Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawnik

Najtrudniejszy egzamin

21 grudnia 2020
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

J edna z piękniejszych paremii prawniczych mówi: ius est ars boni et aequi. Można – zapominając o niej – osiągnąć zawodowe wyżyny, wzbudzić podziw dla swoich umiejętności, dla skuteczności i profesjonalizmu. Ale czy można, ignorując ją, być prawnikiem kompletnym i spełnionym – a przez to naprawdę wybitnym? Ani na uczelni, ani na aplikacji, ani w kancelarii lub biurze prawnik nie musi zdawać egzaminu z rozumienia i stosowania najtrafniejszych nawet paremii. Ale prędzej czy później tego testu w zawodowym życiu nie uniknie. W tym roku, tak samo jak w poprzednich latach, wiele zgłoszeń w konkursie Rising Stars zapadnie mi w pamięć. Niekiedy z powodu imponujących zawodowych osiągnięć kandydatki lub kandydata, innym razem – ze względu na naukowe zainteresowania i zdobycze. Czasem z powodu działalności społecznej, aktywności sportowej albo niezwykłych zainteresowań. Unikalną wartością tego konkursu jest bowiem to, że poznajemy młodych prawników z różnych stron. Możemy się dowiedzieć nie tylko, jakimi są np. adwokatami albo radcami, ale i jakimi ludźmi. To, że wszyscy lub niemal wszyscy osiągają albo osiągną zawodowe wyżyny, jest zupełnie jasne. Ale czy będą prawnikami kompletnymi i spełnionymi? Na pewno są na dobrej drodze. Czyż nie wybierali studiów prawniczych z tą nadzieją, że ius est ars boni et aequi? Czy nie z tego przekonania brał się i bierze ich zapał do doskonalenia umiejętności profesjonalnych? Czy, wreszcie, nie stąd płynie myśl, by swoją pracę traktować też jako pewną powinność? Tak, nie brak młodych prawników, którzy są na dobrej drodze. Niektórzy zaszli lub zajdą bardzo daleko.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.