Hulaj dusza, PIT-u nie ma? Taki wniosek to błąd
Pojawiło się pierwsze, po wyroku Trybunału Konstytucyjnego (z 8 lipca 2014 r., sygn. akt K 7/13) orzeczenie Naczelnego Sądu Administracyjnego (z 30 września 2014 r., sygn. akt II FSK 2353/12) w sprawie świadczeń dla pracowników, a konkretnie przychodu z tytułu udziału w imprezie integracyjnej. Wraz z nim, jak się zdaję, część przedsiębiorców i zatrudnionych przez nich osób utwierdziła się w przekonaniu, że żadna impreza nie wygeneruje po stronie pracownika przychodu, a w zasadzie to trudno będzie obecnie organom wygrać jakiekolwiek spory dotyczące świadczeń niepieniężnych dla pracowników i przychodu, jaki z tego tytułu (nie) uzyskują. Ale uwaga! Taki wniosek to błąd, który może się okazać bardzo kosztowny.
W uzasadnieniu wyroku trybunału sędziowie co prawda wprost i jednoznacznie stwierdzili, że jeżeli pracownik uczestniczy w spotkaniu (konferencji, szkoleniu), to nawet jeżeli bierze w nim udział dobrowolnie, to nigdy nie uzyska przychodu podatkowego. Jednak należy wziąć pod uwagę całość, bez wątpienia słusznej i wreszcie racjonalnej, wykładni zaprezentowanej w takim rozstrzygnięciu sędziów badających zgodność przepisu ustawy o PIT z konstytucją. Istota bowiem takiego, a nie innego stanowiska sprowadza się do tego, że aby pracownik miał przychód, musi uzyskać osobistą korzyść, która niekoniecznie musi sprowadzać się do jego wzbogacenia w postaci wzrostu wartości majątku, ale może występować wzbogacenie przez brak zubożenia.
Rzecz jasna - na co niejednokrotnie już zwracałem uwagę - jeżeli pracownik dostaje "coś" po to, by móc świadczyć pracę, a w konsekwencji po to, by pracodawca uzyskał korzyść, to nie może być mowy o przychodzie, jaki u niego z tytułu otrzymania tego "czegoś" występuje. W sporach, jakie dla moich klientów prowadzę z organami w temacie np. przychodu z tytułu wyżywienia, z którego pracownicy korzystają będąc w podróży służbowej, na szkoleniu czy spotkań z kontrahentami, bądź też w kwestii braku przychodu u pracownika, który będąc na wyjeździe, ale nie w podróży służbowej (według prawa pracy), musi przenocować i takie świadczenie uzyskuje od pracodawcy, moim ulubionym, a jednocześnie do bólu adekwatnym (ocena subiektywna, bo sam wymyśliłem sobie takie powiedzenie) stwierdzeniem jest: można jeść, pić, spać osobiście, ale nie na potrzeby osobiste, lecz dla pracodawcy.
Stąd ponad wszelką wątpliwość niczym nieuzasadnione jest twierdzenie, że skoro pracownik skorzystał z czegoś osobiście (np. zjadł, przenocował itp.), to z pewnością ma z tego tytułu przychód podatkowy. Poza zbiór przychodów należy bezwzględnie wyłączyć wszelkie te świadczenia, które służą głównie pracodawcy, są przekazywane pracownikom na potrzeby świadczonej pracy, realizacji powierzonych zadań czy chociaż tylko mają ułatwiać prawidłowe ich wykonanie (swoją drogą cały czas zachodzę w głowę, co myślał sobie prawodawca, wprowadzając do ustawy o PIT zwolnienie dla świadczeń bhp: czy to oznacza, że brak takiego zwolnienia wiązałby się z koniecznością opodatkowania np. ubrania roboczego? Oczywiście, że NIE!).
Analizując interpretacje i skargi na korzystne dla podatników i płatników orzeczenia sądów administracyjnych (które organy podatkowe zaskarżały), dzisiaj już, na szczęście, można być niemal pewnym, że czeka nas fala rozstrzygnięć NSA wskazujących na brak przychodu. Mogłoby się wydawać "hulaj dusza, PIT-u nie ma!". Nic bardziej błędnego!
Nauczony doświadczeniem spodziewam się w dalszej perspektywie serii rozstrzygnięć niekorzystnych dla podatników i płatników. Z jakiego powodu? Otóż już teraz obserwuję huraoptymistyczne podejście, a przy takim łatwo stracić czujność i wyczucie fiskalne. Oczywiście wyjazd na szkolenie, konferencję, imprezę integracyjną nie generuje przychodu - zawsze walczyłem o taką wykładnię. Ale wyjazd na imprezę integracyjną, która nie ma w sobie żadnej integracji, a w ramach której przekazywane są pracownikom skipasy, bilety wstępu do różnych obiektów itp., musi wiązać się z przychodem. Jaki bowiem jest interes pracodawcy w finansowaniu de facto urlopu wybranej grupy pracowników?
Lipcowe orzeczenie trybunału i wydane 30 września oraz przyszłe orzeczenia NSA stwarzają bardzo dobre warunki i podłoże do tego, by było normalnie. Teraz to od podatników/płatników zależy, czy skorzystają z szansy, czy jednak zachłysną się tym (niewątpliwym) zwycięstwem w potyczce z zastępami fiskusa. Obawiam się, że dla tych mniej ostrożnych płatników racjonalne rozstrzygnięcia, niechcący, mogą okazać się koniem trojańskim i przyczyną przyszłej klęski.
@RY1@i02/2014/203/i02.2014.203.07100030a.802.jpg@RY2@
Radosław Kowalski doradca podatkowy
Radosław Kowalski
doradca podatkowy
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu