Dziennik Gazeta Prawana logo

Leasing na wirażu. Teraz pytanie, czy trzeba przyspieszyć z nowymi umowami

21 czerwca 2018

To już koniec preferencji?

Jeśli wejdą w życie zapowiadane przez Ministerstwo Finansów zmiany dotyczące samochodów osobowych, leasing straci na atrakcyjności nie tylko względem zakupu, ale i długoterminowego wynajmu. Pozostałaby natomiast możliwość sprzedaży poleasingowego auta bez podatku dochodowego

Zmiany, o których poinformował resort finansów, mają polegać na tym, że:

  • raty leasingowe będą kosztem uzyskania przychodu tylko do łącznej wysokości 150 tys. zł (czyli takiej samej, jak nowy limit amortyzacyjny przewidziany dla nabywców samochodów osobowych);
  • wszelkie koszty nabycia i używania samochodu osobowego (nie tylko leasingowanego) będą odliczane od przychodu podatkowego tylko w połowie, jeżeli auto będzie wykorzystywane do celów mieszanych, czyli firmowych i prywatnych.

Ta druga propozycja sprawi, że zasady w podatku dochodowym będą takie same jak w VAT, czyli, jeżeli auto będzie wykorzystywane do celów mieszanych, to podatnik odejmie tylko połowę poniesionych wydatków i połowę VAT. Z kolei, jeśli zadeklaruje, że używa samochodu wyłącznie do celów służbowych i będzie w tym celu prowadził odpowiednią ewidencję (najprawdopodobniej tę samą, co dla celów VAT), to odliczy 100 proc. kosztów i podatku od towarów usług.

Inne planowane przez MF zmiany – również w odniesieniu do samochodów osobowych – zakładają podwyższenie limitu odpisów amortyzacyjnych zaliczanych do kosztów uzyskania przychodu z obecnych 20 tys. euro (co przy kursie 4,29 zł za euro daje kwotę 85 800 zł) do 150 tys. zł oraz likwidacji kilometrówki. Pierwszy z tych limitów jest ważny dla firm leasingowych (bo to one amortyzują samochody użytkowane na podstawie leasingu operacyjnego), zaś kilometrówka ma dziś znaczenie przede wszystkim przy wynajmie auta. Przy czym obie te propozycje, mimo że wprost nie dotyczą osób korzystających z leasingu operacyjnego, będą miały dla nich zasadnicze znaczenie przy porównywaniu, co lepsze: wziąć auto w leasing, czy je po prostu wynająć albo kupić.

Nic więc dziwnego, że wielu podatników zastanawia się dziś, czy warto pospieszyć się do końca 2018 r. z podpisaniem umowy leasingu, żeby nie zostać objętym nowymi ograniczeniami. Ministerstwo Finansów tak szczegółowych planów jeszcze nie ujawnia. Na razie – jak się wydaje – sonduje ich społeczną i biznesową akceptację. Niewątpliwie chciałoby, żeby zapowiadane przez nie zmiany weszły w życie już od 1 stycznia 2019 r. Jeśli bowiem ich uchwalenie przesunęłoby się w czasie, to mogłyby one zacząć obowiązywać dopiero od 2020 r. Zasada jest bowiem taka, że w trakcie roku podatkowego (którym dla celów PIT, jak również zasadniczo w CIT, jest rok kalendarzowy) nie mogą być wprowadzane zmiany na niekorzyść podatników. A zapowiadane przez MF modyfikacje byłyby dla zdecydowanej większości płacących podatek dochodowy niekorzystne.

Można mieć tylko nadzieję, że zachowana zostanie zasada ochrony praw nabytych i do umów zawartych przed 2019 r. będą stosowane dotychczasowe przepisy podatkowe. Niewykluczone natomiast, że wiązałoby się to z obowiązkiem zgłoszenia takiej umowy w określonym terminie do urzędu skarbowego.

!Podatnicy planujący leasing nie powinni zwlekać z podpisaniem nowych umów do przyszłego roku. Jeśli zawrą je w tym roku, to jest szansa, że nadal będą mogli skorzystać – zgodnie z zasadą ochrony praw nabytych – z dotychczasowych preferencji. Nawet jeśli przepisy zaczną obowiązywać od 2019 r.

Tak było – w odniesieniu właśnie do umów leasingowych – co najmniej dwukrotnie. Pierwszy raz – gdy od 2011 r. samochody z kratką zostały objęte zakazem odliczenia więcej niż 60 proc. VAT (maksymalnie 6000 zł) oraz całości podatku zawartego w cenie paliwa. Jeśli auto, którego dotyczyła umowa leasingu, nie było wcześniej objęte tymi ograniczeniami, to chcąc nadal korzystać z tego przywileju, należało w ciągu miesiąca (do 31 stycznia 2011 r.) zarejestrować taką umowę w urzędzie skarbowym.

Drugi raz taki obowiązek został wprowadzony w związku ze zmianami wchodzącymi w życie od 1 kwietnia 2014 r. Zasadniczo były one korzystne dla podatników, bo pozwoliły odejmować połowę VAT, zamiast – jak wcześniej – nie więcej niż 6 tys. zł lub 5 tys. zł. Kto jednak zawarł umowę leasingu przed 1 kwietnia, a chciał zostać objęty nowymi, korzystniejszymi regułami, musiał ją zarejestrować w urzędzie skarbowym do 1 maja 2014 r.

Być może Ministerstwo Finansów powieli tę zasadę również obecnie. W przeciwnym razie leasingobiorcy mogliby argumentować, że gdy decydowali się na podpisanie umowy i obliczali, czy ich na nią stać, nie mogli wziąć pod uwagę skutków zmian, o których jeszcze nie wiedzieli. Słowem, mogliby podnosić zarzut naruszenia zasady ochrony praw nabytych.

Jeden kontrakt, różne rozwiązania

Obecnie leasing operacyjny ma wiele zalet. Przede wszystkim podatkowych, które sprawiają, że zdecydowana większość przedsiębiorców, którym potrzebne jest auto w firmie, wybiera ten właśnie rodzaj umowy, a nie wynajem czy zakup. W ostatecznym rozrachunku i tak mogą stać się właścicielami pojazdu, albo – jeśli wcale nie myślą o wykupie – wziąć w użytkowanie kolejny, nowszy model. Nie bez znaczenia jest tu polityka firm leasingowych, które oferują swoim klientom rozwiązania szyte na miarę. I choć planów finansowania jest wiele – wedle życzenia, a przede wszystkim możliwości finansowych leasingobiorcy – w praktyce stosowane są dwa podstawowe modele:

leasing klasyczny, z wysokimi ratami i niską wartością końcową – atrakcyjny dla tych, którzy chcieliby docelowo stać się właścicielem auta;

leasing nowoczesny, z niskimi ratami i wysoką wartością końcową – korzystny dla tych, którzy nie są zainteresowani zakupem samochodu, tylko regularną wymianą, co 2–3 lata, na nowszy model.

To, co łączy oba te rozwiązania, to sposób klasyfikacji dla celów podatkowych. W obu przypadkach jest to leasing operacyjny, nawet jeśli jest on dla celów rachunkowości traktowany jako leasing finansowy. Zresztą jedyne odstępstwo od zasad bilansowych, na które pozwala ustawa z 29 września 1994 r. o rachunkowości (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 395), dotyczy właśnie leasingu. Podmioty, które ze względu na wielkość przychodów, sumy bilansowej lub zatrudnienia są zaliczane do małych, mogą (z pewnymi tylko wyjątkami) stosować podatkowe zasady leasingu. Wybierają więc leasing operacyjny, bo jest on dużo bardzo opłacalny niż finansowy. Ten drugi – w rozumieniu podatkowym – nie cieszy się taką popularnością.

Korzyści z leasingu operacyjnego dają o sobie znać nawet po zakończeniu umowy. Można bowiem wykupić auto, odczekać pół roku i sprzedać je bez podatku dochodowego. Warunek jest tylko jeden – by auto zostało wykupione nie na cele firmowe, lecz prywatne.

Skutki podatkowe i finansowania przy zakupie samochodu osobowego za gotówkę oraz w leasingu klasycznym i leasingu nowoczesnym

Koszty finansowania samochodu o wartości 60 tys. zł netto na okres 36 miesięcy przy rocznym limicie przebiegu 40 tys. km i 0 proc. wpłaty własnej.

 

Zakup za gotówkę

 

Leasing z 1-proc. wartością końcową

 

Leasing z wysoką wartością końcową

 

Miesięczna rata

 

 

1730,92 zł

 

1155,69 zł

 

Ograniczenie liczby km

 

Nie

 

Nie

 

Tak

 

Tarcza podatkowa w okresie trzech lat (przy 23 proc. VAT i 19 proc. podatku dochodowego) – zmniejszenie podstawy opodatkowania

 

VAT do odliczenia: 6900 zł. Podatek dochodowy: 7626 zł. Razem: 14 526 zł.

 

VAT do odliczenia: 7166 zł. VAT do odliczenia (wykup): 69 zł. Podatek dochodowy: 13 328,14 zł. Razem: 20 563,14 zł

 

VAT do odliczenia: 4784,55 zł. Podatek dochodowy: 8813,99 zł. Razem: 13 598,54 zł

 

Koszt rzeczywisty transakcji w okresie trzech lat

 

25 613,40 zł (amortyzacja – efekt tarczy podatkowej).

 

56 819,98 zł (suma rat brutto + wykup brutto – efekt tarczy podatkowej)

 

37 575,41 zł (suma rat brutto – efekt tarczy podatkowej)

 

Sprzedaż pojazdu po okresie trzech lat

 

Przez użytkownika – za ok. 24 000 zł; sprzedaż jest przychodem dla firmy

 

Przez użytkownika – za ok. 24 000 zł; sprzedaż jest przychodem dla firmy

 

Obowiązek firmy leasingowej, która jest w stanie sprzedać auto za ok. 29 000 zł

 

Koszt utraconych korzyści, np. inwestycji w rozwój firmy

 

Tak

 

Większa możliwość inwestowania środków finansowych niż przy zakupie gotówkowym

 

Większa możliwość inwestowania środków niż przy zakupie gotówkowym i leasingu z 1 proc. wartością końcową

 

Koszty administracyjne i personalne związane ze sprzedażą samochodu

 

 

 

Brak

 

Ryzyko wartości końcowej

 

Ponosi użytkownik

 

Ponosi użytkownik

 

Ponosi firma leasingowa.

 

© Źródło: Volkswagen Leasing

Koszty będą niemal jak przy zakupie

Leasing operacyjny ma dziś tę przewagę nad zakupem, że pozwala w dwa lata zaliczyć do podatkowych kosztów to, co przy tradycyjnym nabyciu byłoby odejmowane od przychodu przez 5 lat. Po planowanej zmianie nadal tak prawdopodobnie będzie, ale w obu przypadkach będą obowiązywały te same limity: kwotowy – do 150 tys. zł i procentowy – do 50 proc.

Z tego powodu leasing straci na atrakcyjności względem zakupu. Zaletą pozostałby szybszy czas odliczania kosztów od przychodu. Wynika to z tego, że w świetle przepisów podatkowych umowa, żeby spełniała warunki leasingu operacyjnego, powinna trwać co najmniej 40 proc. normatywnego czasu amortyzacji (art. 23b ust. 1 pkt 1 ustawy z 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych; t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 200 ze zm.; dalej: ustawa o PIT oraz art. 17b ust. 1 pkt 1 ustawy z 15 lutego 1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych; t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1036; dalej: ustawa o CIT). Amortyzacja samochodu osobowego nie może być natomiast krótsza niż pięć lat (bo ustawowa roczna stawka amortyzacyjna wynosi 20 proc.). Leasing nie powinien więc trwać krócej niż dwa lata. Z zapowiedzi Ministerstwa Finansów nie wynika, by okres ten miał zostać wydłużony.

W praktyce oznacza to, że dziś raty leasingowe, odpowiadające spłacie niemal całej wartości samochodu (przy klasycznym leasingu operacyjnym), można zaliczyć do kosztów uzyskania przychodu w dwa lata. Gdyby pojazd został kupiony (nieważne czy za gotówkę, czy w kredycie), to wydatek ten trzeba byłoby rozliczać w kosztach uzyskania przychodu przez pięć lat – w formie odpisów amortyzacyjnych.

Na dodatek przy amortyzacji samochodu osobowego już dziś obowiązuje limit – suma wszystkich odpisów nie może przekraczać 20 tys. euro, a jedynie w odniesieniu do pojazdów elektrycznych limit ten został podniesiony do 30 tys. euro, przy czym wymaga to jeszcze zgody Komisji Europejskiej (art. 23 ust. 1 pkt 4 ustawy o PIT oraz art. 16 ust. 1 pkt 4 ustawy o CIT). Pod uwagę bierze się kurs z dnia przekazania samochodu do używania, zatem po przeliczeniu np. według kursu 4,29 zł za euro równowartość 20 tys. euro to 85 800 zł.

Przy leasingu operacyjnym żadnego takiego ograniczenia nie ma, ponieważ odpisów amortyzacyjnych nie dokonuje leasingobiorca, tylko firma leasingowa. Korzystający z auta może więc odliczać całość opłat leasingowych, w tym rat i odsetek, nawet jeśli użytkuje pojazd o wartości przewyższającej 20 tys. euro (limit ten obowiązuje jedynie przy ubezpieczeniu samochodu – patrz ramka 1). To więc kolejna podatkowa przewaga nad zakupem. To, co łączy dziś oba te rodzaje umowy, to możliwość odliczenia tylko 50 proc. VAT, jeżeli firmie nie uda się udowodnić, że samochód jest wykorzystywany wyłącznie do celów firmowych. O ile bardziej opłaca się więc dziś leasing niż zakup samochodu osobowego – patrz „Jeden kontrakt, różne rozwiązania”.

Ramka 1

Ubezpieczenie jest limitowane

Limit 20 tys. euro obowiązuje przy odliczaniu od przychodu wydatków na ubezpieczenie auta używanego na podstawie umowy leasingu operacyjnego. Wynika to z art. 23 ust. 1 pkt 47 ustawy o PIT (i art. 16 ust. 1 pkt 49 ustawy o CIT). Zgodnie z tym przepisem składki na ubezpieczenie samochodu osobowego są kosztem podatkowym tylko w części nieprzekraczającej proporcji, w jakiej pozostaje równowartość 20 tys. euro (z dnia zawarcia umowy ubezpieczenia) w wartości samochodu przyjętej dla celów ubezpieczenia.

Ograniczenie to dotyczy tylko składek na ubezpieczenie dobrowolne autocasco, bo tylko jego wysokość jest uzależniona od wartości samochodu. Potwierdza to interpretacja dyrektora Izby Skarbowej w Bydgoszczy z 18 marca 2016 r. (nr ITPB3/4511-1/16/PS): „W cytowanym przepisie nie podano wprost, o który rodzaj ubezpieczenia chodzi (OC, AC, NNW), ale należy przyjąć, że dotyczy on wyłącznie ubezpieczenia AC, bowiem dla ustalenia limitu, o którym mowa w tych przepisach, istotna jest wartość samochodu przyjęta dla celów ubezpieczenia, a tą przyjmuje się tylko dla AC. Dla ubezpieczenia OC i NNW wartość samochodu nie jest istotna”.

Również w interpretacji z 11 października 2016 r. (nr ITPB1/4511-689/16-1/PSZ) ten sam organ stwierdził: „Przewidziane ustawą ograniczenie dotyczy tylko składek, których wysokość jest uzależniona od wartości samochodu, czyli składek z tytułu ubezpieczenia pojazdów mechanicznych od skutków uszkodzenia, zniszczenia i kradzieży tzw. autocasco (AC). (…) O ile zatem to pan, jako korzystający, ponosi wydatki z tytułu ubezpieczenia leasingowanego samochodu, to koszty składek może pan zaliczyć do kosztów prowadzonej działalności gospodarczej. Ograniczenie do limitu równowartości 20 tys. euro odnosi się wyłącznie do ubezpieczenia autocasco”.

Z kolei przy wynajmie ubezpieczenie jest zaliczane do kilometrówki, czyli limitu wynikającego z przemnożenia liczby przejechanych kilometrów (w tym celu trzeba prowadzić ewidencję jazd) przez urzędową stawkę za 1 km przebiegu. Potwierdził to m.in. Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 5 maja 2016 r. (sygn. akt II FSK 688/14). To znacznie ogranicza możliwości odliczenia kosztów polisy, bo w kilometrówce należy uwzględniać wszelkie wydatki związane z eksploatacją pojazdu, a nie tylko ubezpieczenie. ©

Dwa ograniczenia jednocześnie

Jeśli wejdą w życie planowane przez Ministerstwo Finansów zmiany, to maksymalnie będzie można odejmować od przychodu tylko opłaty leasingowe do łącznej wysokości 150 tys. zł, a i to przy założeniu, że auto będzie służyło wyłącznie do celów służbowych. Jeżeli bowiem będzie wykorzystywane również prywatnie, wówczas przedsiębiorca odliczy tylko połowę ze 150 tys. zł, a więc 75 tys. zł.

Skąd limit 150 tys. zł? Do takiej wysokości ma zostać podwyższona wartość odpisów amortyzacyjnych zaliczanych do podatkowych kosztów (z dzisiejszych 20 tys. euro). Teoretycznie więc kupujący mogliby na tym podwyższeniu skorzystać, gdyby nie planowane równoległe wprowadzenie nowego ograniczenia – pozwalającego odliczać od przychodu tylko połowę poniesionych kosztów. Połowa ze 150 tys. zł wynosi 75 tys. zł, co oznacza kwotę o ok. 10 tys. zł niższą od obecnego limitu 20 tys. euro.

Resort nie sprecyzował jeszcze, czy limit 150 tys. zł – w odniesieniu do leasingu – będzie dotyczyć tylko korzystającego, czy obu stron umowy, a więc także firmy leasingowej. Jeśli miałby dotyczyć obu, to obie ponosiłyby obciążenia powyżej 150 tys. zł. Branża leasingowa liczy na to, że do tego nie dojdzie (patrz opinia Andrzeja Sugajskiego).

Porównanie opłacalności leasingu operacyjnego i zakupu samochodu osobowego - skutki w podatku dochodowym

Leasing czy kupno

Z pewnością oba limity w odliczaniu opłat leasingowych spowodują, że leasing operacyjny straci swój podstawowy atut. Czy mimo tego nadal będzie korzystny w stosunku do zakupu? Proste wyliczenie pokazuje, że pod tym względem zbliży się on do nabycia (patrz infografika). Zachowa inne zalety, ale będzie ich zdecydowanie mniej (patrz: Dwa atuty pozostaną, ale mocno ograniczone). Co do zasady stracą niemal wszyscy leasingobiorcy i to niezależnie od tego, czy będą używać auta wyłącznie do celów służbowych czy również prywatnych. Lepiej jest bowiem odliczać od przychodu całość rat (tak jest dzisiaj) niż przy limicie 150 tys. zł i dodatkowym 50-proc. ograniczeniu kosztów.

Skutków nowych limitów nie odczują korzystający z samochodów o wartości 150 tys. zł i poniżej – ale tylko pod warunkiem, że będą nimi jeździć tylko służbowo. W takiej sytuacji nadal będą zaliczać do kosztów całość rat leasingowych. Jeżeli jednak nie będą w stanie udowodnić wyłącznie służbowego użytku, wówczas odejmą o połowę mniej niż dzisiaj.

opinia eksperta

Limit 150 tys. zł u obu stron umowy oznaczałby podwójne opodatkowanie

Andrzej Sugajski dyrektor generalny Związku Polskiego Leasingu

W zapowiedziach Ministerstwa Finansów zabrakło wyraźnego potwierdzenia, że omawiane ograniczenie kosztów amortyzacji i leasingu samochodów osobowych nie będzie się dublować, tj. obowiązywać zarówno finansującego, amortyzującego przedmiot leasingu, jak i korzystającego, który przedmiotu tego używa. Jak należy zakładać, dążąc do uzyskania systemowej spójności tego rozwiązania, przy jego ew. wprowadzeniu, limit kosztów amortyzacji przedmiotów leasingu będących samochodami osobowymi zostanie zniesiony dla finansujących, podobnie jak limity odliczenia podatku VAT nie dotyczą finansujących przy nabyciu samochodów osobowych na potrzeby umów leasingu.

Dyskusję na temat potencjalnego ograniczenia kosztów uzyskania przychodu z tytułu korzystania z samochodów osobowych do 50 proc. ponoszonych kosztów (co odnosiłoby się zarówno do amortyzacji, jak i rat leasingowych) uznać należy za przedwczesną. Z pewnością jednak potencjalne wprowadzenie takiego dodatkowego ograniczenia, równolegle z awizowanym ograniczeniem kwotowym, w żaden sposób nie wpisuje się w strategię rządu zmierzającą do wsparcia małych i średnich przedsiębiorców.

Dodatkowo co najmniej zaskakujące byłoby jednoczesne podwyższanie limitu odpisów amortyzacyjnych od samochodów osobowych oraz ograniczanie możliwości zaliczania do kosztów uzyskania przychodu kosztów z tytułu korzystania z tych samochodów. ©

A co z kupującymi? Chcąc odliczyć w ramach amortyzacji tyle, ile dziś (ok. 85 800 zł), trzeba będzie kupić samochód za ok. 170 tys. zł, a nie jak obecnie za 85 800 zł. Bo ten, kto nabędzie auto za taką cenę i będzie nim jeździł także prywatnie, będzie mógł zamortyzować, czyli wliczyć do kosztów uzyskania przychodu, zaledwie 42 900 zł.

W praktyce więc ze wzrostu limitu amortyzacji z 20 tys. euro do 150 tys. zł skorzystają ci, którzy:

  • kupią auto za co najmniej 300 tys. zł, bo wtedy – niezależnie od tego, czy będzie ono wykorzystywane tylko do celów służbowych, czy także prywatnych – odliczą w obu przypadkach 150 tys. zł;
  • będą wykorzystywać pojazd wyłącznie do działalności gospodarczej.

Kto będzie jeździł samochodem również prywatnie, ten na podwyższeniu limitu amortyzacji nie tylko nie skorzysta, ale wręcz straci (bo połowa ze 150 tys. zł wynosi 75 tys. zł). A powiedzmy sobie szczerze, jeśli spojrzeć na to oczami fiskusa, to prawie wszyscy użytkują samochody osobowe do celów mieszanych. Organy podatkowe bowiem, jeśli nie mają przekonującego dowodu, to i tak stoją na stanowisku, że potencjalnie auto może być wykorzystywane prywatnie. Z tego powodu dziś odmawiają prawa do odliczenia 100 proc. VAT, a przedsiębiorcy, który się z tym nie zgadza, pozostaje spór w sądzie. Teraz z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że tak samo będzie przy odliczaniu kosztów uzyskania przychodu.

O ile jednak przy wprowadzaniu 50-proc. odliczenia w VAT była „marchewka”, a nawet dwie, o tyle teraz MF nie proponuje niczego w zamian. Pierwszą „marchewką” – przypomnijmy – była podwyżka od 1 kwietnia 2014 r. limitu odliczenia VAT z 6 tys. zł do 50 proc. Drugą była możliwość odejmowania od 1 lipca 2015 r. połowy VAT od paliwa (wcześniej w ogóle nieobjętego odliczeniami). Oczywiście odliczanie 50 proc. VAT i zaliczanie drugiej połowy do kosztów w podatku dochodowym nadal nie rekompensuje w pełni ciężaru podatku zawartego w cenie od towarów i usług, ale lepsze 50 proc. niż 6 tys. zł lub całkowity (jak przy paliwie) brak odliczenia.

Takiej rekompensaty przy ograniczaniu do połowy podatkowych kosztów z tytułu leasingu, zakupu, wynajmu i użytkowania samochodów osobowych na razie nie widać.

Leasing operacyjny a wynajem długoterminowy ©

 

Dziś koszty podatkowe

 

Po zmianach koszty podatkowe

 

 

Leasing operacyjny

 

Wynajem

 

Leasing operacyjny

 

Wynajem

 

Opłaty/czynsz

 

Bez ograniczeń

 

Bez ograniczeń

 

Do 150 tys. zł, a jeśli auto jest wykorzystywane do celów mieszanych – tylko 75 tys. zł

 

? (nie wiadomo, czy zostanie wprowadzony limit 150 tys. zł)

 

Wydatki na eksploatację

 

Bez ograniczeń

 

W ramach kilometrówki

 

bez ograniczeń, jeśli auto będzie służyć wyłącznie do celów służbowych;

 

50 proc. – jeśli auto będzie wykorzystywane do celów mieszanych

 

bez ograniczeń, jeśli auto będzie służyć wyłącznie do celów służbowych;

 

50 proc. – jeśli auto będzie wykorzystywane do celów mieszanych

 

Zyskają ci, co wynajmują

Zapowiadana likwidacja kilometrówki sprawi, że leasing straci swój podstawowy walor również względem wynajmu długoterminowego

Dziś, biorąc samochód osobowy w leasing, można odliczać zarówno pełne opłaty leasingowe, jak i koszty użytkowania i eksploatacji. To oznacza, że wydatki ponoszone na paliwo, wymianę opon, zakup części zamiennych, naprawy można odejmować od przychodu bez żadnych ograniczeń.

Inaczej jest przy wynajmie – tu obowiązuje kilometrówka, co oznacza, że kosztem są tylko wydatki do kwoty wynikającej z przemnożenia liczby przejechanych kilometrów (trzeba prowadzić ewidencję jazd) przez urzędową stawkę za 1 km przebiegu. Stawki kilometrówki nie są zmieniane od 11 lat i wynoszą: 0,5214 zł (dla samochodu o pojemności skokowej silnika do 900 cm sześc.) oraz 0,8358 zł (gdy pojemność skokowa silnika jest większa niż 900 cm sześc.).

W limicie wyznaczonym kilometrówką mieszczą się również wydatki na ubezpieczenie wynajmowanego samochodu (patrz wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 5 maja 2016 r., sygn. akt II FSK 688/14).

Kilometrówka nie obejmuje natomiast czynszu za wynajem, co oznacza, że można go odliczać w całości. Potwierdził to minister finansów w interpretacji ogólnej z 8 listopada 2013 r. (nr DD2/033/55/MWJ/13/RD-111005). Stwierdził, że „wydatki z tytułu czynszu najmu samochodu osobowego używanego dla potrzeb działalności gospodarczej nie są ograniczone limitem określonym w tych przepisach. Przedmiotowe wydatki nie mieszczą się bowiem w kategorii wydatków, o których mowa w art. 23 ust. 1 pkt 46 ustawy PIT i art. 16 ust. 1 pkt 51 ustawy CIT. Koszty związane z używaniem samochodu osobowego to koszty posługiwania się tym samochodem, wykorzystywania go. Koszty te nie obejmują kosztów związanych z uzyskaniem możliwości używania takiego samochodu. Oznacza to, że do kosztów z tytułu używania wynajętego samochodu osobowego dla potrzeb działalności gospodarczej zaliczane są wszelkiego rodzaju wydatki eksploatacyjne. Wydatkami o charakterze eksploatacyjnym nie są wydatki z tytułu czynszu najmu samochodu osobowego dla potrzeb prowadzonej działalności gospodarczej. Są to wydatki na uzyskanie samego tytułu prawnego umożliwiającego używanie samochodu, a zatem są kategorią odrębną od kosztów eksploatacji samochodu”.

!Organy podatkowe, jeśli nie mają przekonującego dowodu na to, że auto jest używane do celów prywatnych, to i tak stoją na stanowisku, że każdy pojazd osobowy jest w ten sposób wykorzystywany i z tego powodu odmawiają prawa do odliczenia pełnego VAT. Przedsiębiorcy, który się z tym nie zgadza, pozostaje spór w sądzie.

Taką samą wykładnię przyjął NSA (m.in. w wyroku z 14 stycznia 2015 r., sygn. akt II FSK 3026/12) oraz organy podatkowe (przykładem interpretacja dyrektora Izby Skarbowej w Katowicach z 28 kwietnia 2016 r., nr IBPB-1-2/4510-383/16/BKD).

Jeśli zatem – zgodnie z zapowiedziami Ministerstwa Finansów – kilometrówka zostanie zniesiona, to pod względem kosztów użytkowania odliczanych od podatkowego przychodu skutki leasingu i wynajmu staną się podobne. Niezależnie od tego bowiem, czy będą to opłaty leasingowe, czynsz najmu czy wydatki eksploatacyjne – wszystkie je będzie można odliczać tylko w połowie, gdy samochód osobowy będzie wykorzystywany do celów mieszanych.

Pytanie – co z limitem 150 tys. zł przy wynajmie długoterminowym. Zarówno minister finansów Teresa Czerwińska w wywiadzie na łamach DGP („Chcemy wprowadzić uproszczenia dla wszystkich podatników”, DGP nr 112/2018), jak i Ministerstwo Finansów w opublikowanym komunikacie informują o planowanym zrównaniu limitu odpisów amortyzacyjnych samochodów osobowych (150 tys. zł) z kosztami ich leasingu operacyjnego.

Na razie nie wspomina się o tym, żeby ten sam limit miał obowiązywać także przy wynajmie. Jeżeli jednak resort finansów będzie chciał konsekwentnie ujednolicić podatkowe skutki różnych form finansowania zakupu i użytkowania aut, to z pewnością takie samo ograniczenie zaproponuje również przy wynajmie – patrz tabela.

 

Dwa atuty pozostaną, ale mocno ograniczone

Z zapowiedzi resortu finansów nie wynika, aby wydłużony miał zostać minimalny czas trwania umowy leasingu operacyjnego (przy samochodach osobowych są to 2 lata) ani żeby nie można już było jednorazowo odliczać od przychodu opłaty wstępnej (zwanej czynszem inicjalnym)

To również dwa atuty leasingu operacyjnego. Cóż jednak komu po zawieraniu umowy na dwa lata bądź umawianiu się na wysoką opłatę wstępną, skoro i tak raty (w tym opłatę wstępną) uda się odliczyć tylko w połowie. Pozostanie druga połowa, nieodliczona.

Dziś możliwość jednorazowego ujęcia w podatkowych kosztach całej opłaty wstępnej jest ogromnym profitem przede wszystkim dla tych, którzy myślą o ostatecznym wykupieniu samochodu na własność. Wysokość czynszu inicjalnego jest bowiem kwestią umowy między leasingobiorcą a firmą leasingową. Może być to 10 proc. wartości przedmiotu leasingu, ale może być też 45 proc.

Odliczenie jej w całości od przychodu opłaca się dużo bardziej niż rozliczanie w czasie, poprzez odpisy amortyzacyjne (jak przy zakupie).

Przez długi czas było to przedmiotem sporów podatników z fiskusem, ponieważ zasady rachunkowości nakazują rozłożenie kosztu opłaty wstępnej w czasie. Tak więc jest to ewidencjonowane w księgach rachunkowych. Tak samo fiskus chciałby to widzieć również w podatkach. Po licznych przegranych w sądach jednak ustąpił i od dłuższego już czasu potwierdza, że opłatę wstępną można odjąć jednorazowo.

Przykładowo, w interpretacji z 10 paź dziernika 2017 r. (nr 0111-KDIB1-2.4010. 249.2017.1.ANK) dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej stwierdził, że „z uwagi na charakter tej opłaty, tj. opłaty samoistnej i bezzwrotnej, nieprzypisanej do poszczególnych rat leasingowych, podlega ona zaliczeniu do kosztów uzyskania przychodów leasingobiorcy na zasadach przewidzianych dla tzw. kosztów pośrednich, tj. w dacie poniesienia. Wobec powyższego, opłata wstępna, ze względu na swój charakter, powinna być zaliczona do kosztów uzyskania przychodów jednorazowo w momencie poniesienia, bez konieczności proporcjonalnego rozliczania w stosunku do czasu trwania umowy leasingu”.

W nowszych interpretacjach dyrektor KIS odstępuje nawet od uzasadnienia, w pełni zgadzając się ze stanowiskiem pytających (przykładem odpowiedź z 16 kwietnia 2018 r., nr IPPB3/423-57/14-5/18/S/KK).

Dwa lata i co potem

Możliwość odliczenia tylko połowy opłat (przy mieszanym użytku samochodów), jak również tylko do limitu 150 tys. zł, spowoduje, że jeśli przedsiębiorca będzie chciał skorzystać z szybkiego, bo raptem dwuletniego leasingu, to i tak na koniec umowy pozostanie z wydatkami nierozliczonymi w kosztach uzyskania przychodu.

Niewykluczone, że większą popularność zyska przez to leasing nowoczesny, w którym nie liczy się szybka spłata wartości samochodu i przejęcie go w ostatecznym rozrachunku na własność, ale możliwość regularnej rotacji aut, czyli zmiany co 2–3 lata na nowszy model. To również jest leasing operacyjny, ale nie ma w nim w ogóle opłaty wstępnej, a miesięczne raty są niskie, bo ich wysokość odpowiada jedynie utracie wartości samochodu (w czasie i z powodu jego użytkowania). Z tego powodu na koniec umowy wartość końcowa pojazdu (tzw. rezydualna) jest wysoka, równa wartości rynkowej, ale korzystającego to nie zraża, bo jego celem nie jest wykup auta na własność, tylko – jak powiedzieliśmy – regularna zmiana samochodu na nowy.

To uwalnia nie tylko od problemu poszukiwania ewentualnego kupca na używane już auto, ale także – w trakcie trwania umowy leasingu – od problemów związanych z przeglądami i ewentualnymi naprawami. Z reguły bowiem firmy, które mają taki leasing w ofercie, zapewniają też zarządzanie firmową flotą. A po zakończeniu umowy odbierają auta i same troszczą się o ich sprzedaż. Każda firma leasingowa ma w swojej ofercie sprzedaż takich poleasingowych pojazdów.

W tym wariancie zatem decyduje nie tyle rachunek podatkowy, ile komfort oraz prestiż (prezes może co jakiś czas pochwalić się nowym autem). Z tego powodu leasing nowoczesny jest na razie atrakcyjny tylko dla firm, które stać na cykliczną wymianę używanych aut. Niewykluczone jednak, że gdy zblakną podatkowe atuty leasingu operacyjnego, wielu użytkowników bardziej doceni walory tego rodzaju umowy.

Jeśli patrzeć na to tylko z podatkowego punktu widzenia, to przy założeniu, że wartość końcowa leasingowanego samochodu wyniesie 30–40 proc. jego ceny początkowej, można powiedzieć, że limit 150 tys. zł nie byłby w większości przypadków odczuwalny (spłacane w ratach 60–70 proc. wartości auta pozwoliłoby zmieścić się w 150 tys. zł). Założenie to jest jednak hipotetyczne, bo ciągle należy pamiętać o drugim planowanym ograniczeniu – do połowy poniesionych kosztów.

 

Czy sprzedaż będzie nadal bez PIT?

Z zapowiedzi resortu finansów na razie nie wynika, żeby zlikwidowana miała zostać kolejna zaleta leasingu, polegająca na możliwości nieopodatkowanej sprzedaży auta po zakończeniu tej umowy

Dziś bowiem jest tak, że kto nie chce zapłacić PIT od sprzedaży, powinien wykupić samochód na cele prywatne (niefirmowe) i odczekać sześć miesięcy. Po upływie tego okresu będzie to już zbycie używanej rzeczy, niepodlegające opodatkowaniu podatkiem dochodowym, zgodnie z art. 10 ust. 1 pkt 8 lit. d ustawy o PIT.

Gdyby natomiast po zakończeniu umowy leasingu korzystający wykupił samochód na firmę, wówczas – żeby nie zapłacić PIT od jego sprzedaży – musiałby go najpierw wycofać z działalności gospodarczej, a następnie jeszcze odczekać sześć lat. Wymóg ten wynika z art. 10 ust. 2 pkt 3 ustawy o PIT. Przepis ten odnosi się do składników majątku „podlegających ujęciu” w ewidencji środków trwałych oraz wartości niematerialnych i prawnych (o których mowa w art. 14 ust. 2 pkt 1 ustawy o PIT). Dochód ze zbycia pojazdu podlega zatem opodatkowaniu tak długo, jak długo jest on środkiem trwałym, a po jego wycofaniu z firmowej ewidencji nie upłynie sześć lat.

Wykładnię korzystną – dla tych, co wykupują poleasingowe auto na cele prywatne – zapoczątkował minister finansów, zmieniając w 2016 r. interpretację dyrektora Izby Skarbowej w Bydgoszczy. W nowej (nr DD9.8220.2.56.2016.KZU) stwierdził, że skoro wykupiony po zakończeniu umowy leasingu samochód nie będzie przez podatnika wykorzystywany w działalności gospodarczej i nie zostanie zaliczony do składników majątku firmy (wymienionych w art. 14 ust. 2 pkt 1 ustawy o PIT), to przychód z jego sprzedaży nie będzie przychodem z działalności gospodarczej.

W tej sytuacji znajdzie zastosowanie art. 10 ust. 1 pkt 8 lit. d ustawy o PIT – potwierdził minister. A to oznacza – dodał – że jeżeli auto zostanie sprzedane po upływie pół roku (licząc od końca miesiąca, w którym zostało wykupione od firmy leasingowej), to podatnik w ogóle nie wykaże przychodu do opodatkowania.

Minister powołał się na wyroki Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Poznaniu z 11 grudnia 2013 r. (sygn. akt I SA/Po 574/13) oraz WSA w Gliwicach z 23 lutego 2015 r. (sygn. akt I SA/Gl 1028/14). Oba wyroki są prawomocne.

Od czasu zmiany wykładni przez ministra finansów dyrektor KIS, a wcześniej upoważnieni dyrektorzy izb skarbowych, wydali już wiele interpretacji potwierdzających to stanowisko (patrz ramka 2). Przykładem takiej korzystnej wykładni jest interpretacja dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej z 12 czerwca 2018 r. (nr 0115-KDIT3.4011.251.2018.1.DB). Organ stwierdził w niej, że „jeżeli w istocie wykupiony przez wnioskodawczynię samochód osobowy, będący uprzednio przedmiotem umowy leasingu operacyjnego, nie będzie przez nią wykorzystywany w ramach prowadzonej działalności gospodarczej i nie zostanie zaliczony do składników majątku tej działalności, wymienionych w art. 14 ust. 2 pkt 1 ustawy o PIT, to przychód uzyskany ze sprzedaży tego samochodu nie będzie stanowił przychodu z pozarolniczej działalności gospodarczej. W tym przypadku będzie miał zastosowanie art. 10 ust. 1 pkt 8 lit. d ustawy. Zatem, w sytuacji przedstawionej przez wnioskodawczynię, przychód podlegający opodatkowaniu podatkiem dochodowym nie powstanie, gdyż zbycie samochodu osobowego będzie miało miejsce po upływie pół roku, licząc od końca miesiąca, w którym nastąpiło jego nabycie”.

WAŻNE Minister finansów w interpretacji stwierdził, że skoro wykupiony po zakończeniu umowy leasingu samochód nie jest przez podatnika wykorzystywany w działalności gospodarczej, to przychód z jego sprzedaży nie jest przychodem z działalności gospodarczej.

Zbycie również bez VAT

Zbycie samochodu, który był wcześniej użytkowany na podstawie umowy leasingu operacyjnego, a następnie wykupiony na prywatne cele, nie jest też opodatkowane VAT.

Jeśli samochód od momentu wykupu jest używany wyłącznie na cele prywatne i podatnik nie wykorzystuje go po wykupie dla celów działalności gospodarczej, to późniejsza sprzedaż pojazdu – jako okazjonalna i dokonana z majątku osobistego – nie podlega przepisom ustawy z 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 1221 ze zm.; dalej ustawy o VAT). Potwierdził to dyrektor KIS w interpretacji z 24 maja 2018 r. (nr 0113-KDIPT1-3.4012.228.2018.4.MJ). Uzasadnił to tym, że sprzedająca będzie w takiej sytuacji korzystała z przysługującego jej prawa do rozporządzania własnym majątkiem. To oznacza, że „sprzedaż samochodu osobowego, który był wcześniej użytkowany na podstawie umowy leasingu operacyjnego, a następnie wykupiony »na cele prywatne« bez odliczania VAT-u od wykupu, nie będzie stanowiła działalności gospodarczej w rozumieniu art. 15 ust. 2 ustawy, a zatem nie będzie podlegała opodatkowaniu VAT, bowiem zainteresowana w przedmiotowej sprawie nie będzie występowała w charakterze podatnika, w rozumieniu art. 15 ust. 1 ustawy”.

Podobny wniosek płynie z interpretacji dyrektora KIS z 19 września 2017 r. (nr 0113-KDIPT1-3.4012.597.2017.1.ALN) oraz z 23 czerwca 2017 r. (nr 0111-KDIB3-2.4012.152.2017.1.SR). „Jeśli osoba fizyczna dokonuje sprzedaży swojego majątku osobistego, a czynność ta wykonywana jest okazjonalnie i nie zmierza do nadania jej stałego charakteru, nie oznacza to prowadzenia działalności gospodarczej w rozumieniu art. 15 ust. 2 ustawy o VAT” – stwierdził dyrektor KIS.

Ramka 2

Przykłady korzystnych interpretacji w sprawie sprzedaży poleasingowego samochodu osobowego wykupionego na cele prywatne

  • dyrektora KIS z 12 czerwca 2018 r., nr 0115-KDIT3.4011.251.2018.1.DB;

  • dyrektora KIS z 30 maja 2018 r., nr 0113-KDIPT2-3.4011.216.2018.1.GG;

  • dyrektora KIS z 27 września 2017 r., nr 0113-KDIPT2-3.4011.227.2017.2.RR;

  • dyrektora KIS z 25 maja 2017 r., nr 0115-KDIT2-3.4011.17.2017.1.AW;

  • dyrektora KIS z 10 sierpnia 2017 r., nr 0111-KDIB2-1.4010.89.2017.2.EN oraz 0111-KDIB2-1.4010.90.2017.2.EN;

  • dyrektora KIS z 8 czerwca 2017 r., nr 0111-KDIB1-1.4011.35.2017.2.WRZ;

  • dyrektora KIS z 7 czerwca 2017 r., nr 0113-KDIPT2-3.4011.26.2017.2.RR;

  • dyrektora KIS z 1 czerwca 2017 r., nr 0113-KDIPT2-3.4011.53.2017.1.RR;

  • dyrektora KIS z 25 maja 2017 r., nr 0115-KDIT2-3.4011.17.2017.1.AW;

  • dyrektora Izby Skarbowej w Poznaniu z 4 lipca 2016 r. nr ILPB1/4511-1-549/16-2/AMN;

  • ministra finansów z 25 lutego 2016 r. nr DD9.8220.2.56.2016.KZU. ©

Wcześniejsze przekazanie też bez podatków

W interpretacji z 29 maja 2017 r. (nr 0112-KDIL2-1.4012.68.2017.2.SS) dyrektor KIS dodatkowo wyjaśnił, że opodatkowane nie jest także wcześniejsze (poprzedzające sprzedaż) przekazanie na cele osobiste samochodu po leasingu. W tym przypadku nie ma zastosowania art. 7 ust. 2 ustawy o VAT.

Przepis ten zakłada, że wszelkie nieodpłatne przekazanie przez podatnika należących do jego przedsiębiorstwa towarów wchodzi w zakres „odpłatnej dostawy towarów”. Warunkiem jest jednak, żeby podatnikowi przysługiwało, w całości lub w części, prawo do odliczenia podatku naliczonego VAT z tytułu nabycia.

Skoro więc przy wykupie samochodu z leasingu podatnikowi nie przysługuje prawo do odliczenia podatku naliczonego (ponieważ auto nie będzie dłużej wykorzystywane w działalności gospodarczej), to nieodpłatne przekazanie auta na cele osobiste nie może być traktowane jako dostawa towarów, podlegająca VAT – stwierdził dyrektor KIS we wspomnianej interpretacji.

Nie ma też obawy o podatek od czynności cywilnoprawnych. Jak wyjaśnił dyrektor KIS w interpretacji z 6 czerwca 2018 r. (nr 0111-KDIB4.4014.144.2018.2.BB): „umowa leasingu (…) nie będzie stanowiła żadnej z umów wymienionych w zamkniętym katalogu czynności podlegających opodatkowaniu podatkiem od czynności cywilnoprawnych. Z powyższych przyczyn przeniesienie na mocy umowy leasingu, w wykonaniu opcji wykupu przedmiotu leasingu, nie będzie podlegać opodatkowaniu podatkiem od czynności cywilnoprawnych. W związku z tym na wnioskodawcy nie będzie ciążył obowiązek podatkowy na gruncie ustawy o PCC”.

Jedynie po leasingu

Taką możliwość nieopodatkowanej sprzedaży daje tylko umowa leasingu. Jeśli bowiem przedsiębiorca wolałby kupić auto, zamiast je wyleasingować, wówczas, gdyby chciał je następnie sprzedać, musiałby – jak już wspomnieliśmy – wycofać je z ewidencji środków trwałych i odczekać 6 lat. Z kolei jeśli tylko wynajmie samochód, to w ogóle nie wchodzi w grę przejęcie go na własność. Chyba że firma rent a car zgodzi się go zbyć, ale to będzie już zwykła umowa sprzedaży, a nie najmu.©

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.