CYKL KONFRONTACJI O TEMATYCE GOSPODARCZEJ
Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych zapowiedziało zbiórkę podpisów pod obywatelskim projektem ustawy w sprawie podniesienia podatków dla najlepiej zarabiających - do poziomu 50% zarobków. W roku wyborczym inicjatywa związkowców na pewno odbije się echem, także wśród polityków robić bezpiecznie
Czy inicjatywa OPZZ ma szansę powodzenia?
Hasła wyższych podatków dla najbogatszych cieszą się popularnością nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie. We Francji prezydent Hollande te zapowiedzi uczynił jednym z motorów swojej kampanii wyborczej - i wygrał. Sądzę, że inicjatywa lewicowych związkowców spotka się z poparciem co najmniej części polityków i z lewej, i z prawej strony. Pamiętajmy, że najbliższe dwa lata to cztery ważne kampanie wyborcze, zaś przy urnach każdy głos ma jednakową wagę - z tym, że głosów najbogatszych będzie najmniej...
Doświadczenie uczy, że im bardziej populistyczny projekt, tym łatwiej zmobilizować szerokie grono ludzi do jego poparcia. Ten jest i populistyczny, i grający na stereotypach dotyczących przedsiębiorców, i - zupełnie pozbawiony znaczenia dla tych, którzy są gorzej sytuowani. W praktyce najwyższą stawkę PIT płaci około 1-2 % podatników, a żeby być zaliczonym do tego grona, wystarczy zarabiać ponad 85,5 tys. zł rocznie. Zdecydowana większość płacących 32% PIT to nie krezusi - tyle mniej więcej wynoszą średnie zarobki w Niemczech. Zatem 50-proc. stawka dla najbogatszych może dotyczyć najwyżej parunastu tysięcy podatników. Zysk żaden, a niesmak ogromny.
Czy powinno się podnieść podatki dla najlepiej zarabiających?
Pytanie - jak się przełoży to na polską gospodarkę i na korzyści dla najsłabiej zarabiających? W pierwszym przypadku może skończyć się to masowym wybieraniem przez najbogatszych jako miejsc zamieszkania innych krajów UE. Co do korzyści dla najuboższych, to doświadczenie uczy, że cała operacja nie przyniesie żadnych korzyści, ale bardzo wyraźne szkody. Przecież złotówka, zabrana przez państwo lepiej sytuowanemu, rozpływa się w budżecie państwa - potrzebujący się nią nie nacieszą.
Tak, jak niegdyś silono się nad wyprowadzeniem wzoru na kwadraturę koła, tak teraz wiele osób z równym skutkiem stara się udowodnić, że od wysokich podatków dla najbogatszych poprawi się najuboższym. Prawda jest taka, że im większe obciążenia podatkowe, tym więcej pieniędzy wyciągniętych z kieszeni podatnika wsiąka w aparat urzędniczy. Potrzebujący nie zobaczą z tego wiele. Więc w imię czego ma się tuczyć administrację?
Czy obecne stawki podatkowe powinny ulec zmianie?
Podatek liniowy, o którym politycy mówią chętnie, ale którego boją się wprowadzić, byłby najlepszym rozwiązaniem. Do tego poważna reforma podatków pośrednich i w ogóle rewolucja w systemie fiskalnym. Ta rewolucja powinna objąć również umysły urzędników skarbowych: fiskus powinien stać się miejscem życzliwego doradztwa, a nie polowania na potknięcia podatników. Historia uczy, że fatalnie obmyślane podatki stają się iskrą społecznego buntu. Politycy powinni wyciągnąć z tego wnioski!
Polskie stawki podatku PIT nie są wcale wysokie na tle unijnym. Średnia unijna najwyższej stawki to 38%, zaś średnia światowa - 31,9%, czyli niemal dokładnie tyle, ile w Polsce. Samo żonglowanie stawkami nic nie zmieni. Trzeba przestać bać się rewolucji i zaryzykować wprowadzenie podatku liniowego, przy jednoczesnej likwidacji ulg i odliczeń. Jasne zasady to mniejsze pole do nadużyć, także ze strony fiskusa.
@RY1@i02/2014/040/i02.2014.040.00000130a.804.jpg@RY2@
MARIUSZ GAZDA, prezes zarządu SKOK Wołomin
MARIUSZ GAZDA
prezes zarządu SKOK Wołomin
@RY1@i02/2014/040/i02.2014.040.00000130a.805.jpg@RY2@
ANDRZEJ ARENDARSKI, prezes Krajowej Izby Gospodarczej
ANDRZEJ ARENDARSKI
prezes Krajowej Izby Gospodarczej
@RY1@i02/2014/040/i02.2014.040.00000130a.806.jpg@RY2@
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu