Dziennik Gazeta Prawana logo

Zmiany w KRS to pierwszy krok do walki z sędziowskimi spółdzielniami

6 kwietnia 2017

Bartłomiej Wróblewski Nie wiem, czy te spółdzielnie istnieją, ale regularnie o nich słyszę od koleżanek i kolegów sędziów

Biuro legislacyjne Kancelarii Sejmu ostro skrytykowało resortowy projekt zmian w Krajowej Radzie Sądownictwa. Zgadza się pan z tą oceną?

Mam wrażenie, że punktem odniesienia dla autorów tej opinii w znacznym stopniu nie jest konstytucja, a praktyka ustrojowa, która ukształtowała się po 1989 r., a w szczególności po 1997 r. To zresztą także było widoczne w innych dyskusjach ustrojowych w ostatnich kilkunastu miesiącach. Sprowadza się to do tezy, że pewne rozwiązania są niemożliwe do wprowadzenia, ale nie dlatego, że wynika to z tekstu ustawy zasadniczej, ale dlatego, że taka ukształtowała się tradycja konstytucyjna. I to ona, a nie tekst konstytucji, ma determinować jej interpretację. Towarzyszy temu odwołanie do wartości i naczelnych zasad konstytucyjnych, a więc zapisów, które z natury mają charakter ogólny.

Zarzuty zawarte w opinii są bardzo konkretne. Jak np. ten dotyczący propozycji, aby to Sejm wybierał członków KRS będących sędziami.

Art. 187 ust. 1 pkt 2 konstytucji tej kwestii nie rozstrzyga. Dla autorów opinii to wskazówka, że ustrojodawca nie chciał, aby to Sejm dokonywał takiego wyboru. Twierdzą, że gdyby było inaczej, znalazłoby się explicite w konstytucji. Mam inne zdanie. Z faktu, że konstytucja tego zagadnienia nie reguluje wynika tylko, że w tej kwestii ustrojodawca pozostawił swobodę ustawodawcy zwykłemu. Gdyby chciał, aby to sędziowie wybierali sędziów na członków rady, ująłby to wprost. W mojej ocenie potrzeba bardzo silnych argumentów, żeby z innych zapisów konstytucji wyinterpretować ograniczenie tej swobody. Tu ich nie znajduję.

Sejmowi eksperci skrytykowali również pomysł uregulowania na nowo ustroju KRS. Projekt przewiduje, że rada ma się dzielić na dwa zgromadzenia.

Artykuł 187 ust. 4 konstytucji stanowi, że ustrój KRS określa ustawa. To wydaje się oznaczać, że ustawa zasadnicza w każdym razie co do zasady pozwala ustawodawcy zwykłemu na wprowadzenie w tym zakresie różnych rozwiązań. Ciężar dowodu, że z naczelnych czy z innych zasad konstytucyjnych wynikają ograniczenia dla ustawodawcy, spoczywa na tych, którzy uważają, że konkretne rozwiązanie jest niekonstytucyjne. Zamiast jednak przerzucać się naczelnymi zasadami konstytucyjnymi, może warto skoncentrować dyskusję na racjonalności proponowanych rozwiązań. Czy i dlaczego miałyby one służyć poprawie funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości. A jeszcze bardziej na tym, jak można je udoskonalić.

A pan takie racjonalne argumenty za wprowadzeniem tej zmiany znajduje?

Jednym z nich jest wzmocnienie demokratycznej legitymacji sędziów. Obecnie obowiązujący system powoduje, że ta legitymacja jest słaba. Ani obywatele, ani ich reprezentanci nie mają bowiem wiele do powiedzenia w kwestii tego, kto zostanie sędzią i kto będzie w hierarchii sędziowskiej awansował. W KRS sędziowie stanowią zdecydowaną większość i zawsze są w stanie przegłosować nielicznych posłów i senatorów, którzy ten czynnik społeczny reprezentują. Tymczasem znaczna część Polaków ma poczucie, że ich wpływ na to, kto zostaje sędzią powinien być zdecydowanie większy. Posłowie Kukiz15 mówią wręcz o tym, że sędziowie powinni być wybierani w wyborach powszechnych.

Co do kwestii podziału KRS na dwa zgromadzenia na myśl przychodzą przykłady z innych porządków prawnych. Proszę zwrócić uwagę, że niemiecki Federalny Trybunał Konstytucyjny również składa się z dwóch senatów, choć nie wynika to z niemieckiej konstytucji. Bońska ustawa zasadnicza w kwestii ustroju trybunału odsyła do ustawy, a w tej przyjęto takie rozwiązanie.

Jednak te dwa zgromadzenia działające w ramach jednego organu będę musiały, w przeciwieństwie do dwóch izb niemieckiego TK, podejmować wspólne decyzje. Czy nie obawia się pan, że rada stanie się dysfunkcyjna?

Wprost przeciwnie. Jeżeli dwóm zgromadzeniom nie uda się wypracować konsensusu w kwestii przedstawienia prezydentowi określonych kandydatów na sędziów, to dzięki temu zostaną zatrzymane niewłaściwe nominacje sędziowskie. Zwróciłbym natomiast uwagę na coś innego.

Mianowicie?

Trzeba sporego wysiłku, aby praktyka nadążyła za zmianami, które wprowadzi ustawa. Obojętnie, czy mamy jedną czy dwie izby w KRS, to proces wyboru kandydatów na sędziów i ich awansów może nadal polegać na quasi-automatycznym zatwierdzaniu kandydatów zgłaszanych przez środowisko sędziowskie i urzędniczą biurokrację w samej radzie. Sama zmiana instytucjonalna nie wystarczy. Chodzi o to, aby z większą uwagą analizować poszczególne kandydatury. Tak, aby decyzje nie były podejmowane bezrefleksyjnie. Aby reforma przyniosła pożądany efekt, członkowie KRS muszą być odpowiednio zmotywowani i wykonywać swoje obowiązki w sposób rzetelny. Zależy nam przecież na tym, aby ta selekcja kandydatów na sędziów była lepsza niż obecnie, aby decyzje dotyczące nominacji i awansów ograniczyły zjawisko nepotyzmu i kumoterstwa w sądach. Chcemy, aby nie było posądzeń o istnienie w sądach spółdzielni.

A takowe według pana istnieją obecnie?

Nie wiem, czy istnieją, ale regularnie słyszę o ich istnieniu od koleżanek i kolegów sędziów. Zawsze istnieje możliwość, że takie posądzenia są efektem czyichś niespełnionych ambicji. Jednak tylko w ostatnich dwóch tygodniach usłyszałem cztery takie opinie. Dwie dotyczyły sądów powszechnych, dwie administracyjnych. W dwóch przypadkach dotyczyły osób z tytułami naukowymi. Dlatego myślę, że takie opinie bywają niestety prawdziwe. Ostatnio zgłosiła się do mnie osoba, która wycofała się z konkursu na stanowisko sędziego sądu administracyjnego. A zrobiła to, ponieważ w trakcie tego konkursu jego reguły zostały zmienione.

Jaki był tego powód?

Twierdziła, że zmiany mają na celu, aby konkurs wygrała córka jednego z sędziów sądu administracyjnego. Żeby wyeliminować takie zjawiska, żeby dochodziło do awansów tych sędziów, którzy są rzeczywiście najlepsi, oprócz dokonania zmian ustrojowych, trzeba będzie, aby członkowie KRS wkładali w swoją pracę więcej wysiłku. Nieprawidłowości trzeba wyłapywać, słabszych merytorycznie, nieuczciwych, podstawionych kandydatów odsiewać.

@RY1@i02/2017/068/i02.2017.068.18300060b.801.jpg@RY2@

fot. Pawel Jaskółka/Newspix.pl

Bartłomiej Wróblewski, poseł PiS, członek sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka

Rozmawiała Małgorzata Kryszkiewicz

Cała rozmowa na GazetaPrawna.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.