Polska ulga na złe długi budzi wątpliwości. Potrzebna wykładnia z Luksemburga
N ieterminowe regulowanie należności przez kontrahentów to problem, z którym od lat boryka się wiele polskich przedsiębiorstw. Nic dziwnego więc, że wierzyciele chętnie korzystają z ulgi na złe długi w VAT, dzięki której mogą odzyskać przynajmniej kwotę podatku należnego od dokonanej czynności. Dobrą wiadomością dla nich jest, że ze znaczenia tego instrumentu dla kondycji finansowej przedsiębiorców najwyraźniej zdaje sobie sprawę również fiskus. Od 1 stycznia 2019 r. postanowił bowiem skrócić termin oczekiwania wierzyciela na zapłatę należności ‒ przed skorzystaniem z ulgi ‒ ze 150 do 90 dni.
Zła wiadomość jest zaś taka, że Ministerstwo Finansów niestety nie dostrzega potrzeby zliberalizowania innych warunków ograniczających możliwość skorzystania z ulgi na złe długi. Dlaczego? Ministerstwu w tym przypadku w istocie zależy bardziej na zabezpieczeniu interesów Skarbu Państwa niż pomocy wierzycielom. Obecne warunki mają bowiem zapewnić neutralność ulgi na złe długi dla budżetu, a całe ryzyko niewypłacalności kontrahenta ma ponosić podatnik. Dla wierzycieli i w tej sprawie pojawiła się jednak nadzieja na lepsze czasy. Naczelny Sąd Administracyjny skierował bowiem pytanie prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości UE, który ostatecznie rozstrzygnie, czy polskie regulacje o uldze na złe długi są zgodne z przepisami unijnymi. A chociaż Ministerstwo Finansów nadal uważa, że nie ma przesłanek do uznania, że przepisy krajowe nie są zgodne z dyrektywą o VAT, to zdaniem większości ekspertów ustalone przez Polskę warunki naruszają jednak zasadę neutralności VAT. A zarzut ten dotyczy również tych wymagań, które nie stały się jeszcze przedmiotem pytania prejudycjalnego skierowanego do TSUE!©℗
Marcin Mroziuk
marcin.mroziuk@infor.pl
Przedsiębiorcy liczą na korzystne orzeczenie TSUE
Krajowe przepisy o uldze na złe długi mogą okazać się niezgodne z dyrektywą o VAT. Na taką wykładnię unijnego trybunału czekają tysiące polskich firm, których dłużnicy nie spłacili zobowiązań
Do tej pory sądy administracyjnie prawie jednomyślnie orzekały po myśli fiskusa. Mimo to eksperci konsekwentnie wskazywali, że przepisy o uldze na złe długi powinien ocenić unijny trybunał. Do takiego samego wniosku doszedł ostatecznie Naczelny Sąd Administracyjny w postanowieniu z 6 grudnia 2018 r., sygn. akt I FSK 2261/15.
Przypomnijmy jednak najpierw, czym w ogóle jest ulga na złe długi i dlaczego jest tak ważna dla przedsiębiorców. Polega ona na tym, że wierzyciel, który wykonał usługę lub dostarczył towar i nie otrzymał za nie zapłaty, po upływie 150 dni (od początku przyszłego roku 90 dni) od wystawienia faktury może skorygować podstawę opodatkowania VAT oraz podatek należny. Od tej zasady są jednak wyjątki. Zgodnie z art. 89a ust. 1a i 2 ustawy 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 2174 ze zm.; dalej: ustawa o VAT) prawo do korekty nie przysługuje wtedy, gdy:
- od daty wystawienia faktury upłynęły dwa lata (liczone od końca roku, gdy została ona wystawiona),
- dłużnik (lub wierzyciel) został wykreślony z listy podatników VAT,
- dłużnik znalazł się w trakcie postępowania restrukturyzacyjnego, upadłościowego lub w likwidacji,
- dłużnik zbył wierzytelność w ciągu 150 dni od upływu terminu płatności.
Sporne wyjątki
To właśnie o te ograniczenia toczy się bój wierzycieli z fiskusem. Przedsiębiorcy oraz eksperci uważają bowiem, że warunki, które ustaliła Polska, daleko wykraczają poza normy unijne. Zgodnie z art. 90 ust. 1 dyrektywy Rady 2006/112/WE z 28 listopada 2006 r. w sprawie wspólnego systemu podatku od wartości dodanej (Dz.Urz. UE z 2006 r. L 347, s. 1 ze zm.; dalej: dyrektywa o VAT): „(...) w przypadku anulowania, wypowiedzenia, rozwiązania, całkowitego lub częściowego niewywiązania się z płatności lub też w przypadku obniżenia ceny po dokonaniu dostawy, podstawa opodatkowania jest stosownie obniżana na warunkach określonych przez państwa członkowskie”. Polskie warunki zaś są zbyt restrykcyjne dla podatników – przekonują eksperci. Wskazują, że w praktyce fiskus przerzucił na przedsiębiorców ryzyko związane z brakiem zapłaty przez dłużnika. Wierzyciele są więc mocno pokrzywdzeni. Teraz, dzięki pytaniu do TSUE, sytuacja może się zmienić.
Sytuacja jest dynamiczna
Niezależnie od tego, w którym kierunku pójdzie unijny trybunał, wokół polskiej ulgi na złe długi będzie się dużo działo. Po pierwsze, przesądzone jest, że od 2019 r. zliberalizowany zostanie jeden z warunków i skróci się termin oczekiwania przez wierzyciela na zapłatę należności (do 90 dni). Po drugie, od początku 2020 r. podobne rozwiązanie ma zostać wprowadzone do ustaw o podatkach dochodowych (PIT i CIT).
Korzystna wykładnia unijnego trybunału w sprawie jednego z polskich warunków nie tylko wywoła skutki na przyszłość, lecz także ucieszy tych wierzycieli, którzy ucierpieli już na restrykcyjnym podejściu fiskusa. Liberalne stanowisko TSUE pozwoli im bowiem na korektę rozliczeń i odzyskanie pieniędzy bądź na wznowienie postanowienia zakończonego wcześniej niekorzystną prawomocną decyzją organu podatkowego.
Krajowe przepisy i europejskie standardy
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej rozstrzygnie, czy polskie uregulowania dotyczące obniżania VAT od nieotrzymanych należności nie naruszają unijnych zasad
To dobra wiadomość dla podatników, którzy walczyli o to od lat. Nie udawało im się jednak przekonać sądów, by te spytały TSUE, czy polski ustawodawca nie poszedł w swoich ograniczeniach za daleko. W końcu NSA zrobił – podatnikom i fiskusowi – mikołajkową niespodziankę, kierując pytanie w tej sprawie do unijnego trybunału (wspomniane postanowienie z 6 grudnia 2018 r., sygn. akt I FSK 2261/15).
Przekonała go do tego argumentacja pełnomocnika kancelarii doradztwa podatkowego, której spór z fiskusem trafił do NSA. Reprezentujący kancelarię EOL dr Adam Bartosiewicz wywodził na rozprawie, że państwa członkowskie nie mają pełnej swobody wprowadzania warunków, od których uzależniają stosowanie przepisów o uldze na złe długi. – Mogą wprowadzić tylko takie warunki, które mają na celu uwzględnienie stanu niepewności co do tego, czy brak płatności ma charakter ostateczny i czy nie ma ryzyka oszustwa podatkowego. Wszelkie inne ograniczenia są sprzeczne z prawem UE – przekonywał Bartosiewicz. Argumentował, że zgodnie z zasadą neutralności VAT przedsiębiorca – jako inkasent tego podatku na rzecz państwa – powinien być całkowicie zwolniony z ostatecznego obciążenia, gdy nie może pobrać VAT od podatnika.
Co ciekawe, Bartosiewicz powoływał się na niedawne orzeczenie trybunału w sprawie włoskiej ulgi na złe długi (wyrok TSUE z 23 listopada 2017 r. o sygn. C-246/16, Enzo Di Maura). Od wydania tego orzeczenia upłynął już rok. I choć polskie sądy na to orzeczenie czekały, to po jego wydaniu uznały jednak, że nie ma ono przełożenia na polskie warunki. Dlaczego? Bo wyrok TSUE dotyczył uregulowań włoskich, a konkretnie możliwości uznawania wierzytelności za nieściągalną dopiero po zakończeniu postępowania upadłościowego, które we Włoszech potrafi trwać nawet 10 lat (patrz ramka „Włoski wyrok dał nadzieję wierzycielom”).
Włoski wyrok dał nadzieję wierzycielom
NSA, zadając pytanie prejudycjalne, powołał się na wyrok TSUE z 23 listopada 2017 r., sygn. C-246/16 w sprawie Enzo Di Maura. Trybunał uznał w nim, że można korygować podstawę opodatkowania w VAT o kwotę nieściągalnej wierzytelności, nawet jeśli postępowanie upadłościowe dłużnika zakończy się za 10 lat. TSUE zakwestionował w ten sposób przepisy, które nie pozwalają zmniejszyć podstawy opodatkowania VAT z uwagi na nadmiernie surowe, krajowe wymogi formalne. Włoskie przepisy (podobnie jak polskie) przewidują ograniczenie dotyczące postępowania upadłościowego wobec dłużnika. Zakładają, że wierzyciel może odzyskać należny VAT dopiero po uprawdopodobnieniu, iż postępowanie upadłościowe nie przyniosło efektu. Czasem oznacza to długotrwałe oczekiwanie. W takiej właśnie sytuacji znalazł się włoski przedsiębiorca Enzo di Maura, któremu dłużnik zalegał z zapłatą 35 tys. euro. Gdy dłużnik ogłosił upadłość, przedsiębiorca skorygował swoje rozliczenia VAT. Włoski fiskus uznał jednak, że Enzo di Maura powinien czekać, aż postępowanie upadłościowe stanie się bezskuteczne. Dopiero wtedy będzie pewność, że wierzytelność nie zostanie uregulowana. Przedsiębiorca zaskarżył tę decyzję do włoskiego sądu. Uważał, że powinien mieć prawo do korekty już z chwilą ogłoszenia upadłości przez kontrahenta. Sąd nie rozstrzygnął jednak sporu, tylko skierował pytanie prejudycjalne do TSUE. Trybunał nie miał wątpliwości, że włoskie przepisy, które w praktyce każą czekać na skorzystanie z ulgi w VAT do czasu zakończenia postępowania upadłościowego (co może trwać nawet 10 lat), naruszają unijną zasadę proporcjonalności. Zdaniem TSUE prawo do korekty powinno przysługiwać już w momencie, w którym przedsiębiorca uprawdopodobni, że wierzytelność nie zostanie spłacona. Gdyby natomiast dłużnik, wbrew pierwotnym przewidywaniom, zapłacił za towar lub usługę, to wierzyciel musiałby wtedy odpowiednio podwyższyć swoją podstawę opodatkowania – dodał trybunał. ©℗
O co zapytał NSA
1) Czy dyrektywa o VAT, a w szczególności art. 90 ust. 2, przy uwzględnieniu zasad neutralności podatkowej i proporcjonalności, zezwala na wprowadzenie w prawie krajowym ograniczenia możliwości obniżenia podstawy opodatkowania w razie częściowego lub zupełnego niewywiązywania się z płatności ze względu na określony status podatkowy dłużnika i wierzyciela?
2) W szczególności czy prawo unijne nie stoi na przeszkodzie ustanowieniu w prawie krajowym regulacji dopuszczającej możliwość skorzystania z ulgi na złe długi pod warunkiem, że w dacie wykonania usługi lub dostawy towarów oraz w dniu poprzedzającym dzień złożenia korekty deklaracji podatkowej w celu korzystania z tej ulgi:
– dłużnik nie jest w trakcie postępowania upadłościowego albo likwidacji,
– wierzyciel i dłużnik są zarejestrowani jako podatnicy VAT czynni. ©℗
W Polsce natomiast spór toczy się o to, czy fiskus może odmówić zwrotu VAT – co do wierzytelności, które zostały już uznane za nieściągalne – ze względu na dodatkowe warunki. A tych w polskiej ustawie o VAT jest całkiem sporo. Na dodatek trzeba je spełnić w chwili zarówno sprzedaży towarów i usług, jak i składania korekty. I tak, w dacie sprzedaży nabywca musi być podatnikiem zarejestrowanym jako VAT czynny, niepozostającym w trakcie postępowania restrukturyzacyjnego, upadłościowego lub likwidacji. Z kolei na dzień poprzedzający złożenie korekty wierzyciel i dłużnik muszą być podatnikami VAT czynnymi, dłużnik nie może być w trakcie postępowania restrukturyzacyjnego, upadłościowego lub likwidacji. Do tego dochodzą jeszcze dwa kolejne warunki – mianowicie z ulgi można skorzystać tylko w okresie dwóch lat od końca roku, w którym wystawiono fakturę, pod warunkiem że wierzytelność nie została uregulowana (co nie budzi wątpliwości) lub zbyta w jakiejkolwiek formie. Oczywiście pod warunkiem, że dłużnik skoryguje podatek odliczony.
Po wyroku w sprawie Enzo Di Maura polscy podatnicy wciąż przegrywali z fiskusem w NSA. Przykładem wyroki sądu z 14 lutego 2018 r. (sygn. akt I FSK 224-227/16) oraz z 24 kwietnia 2018 r. (sygn. akt I FSK 616/16). NSA konsekwentnie orzekał w nich, że „dyrektywa o VAT nie określa szczegółowo warunków, na jakich podatnicy mogą dokonać obniżenia podstawy opodatkowania, pozostawiając w tym zakresie pewną swobodę państwom członkowskim. Oznacza to, że państwo członkowskie może w ogóle nie wprowadzać do regulacji krajowych możliwości korekty podstawy opodatkowania. Inaczej mówiąc, w tym przypadku o prawidłowej implementacji dyrektywy można mówić zarówno wtedy, gdy przepisy krajowe dopuszczają możliwość obniżenia podstawy opodatkowania, jak i wtedy, gdy takiej możliwości nie przewidują. Implementacja dyrektywy w tym zakresie ma charakter opcjonalny, tj. poszczególne państwa członkowskie mogą (lecz nie muszą) skorzystać z tej instytucji. Nie ulega zatem żadnych wątpliwości, że warunki, na jakich obniżana ma być podstawa opodatkowania, są określane przez państwa członkowskie”.
opinia eksperta
To nie podatnik, lecz fiskus powinien ponosić ryzyko braku zapłaty
dr Adam Bartosiewicz, doradca podatkowy z kancelarii EOL
Nie jestem zaskoczony tym, że przepisy dotyczące ulgi na złe długi w VAT oceni ostatecznie TSUE. Podzielam też opinię części doktryny, że uregulowania zapisane w dyrektywie o VAT nie zostały prawidłowo wdrożone do polskiego prawa. Przypomnę przy tym dotychczasowe orzecznictwo TSUE, który wyraźnie powiedział, że państwa członkowskie, projektując ulgę na złe długi, mogą wprowadzić tylko takie warunki do korzystania z niej, które będą mieć na celu uwzględnienie stanu niepewności co do tego, czy brak zapłaty od nabywcy jest ostateczny i czy w sprawie nie ma ryzyka oszustwa podatkowego. Wszelkie inne ograniczenia są przy tym sprzeczne z zasadą neutralności VAT. Łatwo dojść do wniosku, że przynajmniej część warunków, które wprowadził polski ustawodawca, jest zbyt rygorystyczna i jako taka powinna zostać uchylona.
W kontekście ulgi na złe długi – i porównania polskich przepisów z regulacjami unijnymi – warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestię. Otóż orzecznictwo unijnego trybunału pokazuje, że jest on skłonny zupełnie inaczej patrzeć na całą konstrukcję podatku VAT, niż utarło się to w polskiej praktyce. Stąd wynika też zupełnie inne postrzeganie ulgi na złe długi.
