Premia dla ostrożnych
PODATEK BANKOWY nie uderzy w te instytucje finansowe, które prowadzą konserwatywną politykę kredytową i mają duże depozyty. Ale i tak w całym sektorze wzrosną marże i prowizje
Zapowiedź, że polski podatek będzie podobny do brytyjskiego, wywołała burzę w bankach. Szczególnie tych, które udzielają najwięcej kredytów, a niewiele mają oszczędności klientów. Angielska konstrukcja oznacza bowiem, że takie instytucje finansowe, jak Deutsche Bank, BPH, Nordea czy Fortis, zapłacą relatywnie znacznie więcej niż PKO, Pekao albo ING BSK.
Chodzi o to, że opodatkowane miałyby być nie wszystkie aktywa, a tylko to, co pozostaje po odjęciu od nich kapitałów własnych i depozytów od klientów detalicznych. W najgorszej sytuacji znalazłyby się zatem te banki, które udzielały kredytów nie z pieniędzy zebranych z depozytów, ale z pożyczek od swoich zagranicznych centrali.
To, że rozwiązanie proponowane przez rząd będzie zmierzać w kierunku modelu brytyjskiego, dał do zrozumienia we wtorek szef klubu PO Tomasz Tomczykiewicz. Także finansiści i ekonomiści mówią, że to bardziej realny i rozsądny pomysł niż opodatkowanie całości aktywów.
Wydaje się już przesądzone, że podatek wejdzie w życie. Jako jedno z lekarstw na problemy z deficytem budżetowym wprowadziły go już Węgry. Od stycznia zacznie obowiązywać w Wielkiej Brytanii, a opodatkowanie banków planują też Francja i Niemcy.
Stawka podatku bankowego w Polsce jest jeszcze nieznana. Wszystko zależy od skali wpływów, jakie rząd zechce w ten sposób uzyskać. Wstępnie przedstawiciele PO mówią o 1,4 - 1,5 mld zł. W takim przypadku stawka podatku powinna wynieść ok. 0,2 proc. Gdyby chodziło o kwotę rzędu 3 mld zł, jakiej chce SLD, byłoby to ok. 0,4 proc.
Gdyby podatek w formule brytyjskiej za stawką 0,2 proc. już obowiązywał w Polsce, ING musiałby zapłacić za pierwsze półrocze 21 mln zł, a prawie trzykrotnie większy od niego PKO BP - 38 mln zł. Tymczasem ośmiokrotnie mniejszy od niego Deutsche Bank oddałby fiskusowi ponad 15 mln zł. W jeszcze gorszej sytuacji znalazłby się BPH.
Bankowcy negują sens jakiegokolwiek dodatkowego obciążenia. - Podatek bankowy w Polsce to szaleństwo - mówi Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich.
Jednym ze skutków nowej daniny będzie wzrost opłat i prowizji oraz marż pobieranych przez banki. Wstępne szacunki mówią, że depozyty potanieją o średnio 1 pkt. proc.
Magdalena A. Olczak
magdalena.olczak@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu