Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Trzeba przeszkolić sprawdzających transakcje

3 lipca 2018

ANETA BŁAŻEJEWSKA-GACZYŃSKA Aparat skarbowy nie jest przygotowany do badania celów biznesowych restrukturyzacji

Od 18 lipca rozporządzenie ministra finansów zawiera jasną dyspozycję, aby fiskus badał wszystkie działania restrukturyzacyjne w grupie podmiotów powiązanych. Jest to konieczne, aby sprawdzić, czy tego typu transakcje (np. przeniesienie części produkcji czy zespołu ekspertów) odbywały się na warunkach rynkowych i został odprowadzony podatek we właściwej wysokości. Czy może się to stać stałym elementem kontroli organów podatkowych?

Tak. Kontrolujący mogą wprost zadawać pytania, czy w ostatnich kilku latach spółka przeszła restrukturyzację, która skutkowała transferem funkcji, ryzyka lub aktywów. Urzędnik często nie będzie umiał sam rozpoznać, czy miało to miejsce - jeżeli nie przeprowadzi głębokiej analizy działalności firmy i zmian, jakie przechodziła.

A czy praktyka może iść w tym kierunku, że właśnie restrukturyzacja będzie bezpośrednią przyczyną kontroli? Przepis jest tak skonstruowany, jakby takie działania miały być automatycznie badane.

Nie wiem, czy aparat skarbowy jest już wyposażony w tak szczegółowe informacje o podatnikach, które pozwolą przed kontrolą stwierdzić, że restrukturyzacja miała miejsce. Ale na podstawie sprawozdań finansowych mogą sprawdzać, czy przyczyną istotnych zmian w dochodach spółki nie jest właśnie restrukturyzacja.

Zmiany dotyczą postępowania organów podatkowych. Przepisy wymagają od nich badania m.in. celów gospodarczych restrukturyzacji. Czy mimo że obowiązki kontrolowanych firm się nie zmieniły, to mogą wpłynąć na ich praktykę?

Restrukturyzacje są dość dobrze dokumentowane przez koncerny międzynarodowe czy polskie grupy kapitałowe. Względy gospodarcze leżące u ich podłoża stanowią istotną część dokumentacji podatkowej, bo są punktem wyjścia do prawidłowej oceny skutków podatkowych. Jednak w przypadku kontroli zawsze istnieje ryzyko innej oceny transakcji przez fiskusa. A restrukturyzacja to trudne zagadnienia biznesowe. Podatnicy mają odpowiednie narzędzia i wiedzę, których niestety często nie mają urzędnicy. Przewaga urzędników jednak jest taka, że to oni wydają decyzje na podstawie swojej interpretacji przepisów, często błędnej. Podatnicy ponoszą zaś konsekwencje takich decyzji poprzez udział w długich postępowaniach odwoławczych.

Czy to znaczy, że pani zdaniem fiskus nie jest przygotowany do analizowania restrukturyzacji?

Moim zdaniem w tej chwili nie. Aparat skarbowy nie jest dobrze przygotowany do badania cen transferowych, a kompleksowych restrukturyzacji biznesowych tym bardziej. Na tym tle mogą się pojawić problemy. I pytanie, czy Ministerstwo Finansów, wraz z wytycznymi zawartymi w nowym rozporządzeniu, opracowało też plan odpowiednich szkoleń dla inspektorów skarbowych do badania i prawidłowej oceny restrukturyzacji.

Może więc powstać wiele sporów przed sądami?

Jeżeli kontrolujący nie będą rozumieć biznesowych aspektów transakcji, długoterminowej strategii podatnika oraz efektów synergii i nie wezmą pod uwagę perspektywy grupy międzynarodowej, pojawią się spory. Dokonując oceny tych aspektów, urzędnicy mogą kwestionować racjonalność biznesową restrukturyzacji, a tego robić nie powinni. Jak wskazują niektóre wyroki sądowe, fiskus nie jest władny, aby mówić podatnikowi, czy podjął racjonalną decyzję biznesową. Dlatego ważne jest, na ile kontrolujący będą wyczuwać tę cienką granicę między kwestionowaniem racjonalności decyzji biznesowych a oceną ich skutków podatkowych, czyli wysokością deklarowanych kosztów czy przychodów podatkowych w związku z restrukturyzacją i tym, czy w jej wyniku należy się dodatkowe wynagrodzenie. Fiskus ma w tym zakresie niewiele doświadczeń, a stanowisko sądów - jak pokazują nieliczne przypadki - jest niepewne.

Czy są już wyroki analizujące takie przypadki?

Podam przykład sprawy polskiego podatnika, który kupił od powiązanej spółki kapitałowej z Wielkiej Brytanii składniki majątkowe (maszyny, urządzenia i surowce) niezbędne do produkcji wyrobów motoryzacyjnych. Strony transakcji postanowiły, że poza wynagrodzeniem odpowiadającym wartości rynkowej zbywanych składników majątkowych, sprzedający otrzyma dodatkową rekompensatę pieniężną za utracone korzyści wynikające z pozbawienia go możliwości kontynuacji produkcji określonych wyrobów - zakładam, że wraz z aktywami przeniesione zostały również umowy z odbiorcami. Minister finansów w interpretacji indywidualnej nie zgodził się na zaliczenie takiej opłaty do kosztów podatkowych.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Bydgoszczy w wyroku z 24 listopada 2010 r. (sygn. akt I SA/Bd 889/10) uchylił zaskarżoną interpretację, orzekając na korzyść podatnika i rozsądnie stwierdzając, że dzięki transakcji ze spółką powiązaną podatnik pozyskał kontakty handlowe z odbiorcami. Jednak Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 16 października 2012 r. (II FSK430/11) przychylił się do stanowiska fiskusa.

A jak powinno być pani zdaniem?

Zastrzegam, że sprawę znam jedynie w zakresie opisanym w wyrokach. Jeżeli jednak w uproszczeniu założymy, że spółka angielska oddała produkcję i kontrakty handlowe, to jest to podstawa do wynagrodzenia. Inną sprawą jest jego wysokość. Oczywiście wszystko zależy od uzasadnienia gospodarczego i korzyści, o których mówi teraz też i rozporządzenie.

Fiskus nie jest władny, aby mówić podatnikowi, czy podjął racjonalną decyzję biznesową

@RY1@i02/2013/176/i02.2013.176.183000300.803.jpg@RY2@

Fot. materiały prasowe

Aneta Błażejewska-Gaczyńska, partner w Dziale Doradztwa Podatkowego EY

Rozmawiała Agnieszka Pokojska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.