Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawnik

Sędzia, który się politykom nie kłaniał

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

W wieku 66 lat zmarł Stanisław Dąbrowski. 9 stycznia sądownictwo poniosło niepowetowaną stratę

Na swoją ostatnią, wieczną sesję odszedł Stanisław Dąbrowski - tak o śmierci I prezesa Sądu Najwyższego poinformowało na swojej stronie internetowej Stowarzyszenie Sędziów Polskich "Iustitia". Stanisław Dąbrowski zmarł 9 stycznia w wieku 66 lat. Do czasu powołania I prezesa SN jego obowiązki będzie pełnił prof. Lech Paprzycki.

Kryształowy człowiek, wspaniały sędzia - tak wspominają prezesa Dąbrowskiego zarówno koledzy, jak i ci, którzy nie mieli przyjemności poznać go osobiście.

Stanisław Dąbrowski, zanim został I prezesem SN, przeszedł wszystkie szczeble kariery sędziego.

- Sędzia Stanisław Dąbrowski był jedynym jak dotąd I prezesem Sądu Najwyższego, który przez całe swoje zawodowe życie był sędzią i nigdy nie wykonywał żadnego innego zawodu - mówi Maciej Strączyński, prezes SSP "Iustitia".

Stanisław Dąbrowski pierwsze kroki w zawodzie sędziego stawiał w Sądzie Rejonowym w Węgrowie, później pełnił tę funkcję w SR w Sokołowie Podlaskim. W 1979 r. awansował do Sądu Wojewódzkiego w Siedlcach, po czym w 1990 r. został powołany na sędziego Sądu Najwyższego.

- Jako sędzia może służyć za wzór obecnym i przyszłym pokoleniom. Był wybitnym prawnikiem. Co unikatowe: poszukując idei sprawiedliwości, nigdy nie gubił z oczu człowieka. Zawsze starał się brać pod uwagę, w jaki sposób decyzja, którą jako sędzia wyda, wpłynie na losy podsądnego - wspomina kolegę Antoni Górski, sędzia Sądu Najwyższego, przewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa.

Podobnie mówi Marek Celej, który wiele lat współpracował ze Stanisławem Dąbrowskim.

- Obserwując pracę sędziego Dąbrowskiego, można było wysnuć wniosek, że on zawsze był wierny zasadzie, że paragrafy zostały napisane dla ludzi, a nie wbrew nim - mówi sędzia Celej.

Stanisław Dąbrowski całe zawodowe życie poświęcił sądownictwu. O sprawiedliwość walczył jednak nie tylko za stołem sędziowskim.

- Uważał, że bez niezależnego sądownictwa nie ma sprawiedliwości - zwraca uwagę sędzia Strączyński.

Dlatego też przyjął na siebie ciężar pełnienia dwóch najważniejszych funkcji dla sądownictwa: najpierw był przewodniczącym Krajowej Rady Sądownictwa, a później został I prezesem Sądu Najwyższego.

- To, że został wybrany na te dwie funkcje, także świadczy o tym, jakim autorytetem cieszył się w środowisku - podkreśla Maciej Strączyński.

Piastując te stanowiska, zawsze stawał w obronie niezawisłości sędziowskiej. I czynił to w sposób odważny.

- To był sędzia, który politykom się nie kłaniał. Jeżeli był przekonany o tym, że racja jest po jego stronie, nie chodził na kompromisy - wspomina Marek Celej.

Jednak gdy widział, że w sądownictwie źle się dzieje, potrafił zwrócić uwagę także sędziom.

- Ustawodawca przyjął, iż czas pracy sędziów jest nienormowany i jeżeli jest taka potrzeba, sędzia powinien pracować dłużej niż zwykły pracownik. Jego nie obowiązuje ośmiogodzinny dzień pracy. Jeżeli wymaga tego sytuacja, to może to być i 12 godzin. Należy bowiem pamiętać, że z pełnieniem służby sędziowskiej wiążą się pewne przywileje, takie chociażby jak nieusuwalność czy przeniesienie w stan spoczynku ze stosunkowo, jak na warunki polskie, godziwym uposażeniem - podkreślał w ostatnim wywiadzie dla DGP.

Osoby, dla których był szefem, wspominają go jako człowieka bardzo empatycznego.

- Przebijała z niego idea głębokiego humanitaryzmu połączona z chrześcijańską wrażliwością - mówi Marek Celej.

Jak jednak podkreśla Maciej Strączyński, jego przekonania (był współzałożycielem Klubu Inteligencji Katolickiej w Siedlcach, a także jego pierwszym prezesem) nigdy nie rzutowały na działalność publiczną.

Mówi się, że nie ma ludzi niezastąpionych. W przypadku Stanisława Dąbrowskiego chciałoby się dodać po przecinku: ale są tacy, których zastąpić będzie bardzo trudno.

@RY1@i02/2014/007/i02.2014.007.18300130c.802.jpg@RY2@

FOT. WOJTEK GÓRSKI

Śp. Stanisław Dąbrowski, pierwszy prezes Sądu Najwyższego


Małgorzata Kryszkiewicz

 malgorzata.kryszkiewicz@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.