Dziennik Gazeta Prawana logo

Gdybym mógł zmienić jeden przepis...

28 czerwca 2018

kronika bubli prawnych

@RY1@i02/2014/099/i02.2014.099.070000800.802.jpg@RY2@

Prof. dr hab. Dariusz R. Kijowski Uniwersytet w Białymstoku, członek Trybunału Stanu, członek Rady Legislacyjnej

Na tak zadane pytanie można udzielić racjonalnej odpowiedzi jedynie przy założeniu, że zadającemu je chodzi tylko o wskazanie rozwiązania prawnego, które w ocenie odpowiadającego jest najbardziej wadliwe. Moim zdaniem takim przepisem jest art. 13 ustawy o Trybunale Stanu (TS). Przewiduje on, że postawienie prezydenta w stan oskarżenia może nastąpić uchwałą Zgromadzenia Narodowego, podjętą większością co najmniej 2/3 głosów ustawowej liczby członków Zgromadzenia Narodowego, a prezesa Rady Ministrów oraz ministrów - uchwałą Sejmu podejmowaną większością 3/5 ustawowej liczby posłów. Do pociągnięcia do odpowiedzialności przed TS pozostałych osób podlegających takiej odpowiedzialności wystarczy bezwzględna większość głosów.

Tak skonstruowane wymagania przesądzają w zasadzie o tym, że osoby piastujące w państwie najwyższe stanowiska de facto nie będą ponosić żadnej odpowiedzialności za naruszanie konstytucji lub ustaw w związku z pełnieniem tych funkcji. Doświadczenie pokazuje, że - poza incydentalnymi przypadkami - tak jest. Mając świadomość, że uzyskanie kwalifikowanej większości parlamentarzystów mających poprzeć wniosek o pociągnięcie do odpowiedzialności liderów aktualnej lub poprzednich większości parlamentarnych jest nierealne, nie podejmuje się poważnych działań w tym zakresie, a wszelkie inicjatywy sprawiają wrażenie realizowanych w intencjach koniunktury politycznej (wyborczej etc.).

Stan taki jest wysoce szkodliwy dla społeczeństwa i państwa. Może mieć też wpływ na rodzenie się przekonania w kręgach polityki, że piastując najwyższe funkcje państwowe w zasadzie jest się wolnym od odpowiedzialności. W moim przekonaniu art. 13 ustawy o TK powinien przewidywać dla wniosków o postawienie przed trybunałem takie same wymagania, jakie obowiązują przy uchwalaniu ustaw. Wniosek do TK nie przesądza bowiem o winie, lecz jest reakcją (jak wynika z ustawy, wymagającą drobiazgowego wyjaśnienia i udokumentowania) na zachowania sprzeczne z obowiązującym prawem. Jeżeli godzimy się na obowiązywanie podwyższonych rygorów większości parlamentarnej, to w istocie godzimy się również na to, że rolę organu władzy publicznej decydującego o winie i odpowiedzialności czołowych polityków w państwie pełnić będzie nie niezawisły sąd, lecz politycznie motywowany Sejm lub Zgromadzenie Narodowe.

Oprac. PB

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.