Milionowy interes na skażonym spirytusie
PRZESTĘPCZOŚĆ
Węgierski alkohol, w teorii składnik kosmetyków czy płynów do spryskiwaczy, po oczyszczeniu zalewa polskie bazary. Sprowadzany jest do naszego kraju zgodnie z prawem bez akcyzy, ale jego odkażenie i sprzedaż jako nadającego się do spożycia to przestępstwo. Potop zaczął się po 2013 r. i nowelizacji przepisów unijnych - dzięki nim Węgrzy zaczęli zanieczyszczać alkohol w taki spsób, że łatwo jest go odkazić. I o ile w 2012 r. nie sprowadziliśmy z kraju bratanków ani litra takiego spirytusu, to w 2015 r. było to już prawie 14,5 mln litrów. Dla porównania w 2012 r. z Niemiec i Holandii sprowadzono odpowiednio 4,3 mln litrów i 2,4 mln litrów, a w 2015 r. tylko 2 mln. Alkoholu z tych państw nie jest jednak tak łatwo odkazić. Wykorzystują to przestępcy, a traci branża spirytusowa. I to kolosalne sumy. Koszt produkcji spirytusu wynosi średnio 1,5 zł, podcza gdy akcyza to aż 57 zł od litra. Podmiot sprowadzający cysterną 25 tys. litrów skażonego alkoholu z Węgier płaci 0 zł podatku. Jeśli go potem odkazi i sprzeda jako czysty, naruszy prawo. Gdyby jednak nabył taką samą ilość nieskażonego alkoholu w Polsce, to zapłaciłby za nią 1 mln 460 tys. zł akcyzy.
Mariusz Szulc
B2
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu