Plany sobie, VAT sobie
Już z początkiem tego roku stawki VAT, podwyższone w związku z kłopotami budżetu o 1 pkt proc., miały być obniżone. Taki był plan. Ale został zmieniony: cięcie przełożono na koniec 2016 r. Być może dojdzie do niego wcześniej, np. z końcem przyszłego roku. Zaważyć mogą na tym wybory i stan finansów publicznych, który zależy od tempa rozwoju gospodarczego (które wzrosło). Ale to tylko plany. Nie jedyne. Ministerstwo Finansów rozważa też, co by się stało, gdyby zamiast kilku stawek (podstawowa 23 proc. plus niższe 8 i 5 proc.) wprowadzono jedną, np. 18 proc. Albo gdyby podstawowa zmalała do 21 proc.
Pierwsze rozwiązanie spodobałoby się dużej części podatników, zwłaszcza zasobniejszych (mniejsze obciążenia przy innych niż żywność zakupach, ponadto łatwiejsze rozliczenia dla firm), ale mogłoby oznaczać niższe wpływy do budżetu. Chyba że cudownie skurczyłaby się szara strefa. Po wtóre, szybszy wzrost PKB cieszy, ale do rekordów mu daleko. A dług publiczny na koniec wakacji i tak sięgnie 1 bln zł. Do tego Europejski Bank Centralny ("ujemna" polityka pieniężna) i globalna gospodarka nie tworzą stabilnych ram do rozwoju. Bardzo optymistyczne scenariusze są więc też bardzo niepewne.
Drugie rozwiązanie to co innego. Nie byłaby to rewolucja wymagająca odpowiednich warunków gospodarczych i politycznych, ale pewna sprawiedliwość, skoro od kilku lat obowiązuje podwyższona awaryjnie danina (23 zamiast 22 proc.). Z tym że trudno uwierzyć, żeby MF właśnie o to chodziło.
@RY1@i02/2014/113/i02.2014.113.000000200.802.jpg@RY2@
Krzysztof Jedlak kierownik działu Gazeta Prawna
Krzysztof Jedlak
kierownik działu Gazeta Prawna
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu