Ubi ius, ibi onus. Jeszcze o egzaminie notarialnymPrzedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości wolą formułować ryzykowne tezy, zamiast poddać głębszej refleksji argumenty wysuwane przez notariatJakub Biernat•19 czerwca 2013
Cenzura czy dmuchanie na zimneOkręgowa Rada Adwokacka w Warszawie, działając "w trosce o odpowiedni wizerunek adwokatury", postanowiła wydać uchwałę w sprawie wypowiedzi swoich członków w internecie. Wszystko jednak wskazuje na to, że dokument zalecający"umiar i powściągliwość" wywołał efekt zupełnie odmienny od zamierzonegoAnna Krzyżanowska•12 czerwca 2013
Zwolniony z tajemnicy i tak ma milczećTajemnica zawodowa jest dla adwokatów świętością. Jednak wciąż pojawiają się próby wyciągnięcia od nich informacji, jakie uzyskali od klientówAnna Krzyżanowska•10 czerwca 2013
Warszawscy aplikanci jak dzieci gorszego BogaWarszawa jest mekką prawniczej młodzieży. Stwarza niespotykane gdzie indziej możliwości. Jednak nigdzie indziej nie traktuje się tak źle najmłodszych aplikantów, jak w warszawskich sądachAndrzej Michałowski•05 czerwca 2013
Egzamin adwokacki jak ruletkaJedna komisja obleje, druga przepuści. Wszystko zależy od tego, czy sztywno trzyma się ministerialnych wytycznych, czy ocenia rzeczywiste przygotowanie kandydatów do prawniczego zawoduEwa Radlińska•27 maja 2013
Dla kogo fioletowy żabotZdecydowana większość sędziów w Polsce to kobiety i nie brak głosów, że należy tę nierównowagę zlikwidować. Czy płeć rzeczywiście ma znaczenie przy wyrokowaniu?Anna Krzyżanowska•22 maja 2013
Nie można być wiecznym aplikantemSenat proponuje podtrzymanie statusu aplikanta przez rok po odbyciu szkolenia. Prawnicy przyznają: to dobre rozwiązanie dla systemu, choć niekoniecznie dla młodych adeptówEwa Radlińska•17 maja 2013
Pierwszy notariusz wśród sędziów. Do przełomu jednak dalekoNiemerytoryczny plebiscyt, bez refleksji i odpowiedzialności. Tak prawnicy oceniają zasady naboru do sądówAnna Krzyżanowska•19 kwietnia 2013
Gdzie mam się poskarżyć na prawnikaZwróciłem się do prawnika o poradę prawną - pisze pan Arkadiusz. - Wszedłem do biura, do poczekalni wyszedł pan, przedstawił się jako mecenas, a ja na to, że mam problem natury prawnej. Podałem dokumenty, on je skserował, bąknął coś pod nosem i tyle. Zażądał 160 zł. Nie miałem dokładnie tyle, więc podałem mu 200 zł. Reszty nie dostałem. Potem mecenas zażądał, żebym podpisał coś in blanco, bo to jest potrzebne do urzędu. Podpisałem, a adwokat powiedział, że musi się skontaktować z drugą stroną sporu. Kontaktuje się chyba do dzisiaj, choć minął już ponad rok. Ma mój numer telefonu, adres, a ja czekam i czekam. W jego biurze byłem może 5 minut. Jestem po siedemdziesiątce. Dręczy mnie myśl, że zostałem oszukany - żali się starszy pan. - Co mam robić?Anna Ochremiak•19 kwietnia 2013