Podważenie neosędziego niemal jak mission impossibile
W ydane przez Sąd Najwyższy pod koniec zeszłego tygodnia orzeczenie dotyczące byłej sędzi Izby Dyscyplinarnej SN Małgorzaty Bednarek potwierdza jedynie tendencję, jaka od pewnego już czasu występuje w orzecznictwie. Z jej obserwacji wynika, że obawiać się o swój status muszą przede wszystkim te osoby, które świadomie i w sposób ewidentny pomogły politykom zaprowadzać nowe „porządki” w sądownictwie. Natomiast większość tych, którzy wzięli udział w konkursie przed obecną, kontestowaną Krajową Radą Sądownictwa, raczej nie ma powodów do obaw.
Zeszłotygodniowe orzeczenie SN nie było pierwszym, w którym zakwestionowano prawo do orzekania osoby powiązanej z obozem rządzącym. Wcześniej to samo uczyniono z Piotrem Schabem, rzecznikiem dyscyplinarnym sędziów i prezesem Sądu Apelacyjnego w Warszawie, oraz z Jerzym Danilukiem, prezesem lubelskiego SA. To dotyczące Małgorzaty Bednarek różniło się jednak tym, że SN po raz pierwszy sięgnął po głośną prezydencką nowelę, która wprowadziła tzw. test niezależności, i uznał, że sędzia test ten oblał.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.