W ubiegłorocznym wyroku wydanym w sprawie Di Maura TSUE wskazuje m.in.: „Dopuszczenie, aby państwa członkowskie miały możliwość wyłączenia wszelkich obniżek podstawy opodatkowania VAT, byłoby zresztą sprzeczne z zasadą neutralności VAT, z której wynika m.in., że przedsiębiorca jako inkasent podatkowy na rzecz państwa powinien być całkowicie zwolniony z ostatecznego obciążenia podlegającym zapłacie lub zapłaconym podatkiem w ramach swej działalności gospodarczej, która sama podlega VAT”. Trybunał wskazuje zatem na rzecz zupełnie rewolucyjną na tle postrzegania VAT w Polsce. Zwraca uwagę na jego ekonomiczny i pośredni charakter, wskazując na rzeczywistego podatnika (konsumenta) i rolę podatnika VAT jako podmiotu „pośredniczącego” w poborze podatku od konsumentów na rzecz budżetu. W związku z tym, jak wynika z zacytowanego fragmentu, ryzyko braku zapłaty obciąża budżet państwa, a nie sprzedawcę towarów i usług, który tylko inkasuje podatek na rzecz tegoż budżetu. Ta konstatacja musi być ogólną wytyczną dotyczącą wykładni przepisów o uldze na złe długi. Mam też nadzieję, że ustawodawca weźmie te wskazówki pod uwagę przy ewentualnych zmianach w konstrukcji polskiej preferencji. De lege lata warunki funkcjonowania ulgi na złe długi mają zapewnić neutralność dla budżetu przy przeniesieniu całego ryzyka niewypłacalności kontrahenta na podatnika. ©℗
Jest pytanie
Sędziowie, którzy orzekali w sprawie 6 grudnia, zdecydowali się jednak na skierowanie pytania do trybunału. Uzasadniając je, sędzia Roman Wiatrowski wyjaśnił, że wyrok TSUE w sprawie Enzo Di Maura rzeczywiście nie daje odpowiedzi na pytanie, czy państwo członkowskie ma swobodę przy wprowadzaniu ograniczeń dla stosowania ulgi. – Skierowanie pytania prejudycjalnego w tej sprawie pozwoli rozstrzygnąć te wątpliwości – wyjaśnił sędzia.
Sformułowane przez sędziów pytanie obejmuje większość polskich warunków. Konkretnie dotyczy tych, które określają status podatkowy dłużnika i wierzyciela (patrz ramka „O co NSA zapytał TSUE”).
Trybunał wypowie się więc co do tego, czy ulgę można uzależniać od tego, że:
- w chwili sprzedaży nabywca musi być zarejestrowany jako podatnik VAT czynny, niebędący w trakcie restrukturyzacyjnego postępowania upadłościowego lub w trakcie likwidacji;
- a na dzień poprzedzający złożenie deklaracji wierzyciel i dłużnik muszą być zarejestrowani jako podatnicy VAT czynni oraz że dłużnik nie może wówczas być w trakcie postępowania restrukturyzacyjnego, upadłościowego lub w trakcie likwidacji.
Eksperci są zgodni co do tego, że pytania skierowane przez NSA do TSUE są bardzo ważne. Zwracają uwagę, że sytuacja na rynku powoduje wzrost liczby niezapłaconych faktur i postępowań restrukturyzacyjnych. Fiskus regularnie wykreśla też podatników z rejestru VAT. Eksperci podkreślają, że wypowiedź TSUE w sprawie statusu podatkowego dłużnika przesądzi, czy wierzyciel może skorzystać z ulgi na złe długi wyłącznie wtedy, gdy należności nie spłaca inna firma, czy również wtedy, gdy dłużnikiem jest zwykły Kowalski (a więc osoba fizyczna nieprowadząca działalności). Obecnie ulga na złe długi przysługuje wyłącznie w relacjach B2B. Potwierdza to m.in. wyrok NSA z 7 czerwca 2017 r. (sygn. akt I FSK 1962/15) w sprawie firmy dostarczającej usługi telewizji kablowej klientom indywidualnym i korporacyjnym. Fiskus uniemożliwiał jej skorzystanie z ulgi na złe długi w sytuacji, gdy klienci indywidualni nie zapłacili za usługę. Nie było to możliwe nawet wtedy, gdy nie było jakichkolwiek szans na zapłatę, bo np. klient zmarł albo nie dało się ustalić miejsca jego pobytu. Firma przegrała też w NSA, który orzekł, że ulga na złe długi przysługuje wyłącznie w sytuacji, gdy nabywca jest czynnym podatnikiem VAT, a więc prowadzi działalność gospodarczą.
opinia eksperta
Czas ujednolicić zasady w całej Unii
Roman Namysłowski, partner i doradca podatkowy w Crido
Szkoda, że do Trybunału Sprawiedliwości UE trafiło wyłącznie pytanie dotyczące statusu podatkowego dłużnika i wierzyciela. Poza sprawą pozostał tym samym warunek upływu dwóch lat od momentu wystawienia faktury i brak możliwości skorzystania z ulgi w przypadku zbycia wierzytelności. Trudno jednak przypuszczać, choć nie da się tego wykluczyć, że odpowiedź na zadane przez TSUE pytania będzie również pomocna w innych wątpliwościach. Wszystko zależy od uzasadnienia. Niemniej jednak warto, aby również i te dwie pozostałe kwestie ostatecznie znalazły rozstrzygnięcie w trybunale.
A tak naprawdę może najwyższy czas, aby Komisja Europejska przyjęła jednolite przepisy w całej Unii w tym zakresie, i to w takim brzmieniu, które pozwoli realizować wszystkie fundamentalne cechy podatku od wartości dodanej, jak chociażby proporcjonalność. Niby mamy ujednolicony system podatku od wartości dodanej, ale w praktyce w nim jest sporo zagadnień, również o fundamentalnym znaczeniu, których spójność w UE jest daleka od ideału. Ulga na złe długi jest tego przykładem, ale są nim także ograniczenia prawa do odliczenia podatku naliczonego. ©℗
Trybunał w Luksemburgu nie zajmie się natomiast warunkiem, zgodnie z którym z ulgi można skorzystać wyłącznie w okresie dwóch lat. Eksperci uważają jednak, że korzystny wyrok TSUE pozwoliłby wyeliminować również ten warunek. Dlaczego? Bo – jak przekonują – trudno uznać, że umożliwia on weryfikację, czy do płatności faktycznie doszło, oraz ma na celu zwalczanie oszustw podatkowych. Taką argumentację podzieliły nawet niektóre polskie sądy, m.in. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach (wyrok z 23 marca 2017 r., sygn. akt III SA/Gl 1411/16, zaskarżony do NSA) czy WSA we Wrocławiu (wyrok z 22 kwietnia 2015 r., prawomocny). W orzeczeniach tych stwierdziły, że wymóg skorzystania z ulgi w okresie dwóch lat w żaden sposób temu nie służy i w związku z tym podatnicy mogą korygować podatek po upływie tego terminu, powołując się bezpośrednio na unijną dyrektywę.
TSUE nie wypowie się też bezpośrednio co do tego, czy polski ustawodawca ma prawo wymagać, by wierzytelność nie była zbyta (patrz opinia Romana Namysłowskiego).
Jak to wygląda za granicą
Zgodnie z art. 90 ust. 2 unijnej dyrektywy o VAT „w przypadku całkowitego lub częściowego niewywiązania się z płatności państwa członkowskie mogą odstąpić od zastosowania” ulgi na złe długi. Na taki krok zdecydowała się np. Grecja, gdzie obecnie jednak sądy administracyjne rozpatrują skargi niezadowolonych wierzycieli powołujących się na wyroki unijnego trybunału. Po drugiej stronie barykady stoją np. Holandia i Niemcy, gdzie korzystanie z ulgi jest relatywnie proste. W Niemczech wystarczy udowodnić fiskusowi, że chodzi o wierzytelność nieściągalną i skorygować rozliczenie za bieżący okres. W Holandii dodatkowym warunkiem jest upływ roku od wystawienia faktury dokumentującej nieściągalną wierzytelność. ©℗
Idą zmiany
Resort finansów sam zaproponował zmiany w uldze na złe długi w VAT. Ponadto planowane jest wprowadzenie jej do PIT i CIT
Obecnie ulga na złe długi jest możliwa wyłącznie w VAT. Skorzystać mogą z niej podatnicy posiadający wierzytelności, których nieściągalność została uprawdopodobniona. Warunek ten jest spełniony, jeżeli wierzytelność nie została uregulowana lub zbyta w jakiejkolwiek formie w ciągu 150 dni od dnia upływu terminu jej płatności określonego w umowie lub na fakturze. Jednocześnie dłużnik jest zobowiązany w tym terminie do korekty podatku, który odliczył z tej faktury.
Jednak z ustawy z 9 listopada 2018 r. o zmianie niektórych ustaw w celu wprowadzenia uproszczeń dla przedsiębiorców w prawie podatkowym i gospodarczym (Dz.U. poz. 2244) wynika, że termin ten zostaje od 2019 r. skrócony do 90 dni.
Niezależnie od tego Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii zaproponowało też inny projekt zakładający wprowadzenie omawianego mechanizmu i jego odpowiednią adaptację do ustaw o podatku dochodowym od osób fizycznych i prawnych. Ma on zmodyfikować zasadę, zgodnie z którą przychodem są kwoty należne, choćby faktycznie nie zostały otrzymane, tj. nawet w przypadku braku ich uregulowania (dotyczy to odpowiednio kosztów podatkowych).
Zgodnie z projektem – od 2020 r. – wprowadzona ma zostać możliwość pomniejszenia przez wierzyciela podstawy opodatkowania o kwotę wierzytelności, jeżeli wierzytelność ta nie zostanie uregulowana lub zbyta w jakiejkolwiek formie w oznaczonym terminie od dnia upływu terminu jej płatności określonego w fakturze (rachunku). Jednocześnie dłużnik ma zostać zobowiązany do doliczenia do podstawy opodatkowania kwoty nieuregulowanego zobowiązania. Przy czym projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu ograniczenia zatorów płatniczych utknął na etapie konsultacji (nie trafił jeszcze do rozpatrzenia przez rząd).
Jeśli jednak TSUE orzeknie, że polskie uregulowania są niezgodne z dyrektywą, to w uldze na złe długi zmieni się znacznie więcej. ©℗
Odpowiedzi Ministerstwa Finansów z 18 grudnia 2018 r. na pytania DGP
Czy po wyroku TSUE w sprawie Enzo Di Maura resort nie miał wątpliwości co do zgodności naszych przepisów z dyrektywą o VAT? (Chodzi o punkt 23 tego wyroku, w którym jest wyraźnie napisane, że przedsiębiorca jako płatnik VAT nie może ponosić ryzyka niezapłaconego VAT).
Polskie przepisy dotyczące ulgi na złe długi są o wiele prostsze, gdyż o nieściągalności wierzytelności decyduje sam termin niedokonania płatności, który teraz nawet został zmniejszony, a mianowicie od 1 stycznia 2019 r. będzie on wynosił 90 dni (poprzednio 150 dni). Polskie przepisy nie uzależniają uznania wierzytelności za nieściągalną od kwestii zakończenia postępowania upadłościowego, jak jest w przepisach włoskich. W związku z tym, że wyrok TSUE był wydany dla innego stanu prawnego, niż obowiązuje w Polsce, to w ocenie Ministerstwa Finansów nie ma przesłanek do uznania, że przepisy krajowe nie są zgodne z dyrektywą VAT.
Czy nadal (mimo skierowania pytania prejudycjalnego przez NSA) uważają państwo, że konstrukcja polskich przepisów uwzględnia cel zapobiegania oszustwom i wykluczenia braku zapłaty?
W opinii resortu obowiązujące przepisy w zakresie ulgi na złe długi spełniają taką funkcję. Wierzyciel, aby skorzystać z ulgi, musi spełnić określone warunki, dłużnik zaś dopełnić wskazanych w przepisach obowiązków. Należy zwrócić uwagę, że głównym celem przepisów dotyczących ulgi na złe długi jest złagodzenie obciążenia podatkowego po stronie wierzyciela, który może obniżyć podatek należny w warunkach określonych w art. 89a ustawy o VAT. Natomiast fakt nałożenia na dłużnika obowiązku korekty podatku naliczonego w warunkach określonych art. 89b ustawy o VAT pozwala zdyscyplinować go w regulowaniu należności, zaś z drugiej strony pełni funkcję ochronną dla budżetu państwa.
Jakie będą skutki podatkowe dla budżetu, jeżeli TSUE orzeknie korzystnie dla podatników? Czy są już jakieś szacunki?
Ministerstwo Finansów monitoruje trwające postępowania przed TSUE analizuje stanowiska i opinie zawarte w dokumentach toczących się spraw. Wnioski w sprawie ewentualnego procedowania zmian obowiązujących przepisów będą podejmowane po zakończeniu postępowania przed trybunałem.
Czy niezależnie od wyroku TSUE szykowane są jakieś zmiany w uldze na złe długi?
Aktualnie MF nie planuje dokonania zmian w regulacjach dotyczących ulgi na złe długi. Jednocześnie Ministerstwo Finansów przypomina, że dopiero co uchwalona została zmiana przepisów o uldze na złe długi, która pozwala niemal dwukrotnie szybciej skorzystać z ulgi na złe długi (od 1 stycznia 2019 r. termin, który umożliwia na uznanie wierzytelności za nieściągalną, wynosić będzie 90 dni, zamiast 150 dni).
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu