Dziennik Gazeta Prawana logo

Obowiązki okupanta

30 czerwca 2018

Z punktu widzenia prawa międzynarodowego zajęcie przez Rosję Krymu jest zwykłą okupacją. Podobnie zostanie ocenione ewentualne wejście wojsk rosyjskich do obwodu donieckiego. I nie ma tu znaczenia nawet to, że Ukraina stawiała najwyżej bierny opór, gdy traciła kontrolę nad Krymem. Co więcej, prawo w związku z okupacją nakłada na Rosję pewne obowiązki.

Moskwa faktycznie okupuje również gruzińskie Abchazję i Osetię Płd. oraz mołdawskie Naddniestrze, choć w każdym z tych przypadków rosyjskie siły jedynie wspomagają separatystyczne władze. O ile jednak "niepodległe" Naddniestrze nie jest uznawane przez nikogo na świecie, o tyle niezależność dwóch gruzińskich prowincji uznały - poza Rosją - także Nauru, Nikaragua i Wenezuela. Aneksji Krymu nie uznał do tej pory nikt. Zgromadzenie Ogólne ONZ druzgocącą większością głosów 100:10 przy 58 głosach wstrzymujących się potępiło Rosjan za ten akt. Nie ma powodu, by wątpić, że w razie analogicznych działań we wschodniej Ukrainie Kreml pozostanie izolowany na świecie.

Zarówno marcowe działania na Krymie, jak i rewoltę w Słowiańsku i okolicach, którą obserwujemy obecnie, należy ocenić jako zakazaną prawem międzynarodowym agresję. Termin ten nie dotyczy bowiem jedynie sytuacji, w której na obce terytorium wchodzi regularna armia i rozpoczyna wojnę agresywną. Zgodnie z rezolucją ZO ONZ z 1974 r. agresją jest również "wysyłanie zbrojnych band dokonujących ataków przeciw innemu państwu". Odkąd ukraińskie służby i dziennikarze udowodnili, że koordynatorem dywersji jest oficer rosyjskiego GRU Igor Girkin, pseudonim Striełkow, nikt już nie powinien mieć wątpliwości, że ta przesłanka zachodzi w Zagłębiu Donieckim.

Na Krymie, miejscu stacjonowania Floty Czarnomorskiej, doszła jeszcze jedna przesłanka z rezolucji: "użycie sił zbrojnych stacjonujących na terytorium innego państwa w sposób sprzeczny z porozumieniem określającym warunki stacjonowania". Prezydent Rosji Władimir Putin zdążył bowiem przyznać, że krymskie "zielone ludziki" były rosyjskimi żołnierzami. - Za plecami sił samoobrony Krymu stali oczywiście nasi wojskowi - powiedział 17 kwietnia.

Zajęcie ukraińskiego półwyspu jest więc okupacją. Pomimo że armia ukraińska nie próbowała bronić swojego terytorium. Konwencje genewskie o ochronie ofiar wojny z 1949 r. obowiązują także w takim przypadku. "Konwencja będzie również miała zastosowanie we wszystkich przypadkach okupacji całości lub części terytorium jednej z Wysokich Umawiających się Stron, nawet gdyby ta okupacja nie napotkała żadnego oporu zbrojnego" - czytamy. "Terytorium uważa się za okupowane, jeżeli faktycznie znajduje się pod władzą armii nieprzyjacielskiej" - mówi zaś konwencja haska z 1907 r. W ten sam sposób do sprawy podchodzą władze ukraińskie. 27 kwietnia w życie weszła specjalna ustawa o terytoriach okupowanych, regulująca m.in. prawa i obowiązki obywateli mieszkających na Krymie.

Prawo międzynarodowe zakłada, że okupacja z definicji jest okresem przejściowym. Już od czasu Hagi zakazane jest więc ustanawianie suwerenności nad terytorium okupowanym, czyli np. jego formalne włączenie w skład okupanta. Aneksja Krymu łamie ten przepis. Okupant nie może też zmuszać mieszkańców zajętego terytorium do przyjmowania swojego obywatelstwa, nie powinien również zmieniać struktury władzy lokalnej. Rosja nie przestrzega żadnej z tych zasad.

@RY1@i02/2014/085/i02.2014.085.000000400.802.jpg@RY2@

Michał Potocki zastępca szefa działu Dziennik

Michał Potocki

zastępca szefa działu Dziennik

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.