Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawnik

Pełnomocnikowi w sieci nie wszystko wolno

30 stycznia 2019
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

O ile prowadzenie przez prawnika vloga, bloga, fanpage’a na Facebooku nie może być uznane za sprzeczne z zasadami wykonywania zawodu, o tyle umieszczanie tam reklam już budzi wątpliwości

Rynek usług prawnych w Polsce staje się coraz bardziej nasycony, a adwokatom i radcom trudniej pozyskiwać nowych klientów. Aby się wypromować, wielu z nich sięga po zdobycze technologiczne, prowadząc blogi, vlogi, kanały na YouTube, fanpage’e na Facebooku.

– Prowadzenie bloga jest działaniem pozycjonującym powiązaną stronę kancelarii w sposób całkowicie zgodny z zasadami etyki zawodowej, a wręcz jak się wydaje, działalnością promocyjną zalecaną przez samorządy zawodowe – przekonuje Marcin Jaraczewski, radca prawny z kancelarii Lawmore.

Kłopot formalny, a nie etyczny

Wiążą się z tym jednak inne problemy. Autor może bowiem zgodzić się na umieszczanie reklam na swoim blogu lub vlogu i czerpać z tego zyski. Może też monetaryzować internetową twórczość przez platformy takie jak Patreon czy Patronite (pozwalające pozyskiwać fundusze od patronów). Zdaniem adwokata Jerzego Neumanna jest to kłopot przede wszystkim formalny i podatkowy, a nie etyczny.

– Tego rodzaju aktywność wymaga przede wszystkim zgłoszenia do ewidencji działalności gospodarczej. Adwokat winien zgłosić ten fakt radzie adwokackiej i uzyskać jej zgodę, bo jest to dodatkowe zajęcie, niebędące działalnością adwokacką. Po dopełnieniu tych formalności pojawia się też zagadnienie opodatkowania dochodu – wyjaśnia.

Dodaje, że biorąc pod uwagę, jak gwałtownie rozwijają się serwisy wspomagające finansowanie rozmaitych aktywności, ustanawianie sztywnych ram i zakazów akurat w stosunku do adwokatów może całkowicie rozminąć się z rzeczywistością, która coraz bardziej przenika sieć i vice versa. Zwraca jednak uwagę, że w przypadku platform do pozyskiwania patronów adwokat bloger musi pamiętać o ewentualnych konfliktach interesów.

– Adwokat w każdym aspekcie działania musi brać pod uwagę nie tylko faktyczny, ale również potencjalny konflikt interesów – tłumaczy.

Nie można zarabiać, można promować

Innego zdania jest Marcin Jaraczewski, który wskazuje, że prowadzony przez adwokata lub radcę prawnego blog czy vlog nie ma być źródłem zarobku, ale sposobem na zdobycie klientów oraz wypromowanie lub umacnianie marki.

– Umieszczanie reklam na blogu zawodowym i zarabianie na nich wydaje się sprzeczne z profesjonalnym wizerunkiem radcy prawnego i adwokata – zauważa.

Tłumaczy, że na tej samej zasadzie trudno sobie wyobrazić, by prawnik obwieszał ściany kancelarii plakatami reklamowymi albo oferował każdemu klientowi odwiedzającemu jego biuro zakup np. perfum. – Dlatego nigdy nie podjąłbym się takiej dodatkowej formy zarobkowania – konkluduje.

Podobnie uważa Ewa Gryc-Zerych, radca prawny z kancelarii VenaGroup. Jej zdaniem czerpanie zysków z reklam (także tych wyświetlanych na podstawie plików cookies na komputerze użytkownika) może zostać uznane za działalność ograniczającą niezależność radcy prawnego, podważającą zaufanie do niego i uwłaczającą godności zawodu (co jest sprzeczne z art. 25 ust. 1 kodeksu etyki radcy prawnego). Stwierdza jednak, że jeśli reklamy te polegają na przykład na koleżeńskim poleceniu innych blogów prawniczych bądź innych projektów samego autora, trudno uznać je za nieetyczne.

Problematyczne zaszyte reklamy

Marcin Jaraczewski zwraca uwagę na kolejny problem – darmowe platformy blogowe, z których często korzystają także prawnicy, często „zaszywają” na blogu baner wyświetlający reklamy.

– W takim przypadku radca prawny i adwokat nie mają wpływu na wyświetlanie reklam na jego blogu i trudno mieć do niego o to pretensje – tłumaczy ekspert.

Nie zgadza się z nim Ewa Gryc-Zerych, która zauważa, że radca prawny prowadzący bloga na takiej platformie co do zasady godzi się na wyświetlanie reklam – również tych, które mogą godzić w etykę zawodu. Mając zatem na uwadze fakt, że nie ma wpływu na to, co jest wyświetlane bezpośrednio u danego użytkownika na komputerze (co w dużej mierze zależy od jego cookies), powinien w umowie o sprzedaż powierzchni reklamowej zastrzec, że może być ona wykorzystywana jedynie na określone reklamy niegodzące w etykę zawodu.

– Nawet pod takimi warunkami taka forma zarobkowania osoby wykonującej zawód zaufania publicznego wydaje się być z punktu widzenia zasad etyki wątpliwa – tłumaczy ekspertka.

Treści dozwolone, a nawet wskazane

– Nie uważam jednak, by sam fakt umieszczenia reklamy jakiegoś produktu lub usługi na blogu miał przesądzać o naruszeniu zasad etyki. Ocena takiej reklamy i zagrożenia dla postrzegania adwokata i adwokatury w opinii publicznej lub dla zaufania do zawodu powinna być dokonywana w realiach konkretnego wypadku, a nie arbitralnie i dogmatycznie – uważa Radosław Baszuk, prowadzący bloga „Tak to widzę…”.

Dodaje, że w wypadku blogów adwokackich, których tematem jest prawo, za dopuszczalne uznałby reklamy wydawnictw, gazet branżowych, publikacji prawnych.

– Nie tylko dopuszczalne, ale godne pochwały wydaje mi się również umieszczanie na blogu niekomercyjnych reklam społecznych, jeżeli towarzyszy im deklarowane przez autora poparcie dla kampanii społecznych, które wspierają – tłumaczy.

Ostrożnie z blogami nie o prawie

Pojawia się jednak kolejne pytanie – czy profesjonalni pełnomocnicy mogą promować się przez twórczość internetową niezwiązaną z prawem, prowadząc pod własnym imieniem i nazwiskiem blogi niedotyczące prawa, ale np. sfery życia prywatnego, hobby, przekonań religijnych, aktywności politycznej, społecznej. Opinie ekspertów są podzielone.

– Jest to jednak kwestia oceny konkretnego przypadku. Jeżeli w strefie życia prywatnego, np. na blogu, radca prawny podpiera się swoim autorytetem, a jego wypowiedzi jako osoby prywatnej przekraczają przyjęte normy etyczne, można taki przypadek oceniać z punktu widzenia art. 11 kodeksu etyki radcy prawnego, który stanowi, że radca obowiązany jest dbać o godność zawodu nie tylko przy wykonywaniu czynności zawodowych, ale również w działalności publicznej i życiu prywatnym – tłumaczy ekspertka.

Podkreśla, że za bycie radcą nie można z założenia odbierać człowiekowi prawa do posiadania sfery prywatnej. Musi on jednak te dwie sfery życia wyraźnie rozdzielać.

– Działania zawodowe i hobbystyczne powinny być dwiema odrębnymi aktywnościami – radca prawny może prowadzić vlog o akwarystyce, jednak nie powinien robić tego w todze – tłumaczy Marcin Jaraczewski.

Jerzy Neumann wskazuje, że jeśli adwokat prowadzi stronę dotyczącą na przykład nauki jazdy na nartach, na której znajdują się informacje wskazujące na jego adwokacką profesję (dane na temat kancelarii, specjalizacji itp.), to takie połączenie z całą pewnością nie jest w porządku. Przykładem może być dwóch adwokatów ze Szczecina, którzy prowadzili „Blog dla mężczyzn”. Choć nawiązywali tam do spraw rozwodowych, w których brali udział, treści na witrynie wybiegały poza tematykę stricte prawniczą, koncentrując się na naturze kobiet i mężczyzn i przekonując o wyższości tych drugich. Było to powodem wszczęcia przeciw autorom postępowania dyscyplinarnego w szczecińskiej okręgowej radzie adwokackiej. ©

Kara za używanie AdWords

W lipcu 2016 r. sąd dyscyplinarny izby adwokackiej w Katowicach ukarał miejscowego adwokata Arkadiusza S. naganą za korzystanie z płatnej usługi Google Adwords w celu umieszczenia swojej kancelarii na lepszym miejscu w wynikach wyszukiwania. Wyższy Sąd Dyscyplinarny (WSD) złagodził karę, zmieniając ją na upomnienie. Uznał bowiem, że choć zakaz wprowadzony w par. 23 Zbioru Zasad Etyki Adwokackiej nie ma charakteru bezwzględnego, płacenie za wyświetlanie strony kancelarii poza kolejnością narusza zasady konkurencji i godność zawodu i jest formą agresywnej reklamy. W skardze kasacyjnej obrońca Arkadiusza S. wykazywał, że brakuje bezpośrednich dowodów i świadków zawarcia umowy między jego klientem a Google’em oraz że nie miał on świadomości bezprawności czynu. Zastępca rzecznika dyscyplinarnego wskazał z kolei, że działalność adwokata wykraczała poza rzetelne informowanie o działalności i była oznaczona jako reklama. Brak świadków i umowy nie świadczy zaś o niewinności. Sąd Najwyższy podtrzymał wyrok WSD, gdyż stwierdził, że – wbrew twierdzeniom obrony – w sprawie nie zaistniały wątpliwości niedające się usunąć (sygn. akt II DSI 9/18, postanowienie z 8 stycznia 2019 r.). ©

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.