Trzeba szybko zmienić przepisy dotyczące rezydencji podatkowej
O tym, czy osoba fizyczna ma rezydencję podatkową w Polsce, rozstrzyga albo czas pobytu na terytorium kraju, albo identyfikacja w kraju centrum interesów życiowych. Pierwsze kryterium, jako zobiektywizowane, posiada istotny walor normatywny. Drugie, jako subiektywne i nieokreślone, powinno zniknąć z porządku prawnego jako element szkodliwy prawnie i społecznie.
partner w spółce doradztwa podatkowego Taxways
@RY1@i02/2010/173/i02.2010.173.086.002b.001.jpg@RY2@
Marek Bytof, partner w spółce doradztwa podatkowego Taxways
Jeśli podatniczka ma w Polsce studiującą córkę oraz męża, który prowadzi działalność gospodarczą, to jej rezydencja podatkowa znajduje się w Polsce. Mimo że sama bezterminowo pracuje w Rosji, gdzie wynajmuje mieszkanie i gdzie prowadzi życie towarzyskie, a do Polski przyjeżdża sporadycznie. Tak wynika z indywidualnej interpretacji dyrektora Izby Skarbowej w Warszawie z 8 kwietnia 2010 r. (nr IPPB4/415-23/10-2/SP).
Jeśli natomiast podatnik jest rozwiedziony i ma dwójkę dorosłych dzieci, aczkolwiek studiujących, i wyprowadził się do Dubaju, gdzie zamierza kupić mieszkanie i gdzie przebywa, choć nie wie, czy na stałe, to jego rezydencja podatkowa nie znajduje się w Polsce. Tak z kolei wynika z indywidualnej interpretacji dyrektora warszawskiej izby skarbowej, datowanej na 26 kwietnia 2010 r. (nr IPPB4/415-51/10-4/SP).
Zestawienie esencji obydwu interpretacji pozwala sformułować wniosek. Otóż dyrektor stołecznej izby, gdy ocenia rezydencję podatkową osoby fizycznej, stosuje jakąś bliżej nieokreśloną aksjologię społeczną, w świetle której, by pozbyć się polskiej rezydencji podatkowej, trzeba być co najmniej rozwodnikiem. Mąż (lub żona) i dziecko stanowią okoliczności dyskwalifikujące. Małżonek plus studiujące dziecko przesądzają o tym, że osoba fizyczna ma w Polsce ustawowe centrum interesów życiowych, a tym samym rezydencję podatkową. W przytoczonych interpretacjach pozostałe elementy stanu faktycznego są porównywalne. A więc i w jednej, i w drugiej jest element długookresowego przebywania poza terytorium RP, są prawa do nieruchomości mieszkalnej na terytorium RP i - co najwyżej - okazjonalne odwiedziny znajomych bądź rodziny. Różnicę stanowi związek małżeński oraz jedna studiująca córka. I tu, w ocenie organu podatkowego, obecnie przebiega linia podziału. Jest rezydentem ten, kto ma żonę i jedną uczącą się córkę, a nie jest ten, kto ma dwie studiujące córki oraz eksżonę i brata, o którym nie wspomniałem na wstępie.
Przepisy o rezydencji podatkowej osoby fizycznej, w obowiązującym brzmieniu, prowadzą do nadmiernej kazuistyki, której próbkę zawierają przywołane interpretacje. A to dopiero początek. W czasach powszechnie zglobalizowanych zagadnienie rezydencji podatkowej wejdzie do problematyki dnia codziennego. Organy podatkowe, a za nimi sądy administracyjne będą musiały rozwiązywać dalsze kazusy, w których wystąpią nie mąż i córka, ale np. szwagier, mama i syn taty z pierwszego małżeństwa. Należy spodziewać się rozstrzygnięć nie tyle ocennych, co arbitralnych, tak jak arbitralne są rozstrzygnięcia we wskazanych przypadkach wyjazdu do Rosji i Dubaju. Interpretacje im poświęcone nie zawierają elementu oceny. W obydwu organ podatkowy dokonał wyłącznie zestawienia faktów, po czym przyporządkował je do przepisu prawa. Stwierdził, że pewne fakty przemawiają za tym, że podatnik ma ściślejsze związki z Polską, ale nie uzasadnił dlaczego. Granica między dozwoloną oceną a arbitralnym nadużyciem jest trudna do uchwycenia. Zwłaszcza na gruncie prawa podatkowego, gdzie nieraz dochodziło do orzeczniczych ekscesów. Dlatego przepisy o rezydencji podatkowej należy zmienić. Z niepewnych na przewidywalne.
em
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu