Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Podatki

Fiskus już nie tylko pokaże pazury. Cel na lata 2017-2020: wspierać podatników

15 września 2017
Ten tekst przeczytasz w 77 minut

Nowe wytyczne dla Krajowej Administracji Skarbowej zaskakują. Nie tylko dlatego, że tym razem to uczciwi podatnicy, a nie uczestnicy karuzel VAT są w centrum zainteresowania rządzących, którzy obiecują im szybsze rozliczenia i pomoc w interpretacji przepisów. Eksperci przyklaskują tym planom, ale zastanawiają się, na ile są one realne

Kierunek słuszny, ale wykonanie może być nierealne

Już nie wystarcza zwiększanie wpływów budżetowych, skuteczniejsze kontrole i dokładniejsze namierzanie przestępców. Na tym - jak przekonuje ostatnio minister rozwoju i finansów - nie może bowiem kończyć się aktywność skarbówki. W pogoni za wyłudzaczami VAT nie powinna ona bowiem tracić z pola widzenia swojej, zgoła innej, roli. Czyli tej, która sprowadza się do pomocy uczciwym podatnikom i rozwiewania ich interpretacyjnych wątpliwości. Innymi słowy, już wkrótce fiskus ma być bardziej przyjazny, szczególnie dla tych, którzy nie mają wobec niego żadnych niecnych zamiarów. To jeden z głównych celów na najbliższe lata, który resort rozwoju i finansów przedstawił w zarządzeniu w sprawie kierunków działania i rozwoju Krajowej Administracji Skarbowej na lata 2017-2020 (Dz.U. z 25 lipca 2017 r. poz. 144). Czy to się uda? Obaw, jak na razie, jest wiele.

@RY1@i02/2017/179/i02.2017.179.183000800.801(c).jpg@RY2@

Główne zadania KAS na lata 2017-2020

Więcej marchewki niż kija...

Eksperci nie kryją zaskoczenia. - To niespodziewany zwrot - mówią, przypominając, że do tej pory MF kładł nacisk przede wszystkim na zwalczanie wyłudzeń podatkowych i poprawę ściągalności zaległości. I chociaż dalej wymienia je jako swoje priorytety, to teraz dostrzegł już, że wciąż jest wiele do nadrobienia również w innych sferach. Poprzedni plan wieloletni ministerstwa - "Działania zwiększające stopień przestrzegania przepisów podatkowych i poprawiające efektywność administracji podatkowej w latach 2014-2017" - uznawał za priorytet skuteczniejszą egzekucję należności, poprawę obsługi podatników stawiając raczej na drugim miejscu. Tym razem za najważniejszy cel uznano właśnie wsparcie podatnika i przedsiębiorcy w wypełnianiu obowiązków podatkowych i celnych, tzn. pomoc w samodzielnym wykonywaniu przez podatników ciążących na nich obowiązków publicznoprawnych.

- Jest to pewna nowa jakość - stwierdza Jarosław Szajkowski, doradca podatkowy z CridoTaxand. Również Marek Wojda, partner w kancelarii Martini i Wspólnicy, pozytywnie ocenia dostrzeżoną przez autorów planu potrzebę wspierania podatników, których dotyczą częste zmiany prawa. A jak zauważa, w Polsce praktycznie nie ma takiej branży, której nie dotknęłyby wielokrotne nowelizacje i towarzyszący im brak odpowiednio wczesnej informacji ze strony administracji skarbowej, jak będą interpretowane nowe przepisy. Kto na tym traci? Niestety, również uczciwi podatnicy - dodaje.

Jak wskazuje ekspert, dobitnym przykładem takiej sytuacji jest chociażby chaos wywołany wprowadzeniem od 1 stycznia 2017 r. tzw. odwrotnego obciążenia w VAT w odniesieniu do szeroko rozumianych usług budowlanych świadczonych przez podwykonawców. - Interpretacja tych przepisów była i wciąż jest dużym wyzwaniem dla przedsiębiorców z branży budowlanej. Kontrowersje budzi m.in. kwestia statusu usługodawcy jako podwykonawcy czy kwalifikacja kompleksowych transakcji, obejmujących oprócz usług wprost wymienionych w załączniku nr 14 do ustawy o VAT także inne świadczenia, w tym np. dostarczenie usługobiorcy w ramach kontraktu określonych towarów - wyjaśnia Marek Wojda. I wskazuje, iż o tym, że problem faktycznie istnieje, świadczy chociażby fakt, że już dwukrotnie w ciągu pierwszych kilku miesięcy obowiązywania tych przepisów wydawane były objaśnienia podatkowe.

Nietrafna diagnoza

Niestety, choć pierwsze wrażenia z lektury nowego zarządzenia wicepremiera Mateusza Morawieckiego są jak najbardziej pozytywne, to pochwały się kończą, gdy jego postulaty i plany zostaną dokładnie przeanalizowane. Bo chociaż resort często stawia trafne diagnozy, to - jak przekonują eksperci - z wyborem leków na trapiące podatników i skarbówkę schorzenia jest już różnie.

I tak, wśród przedstawionych przez resort recept na poprawę sytuacji zabrakło wielu istotnych postulatów, które podatnicy wielokrotnie podnosili. Przede wszystkim chodzi o zrezygnowanie z dogmatycznie profiskalnej wykładni oraz częstsze niż do tej pory stosowanie klauzuli o rozstrzyganiu wątpliwości na korzyść podatnika. - Oczywiście działania edukacyjne i wprowadzanie nowych kanałów komunikacji są bardzo potrzebne, ale one nie wyeliminują zasadniczej przyczyny braku zaufania do organów podatkowych, którą jest stosowanie niekorzystnej dla podatników interpretacji przepisów - mówi Szajkowski. I zwraca uwagę, że taki nacisk na lepszą komunikację z podatnikami, bez zmiany rygorystycznego podejścia organów, może przewrotnie przynieść odwrotny efekt od zamierzonego. - Niewykluczone, że nowe metody komunikacji co najwyżej pomogą organom skierować niektórych podatników na tory wykładni profiskalnej - konkluduje ekspert. Choć, oczywiście, niektórzy podatnicy mogą być zainteresowani stosowaniem się do wykładni, która zapewni im święty spokój - dodaje.

Trudno pożenić ogień z wodą

Co gorsza, wiele przedstawionych pomysłów stoi wobec siebie w pewnej opozycji. Przykładowo ministerstwo planuje usprawnić prace skarbówki. Ma być taniej, a przy tym lepiej. Eksperci są jednak zgodni, że postulowane przez resort zmniejszenie kosztów działalności KAS aż o 40 proc. może być trudne do pogodzenia ze... zwiększeniem motywacji pracowników skarbówki. - Trzeba uważać, by nie pogorszyć i tak nie najlepszego już statusu materialnego większości urzędników skarbowych. Bo jak ci najstarsi i najbardziej doświadczeni pracownicy po osiągnięciu wieku emerytalnego opuszczą szeregi administracji, powstanie nie lada luka pokoleniowa. Powinni ją wypełnić kompetentni fachowcy, którzy chcieliby związać ze skarbówką swoją karierę zawodową. A nie oszukujmy się, że przy jeszcze niższych płacach niż obecnie takich właśnie młodych ludzi łatwo będzie administracji przyciągnąć - stwierdza Paweł Kaczmarek, doradca w Grant Thornton.

Co ciekawe, kluczową rolę dobrych kadr zdaje się dostrzegać sam resort. Wśród działań, które mają poprawić jakość pracy w KAS, wymienia bowiem m.in. zwiększenie profesjonalizmu i opracowanie motywacyjnego systemu wynagradzania. Miałby być on oparty na ocenie skuteczności i efektywności realizacji zadań. I choć wielu ekspertów przyklaskuje takiemu pomysłowi, to mają też wątpliwości, jak ów system miałby wyglądać. - Pytanie, czy pod tym hasłem kryje się oparcie systemu premiowego na wysokości zakwestionowanych rozliczeń podatkowych (co mogłoby odbić się na rzetelności kontroli podatkowych i obiektywizmie kontrolujących), czy raczej np. na osiągnięciu wskaźników, o których mowa w planie KAS (takich jak np. czas, jaki przedsiębiorca przeznacza na czynności związane z obowiązkami podatkowymi, czy też poziom satysfakcji klientów) - zastanawia się dr Michał Wilk, radca prawny i doradca podatkowy. W ostatnim strategicznym dokumencie resortu na próżno jednak szukać odpowiedzi na to pytanie.

OPINIA EKSPERTA

Nie tylko karać za wyłudzenia, ale dopilnować, by były one jak najmniej opłacalne

@RY1@i02/2017/179/i02.2017.179.183000800.802.jpg@RY2@

Dr Michał Wilk radca prawny i doradca podatkowy

Komentowany dokument stanowi wprawdzie plan działań KAS na najbliższe lata, jednak przy jego ocenie nie można abstrahować od założeń polityki podatkowej państwa. Przykładowo jednym z kluczowych elementów planu KAS jest minimalizacja luki VAT. Skuteczna realizacja tego celu wymaga nie tylko wprowadzenia nowych bądź ulepszenia już funkcjonujących rozwiązań prawnych i informatycznych czy poprawy współdziałania między administracją skarbową a organami ścigania, lecz także przemyślenia podstawowych założeń polityki podatkowej dotyczących wysokości obciążeń fiskalnych. Duże rozmiary luki w VAT w Polsce są nieprzypadkowe i jest to wynik m.in. utrzymywania bardzo wysokiej podstawowej stawki VAT. U podstaw "wyboru jurysdykcji", w której oszust podatkowy rozpoczyna swój proceder, leży nie tylko sprawność administracji skarbowej w wykrywaniu przestępstw podatkowych, ale także (a może przede wszystkim) opłacalność takiej działalności. Potencjalny "zysk" z takiej działalności przestępczej w prostej linii zależy od wysokości podstawowej stawki VAT. Wyłudzenie 23 proc. VAT z faktury wystawionej na milion złotych oznacza wyższe wpływy z oszustwa niż wyłudzenie np. 15 proc. VAT z takiej samej faktury. Należałoby zatem równolegle pomyśleć nad obniżeniem stawek VAT, co przy okazji zwiększyłoby konkurencyjność naszej gospodarki i - dzięki obniżeniu cen - mogłoby mieć pozytywny wpływ na zwiększenie popytu (i, co za tym idzie, paradoksalnie, zwiększenie wpływów z VAT).

Problemem jest podejście, a nie system IT

Urzędnicy co prawda będą milsi, ale wątpliwości interpretacyjne i tak rozstrzygną... na niekorzyść podatnika. Na 23 stronach dokumentu bowiem ani razu nie wspomniano o zasadzie in dubio pro tributario

- Niestety, to jedna z najdotkliwszych dla podatników kwestii, na którą KAS nie zwraca uwagi, a powinna - uważa Dariusz Malinowski, doradca podatkowy, partner, szef zespołu ds. postępowań podatkowych i sądowych w KPMG w Polsce. Również inni przekonują, że resort powinien przypomnieć organom podatkowym o obowiązywaniu klauzuli rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatnika (mowa o niej w art. 2a ordynacji podatkowej, t.j. Dz.U. z 2017 r., poz. 201 ze zm.). Bo po roku jej obowiązywania (od 1 stycznia 2016 r.) i przy tysiącach wydanych decyzji i postanowień naczelników skarbowych fiskus skorzystał z niej w ubiegłym roku jedynie... 41 razy. Jeszcze gorzej jest w przypadku postępowań interpretacyjnych, niewymiarowych. Na ponad 33 tys. interpretacji podatkowych wydanych w 2016 r. organ nie zastosował klauzuli w żadnej z nich.

Przy czym w odpowiedzi na interpelację poselską (nr 11307 z 20 marca br.) wiceminister finansów Marian Banaś podkreśla, że mimo iż stosowanie zasady in dubio pro tributario nie odbija się w statystykach, to jest ona realnie stosowana w czynnościach sprawdzających, postępowaniach kontrolnych i podatkowych, tylko że... organy rzadko się na nią w praktyce powołują. Według wiceministra zastosowanie klauzuli sprowadza się często do odstąpienia od wydania niekorzystnego dla przedsiębiorcy rozstrzygnięcia lub odstąpienia w ogóle od podjęcia działań wobec firmy. - Takie przypadki nie podlegają jednak ujęciu w żadnych ewidencjach - stwierdził.

Co ciekawe, stosować klauzuli in dubio pro tributario nie wahały się natomiast sądy. I statystycznie robiły to dużo częściej niż skarbówka. Na 63 skargi podatników, którzy w 2016 r. zarzucali fiskusowi niezastosowanie klauzuli, w 8 sprawach sądy administracyjne rozstrzygnęły je na korzyść podatników. Mowa tu m.in. o wyrokach NSA z 10 stycznia 2017 r. (sygn. akt II FSK 3729/14), 3 lutego 2017 r. (sygn. akt II FSK 3128/14), 29 marca 2017 r. (sygn. akt II FSK 545/15), 5 kwietnia 2017 r. (sygn. akt II FSK 573/15), a także WSA w Szczecinie z 12 stycznia 2017 r. (sygn. akt I SA/Sz 1150/16, nieprawomocny).

@RY1@i02/2017/179/i02.2017.179.183000800.803(c).jpg@RY2@

Kto i jak stosował zasadę in dubio pro tributario

Nadążyć za zmianami to wyczyn

Eksperci są zgodni, że nawet najprężniej działająca skarbówka nie da rady nadążyć za tak szybkimi zmianami prawa, na które wystawieni są obecnie podatnicy

- Resort może pouczać organy, ale to już od niego zależy, jak często serwuje przedsiębiorcom podatkowe rewolucje i wprowadza legislacyjny chaos. A bez uporządkowania tych kwestii o skróceniu czasu na rozliczenia nie może być mowy - podkreślają eksperci.

Jest nad czym pracować, bo jak na razie aż 271 godzin - czyli ponad 11 dni w roku i to bez chwili na zmrużenie oka - statystyczny polski podatnik poświęca na uporanie się z rozliczeniem swoich należności wobec fiskusa. Stawia nas to na niechlubnej 26. pozycji na 28 krajów UE, spośród których na jeszcze większe biurokratyczne obciążenia mogą narzekać Bułgarzy (453 godzin) i Węgrzy (277 godzin). Resorty rozwoju i finansów zdają sobie sprawę, że to stanowczo za dużo. I chce ten czas znacząco skrócić. Plan ma ambitny, bo liczba godzin spędzonych nad deklaracjami podatkowymi i księgami rachunkowymi ma spaść do 2020 r. o 40 proc., co dałoby nam wynik 163 godzin i pozwoliłoby uplasować się na poziomie poniżej unijnej średniej (w 2015 r. wyniosła ona 175,5 godziny). Jak te procenty przekładają się na liczby? Otóż, o ile na rozliczenia CIT i VAT przypadało w ubiegłych latach - jak podaje ministerstwo - kolejno 70 i 98 godzin w 2013 r., tak na początku przyszłej dekady miałoby to być już tylko 42 i 59 godzin.

Szkopuł w tym, że o ile - zdaniem ekspertów - diagnoza ministerstwa jest słuszna, o tyle wybrana metoda leczenia już niekoniecznie. Dlaczego? Bo główną przyczynę tak czasochłonnych rozliczeń resort widzi w niedostatecznej automatyzacji usług, długim czasie obsługi podatników, niejednolitym orzecznictwie Krajowej Informacji Skarbowej oraz zbyt skomplikowanych formularzach. "KAS zbada możliwości dalszego uproszczenia i automatyzacji usług oraz sprawności działania systemów informatycznych, skrócenia czasu obsługi klientów, ujednolicenia wydawania interpretacji przepisów prawa podatkowego oraz uproszczenia formularzy. Ważną kwestią będzie też podnoszenie kompetencji oraz promowanie wśród pracowników i funkcjonariuszy KAS komunikacji uprzejmej i zrozumiałej dla odbiorców" - czytamy w dokumencie.

Zrozumienie równie ważne co nowe IT

Zdaniem ekspertów uproszczenie usług, wdrażanie systemów IT i porządkowanie orzecznictwa KAS to tylko część koniecznych zmian. - Oczywiście, niedostateczna automatyzacja przekłada się na wydłużenie czasu obsługi podatnika. Wypełnianie obowiązków sprawozdawczych jest czynnością angażującą, niezależnie od tego, czy odbywa się w formie analogowej, czy też elektronicznej. Zbyt skomplikowane formularze, wymagające podania dużej ilości często zbędnych danych istotnie pochłaniają czas podatników - mówi Jarosław Szajkowski. Istotne jest jednak, że przy tych czynnościach podatnicy muszą dokonywać szerokiej interpretacji coraz bardziej skomplikowanych przepisów prawa podatkowego. Podatnikom w niewielkim stopniu pomaga przy tym orzecznictwo KIS - jest ono mocno niespójne, pisane chaotycznym, trudnym do zrozumienia dla nieprofesjonalistów językiem i, ze względu na kiepską wyszukiwarkę, trudne do przeszukiwania - dodaje ekspert.

WAŻNE

Urzędnicy najczęściej wybierają nie tę wykładnię prawa podatkowego, która jest najbardziej poprawna, ale tę najbardziej korzystną dla Skarbu Państwa. To powoduje, że podatnicy zmuszeni są do podejmowania działań w celu zabezpieczenia swojego stanowiska, np. interpretacjami indywidualnymi

Gdzie zatem leży źródło problemu? Eksperci upatrują go w sprawach postawionych w dokumencie resortu na drugim planie. Mowa tu o niewielkiej wyrozumiałości funkcjonariuszy KAS dla podatników i ciągłej zmienności przepisów. Bo to właśnie próba zabezpieczenia się przed dogmatycznie profiskalnym podejściem skarbówki jest, zdaniem m.in. Jarosława Szajkowskiego, najbardziej absorbująca dla podatników. - Systematycznie rośnie poziom skomplikowania prawa podatkowego, przy czym jest ono często tworzone w nadmiernym pośpiechu, ze wszelkimi tego konsekwencjami. Powoduje to w efekcie, że nawet banalne, wydawałoby się, przepisy dają kilka możliwości wykładni. Urzędnicy najczęściej wybierają zaś nie tę najbardziej poprawną, ale najbardziej korzystną dla Skarbu Państwa. To powoduje, że podatnicy zmuszeni są do podejmowania działań w celu zabezpieczenia swojego stanowiska, np. interpretacjami indywidualnymi, albo jego dalszej obrony w postępowaniach - dodaje.

I podkreśla, że jakkolwiek dalsza automatyzacja i cyfryzacja jest ważna, to równie istotna jest edukacja urzędników ukierunkowana na wyrozumiałe podejście do wykładni innej niż profiskalna. - Urzędnik musi brać pod uwagę, że obowiązkiem podatnika jest znać i interpretować prawo, tzn. ustawy i rozporządzenia. Podatnik może, ale nie musi, znać orzecznictwo KIS, sądów administracyjnych czy też TSUE - mówi ekspert.

Także dr Michał Wilk podkreśla, że już w tej chwili - nawet bez nowych systemów IT czy automatyzacji rozliczeń, którą postuluje ministerstwo - KAS ma duże pole do poprawy, zwłaszcza w kwestii podejścia do interpretacji indywidualnych. Zdaniem eksperta są one zbyt często i ponad miarę kwestionowane w toku kontroli. - Niestety, organy często zarzucają podatnikom, że przedstawiony w interpretacji stan faktyczny różni się od rzeczywiście przeprowadzonej transakcji, co często nie ma miejsca - mówi ekspert. I podkreśla, że coraz częściej zdarza się także, że dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej z różnych przyczyn, znów ponad miarę, odmawiał wydania interpretacji.

Bez ciągłych legislacyjnych rewolucji

Eksperci są przy tym zgodni, że najprężniej nawet działająca skarbówka nie da rady nadążyć za tak szybkimi zmianami prawa, na które wystawieni są obecnie podatnicy. - I tutaj właśnie należałoby szukać recepty na odciążenie przedsiębiorców, czyli ukrócić legislacyjną gorączkę, zapewniając większą stabilność przepisów. Inaczej o skróceniu czasu przeznaczonego na wypełnianie obowiązków podatkowych można tylko pomarzyć - mówią. Bo, jak przekonuje chociażby Adrian Stępień, doradca podatkowy w zespole ds. postępowań podatkowych i sądowych w KPMG w Polsce, to nie tyle skomplikowanie prawa podatkowego wydłuża czas, ile jego zmienność, a także podążająca za nim zmienność praktyki organów.

- W sytuacji tak dużej niestabilności przedsiębiorcy w celu prawidłowego wypełnienia swoich obowiązków muszą nieustannie monitorować prace legislacyjne, a także poświęcać dużo czasu na wdrażanie instrumentów dostosowujących ich praktykę do kolejnych rozwiązań legislacyjnych - mówi Adrian Stępień. I zaznacza, że o ile samo skomplikowanie prawa podatkowego często jest zdeterminowane złożonością procesów gospodarczych i w efekcie trudno tego zjawiska uniknąć, o tyle zmienność prawa czy też praktyki organów administracji skarbowej już mogą być ograniczone (np. poprzez planowanie zmian legislacyjnych z odpowiednim wyprzedzeniem i ich grupowanie w ramach kompleksowych projektów legislacyjnych).

Podobnymi obserwacjami dzieli się też Alicja Sarna, doradca podatkowy i partner w MDDP. - Puszczając wodze fantazji i patrząc na system prawa podatkowego jako całość, za najbardziej pożądaną zmianę (odpowiadającą na wspomniany przez ministra postulat wsparcia tych grup podatników, których dotyczą częste zmiany prawa) uznałabym wprowadzenie zasady ograniczającej liczbę nowelizacji prawa podatkowego w danym roku do np. dwóch, a także wprowadzenie reguły, iż w sprawach podatkowych vacatio legis nie może być krótsze niż 6 miesięcy - mówi.

Dodaje, że przebieg procesu legislacyjnego powinien uwzględniać także obowiązkowe konsultacje, choćby w takiej formie, jak miało to miejsce ostatnio w odniesieniu do przesłanek należytej staranności - z przedstawicielami branż, których dane zmiany dotyczą. - Takie uchwalanie nowelizacji prawa podatkowego pozwoliłoby podatnikom na przygotowanie się do zmian, które przecież niejednokrotnie wymagają nie tylko nauczenia się nowych przepisów, ale także zmian w systemach finansowo-księgowych czy wręcz przeszkolenia pracowników. Długie vacatio legis dałoby także ministerstwu czas na wydanie tzw. objaśnień podatkowych wyjaśniających ewentualne zgłaszane przez podatników wątpliwości co do wykładni, tudzież stosowania nowych przepisów w praktyce - mówi Alicja Sarna.

Wnioski ekspertów potwierdzają też rezultaty badań przeprowadzonych w lipcu 2017 r. przez firmę Maison&Partners na zlecenie Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. Wynika z nich, że główną barierą utrudniającą prowadzenie działalności gospodarczej w Polsce jest niestabilność prawa. Na taką przeszkodę wskazało aż 72 proc. ankietowanych z sektora małych i średnich przedsiębiorstw. Jakie inne bariery wymieniono w dalszej kolejności? Między innymi nadmiar obowiązków biurokratycznych, pozapłacowe koszty pracy, w tym wysokie podatki, oraz samowolne i arbitralne wydawanie decyzji przez urzędników.

@RY1@i02/2017/179/i02.2017.179.183000800.804(c).jpg@RY2@

Podatkowa czasochłonność i koszty poboru danin

Ukłon w stronę przedsiębiorców to nie wszystko

Na wyłudzaczy czekać będzie bat. Czy podatnicy powinni jednak obawiać się, że - w imię uszczelniania systemu podatkowego i poprawy ściągalności VAT - czeka ich kolejne trzęsienie ziemi? Niekoniecznie

Jak bowiem zwracają uwagę eksperci, zarządzenie w sprawie kierunków działania i rozwoju KAS na lata 2017-2020 w tym zakresie nie przewiduje rewolucyjnych zmian, a raczej kontynuację podjętych już działań w zakresie walki z szarą strefą i wyłudzeniami w VAT. A plany są ambitne, bo zgodnie z raportem Komisji Europejskiej Polska w 2014 r. była na 21. miejscu spośród 27 krajów Unii Europejskiej, z luką VAT na poziomie 24,08 proc.(wobec 25,38 proc. w 2013 r.). To dużo powyżej średniej w krajach unijnych, która - z wyłączeniem Chorwacji - wyniosła w 2014 r. 16,28 proc. (a rok wcześniej 17,86 proc.). Według planów resortu nasz kraj powinien zmniejszyć lukę w VAT do 2020 r. do przeciętnego poziomu, jaki osiągają kraje uczestniczące w badaniu, tj. 10,4 proc. osiągniętych przez Holandię w 2014 r.

Nie oznacza to jednak, że resort nie ma żadnych nowych propozycji. Wśród nich, zdaniem Jarosława Szajkowskiego, godne uwagi są szczególnie prace nad rozwojem miękkich metod wpływania na podatników, takich jak wdrażanie monitoringu horyzontalnego czy też Rejestr Należności Publicznoprawnych. W nowych wytycznych dla skarbówki brak jest szczegółów odnośnie pierwszego rozwiązania, wspomina się jedynie o dążeniu do podpisywania z największymi podmiotami umów o wypełnianiu obowiązków podatkowych oraz wdrażaniu wewnętrznych procesów kontroli podatkowej (TCF). Natomiast z nowego rejestru już wkrótce będą mogli skorzystać podatnicy zainteresowani sprawdzeniem uczciwości swoich potencjalnych kontrahentów.

SCHEMAT

Będzie łatwiej sprawdzić, kto zalega fiskusowi

niezapłacone mandaty;

wierzytelności względem urzędu skarbowego;

należności wobec jednostek samorządu terytorialnego;

zaległe opłaty za użytkowanie wieczyste;

inne należności publicznoprawne.

W przypadku osób fizycznych: imię i nazwisko, numer PESEL lub data urodzenia.

W przypadku osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą: imię i nazwisko, numer PESEL, nazwa firmy, NIP lub numer REGON.

AB

Na tym jednak nie koniec, bo jak zwraca uwagę Szajkowski, ciekawym pomysłem ministerstwa jest też planowanie rozwiązań, które pozwolą na szybkie pozbawianie sprawców i świadomych uczestników przestępstw podatkowych i celnych "wszelkich korzyści osiągniętych z tego tytułu". Podkreśla przy tym, że to rozwiązanie w praktyce może się okazać bardzo kłopotliwe również dla uczciwych podatników.

Szkopuł w tym, że resort nie precyzuje, na czym planowane rozwiązania miałyby polegać i jak owe "wszelkie korzyści" mierzyć. - Powstaje np. pytanie, jakimi kryteriami posługiwać się będą organy w celu ustalenia, czy dany podmiot działał "świadomie", czy też "nieświadomie"? Granica ta jest niestety bardzo ocenna. W tym zakresie KAS może skorzystać z wyników trwających obecnie konsultacji społecznych, mających na celu określenie przesłanek świadczących o dobrej wierze podatnika. Następna rzecz - jak zdefiniować "wszelkie korzyści osiągnięte z tytułu przestępstw"? Czy oznacza to np. cały majątek ruchomy i nieruchomy? Co w sytuacji np. wspólności majątkowej, w szczególności jeżeli współmałżonek jest nieświadomy procederu lub połączenia majątku pochodzącego z przestępstwa i z innych źródeł? Tak delikatne kwestie wymagać będą przemyślanej legislacji i późniejszego ostrożnego stosowania - zastanawia się Szajkowski. Obawy te podziela też Adrian Stępień, ekspert KPMG. Podkreśla, że takie regulacje nie powinny rodzić ryzyka nieodwracalnych konsekwencji po stronie osób, wobec których nie zostało jeszcze stwierdzone, że są one sprawcami i świadomymi uczestnikami przestępstw podatkowych i celnych.

@RY1@i02/2017/179/i02.2017.179.183000800.805.jpg@RY2@

Jakub Pawłowski

jakub.pawlowski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.