Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawnik

Dziekan na piątą kadencję

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Wybrany na szefa zielonogórskiej Okręgowej Rady Adwokackiej Krzysztof Szymański od 30 lat działa w samorządzie, ale pomysłów na to, jak poprawić funkcjonowanie izby, wciąż mu nie brakuje

Jest rodowitym poznaniakiem, któremu zamarzyła się adwokatura. Zdając na Uniwersytet Adama Mickiewicza, od początku wiedział, jaki kolor żabotu chce nosić. - Nie będę opowiadał żadnych legend, że w ten sposób chciałem walczyć o wolną i demokratyczną Polskę, bo w tamtych czasach to była zupełna abstrakcja. Ale mogę szczerze powiedzieć, że zależało mi na niezależności zawodowej. A adwokat sam mógł decydować o swojej aktywności i charakterze pracy, w jakimś stopniu był też niezależny od systemu - wyjaśnia swoje motywy mec. Szymański. Niestety, jako że nie pochodził z rodziny prawniczej, na aplikację w stolicy Wielkopolski nie miał większych szans. Udało się za to w Zielonej Górze.

Choć przez całe studia przejawiał zainteresowania cywilistyczne, trafił na patrona - zdeklarowanego karnistę. Tadeusz Smykowski, bo o nim mowa, także był poznaniakiem, który na weekendy wracał do domu. - W Zielonej Górze żaden z nas nie miał rodziny, byliśmy więc na siebie niejako skazani. W efekcie spędzaliśmy w pracy po 14 godzin dziennie, rozmawiając na okrągło o najbardziej emocjonujących sprawach - wspomina Krzysztof Szymański.

Mecenas Smykowski, jako pasjonat, z łatwością zaraził fascynacją prawem karnym swojego ucznia. Obydwaj później uchodzili zresztą za najlepszych w Zielonej Górze specjalistów od najtrudniejszych przypadków.

Sam Szymański cieszy się opinią skutecznego i błyskotliwego prawnika, o dużej wiedzy i wyobraźni. - W dodatku ma zdolności organizacyjne i zawsze potrafi się zachować stosownie do sytuacji. To, że po raz kolejny został wybrany na dziekana, najlepiej świadczy o autorytecie i zaufaniu, jakimi się cieszy wśród kolegów z izby - podkreśla Ewa Gryczyńska-Łagoda, adwokat z Gorzowa Wielkopolskiego i wicedziekan zielonogórskiej ORA.

Mecenas Szymański z samorządem związany jest od 1983 r. W 1989 r. na fali przemian po raz pierwszy wygrał wybory na dziekana, zostając tym samym najmłodszym adwokatem w Polsce na tym stanowisku. - Przełomowi po Okrągłym Stole towarzyszyła potrzeba zmiany mentalnej i pokoleniowej. Pamiętam, że wygrałem wówczas jednym głosem z mec. Walerianem Piotrowskim, senatorem pierwszej kadencji i zarazem człowiekiem niezwykle szanowanym w środowisku - wspomina Krzysztof Szymański. Wygrał także w następnych wyborach i po odbyciu obowiązkowej karencji znowu pełnił tę funkcję przez dwie kadencje. - Jakoś tak wszyscy się do mnie przyzwyczaili - śmieje się prawnik. - Muszę przyznać, że nie miałem też za bardzo kontrkandydatów, a jeśli już startowali, to bez przekonania - dodaje.

W tym roku został ponownie wybrany po dziewięcioletniej przerwie. W międzyczasie był przewodniczącym sejmiku województwa lubuskiego. Z perspektywy polityka samorządowego dostrzegł, jak bardzo adwokatura znajduje się w izolacji. Docenił też rolę mediów i potrzebę utrzymywania kontaktu z nimi. Dlatego, by propagować wiedzę prawniczą i promować rzetelne dziennikarstwo, wymyślił konkurs dla lokalnych mediów o tematyce prawnej, który organizuje ORA. Teraz w planach ma zamieszczanie wiadomości o działalności izby już nie tylko na stronie internetowej, ale i na portalach społecznościowych. - Myślę tu przede wszystkim o Facebooku. Chcemy tam informować nie tyle o problemach adwokatury, bo byłoby to mało interesujące dla postronnych osób, ile o ważnych kwestiach związanych z funkcjonowaniem wymiaru sprawiedliwości - precyzuje nowy-stary dziekan, przyznając, że piąta kadencja będzie trudniejsza niż poprzednie. - Wobec wzrastającej liczby adwokatów i aplikantów niełatwo utrzymać elitarność zawodu. Sama adwokatura znajduje się w narożniku i trzeba ją stamtąd wyciągnąć - mówi mec. Szymański i zapowiada, że nie zamierza funkcji dziekana pełnić tylko dekoracyjnie.

Jego syn Jacek również jest prawnikiem, obecnie na aplikacji adwokackiej. Wspólnie pracują w kancelarii Szymański & Kornalewicz.

Hobby? - Od kilku lat jeżdżę turystycznie do Afryki, która mnie zafascynowała. Lubię też czasem pograć w tenisa i jeździć na nartach - zdradza dziekan.

@RY1@i02/2013/161/i02.2013.161.07000030b.802.jpg@RY2@

fot. materiały prasowe

Krzysztof Szymański

Piotr Szymaniak

piotr.szymaniak@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.