Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
PIT

Wielka zmiana bocznymi drzwiami

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

Poza obiecanym przez rząd zwiększeniem limitu 50-proc. kosztów uzyskania przychodu, od 2018 r. wprowadzony został także katalog rodzajów działalności, który znacznie ogranicza możliwość stosowania autorskich odliczeń

Dotychczasowe brzmienie art. 22 ust. 9 pkt 3 ustawy o PIT dopuszczało stosowanie kosztów w zryczałtowanej wysokości 50 proc. uzyskanego przychodu z tytułu korzystania przez twórców z praw autorskich i artystów wykonawców z praw pokrewnych, w rozumieniu odrębnych przepisów, lub rozporządzania przez nich tymi prawami. Stanowiło to odesłanie do ustawy z 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tj. Dz.U. z 2017 r. poz. 880), a w szczególności do jej art. 1 ust. 1. W związku z tym nie było przeciwskazań, by szeroko interpretować pojęcie utworu zgodnie z wykładnią art. 1 ust. 1 stosowaną zarówno przez sądy powszechne, jak i administracyjne.

Jedynym ograniczeniem był wprowadzony od 2013 r. górny limit, co skutkowało możliwością maksymalnego odliczenia 50-proc. kosztów w wysokości 42 764 zł.

W codziennej praktyce biznesowej jako utwory, do których można było stosować zryczałtowane 50-proc. koszty, uznawano m.in. dokumentację projektową, opinie prawne, raporty, prezentacje czy materiały szkoleniowe.

Zmiany od 2018 r.

Od 1 stycznia 2018 r. limit odliczeń 50-proc. kosztów został podwyższony z 42 764 zł do 85 528 zł. Jego zwiększenie przywraca możliwość stosowania autorskich kosztów podatnikom osiągającym z tytułu tworzenia utworów przychody przekraczające w skali roku pierwszy próg skali podatkowej. Zarazem jednak wprowadzono katalog rodzajów działalności, do których mają zastosowanie 50-proc. koszty. Dodany do artykułu 22 ustęp 9b pozwala na stosowanie ich do przychodów z działalności:

1) twórczej w zakresie architektury, architektury wnętrz, architektury krajobrazu, urbanistyki, literatury pięknej, sztuk plastycznych, muzyki, fotografiki, twórczości audiowizualnej, programów komputerowych, choreografii, lutnictwa artystycznego, sztuki ludowej oraz dziennikarstwa;

2) badawczo-rozwojowej oraz naukowo-dydaktycznej;

3) artystycznej w dziedzinie sztuki aktorskiej i estradowej, reżyserii teatralnej i estradowej, sztuki tanecznej i cyrkowej oraz w dziedzinie dyrygentury, wokalistyki, instrumentalistyki, kostiumografii, scenografii;

4) w dziedzinie produkcji audiowizualnej reżyserów, scenarzystów, operatorów obrazu i dźwięku, montażystów, kaskaderów;

5) publicystycznej.

Chcąc ograniczyć w ten sposób możliwość stosowania kosztów autorskich, posłużono się wieloma pojęciami niedookreślonymi, które mogą być bardzo różnie interpretowane.

Problem w branży IT

Można się zastanawiać, co ustawodawca rozumie pod pojęciem działalności twórczej w zakresie programów komputerowych. O ile nie ma wątpliwości, że praca murarza nie jest działalnością twórczą w zakresie architektury, o tyle w przypadku oprogramowania posłużenie się pozornie prostym sformułowaniem "działalność twórcza w zakresie programów komputerowych" nastręcza kłopotów. Czy przyjęta zostanie wykładnia zawężająca, która pozwoli na stosowanie 50-proc. kosztów tylko programistom? Czy może przeciwnie - uwzględniane będą też prace testerów, grafików i tworzących dokumentację związaną z korzystaniem z programów komputerowych? Czy scenariusze testów oprogramowania, potestowe raporty z uwagami dla deweloperów czy projekty interfejsu użytkownika mieszczą się w zakresie pojęcia "działalność twórcza w zakresie programów komputerowych"?

Od tego, jaka wykładnia - szeroka czy wąska - zostanie przyjęta w interpretacjach i w orzecznictwie sądów administracyjnych, będzie zależeć to, czy programiści będą najbardziej uprzywilejowaną grupą pracowników w obrębie sektora IT.

Nie dla coacha

Uwzględnienie w ustawowym katalogu działalności badawczo-rozwojowej oraz naukowo-dydaktycznej wpisuje się w wiele dotychczasowych poczynań i zapowiedzi rządu - wspierania innowacji, zwiększania nakładów na naukę oraz zapewnienia lepszej współpracy uczelni z biznesem poprzez tzw. doktoraty wdrożeniowe. Określenie "działalność naukowo-dydaktyczna" umożliwia zastosowanie 50-proc. kosztów wykładowcom uczelni wyższych, ale wyłącza z tej możliwości coachów, trenerów biznesu czy prowadzących szkolenia w zakresie podnoszenia kwalifikacji czy doskonalenia zawodowego.

Bałagan pojęć

Ustawodawca rozdzielił dziennikarstwo od publicystyki, zaliczając to pierwsze do działalności twórczej, a publicystykę traktując jako osobną kategorię. Rozdzielono także działalność twórczą i artystyczną, w żaden sposób nie precyzując jednak kryteriów rozgraniczenia tych dwóch kategorii pojęć i poprzestając jedynie na wyliczeniu dziedzin w ramach obu kategorii.

Brakuje przy tym konsekwencji w posługiwaniu się poszczególnymi sformułowaniami. Przy działalności twórczej jest mowa o "zakresie" tej działalności, zaś przy działalności artystycznej - o "dziedzinie". Natomiast działalność w zakresie produkcji audiowizualnej wyłączono poza te dwie kategorie, stawiając w jednym szeregu m.in. scenarzystów, montażystów i kaskaderów.

Co więcej - o ile w pozostałych przypadkach konstrukcja przepisu wskazuje na kryterium przedmiotowe (np. "w zakresie dziennikarstwa" - z czego wynika, że zwiększone koszty może zastosować każdy, kto opublikuje artykuł w prasie), o tyle w przypadku produkcji audiowizualnej wyraźnie wskazano na przedstawicieli konkretnych profesji, mówiąc o reżyserach czy scenarzystach.

Z kolei działalność twórczą w zakresie muzyki oddzielono od wokalistyki i instrumentalistyki, którą ujęto jako działalność artystyczną.

Tylko literatura piękna?

Niekonsekwencji, skrótów myślowych i rozwiązań zaskakujących we wprowadzonym przepisie nie brakuje. W wyliczeniu rodzajów działalności twórczej odniesiono się do literatury, ale tylko pięknej. Z literalnego brzmienia przepisu wynika więc, że autorzy książkowych poradników czy reportaży oraz książek z przepisami kulinarnymi będą musieli obejść się smakiem.

Wskazane wątpliwości stanowią tylko część problemów, z którymi będą musieli się zmierzyć podatnicy-twórcy w nadchodzących miesiącach. Zarówno dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej, jak i sędziowie sądów administracyjnych mogą spodziewać się, że podatnicy będą walczyć o korzystną dla siebie interpretację nowych przepisów.

@RY1@i02/2018/005/i02.2018.005.18300040a.801.jpg@RY2@

Mateusz Zawadka

prawnik, doktorant w Kolegium Prawa Akademii Leona Koźmińskiego

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.