Pożytki płynące z obywatelskiej kontroli sądów
Gdyby udało się zrealizować pomysły premiera dotyczące jawności sądownictwa, polski wymiar sprawiedliwości znalazłby się w awangardzie europejskiej
Obecnie systematyczna publikacja rozstrzygnięć sądów okręgowych i apelacyjnych (pomijając orzeczenia bez wartości informacyjnej czy walorów prawnych) jest normą tylko w kilku państwach unijnych, przede wszystkim w krajach nadbałtyckich, w Bułgarii i Rumunii. Starsze demokracje podchodzą do tej kwestii znacznie mniej rygorystycznie. Na przykład w Niemczech spory wybór orzeczeń można znaleźć w internecie, ale już we Włoszech, Francji czy w Danii taka praktyka jest raczej wyjątkiem (nie dotyczy to jednak wyroków sądów konstytucyjnych i najwyższych instancji odwoławczych).
Forma zewnętrznej kontroli
Od kilku lat polskie sądy apelacyjne i okręgowe coraz chętniej i regularniej pokazują swój dorobek orzeczniczy w sieci. Z kolei w jednostkach rejonowych, w których zapada relatywnie najwięcej rozstrzygnięć, ich publikacja jest bardziej niż wyrywkowa. - Na początku praktyka ta spotykała się ze sporą niechęcią i zdziwieniem. Kilka lat temu, kiedy zakończono pilotaż w apelacji wrocławskiej, która jako pierwsza publikowała wszystkie wyroki, na początku sędziowie też byli na "nie", ale po jakimś czasie okazało się, że zaczęli się bardziej przykładać do pisania uzasadnień - mówi Paweł Dobrowolski, główny ekonomista Polskiego Funduszu Rozwoju i ekspert Instytutu Sobieskiego.
Chociaż niektórzy sędziowie nadal podchodzą sceptycznie do powszechnego udostępniania efektów ich pracy - np. bojąc się, że staną się pożywką dla tabloidów - to coraz więcej z nich rozumie, że jest to forma zewnętrznej kontroli nad wymiarem sprawiedliwości, do której obywatele mają prawo. - Konstytucja mówi, że ogłoszenie wyroku jest zawsze publiczne, więc nie widzę przeszkód, aby wszystkie były publikowane - przekonuje Bartosz Pilitowski, prezes Fundacji Court Watch Polska.
Ale nawet rzecznicy szeroko pojętej transparentności w sądach zasadniczo różnią się co do szczegółów. - W sprawach karnych wyrok skazujący z czasem ulega zatarciu, o ile sprawca nie popełnił kolejnych przestępstw. Publikacja orzeczeń z danymi takich osób byłaby dla nich przeszkodą do rozpoczęcia nowego życia. Nie wyobrażam sobie też publikowania pełnej treści wyroków w sprawach rodzinnych, w których pojawia się wiele szczegółów życia intymnego stron - komentuje Pilitowski.
- Już teraz sąd może nakazać opublikowanie wyroku z podaniem imienia i nazwiska skazanego. Nie można jednak tego robić z automatu. To sąd z uwagi na charakter i okoliczności sprawy powinien decydować, w którym przypadku udostępnić nazwisko ukaranego lekarza czy adwokata, wyważając wartość jawności i prawo do ochrony prywatności - podkreśla Krzysztof Izdebski z Fundacji ePaństwo.
Surowsze standardy
Obaj zgadzają się jednak, że osoby publiczne, przedsiębiorstwa i przedstawicieli zawodów prawniczych powinny obowiązywać surowsze standardy jawności. - W tym ostatnim przypadku prywatność nie powinna być wartością nadrzędną. Chodzi w końcu o osoby, którym państwo powierzyło monopol na ważne społecznie usługi. W zamian za przywileje muszą więc one sprostać bardziej wygórowanym kryteriom. Byłbym więc zwolennikiem pełnej jawności orzeczeń w sprawach dyscyplinarnych, o ile nie uległy one zatarciu. Nawet jeśli kara była mało dotkliwa, to sam fakt stwierdzenia winy i upublicznienia tej informacji mógłby mieć wymiar prewencyjny - odstraszać pozostałych przedstawicieli profesji od łamania określonych norm - uważa prezes Court Watch.
Są w końcu także orędownicy ujawniania w zasadzie wszelkich sądowych informacji dotyczących poszczególnych przedsiębiorstw i obywateli. - Mamy historycznie zakorzeniony nawyk myślenia, że jak władza zbiera i upublicznia dane na nasz temat, to może się to źle skończyć - uważa Paweł Dobrowolski. - W krajach anglosaskich, które nie miały doświadczenia zaborów, okupacji itd., informacje o tym, co się dzieje na sali sądowej, są powszechnie dostępne, łącznie z pismami składanymi przez strony - dodaje. Według niego każdy obywatel powinien mieć możliwość sprawdzenia, czy osoba, od której chce kupić nieruchomość, nie miała przypadkiem związanej z nią sprawy w sądzie, a lekarz nie przegrał pozwu o błąd medyczny.
Dla odmiany tylko w niektórych państwach europejskich dane personalne są przez sądy powszechne anonimizowane na żądanie zainteresowanych (m.in. w Estonii, Irlandii i na Malcie). Standardem jest raczej ich ochrona. ⒸⓅ
@RY1@i02/2018/021/i02.2018.021.18300060a.801(c).jpg@RY2@
Publikacja wyroków sądowych w państwach UE
Emilia Świętochowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu