Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

W dopalacze można uderzyć akcyzą

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

SZYMON PARULSKI - Dodatkowym hamulcem dla sprzedaży dopalaczy w Polsce mógłby być zaporowy podatek akcyzowy. Przepisy unijne pozwalają wprowadzać akcyzę na wyroby, które nie są zharmonizowane w ramach Wspólnoty

Nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii przewiduje zakaz wytwarzania i wprowadzania do obrotu substancji posiadających działanie psychoaktywne, potocznie nazywanych dopalaczami. Nowe przepisy regulują zakaz wytwarzania i wprowadzania do obrotu na terenie kraju jakichkolwiek substancji (niezależnie od ich stanu fizycznego i źródła pochodzenia, w tym roślin, grzybów oraz ich części) lub produktów, które mogą być używane jak środki odurzające lub substancje psychotropowe. Wyroby te zostały określone w projektowanej ustawie jako środki zastępcze.

Jednocześnie zgodnie z art. 2 projektu, wprowadzającym nowy art. 27c w ustawie z 14 marca 1985 r. o Państwowej Inspekcji Sanitarnej, w przypadku uzasadnionego podejrzenia, że produkt stwarza zagrożenie dla życia lub zdrowia ludzi, państwowy inspektor sanitarny wstrzyma jego wytwarzanie lub wprowadzanie do obrotu lub nakaże wycofanie go z obrotu na czas niezbędny do przeprowadzenia oceny wpływu tego produktu na zdrowie.

Przedmiotowe pytania wydają się być o tyle istotne, że nawet autorzy przepisów, w pośpiechu przygotowując wskazane regulacje, w obawie przed powstaniem luk prawnych zaproponowali system podwójnej kontroli.

Odpowiedź na to pytanie mogą stanowić przepisy podatkowe, a konkretnie akcyzowe.

Przepisy wspólnotowe w zakresie akcyzy pozwalają państwom członkowskim nakładać podatki konsumpcyjne (np. niezharmonizowaną akcyzę) na różne towary inne niż wyroby akcyzowe zharmonizowane. Przykładowo w Polsce w ten sposób opodatkowane są samochody, kiedyś natomiast również kosmetyki czy jachty. W innych państwach UE opodatkowaniu akcyzą niezharmonizowaną podlegają m.in. kawa, napoje gazowane czy lody. Ten sam mechanizm można więc zastosować również do tych substancji psychoaktywnych, które za rok czy dwa uzyskają akceptację Państwowej Inspekcji Sanitarnej (czego przecież nie można wykluczyć).

Jedyny warunek, to by przepisy takie nie dyskryminowały towarów z innych państw UE oraz nie naruszały swobody wolnego handlu (tj. skutkowały formalnościami na wewnętrznych granicach UE). Obydwa warunki są możliwe do spełnienia.

Jeżeli dana substancja nie jest szkodliwa w takim zakresie, aby zakazać legalnego nią obrotu, to można też nakładać na nią akcyzę. Tak jak ma to miejsce w odniesieniu do wyrobów tytoniowych czy napojów alkoholowych, gdzie niskie koszty wytworzenia powodowałyby łatwą dostępność do tych wyrobów.

Akcyza jest jednak tym elementem, który istotnie ogranicza dostępność wyrobów przez wysokie stawki dochodzące nawet do 90 proc. ceny wyrobu. Jeżeli cena takich substancji byłaby wysoka, bo powiększona o wysoką kwotę akcyzy, to automatycznie popyt zostałby ograniczony i to zgodnie z prawem.

Jeżeli przepisy zostaną przygotowane prawidłowo, to nie. Polski ustawodawca ma już doświadczenie z opodatkowaniem takich wyrobów, które z nazwy czy składu fizykochemicznego nie stanowiły paliwa czy napoju alkoholowego, a w praktyce spełniały swoją rolę, np. poncz służący jako tani napój spirytusowy. W rezultacie aby zapobiec takim sytuacjom, niezbędne byłoby szerokie określenie przedmiotu opodatkowania, tj. opodatkowaniu podlegałyby substancje psychoaktywne lub inne substancje o takim przeznaczeniu lub działaniu. Tego rodzaju działania skutecznie ograniczyły handel nieopodatkowanymi wyrobami podszywającymi się pod paliwa czy też napoje alkoholowe. Warto dodać, że reguły dowodowe, przyjęte w systemie prawa podatkowego, są nieco luźniejsze niż np. w sprawach karnych, organ podatkowy mógłby więc łatwiej niż prokurator udowodnić, że dany produkt został sprzedany w celu użycia jako substancja odurzająca.

@RY1@i02/2010/204/i02.2010.204.183.004a.001.jpg@RY2@

Fot. Wojciech Górski

Szymon Parulski, doradca podatkowy w Kancelarii Parulski i Wspólnicy Doradcy Podatkowi

Rozmawiała Ewa Matyszewska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.