Dziennik Gazeta Prawana logo

Płodne genetyczne podziemie

27 czerwca 2018

PRAWO Leczenie za granicą, znalezienie partnera albo giełda nasienia - to sposoby dla singli na skorzystanie z własnych zarodków

Co się stanie z pięcioma zarodkami, które zdeponowałam w klinice? Mogę płacić co roku blisko tysiąc złotych za utrzymywanie ich przy życiu, ale nie mam do nich prawa, w przeciwieństwie do rządu, który za 20 lat będzie mógł przekazać je do adopcji albo zutylizować - pisze jedna z matek. Denerwuje się: "Oto w drugiej dekadzie XXI wieku dowiaduję się, że nie mam prawa do własnych dzieci. Że rządzący mogą mi je odebrać i oddać dowolnie wybranym obcym ludziom tylko dlatego, że jestem singielką".

Takich kobiet może być w Polsce kilkaset. Lekarze szacują, iż 5 proc. klientów klinik leczenia niepłodności stanowiły właśnie samotne kobiety. Zarodki powstały, ale jeżeli kobiety ich nie wykorzystały przed listopadem ub.r., w Polsce nie będą już tego mogły zrobić. Pozostaje wyjazd za granicę. - Najwięcej wątpliwości zgłaszają pacjentki niemające partnera, a leczące się w przeszłości. Ich sytuacja, szczególnie gdy posiadają w banku zamrożone komórki jajowe lub zarodki, rzeczywiście jest skomplikowana - przyznaje Katarzyna Goch z sieci Invicta. W tym roku przeniesiono już zarodki dwóch osób. Swój materiał wycofują również osoby z zagranicy, które chciały w Polsce skorzystać z usług leczenia pozaustrojowego.

"Zdecydowałam się na dziecko jako samodzielna mama niedawno. To nie była łatwa decyzja, ale ją podjęłam" - pisała w zeszłym roku Zuzanna na jednym z forów. Tłumaczyła: "Zawsze pragnęłam mieć rodzinę, dzieci. Myślałam, że jak będę miała tyle lat, ile mam, będę miała wspaniałego męża, dom, psa i co najmniej dwójkę cudownych dzieci. Ułożyło się inaczej. Gdy dowiedziałam się, że mogę zostać mamą, korzystając z banku nasienia, myślałam, że oszaleję z radości. Teraz walczę z czasem... Oby zdążyć do 1 listopada". Czy zdążyła - nie wiadomo. Kliniki przyznają, że przed wejściem w życie ustawy liczba zabiegów wzrosła.

Opcja wywozu, jako jedyna legalna furtka, nie jest jednak łatwa. Stowarzyszenie Nasz Bocian przyznaje, że ścieżka i sposoby przenoszenia nie zostały jeszcze przetarte. Wcześniej takie przypadki prawie się nie zdarzały, oprócz sytuacji związanych z emigracją. - To kosztowna opcja - przyznaje Katarzyna Kozioł z kliniki Novum w Warszawie, w której też otrzymują telefony z pytaniem o możliwość transferu zarodków do innych ośrodków. Mimo że i przewóz, i leczenie jest kosztowne.

Jest jeszcze jedna opcja, choć teraz nielegalna: skorzystanie z giełdy nasienia (nowa ustawa zakazuje handlu materiałem genetycznym). A jednak oferty nadal się pojawiają. "Mam bardzo mocne plemniki, zapłodnię cię w 97 proc., już pomogłem kilku parom, jestem zdrowy" - to jedno z ogłoszeń sprzed tygodnia i niejedyne.

- Podziemie będzie się rozwijać, już teraz można korzystać z ogłaszających się usług panów, którzy zapłodnią za drobną opłatą - opowiada Anna Krawczak, była prezes Stowarzyszenia Nasz Bocian. Wcześniej kobiety miały wybór, teraz dla niektórych może to być jedyna możliwość. - To zaś bardzo niebezpieczne, nie wiadomo, jakie choroby może mieć taki mężczyzna. Dzieje się to bez żadnego nadzoru medycznego - uważa Krawczak.

Single mogą też znaleźć partnera, osobę, która uzna ojcostwo, pomimo że nie będzie to jego biologiczne dziecko. To wiąże się z objęciem obowiązków wychowawczych i alimentacyjnych.

Dlatego większość kobiet, które znalazły się w takiej sytuacji, czeka, czy przepisy się nie zmienią. Zdaniem rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara brak przejściowych przepisów, które regulowałyby sytuację samotnych rodziców, jest niezgodny z konstytucją. Kobiety, przystępując do procedury, nie wiedziały, że prawo zadziała wstecz. Dlatego rzecznik uważa, że tak skonstruowane przepisy naruszają zasadę państwa prawa, zaufania obywateli do państwa i prawa, prawa do prywatności i swobody decyzji o posiadaniu potomstwa oraz ochrony praw nabytych. Jego zdaniem nakaz oddawania do adopcji dziecka jest też niesłuszny: w konsekwencji, wbrew woli dawczyni komórki rozrodczej, a nawet bez jej wiedzy, inna kobieta może urodzić pochodzące z tej komórki dziecko.

- Sprawa wniesiona została przez rzecznika i czeka na rozpatrzenie przez Trybunał Konstytucyjny - wyjaśnia Mirosław Wróblewski, dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego i Międzynarodowego w Biurze RPO. W tej sprawie stanowisko 19 stycznia 2016 r. zajął prokurator generalny, podzielając zarzuty niekonstytucyjności zaskarżonych przez rzecznika przepisów ustawy.

Samotne kobiety to 5 proc. klientów klinik leczenia niepłodności

@RY1@i02/2016/080/i02.2016.080.00000050b.803.jpg@RY2@

In vitro dla singli

Klara Klinger

klara.klinger@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.