Dziennik Gazeta Prawana logo

Krajowej Szkole Sądownictwa nie uda się przeszkolić 10-tysięcznej armii sędziów

28 czerwca 2018

ROMAN KĘSKA - Obecnie przeprowadzana reforma wymiaru sprawiedliwości nie tylko nie uzdrowi sytuacji w sądownictwie, ale pogłębi jego problemy. Projekt nowelizacji, który trafił do Sejmu, nie uwzględnia propozycji przedstawionych przez środowisko sędziowskie

Założenia do tej ustawy przekazano nam niespełna dwa lata temu. Projekt opiniowaliśmy we wrześniu 2009 roku. W wielu miejscach został on zaopiniowany negatywnie przez KRS, chociaż pewne rozwiązania w nim zamieszczone idą w dobrym kierunku. Po tej negatywnej opinii minister sprawiedliwości zaproponował stworzenie zespołów, w skład których wchodziliby m.in. sędziowie, które omawiałyby poszczególne zagadnienia przewidziane w tej nowelizacji. Wyglądało na to, że udało nam się podczas prac w tych zespołach znaleźć porozumienie co do kształtu niektórych rozwiązań. Tymczasem do Sejmu trafił projekt w nieco zmienionej wersji, ale nadal zawierający prawie wszystkie rozwiązania zaopiniowane negatywnie.

Rada uważa, że tych zmian należało dokonać po rozmowach, jakie przedstawiciele ministra sprawiedliwości prowadzili z sędziami, a więc jeszcze zanim projekt trafił pod obrady Rady Ministrów. Mamy zaufanie do pana ministra. Myślę jednak, że dokonywanie takich zmian w komisjach czy nawet podkomisjach sejmowych może być trudne. To są szczegółowe rozwiązania. Nie wiem, czy posłowie zagłębią się w treść nowelizacji. Istnieje ryzyko, że uznają, iż propozycje ministerialne należy uwzględnić i ewentualnie wprowadzić do nich jakieś drobne poprawki.

Rada nie uważa, że ma monopol na mądrość i najlepiej potrafi określić kierunek zmian. Dostrzegamy, że sądy mogłyby pracować sprawniej, że w niektórych kategoriach spraw postępowania znacznie się wydłużają. Przeciętny obywatel myśli o sądach różnie, aczkolwiek sondaże, które są nam co jakiś czas prezentowane i z których wynika, że sądy nie są uważane za sprawnie działające instytucje, różnią się od sondażu, który przeprowadziła wyspecjalizowana placówka na zlecenie KRS. Respondentami byli ci sami ludzie, jednak zadano im dodatkowe pytanie, czy kiedykolwiek byli w sądzie. I okazało się, że ci ludzie, którzy mieli bezpośredni kontakt z sądem, to już takiego jednoznacznie negatywnego stosunku do tej instytucji nie mają.

Rada uważa, że te zmiany w prawie o ustroju sądów powszechnych powinny zmierzać w kierunku doskonalenia i realizacji fundamentalnych zasad określonych w konstytucji, a więc powinny sprzyjać poprawie jakości orzecznictwa, realizować prawo do sprawiedliwego rozpatrzenia spraw, sprawności postępowania, niezależności sądów. Rada stwierdziła nie tylko, że ten projekt nie spełnia żadnego z tych postulatów, ale w stosunku do każdego z nich oznacza regres.

Osobom postronnym może się wydawać, że wzmocnienie pozycji dyrektorów sądów nie ma znaczenia. Dyrektorzy sądów to instytucja znana sądownictwu od około dziewięciu lat. Te osoby zajmują się finansami sądów, planowaniem budżetu, inwestycjami, nadzorują służby finansowe sądu. W tej chwili rząd proponuje, żeby zajmowały się jeszcze innymi sprawami, w tym sprawami kadrowymi. To oznacza, że dyrektorzy będą w dużej mierze decydować o rozmieszczeniu kadr w poszczególnych wydziałach sądów, zaś prezesi mogą zostać postawieni w roli petentów.

KRS nie jest przeciwna samym ocenom. Natomiast sprzeciwia się proponowanemu sposobowi ich dokonywania. Doprowadzi on bowiem do sytuacji, w której duża grupa doświadczonych sędziów będzie się zajmowała tylko ocenianiem innych sędziów. Trzeba będzie powołać kolejnych wizytatorów i oderwać ich od orzecznictwa.

Zdaniem rady katalog ocen może przysporzyć problemów, z których projektodawca nie do końca zdaje sobie sprawę. Jeżeli sędzia otrzyma ocenę negatywną, a więc najniższą z proponowanych przez ministra sprawiedliwości, powstaje zagadnienie, co stanie się w wypadku jej upublicznienia, mimo że ocena stanowić ma tajemnicę służbową. Czy nie zdarzy się wówczas sytuacja, kiedy obywatel powie, że nie chce być przez takiego sędziego sądzony? Jeśli już oceny muszą być, to nie w takiej formie. Sędzia wykonujący swoje obowiązki w sposób niezadowalający albo z własnej winy doprowadzający do nieuzasadnionej przewlekłości postępowań winien zostać po prostu pociągnięty do odpowiedzialności dyscyplinarnej i odpowiednio ukarany, nie wyłączając orzeczenia kary złożenia urzędu w wypadkach rażących. Wydłużenie - w następstwie negatywnej oceny pracy - o trzy lata okresu, po którym sędzia otrzymuje wyższą stawkę wynagrodzenia zasadniczego niekoniecznie zmotywuje tego sędziego do lepszej pracy, a innych konsekwencji tej oceny nie poniesie.

Jeżeli zamysłem ministra jest to, żeby zwłaszcza sędziów o niewystarczających kwalifikacjach szkolić, to należy uznać tę koncepcję za słuszną.

Oceniliśmy to rozwiązanie negatywnie, gdyż coroczne przeszkolenie przez szkołę 10 tys. sędziów jest fizycznie niemożliwe. Nie podoba nam się wykluczenie innych formy szkoleń obecnie stosowanych. Szkoła ma określony budżet i głównie zajmuje się szkoleniem przyszłych sędziów i prokuratorów. Część szkoły, zajmująca się szkoleniem ustawicznym, znajduje się w Lublinie, co nie jest trafnym rozwiązaniem z uwagi na problem dojazdu do tego miasta. Szkolenia powinny być organizowane w różnych miejscach Polski, także przez prezesów sądów apelacyjnych i okręgowych.

@RY1@i02/2010/250/i02.2010.250.183.012a.001.jpg@RY2@

Fot. Wojciech Górski

Roman Kęska, wiceprzewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa

Rozmawiała Małgorzata Kryszkiewicz

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.