólnie albo w ogóle ich nie zauważyła, były:
Pierwszy problem o charakterze ogólnopaństwowym, jakość stanowionego w Polsce prawa, a w zasadzie problem psucia prawa przez ignorancję prawną i populizm polityczny.
Drugi problem, prawa człowieka oraz wolności obywatelskie, zauważone w uchwale zjazdowej ale jedynie w kontekście przyjętej przez Senat RP ustawy o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie życia zdrowia lub wolności seksualnej innych osób.
Trzeci problem, cywilne procedury sądowe, które nie prowadzą do realizacji zasady sprawiedliwości, a stały się zbiorem restrykcyjnych i sformalizowanych przepisów, podporządkowanych jednemu postulatowi, tzn. szybkości postępowania. Stworzyło to filozofię uczynienia z procesu cywilnego swoistego proceduralnego polowania na błędy i braki formalne stron, najczęściej ich pełnomocników, których popełnienie zamyka - chociażby ze względu na system prekluzji - drogę do sprawiedliwego rozstrzygnięcia.
Czwarty problem, deregulacja zawodów zaufania publicznego, wybitnie szkodliwa społecznie przy tak fatalnym poziomie studiów wyższych, które stały się w istocie rzeczy szkołami policealnymi. Panaceum na bezrobocie wśród absolwentów uczelni wyższych, w szczególności absolwentów wydziałów prawa, nie może być obniżenie kryteriów merytorycznych na egzaminie wstępnym na aplikację adwokacką czy na egzaminie zawodowym, jak również poszerzenie możliwości pozaaplikacyjnego dostępu do wykonywania zawodów prawniczych. Działanie takie jest niedopełnieniem przez państwo obowiązku zapewnienia obywatelom bezpieczeństwa obrotu prawnego.
Piąty problem, możliwość reklamowania się adwokatów w kontekście realiów rynkowych, tj. działań innych prawników.
Nad przedstawionymi kwestiami nie odbyła się debata z prawdziwego zdarzenia, a takiej niewątpliwie oczekiwała znaczna część delegatów. Szkoda.
Od strony organizacyjnej gospodarze zjazdu, czyli izba śląska stanęła na wysokości zadania i został on bardzo dobrze przygotowany. Same zaś obrady zostały zdominowane wyborami personalnymi na stanowisko prezesa NRA oraz przewodniczących Wyższego Sądu Dyscyplinarnego i Wyższej Komisji Rewizyjnej, a także wyborami członków wymienionych organów samorządu. Prawdopodobnie z tych względów zabrakło czasu i sił. Generalnie nihil novi. Najwyższa władza samorządu adwokackiego zapewniła kontynuację filozofii działania i polityki dotychczasowej Naczelnej Rady Adwokackiej.
@RY1@i02/2013/231/i02.2013.231.070000400.813.jpg@RY2@
Radosław Baszuk, adwokat, sędzia Sądu Dyscyplinarnego Izby Adwokackiej w Warszawie
To był dobry zjazd. Dokonaliśmy dość roztropnych wyborów personalnych i co ważniejsze, programowych. Zjazd potwierdził wizerunek adwokatury zmieniającej się i dostrzegającej zmiany w otaczającym ją świecie. Ten, kto zna środowisko adwokackie, wie, że ilość wyrażanych w nim kategorycznych poglądów najczęściej równa jest liczbie wpisanych na listy adwokatów, bywa zaś w niektórych wypadkach, że nawet ją przekracza. Delegaci wznieśli się ponad tę piękną, choć uciążliwą właściwość środowiskową. Część uchwał została podjęta dzięki mądrym kompromisom. Zażegnany został antagonizm pomiędzy Warszawą a pozostałymi izbami adwokackimi. Nie doszło do rozpętania kolejnej wojny, tym razem pomiędzy starą i młodą adwokaturą. To właśnie młodzi adwokaci stanowią odkrycie tegorocznego zjazdu. Kompetentni, dobrze przygotowani, zwracający uwagę na sprawy, które w najbliższej przyszłości stanowić będą wyzwanie dla całego środowiska. Nawiązując do tytułu uchwały programowej, budujący mosty pomiędzy tradycją a nowoczesnością. Na razie widoczni bardziej w kuluarach zjazdu niż w pierwszych rzędach, ale za kilka lat to oni wyznaczać będą kierunek, jakim podąży adwokatura. To nie jest zła wiadomość.
To także udany zjazd dla mojej izby. Maksymalna, z uwagi na obowiązujący parytet, liczba członków NRA, dziesięciu z dwudziestu trzech sędziów Wyższego Sądu Dyscyplinarnego, to dowód nie tyle siły głosu jednej delegacji, ile przekonania większości delegatów, że izba warszawska oddaje do dyspozycji adwokatury ludzi kompetentnych, pracowitych i zaangażowanych. Przyjęta zmiana regulaminu Krajowego Zjazdu Adwokatury oraz zgromadzeń izb adwokackich jest zasługą młodych warszawskich adwokatów. Zapisy dotyczące reformy systemu pomocy prawnej z urzędu, informatyzacji, specjalizacji, możliwości informowania przez adwokatów o działalności to także w dużej mierze efekt przedzjazdowej pracy delegatów izby.
Uchwała programowa dotycząca specjalizacji wzbudziła, pomijając kwestię wyboru władz, największe emocje. Wynik głosowania świadczy o tym, jak bardzo spolaryzowane są poglądy na jej temat. Należę do zwolenników stworzenia zainteresowanym możliwości posługiwania się takim tytułem. Nie chcę, by dyskusję na ten temat zdominowali z jednej strony zwolennicy zbiurokratyzowanej, wewnątrz korporacyjnej certyfikacji, z drugiej zaś ci, którym sen z powiek spędza możliwość posługiwania się takim tytułem przez kolegów.
W kwestiach dotyczących sądownictwa dyscyplinarnego, zjazd słusznie zwrócił uwagę na konieczność dostosowania do wymogów współczesności Zbioru Zasad Etyki Adwokackiej oraz usprawnienia postępowań dyscyplinarnych. Usprawnienie postępowań w wymiarze wewnętrznym przynieść może profesjonalizacja i sprawniejsza organizacja pracy rzeczników i sądów dyscyplinarnych. Konieczna jest jednak przede wszystkim zmiana przepisów ustawowych. Musimy także pamiętać o konsekwencjach, jakie niesie dla postępowania dyscyplinarnego zmiana k.p.k. wprowadzona ustawą z 27 września 2013 r.
@RY1@i02/2013/231/i02.2013.231.070000400.814.jpg@RY2@
Karol Orzechowski adwokat
sprostać wyzwaniom dynamicznie zmieniającego się społeczeństwa, nadążyć za nowoczesnymi technologiami i nowymi formami komunikacji, jednocześnie pamiętając o tradycji i nie tracąc tożsamości? Krajowy Zjazd Adwokatury był w moim przekonaniu niezmiernie ważny, bo spróbował znaleźć odpowiedź na to fundamentalne pytanie.
Adwokatura musi niezwłocznie odnaleźć swoje miejsce pośród awangardy procesów społecznych. To wniosek adwokatów, którzy mimo dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości i nieprzyjaznych im uwarunkowań prawnych i społecznych niezmiennie wierzą w to, że zawód, który wybrali, i samorząd, który współtworzą - stanowią istotne filary społeczeństwa demokratycznego i mają w nim istotną rolę do odegrania. To jedno z głównych przesłań jakie płynie z tegorocznego XI Krajowego Zjazdu Adwokatury.
Podjęta w trakcie zjazdu uchwała programowa zatytułowana "Tradycja i nowoczesność" doskonale pokazuje, że adwokatura dokonała fundamentalnej refleksji. W znakomitym stopniu zdała sobie bowiem sprawę, że funkcjonująca w jej świadomości przez całe lata zasada "nic o nas bez nas" nigdy nie obowiązywała. Dziś zabezpieczenie roli i przywrócenie pozycji adwokatury w wymiarze społecznym i instytucjonalnym wymaga już nie tylko aktywności władz samorządowych. Konieczne jest również zaangażowanie ze strony każdego z poszczególnych członków samorządu, a także współpraca z pozostałymi interesariuszami zaangażowanymi w debatę na temat funkcjonowania systemu wymiaru sprawiedliwości, i to na każdym poziomie tej debaty. Na powyższe wnioski złożyła się również świadomość zmian jakie zaszły i będą zachodzić w poszukującej swojej tożsamości adwokaturze. W szczególności uwagę zwraca tu skokowy wzrost liczby jej członków, pojawienie się nowoczesnych form komunikacji społecznej, oferujących niedostępne dotychczas możliwości kształtowania wizerunku adwokatów w przestrzeni publicznej oraz wpływające na sposób pozyskiwania klientów czy też konieczność skonfrontowania się członków adwokatury ze skutkami ogólnoświatowego kryzysu gospodarczego. Jeśli więc do tego wszystkiego dołożyć stałą już nadaktywność legislacyjną ustawodawcy, która wymaga czujności i zaangażowania po stronie adwokatury, choćby w odniesieniu do przepisów proceduralnych, to mamy obraz skali wyzwań, jakie stoją przed palestrą.
Szczęśliwie z korzyścią dla nas nie będziemy w tych procesach osamotnieni, a przynajmniej nie we wszystkich. Na szczególną uwagę w tym kontekście zasługuje zapowiedziana na zjeździe przez mec. Dariusza Sałajewskiego, nowego prezesa Krajowej Rady Radców Prawnych, wola współdziałania z samorządem adwokackim. Wydaje się, że współpraca ta będzie niezwykle potrzebna przynajmniej w trzech sferach, tj. w zakresie działania na rzecz zachowania postępowań dyscyplinarnych w kompetencjach samorządów zawodowych, w kontekście zmian rozporządzeń dotyczących wynagrodzeń z tytułu zastępstwa procesowego i stawek urzędowych oraz przy podejmowaniu działań na rzecz rozszerzenia kompetencji naszych zawodów o proste czynności zarezerwowane dziś jedynie dla notariuszy.
Wydaje się, że wszystkie powyższe cele są w zasięgu naszych możliwości, jeśli tylko zrozumiemy, że adwokatura jest ważnym uczestnikiem debaty publicznej, ale nie jedynym, oraz że jest czymś więcej niż sumą naszych indywidualnych ambicji lub mieszanką małych i dużych izb adwokackich.
Każdy powiedział to, co wiedział, trzy razy wysłuchał dobrze mnie, wszyscy zgadzają się ze sobą, a będzie nadal tak jak jest
Śmiało można postawić tezę, że był to historyczny zjazd. Bo adwokatura wyszła z niego zjednoczona, silniejsza
Ewa Maria Radlińska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu