Zasłużony dla adwokatury
Andrzej Siemiński to wzór adwokata i wzór działacza samorządowego. Nowoczesny mecenas ze starej dobrej szkoły adwokackiej
Wierność Polsce, obrona praw i wolności obywatelskich oraz pomoc potrzebującym - to dewiza adwokatury. To wartości, które dla mec. Andrzeja Siemińskiego nie są wyłącznie słowami zapisanymi na papierze. Za realizację tego credo Krajowy Zjazd Adwokatury przyznał mu najwyższe odznaczenie. - Dla pracy na rzecz adwokatury niejednokrotnie poświęcał swój czas prywatny. Bezinteresowny i bardzo uczynny. Jego olbrzymia wiedza i wszechstronność miały duży wpływ na losy samorządu - mówi o mec. Siemińskim adwokat Joanna Kaczorowska, dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Płocku.
Początkowo stawiał jednak na sport. Niewiele brakowało, a zostałby nauczycielem wychowania fizycznego. Kontuzja zweryfikowała jednak te plany.
- Poszedłem więc na kurs przygotowawczy na wydział prawa i tak dostałem się na te studia - wspomina. Jego ojciec też był prawnikiem: najpierw sędzią, a następnie adwokatem. Mec. Andrzej Siemiński związany był z Płockiem, bo tam mieszkali jego rodzice, i to właśnie tam odbył aplikację sądową. Nie mógł jednak zostać sędzią na terenie Warszawy i województwa, ponieważ jego ojciec był adwokatem w Płocku - a taki układ ówczesne przepisy wykluczały. Dostał więc propozycję orzekania w Bydgoszczy. Nie zdecydował się jej przyjąć. Rozpoczął zatem aplikację adwokacką w Warszawie. Wówczas nie było izby płockiej. Powstała dopiero po uchwaleniu przepisów o nowym, dwustopniowym podziale administracyjnym kraju. Odtąd aż do chwili obecnej jest związany z tą izbą. Początkowo wykonywał zawód w zespole adwokackim, a następnie w kancelarii indywidualnej. To właśnie mec. Siemiński był obrońcą oskarżonych w sprawie katastrofy masztu radiowego w Gąbinie - najwyższej konstrukcji na świecie do 1991 r.
- Wielka sprawa, długie śledztwo, sala sądowa zawsze była zapełniona publicznością i prasą. To była najgłośniejsza moja sprawa - opowiada.
Były też inne procesy z dramatem ludzkim w tle.
- Trudno jednak powiedzieć o szczególnej roli któregoś z nich. To jest w końcu chleb powszedni w tym zawodzie - dodaje.
Poza walką o korzystne rozstrzygnięcie dla klientów na sali sądowej aktywnie działał na rzecz samorządu.
- Popołudniami chodziłem do siedziby rady i zacząłem być powoływany do pełnienia różnych funkcji - mówi o swoich początkach.
W 1989 r. został dziekanem ORA w Płocku. Później rozpoczął działalność w Naczelnej Radzie Adwokackiej jako skarbnik, aż został powołany na stanowisko wiceprezesa NRA. Po katastrofie smoleńskiej, w której zginęła Joanna Agacka-Indecka, ówczesna prezes NRA, razem z mec. Andrzejem Michałowskim, p.o. prezes NRA, przygotowywał Krajowy Zjazd Adwokatury w 2010 r. To właśnie podczas tego zjazdu mec. Michałowski skierował do niego słowa: "Mógłbym wymieniać osiągnięcia i niepowodzenia. Będzie to jednak znikomy opis wysiłku, który został wykonany przez tych pracujących w i dla Prezydium NRA. Wybiorę jedno nazwisko. Najbardziej doświadczonego spośród nas w Prezydium i w biurze rady. Człowieka, dla którego nie ma niedogodnej chwili na zajmowanie się samorządem. I tak od trzydziestu jeden lat".
- Dziś mógłbym tylko dodać, że Andrzej Siemiński z pasją pracuje dla samorządu nie tylko gdy jest doceniany, także gdy jego tytaniczna praca jest pomijana milczeniem - mówi mec. Michałowski.
W 2010 r. zakończył czynne wykonywanie zawodu. W tym też roku został doradcą prezesa NRA ds. organizacyjnych i skargowych.
- Jest znakomitym łącznikiem pomiędzy starszym pokoleniem a najmłodszym. To osoba młoda duchem i niezwykle pracowita. Doskonale realizuje ideę łączenia pokoleń adwokatury. Często - dzięki swojemu doświadczeniu i wiedzy - jest bardziej młodzieńczy niż młodsi konserwatywni adwokaci. Jego fenomen polega na wyjątkowym spojrzeniu na samorząd - mówi Andrzej Zwara, prezes NRA.
Mec. Siemiński znany jest również w parlamencie. Na przestrzeni lat występował w wielu procesach legislacyjnych. Ostatnio, pod koniec 2013 r., brał udział w pracach nad nowelizacją prawa o adwokaturze. Chodzi o wprowadzenie zmian po wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który orzekł, że nie można dożywotnio wyeliminować adwokata z samorządu.
- To solidny adwokat, a przedstawiane przez niego argumenty są przemyślane. Reprezentuje starą dobrą szkołę adwokacką - chwali współpracę senator dr Piotr Zientarski, przewodniczący senackiej komisji ustawodawczej.
I właśnie m.in. tę sferę jego aktywności podkreślał adwokat Rajmund Żuk w uzasadnieniu wniosku o przyznanie mec. Siemińskiemu najważniejszego odznaczenia w adwokaturze: "Posiada wielką wiedzę i doświadczenie samorządowe. Swego czasu zostawił swoją kancelarię i poświęcił się dla samorządu. Niejednokrotnie sam pracował podczas prac ustawodawczych. Cieszył się zawsze szacunkiem i uznaniem adwersarzy w dyskusjach parlamentarnych komisji. To postać ważna dla historii adwokatury".
@RY1@i02/2014/002/i02.2014.002.07000030c.803.jpg@RY2@
Fot. Maciej Figurski/FORUM
Ewa Maria Radlińska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu