Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo

Orzeczenia IOZ budzą kontrowersje

20 września 2022
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

Izba Odpowiedzialności Zawodowej Sądu Najwyższego, orzekając w trzech bardzo podobnych sprawach, w dwóch z nich dokonała merytorycznej oceny odsuwania sędziów od orzekania, a w jednej z nich uciekła w formalizm

Niedawno powołana Izba Odpowiedzialności Zawodowej Sądu Najwyższego wydała w zeszłym tygodniu orzeczenia odnoszące się do problemu odsuwania od orzekania sędziów z powodu wydania przez nich orzeczeń, które nie spodobały się władzy. W dwóch z nich doszło do merytorycznej oceny takiego wykorzystania art. 130 par. 1 prawa o ustroju sądów powszechnych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 2072 ze zm.), w jednej zaś sprawie skład orzekający nie zdecydował się na to, uciekając w formalizm.

Kontrowersyjne użycie

Chodzi o sprawy trzech sędziów: Adama Synakiewicza, Marty Pilśnik oraz Macieja Rutkiewicza. Wszyscy oni zostali zawieszeni za to, że wydali orzeczenia, w których zakwestionowali powołania tzw. neosędziów. W przypadku dwojga pierwszych sędziów decyzję o odsunięciu ich od orzekania podjął minister sprawiedliwości, a w przypadku trzeciego sędziego - najpierw prezes Sądu Rejonowego w Elblągu, a później zlikwidowana już Izba Dyscyplinarna SN. We wszystkich sprawach sięgnięto po art. 130 par. 1 u.s.p., co od początku budziło spore kontrowersje. Zgodnie z tym przepisem prezes sądu albo minister sprawiedliwości mogą zarządzić natychmiastową przerwę w czynnościach służbowych sędziego, jeżeli ten został zatrzymany z powodu schwytania na gorącym uczynku popełnienia przestępstwa umyślnego albo jeżeli jest to konieczne dla zachowania powagi sądu lub istotnych interesów służby. Pojawiły się więc poważne wątpliwości, czy art. 130 par. 1 u.s.p. może być stosowany w sytuacji, gdy mamy do czynienia z wydaniem orzeczenia przez sąd, a nie z popełnieniem jakiegoś czynu przez samego sędziego. Wyraził je m.in. rzecznik praw obywatelskich, który zauważył, że problemem zajmował się już Trybunał Konstytucyjny (sygn. akt K 45/07). Profesor Marcin Wiącek przypominał, że trybunał w uzasadnieniu tego wyroku zaznaczył, że sama procedura zarządzania natychmiastowej przerwy w czynnościach sędziego jest wyłącznie procedurą awaryjną i można ją zastosować tylko po spełnieniu dwóch przesłanek. Pierwsza z nich została skorelowana z sytuacją zatrzymania sędziego z powodu schwytania go na gorącym uczynku popełnienia przestępstwa umyślnego - tłumaczy RPO. Druga zaś dotyczy wykazania, że ze względu na rodzaj czynu, jakiego dopuścił się sędzia, powaga sądu lub istotne interesy służby wymagają natychmiastowego odsunięcia go od wykonywania obowiązków służbowych. Tak więc, jak zauważa prof. Wiącek, nacisk kładziony jest na przesłanki pozamerytoryczne, niezwiązane z konkretnymi postępowaniami, jakie dany sędzia prowadzi. A to oznacza, zdaniem RPO, że przesłanki, o których mówił TK, nie zostały spełnione w sprawie m.in. Adama Synakiewicza, a co za tym idzie, zarządzenie przerwy w czynnościach służbowych zostało wydane bez podstawy prawnej.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.