Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Podatki

Rynek aut osobowych ostrożnie testuje nowe rozwiązania. Trzęsienia ziemi nie ma

Ten tekst przeczytasz w 27 minut

Z wzięciem samochodu osobowego w leasing trzeba zdążyć przed końcem 2018 r., bo później będzie mniej opłacalny! Czy to hasło było tylko sposobem firm leasingowych na zwiększenie obrotów w końcówce ubiegłego roku? Nie do końca. Celem wprowadzonych od początku 2019 roku zmian w ustawach o podatkach dochodowych było bowiem zrównanie wszelkich form użytkowania aut osobowych. Obecnie ograniczenia dotyczą więc samochodów o wartości większej niż 150 tys. zł – niezależnie od tego, czy zostaną one kupione, czy też wzięte w leasing, najem lub dzierżawę. Okazuje się jednak, że nie oznacza to bynajmniej, że prezesi firm zaczną jeździć tańszymi autami. I nie chodzi tylko o to, że nie będą oni chcieli zmienić swoich przyzwyczajeń. Otóż wzięcie luksusowego samochodu w leasing nie da wprawdzie tak dużych korzyści podatkowych, jak jeszcze w ubiegłym roku, ale i tak będzie opłacalne bardziej niż zakup. Czemu? Otóż zrównanie różnych form użytkowania aut osobowych nie do końca się powiodło. A wszystko dlatego, że leasing stwarza możliwość podwójnego uwzględnienia limitu 150 tys. zł – raz przy użytkowaniu auta na podstawie tej umowy, drugi raz – po wykupieniu pojazdu i wprowadzeniu go do ewidencji środków trwałych. Tymczasem sam zakup auta pozwala skorzystać z limitu tylko jednokrotnie. W efekcie firmy leasingowe w przypadku aut premium spodziewają się wręcz większego zainteresowania ofertami z dużymi wykupami niż w poprzednich latach. Co ważne, nie jest to jedyna oferta, którą próbują kusić klientów firmy leasingowe. A jakie są inne reakcje branży na zmiany w przepisach podatkowych? O tym właśnie piszemy dalej. © ℗

Marcin Mroziuk

marcin.mroziuk@infor.pl

 

Jeszcze trwają wyprzedaże

Branża nadal zachęca do leasingu. Jednocześnie promuje wynajem pojazdów. Sprawdziliśmy u źródła, jak firmy leasingowe zareagowały na zmiany przepisów podatkowych dotyczących samochodów osobowych

– Nie odnotowaliśmy większych zmian wywołanych nowymi regulacjami podatkowymi, ale jednocześnie ciągle trwa sezon wyprzedaży. To może mieć wpływ na poziom zakupów, więc na wnioski trzeba trochę poczekać – zauważa Michał Dyc, dyrektor sprzedaży detalicznej Volkswagen Financial Services.

– Należy pamiętać, że duża część samochodów kupionych w ostatnich miesiącach 2018 r. będzie odbierana w I kwartale 2019 r., więc w statystykach rejestracji spowolnienie może być zauważalne dopiero w II i III kwartale 2018 r. – podkreśla z kolei Robert Bendlewski, dyrektor ds. sprzedaży bezpośredniej w departamencie pojazdów Idea Getin Leasing SA.

Wtóruje mu Monika Ostaszewska z departamentu produktów i procesów PKO Leasing. – Bardzo dynamiczny wzrost po czwartym kwartale 2018 r. w segmencie samochodów osobowych do 3,5 tony przełożył się na delikatne spowolnienie w pierwszym kwartale 2019 r. Jest to jednak naturalne zjawisko, które obserwujemy cyklicznie. Koniec roku dla przedsiębiorców z reguły wiąże się z podejmowaniem decyzji zakupowych – mówi ekspertka. Nie ukrywa jednak, że wpływ na tę wzmożoną aktywność pod koniec roku miały też właśnie zmiany w przepisach podatkowych, wprowadzone od 1 stycznia 2019 r. (patrz ramka)

39,9 mld zł wyniosła wartość samochodów osobowych i dostawczych do 3,5 tony, które wzięto w leasing w 2018 r.

Z wypowiedzi przedstawicieli branży wynika, że właśnie te niekorzystne dla podatników zmiany skłoniły część przedsiębiorców do przyspieszenia decyzji biznesowych i sfinalizowania pod koniec 2018 r. umów leasingu droższych samochodów – o wartości przekraczającej 134 600 zł netto. Tym bardziej że wystarczyło zawrzeć umowę przed 1 stycznia 2019 r., by zgodnie z prawem, co potwierdziło Ministerstwo Finansów, skorzystać jeszcze z pełnego odliczenia rat leasingowych. Sam pojazd mógł być dostarczony później.

Firmy leasingowe spodziewają się więc, że na razie – w I kwartale br. i prawdopodobnie jeszcze w II kwartale – zainteresowanie finansowaniem w ten sposób zakupu droższych samochodów będzie dużo mniejsze.

Branża jednak nie zasypia gruszek w popiele i już przygotowała nowe oferty uwzględniające skutki zmian w przepisach podatkowych. Co więcej, o czym już informowaliśmy na bieżących stronach DGP, pojawiły się pewne rozwiązania, które przy autach o wartości rynkowej przekraczającej 134 600 zł netto pozwolą odliczyć więcej niż ustawowe 150 tys. zł. A tym, co powstrzymuje – przynajmniej na razie – przed masowym korzystaniem z dalej idących optymalizacji jest świadomość ryzyka płynącego z nowych przepisów o raportowaniu schematów podatkowych oraz z klauzuli przeciwko unikaniu opodatkowania. Na razie więc rynek testuje te rozwiązania, które wydają się najmniej podejrzane.

Leasing nie stracił na atrakcyjności

Przedstawiciele branży przekonują, że leasing nadal jest najbardziej korzystną formą finansowania firmowych pojazdów. Ciągle podkreślają jego przewagę nad zakupem, zwłaszcza na kredyt. W efekcie niemal każda firma leasingowa ma na swojej stronie internetowej porównywarkę kosztów leasingu i kredytowania i jest w stanie wykazać, że ten pierwszy bardziej się opłaca. – Uproszczone procedury, atrakcyjne oprocentowanie, liczne produkty dodatkowe, jak ubezpieczenia, karty paliwowe, możliwość rejestracji, wsparcie w trudnych sytuacjach, assistance – wylicza zalety leasingu Mariusz Włodarczyk, dyrektor zarządzający Santander Leasing.

Czy nadal dotyczą one również skutków podatkowych? Różnice przestały być odczuwalne, gdy wartość netto samochodu osobowego nie przekracza 134 600 zł netto. Przy leasingu auta do tej wartości klient odlicza tyle samo z tytułu rat leasingowych, ile odliczyłby przy zakupie, czyli w postaci odpisów amortyzacyjnych. W jednym i drugim przypadku odejmie w sumie 134 600 zł netto plus 50 proc. VAT (przyjmując, że samochód jest użytkowany dla celów mieszanych, tj. biznesowo-prywatnych, bądź podatnik nie chce trudzić się udowadnianiem, iż wykorzystuje auto wyłącznie do działalności gospodarczej, bo jest to nie tylko uciążliwe, ale i obciążone ryzykiem zakwestionowania przez skarbówkę).

Takie pojazdy stanowią zdecydowaną większość rynku leasingu samochodów osobowych – tłumaczą przedstawiciele tej branży.

– Segment pojazdów premium stanowi ok. 10 proc. tego rynku. To oznacza, że dla ponad 90 proc. aut finansowanych leasingiem w Polsce sposób rozliczania tej formy finansowania nie zmienił się. Zatem dla kluczowej części rynku nie spodziewamy się spadku zainteresowania leasingiem – mówi Robert Bendlewski z Idea Getin Leasing SA.

– Nie odnotowaliśmy większych zmian wywołanych nowymi regulacjami podatkowymi. Nadal w portfolio jest nowoczesny leasing z niskimi ratami oraz klasyczne rozwiązania, np. leasing z niskim wykupem – zauważa Michał Dyc z Volkswagen Financial Services.

Dwukrotne odliczenie

Wbrew pozorom nie powinno też spaść zainteresowanie autami droższymi. Teoretycznie, wskutek nowelizacji, miało nie być już podatkowych różnic między nabyciem a leasingiem operacyjnym, bo w obu wypadkach nadwyżka, ustalona proporcjonalnie do wartości auta, nie jest kosztem uzyskania przychodu.

Przedsiębiorcy szybko jednak zorientowali się, że leasing stwarza możliwość podwójnego uwzględnienia tego limitu – raz przy użytkowaniu auta na podstawie tej umowy, drugi raz – po wykupieniu pojazdu. W sumie można więc odliczyć od przychodu dwa razy po 150 tys. zł.

Kto od razu zdecyduje się na zakup auta, wykorzysta limit tylko jednokrotnie.

Przedstawiciele branży leasingowej potwierdzają, że klienci już dostrzegli tę różnicę. – W przypadku leasingu aut premium spodziewamy się większego zainteresowania ofertami z dużymi wykupami, które umożliwiają niejako dwukrotne rozliczenie podatku od nabywanego samochodu: po pierwsze – w leasingu, a po drugie – po wykupie leasingu i wprowadzeniu pojazdu do ewidencji środków trwałych – mówi Robert Bendlewski z Idea Getin Leasing SA.

Przykład

Ile można zyskać

Przedsiębiorca, który kupi samochód osobowy o wartości początkowej 300 tys. zł (z uwzględnieniem 50 proc. VAT, które nie podlega odliczeniu), zaliczy do kosztów uzyskania przychodu odpisy amortyzacyjne w kwocie nie większej niż 150 tys. zł.

Jeżeli postanowi wziąć ten sam samochód w leasing, np. na dwa lata, i w tym czasie spłaci połowę jego wartości (150 tys. zł), to do podatkowych kosztów zaliczy 75 tys. zł (połowę rat leasingowych).

Następnie, po zakończeniu leasingu, przedsiębiorca kupi to samo auto w ofercie poleasingowej. Jego wartość będzie dużo niższa – załóżmy, że 150 tys. zł (z uwzględnieniem połowy VAT, który nie podlega odliczeniu).

Podatnik wprowadzi to auto do ewidencji środków trwałych i zacznie amortyzować. W kosztach podatkowych ujmie odpisy amortyzacyjne w kwocie 150 tys. zł.

Łącznie więc przedsiębiorca zaliczy do kosztów podatkowych:

75 tys. zł (z tytułu rat leasingowych) + 150 tys. zł (z tytułu amortyzacji nabytego samochodu) = 225 tys. zł

Dla uproszczenia pomijamy inne koszty związane z leasingiem, np. odsetki.

Gdyby przedsiębiorca od razu kupił auto, mógłby zaliczyć do kosztów maksymalnie 150 tys. zł.

Korzystniej przy sprzedaży

Doradcy podatkowi zwracają uwagę na jeszcze jeden aspekt opłacalności leasingu w porównaniu z nabyciem. Z przepisów wynika, że „kosztem uzyskania przychodów z odpłatnego zbycia nabytego uprzednio samochodu osobowego będącego środkiem trwałym są wydatki na jego nabycie, zaktualizowane zgodnie z odrębnymi przepisami, w części nieprzekraczającej odpowiednio kwot, o których mowa w ust. 1 pkt 4 (czyli 150 tys. zł, a dla pojazdów elektrycznych – 225 tys. zł) po pomniejszeniu tych wydatków o sumę odpisów amortyzacyjnych z tytułu zużycia tego samochodu zaliczonych do kosztów uzyskania przychodów” (art. 24 ust. 2a ustawy z 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych; t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1509 ze zm.; dalej: ustawa o PIT) oraz art. 16 ust. 5i ustawy z 15 lutego 1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1036 ze zm.; dalej: ustawa o CIT).

– Jeśli więc przedsiębiorca kupi auto, to przy odsprzedaży będzie musiał ograniczyć koszty uzyskania przychodów do wysokości wyznaczonej limitem 150 tys. zł – zauważa dr Michał Wilk, radca prawny i doradca podatkowy w Wilk Latkowski. Wyjaśnia, że w krańcowym przypadku, sprzedając za 190 tys. zł samochód kupiony za 200 tys. zł, podatnik, mimo poniesienia ekonomicznej straty w wysokości 10 tys. zł, będzie musiał zapłacić podatek od „teoretycznego” dochodu wynoszącego 40 tys. zł (190 tys. – 150 tys.). W takiej sytuacji lepiej jest wziąć samochód na dwa lata w leasing operacyjny, następnie kupić go w ofercie poleasingowej i dopiero wtedy odsprzedać.

Co się zmieniło

Zmiany w odliczaniu od przychodów wydatków związanych z użytkowaniem samochodów osobowych wprowadziła nowelizacja z 23 października 2018 r. ustaw o PIT, CIT i niektórych innych ustaw (Dz.U. poz. 2159). Objęła nie tylko zakup aut osobowych, lecz także ich leasing, najem, dzierżawę i inne umowy o podobnym charakterze. W założeniu miała ona zrównać wszelkie formy użytkowania auta, dlatego też wprowadzono następujące zmiany: limit podatkowych kosztów z tytułu amortyzacji został zrównany z limitem rat leasingowych, czynszu za najem oraz opłat za dzierżawę – w każdym z tych przypadków można zaliczyć do kosztów uzyskania przychodu nie więcej, niż wynosi kwota ustalona według proporcji, w jakiej 150 tys. zł pozostaje do wartości samochodu (art. 23 ust. 1 pkt 4 i pkt 47a ustawy o PIT oraz art. 16 ust. 1 pkt 4 i 49a ustawy o CIT).

Eksperci są zdania, że limit 150 tys. zł dotyczy tylko rat leasingowych (dzierżawnych, z tytułu najmu), a nie odsetek. Te są limitowane w inny sposób – przepisami o kosztach finansowania dłużnego (art. 15c ustawy o CIT).

Limit 150 tys. zł dotyczy osobno rat leasingowych, a oddzielnie składek na ubezpieczenie samochodu osobowego. One również nie mogą być odliczane od przychodu w wyższej kwocie niż wynikająca z proporcji, w jakiej 150 tys. zł pozostaje do wartości samochodu (w tym wypadku chodzi o wartość przyjętą dla celów ubezpieczenia). Jednak podstawa prawna tego ograniczenia jest całkiem inna – art. 23 ust. 1 pkt 47 ustawy o PIT oraz art. 16 ust. 1 pkt 49 ustawy o CIT.

Ponadto – jak wyjaśniło Ministerstwo Finansów w odpowiedzi na pytanie DGP – proporcja wynikająca z zastosowania limitu 150 tys. zł dotyczy wyłącznie składek na ubezpieczenie auto casco (AC). Składki na ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej (OC) oraz następstw nieszczęśliwych wypadków są odliczane od przychodu w 100 proc.

Wydatki z tytułu użytkowania samochodu osobowego dla celów mieszanych (biznesowo-prywatnych) są zaliczane do kosztów podatkowych w 75 proc., a gdy auto jest wykorzystywane wyłącznie do celów związanych z działalnością gospodarczą podatnika – w 100 proc., niezależnie od tego, czy pojazd jest własnością podatnika, czy został przez niego wzięty w leasing, najem, dzierżawę.

Do końca 2018 r. bardziej opłacało się wziąć auto w leasing operacyjny. Kto bowiem chciał mieć samochód od razu na własność, musiał się liczyć z tym, że od przychodu podatkowego odliczy maksymalnie 20 tys. euro (ok. 80 tys. zł) i to w postaci odpisów amortyzacyjnych, a więc w rozłożeniu na 5 lat. Przepisy o jednorazowej amortyzacji nie dotyczą bowiem samochodów osobowych, chyba że wartość pojazdu nie przekracza 10 tys. zł (art. 22d ust. 1 ustawy o PIT oraz art. 16d ust. 1 ustawy o CIT).

Kto natomiast wziął ten sam pojazd w leasing operacyjny, zaliczał do kosztów uzyskania przychodu pełne raty (bez ograniczenia do 20 tys. euro) i to nawet w 2–3 lata. ©

Pora na obniżki

Niektórzy dystrybutorzy i importerzy samochodów marek premium zaczęli też kusić obniżkami cen pojazdów – do wysokości nieprzekraczającej 136 400 zł netto. Branża leasingowa też to dostrzegła.

– W styczniu 2019 r. zauważyliśmy duże, w niektórych kanałach sprzedaży nawet powyżej 50-proc., zwiększenie udziału finansowania aut o wartości do 150 tys. zł, w porównaniu z grudniem 2018 r. – informuje Marek Jerzak, expert-product development w ING Lease.

Pojawia się jednak pytanie o dopuszczalność i granice takiej cenowej obniżki – czy nie zostanie ona zakwestionowana przez fiskusa, zwłaszcza gdy bonifikata nie dotyczy pojedynczego egzemplarza, lecz całej floty oferowanej klientowi?

W przypadku leasingu premium spodziewamy się większego zainteresowania ofertami z dużymi wykupami, które umożliwiają niejako dwukrotne rozliczenie podatku od nabywanego samochodu: po pierwsze w leasingu, a po drugie po wykupie leasingu i wprowadzeniu pojazdu do ewidencji środków trwałych

Robert Bendlewski

dyrektor ds. sprzedaży bezpośredniej w departamencie pojazdów Idea Getin Leasing SA

Doradcy podatkowi uspokajają: dopóki mówimy o podmiotach niepowiązanych (a z reguły brak jest powiązań pomiędzy dostawcą auta i klientem), dopóty nie ma ryzyka uznania obniżonej ceny sprzedaży lub leasingu za nierynkową.

– Kluczowa jest relacja pomiędzy dilerem samochodowym a klientem salonu samochodowego – tłumaczy Łukasz Bączyk, licencjonowany doradca podatkowy, starszy menedżer w Crido. – Zakładamy, że dilera samochodowego nie łączą jakieś szczególne więzi z nabywcą samochodu (nie jest np. pracownikiem tego salonu lub jego właścicielem). W związku z tym należy przyjąć, że cena, którą ostatecznie diler zaoferuje klientowi salonu, musi pozostawać rynkowa – celem każdego przedsiębiorstwa (z wyjątkiem takich o charakterze non profit) jest bowiem generowanie zysku z prowadzonej działalności gospodarczej.

Zdaniem eksperta, nawet gdy w ramach jednostkowej akcji sprzedażowej diler samochodowy obniży ceny oferowanych pojazdów, to należy przyjąć, że działa on w sposób ekonomicznie uzasadniony. – Choćby nawet powodem organizacji takiej promocji były zmiany w prawie podatkowym – dodaje Łukasz Bączyk.

Przypomina, że niejednokrotnie koszty stacjonowania samochodu na placu dilera są na tyle wysokie (szczególnie po wprowadzeniu nowego cyklu pomiarowego spalania WLTP), że ekonomicznie bardziej opłaca się sprzedać pojazdy za niższą cenę.

– Oczywiście fiskus może kwestionować w zasadzie każdą transakcję – przyznaje ekspert. Podkreśla jednak, że podłożem takiego doszacowania muszą być szczególne relacje łączące dwa podmioty. – Ta tematyka to odrębny rozdział w prawie podatkowym, zwany cenami transferowymi – przypomina ekspert Crido. I dodaje, że ceny transferowe dotyczą podmiotów powiązanych – muszą one ustalać ceny pomiędzy sobą na warunkach, które ustaliłyby między sobą podmioty niepowiązane.

– Za powiązane uważa się co do zasady takie podmioty, z których jeden wywiera znaczący wpływ na co najmniej jeden inny podmiot. Natomiast znaczący wpływ definiuje się jako: posiadanie określonego udziału w kapitale, prawach głosu, zysku, majątku, faktyczną zdolność do wpływania na podejmowanie kluczowych decyzji gospodarczych, pozostawanie w związku małżeńskim albo występowanie pokrewieństwa lub powinowactwa do drugiego stopnia – wymienia Łukasz Bączyk.

Rzadko kiedy takie powiązania występują pomiędzy dilerem samochodowym a klientem salonu. Należy więc przyjąć, że ustalona pomiędzy nimi ostateczna cena auta będzie ceną rynkową.

Dotyczy to także obniżek pod koniec 2018 r. – Trudno mi wyobrazić sobie, żeby organy podatkowe próbowały kwestionować transakcje zawierane pod koniec 2018 r. tylko dlatego, że dilerzy samochodowi – zdopingowani nadchodzącymi zmianami podatkowymi – zdecydowali się na zaoferowanie dodatkowych rabatów – podsumowuje Łukasz Bączyk.

Na inny, choć również podatkowy aspekt takich obniżek, zwraca uwagę Joanna Krzemińska, doradca podatkowy, dyrektor w dziale doradztwa podatkowego w KPMG w Polsce. Otóż zastanawia się, czy fiskus może uznać, że w takich przypadkach ma do czynienia z częściowo nieodpłatnym świadczeniem? – W przypadku klientów biorących w leasing wiele aut nieznaczny rabat udzielony przez podmiot niepowiązany nie będzie pewnie oznaczał nierynkowej ceny. Zatem organom trudno będzie obronić tezę, że mamy do czynienia z częściowo nieodpłatnym świadczeniem – tłumaczy ekspertka.

Zastanawia się też nad innym ryzykiem – czy mając na uwadze wprowadzony od 2019 r. limit w zakresie zaliczania do kosztów uzyskania przychodu części rat leasingowych, można uznać, że mamy tu do czynienia z obejściem prawa.

– Trzeba pamiętać, iż wprowadzone od 1 stycznia 2019 r. ograniczenia dotyczą nadwyżki ponad kwotę 150 tys. zł, zatem minimalne obniżenie wartości auta w praktyce nie będzie się wiązało z materialną oszczędnością podatkową – stwierdza Joanna Krzemińska. W jej przekonaniu będzie to raczej administracyjne uproszczenie dla leasingobiorcy. – Dzięki obniżce ceny nie będzie on musiał wyłączać z kosztów minimalnych kwot, dostosowując do tego oprogramowanie stosowane do liczenia podatku czy angażując dodatkowy czas – zwraca uwagę ekspertka KPMG w Polsce.

Czas na ekologię

Zmiany w finansowaniu droższych pojazdów skłoniły niektóre firmy do promowania leasingu aut elektrycznych.

– Potencjał tego segmentu rynku jest w naszym przekonaniu duży i długoletni. Wzrasta świadomość ekologiczna Polaków, a zgodnie z planami rządu i trendami obserwowanymi w krajach Europy Zachodniej czeka nas szybki rozwój infrastruktury dla aut elektrycznych – mówi Mariusz Włodarczyk z Santander Leasing.

Przyznaje, że jedną z głównych barier zakupu aut elektrycznych pozostaje ich wysoka cena. Dla branży leasingowej to szansa, kusi więc rozmaitymi promocjami. Przykładowo, klienci jednego z towarzystw leasingowych, jeżeli zdecydują się na auto elektryczne, mogą być zwolnieni z kosztów odsetkowych nawet przez trzy lata.

Weź, oddaj, weź nowy

Nadal jednak firmy leasingowe kuszą przede wszystkim nowoczesnym leasingiem, w którym klient:

1) spłaca jedynie tę część wartości pojazdu, która odpowiada rzeczywistej utracie wartości w tym czasie – dzięki temu płaci stosunkowo niskie raty;

2) może dowolnie wybrać wysokość opłaty wstępnej warunkującej zawarcie umowy (niektóre firmy leasingowe zgadzają się obecnie nawet na brak tej opłaty);

3) ratę leasingową może zaliczyć do kosztów uzyskania przychodu (oczywiście w proporcji, w jakiej 150 tys. zł pozostaje do wartości samochodu);

4) na zakończenie umowy ma wybór: zwrócić auto, wykupić je czy wymienić na nowy samochód i też wziąć go w leasing.

Leasingodawcy zniechęcają do wykupywania auta, tłumacząc, że wartość wykupu ustalana jest w oparciu o szacowaną wartość rynkową samochodu, stosownie do okresu jego użytkowania (wartość końcowa aut przyjmowana jest – w zależności od okresu i opcji finansowania – na poziomie od 0,5 proc. do 40 proc.).

Zachęcają natomiast do wymiany auta na nowe, sięgając po następujące argumenty:

  • nadal można płacić niskie raty leasingowe;
  • klient nie traci na różnicy VAT pomiędzy 50-proc. odliczeniem tego podatku przy wykupie a pełną kwotą VAT należnego przy sprzedaży pojazdu;
  • klient, nie wykupując samochodu, nie płaci PIT lub CIT od ceny późniejszej sprzedaży pojazdu.

Zyskał najem krótkoterminowy

Zmiany w przepisach podatkowych sprawiły, że na atrakcyjności zyskały inne niż leasing formy finansowania użytku samochodów osobowych

– Zauważalna jest duża aktywność instytucji finansowych w promowaniu atrakcyjności kosztowej i podatkowej już dostępnych produktów wynajmu, począwszy od długoterminowego (CFM) poprzez krótkoterminowy (RAC), a na carsharingu kończąc – potwierdza Marek Jerzak z ING Lease.

CFM oznacza z języka angielskiego car fleet management, czyli zarządzanie flotą samochodów, w tym wynajętych na długi termin. RAC to typowy najem krótkoterminowy (rent a car). Carsharing to coraz powszechniejsza forma sporadycznego wynajmu, bez kosztów i obowiązków wynikających z jego posiadania.

Do końca 2018 r. najem był mniej opłacalny niż leasing, bo wymagał przestrzegania kilometrówki, czyli limitu wynikającego z przemnożenia liczby przejechanych kilometrów przez urzędową stawkę za kilometr przebiegu. Kilometrówka wyznaczała pułap kosztów używania auta, które można było odliczyć od podatkowego przychodu. Co prawda nie dotyczyła czynszu za najem (co po długich sądowych bojach potwierdził minister finansów w interpretacji ogólnej z 8 listopada 2013 r. (nr DD2/033/55/MWJ/13/RD-111005), jednak limitowała wszelkie wydatki związane z eksploatacją wynajętego samochodu.

TABELA. Podatkowe skutki leasingu ©

VAT

PIT i CIT

Na początku umowy

VAT od opłaty wstępnej (o ile opłata ta występuje) jest odliczany w połowie (przy mieszanym użytku auta) lub w 100 proc. (jeżeli samochód jest wykorzystywany wyłącznie do działalności gospodarczej).

Opłata wstępna (o ile występuje) jest kosztem uzyskania przychodów w proporcji, w jakiej 150 tys. zł pozostaje do wartości samochodu.

W trakcie umowy

VAT od rat leasingowych jest odliczany w połowie (przy mieszanym użytku auta) lub w 100 proc. (jeżeli samochód jest wykorzystywany wyłącznie do działalności gospodarczej).

Raty leasingowe są kosztem podatkowym w proporcji, w jakiej 150 tys. zł pozostaje do wartości samochodu.

Limit 150 tys. zł dotyczy również nieodliczonej połowy VAT.

Jeśli rata leasingowa będzie obejmować koszty eksploatacyjne (np. serwis, wymiana opon, paliwo etc.), a samochód wykorzystywany jest do celów mieszanych, 75-proc. limit znajdzie zastosowanie do tej części opłat, która obejmuje koszty eksploatacji.

Oprócz tego od przychodu można odliczyć:

– 75 proc. wydatków eksploatacyjnych (np. paliwo, wymiana opon, przeglądy), w tym nieodliczony VAT, gdy pojazd jest wykorzystywany do celów mieszanych;

– 100 proc. wymienionych wydatków eksploatacyjnych (w nieodliczonej części VAT), gdy samochód jest wykorzystany wyłącznie do działalności gospodarczej.

Do wydatków eksploatacyjnych nie zalicza się ubezpieczenia samochodu. Składki OC i NW są odliczane od przychodu w 100 proc., a składki AC – w proporcji, w jakiej 150 tys. zł pozostaje do wartości samochodu przyjętej do celów ubezpieczenia.

Dotychczas więc wybierano leasing, bo – w przeciwieństwie do najmu – koszty eksploatacji samochodu (np. paliwa, wymiany opon) nie były tu ograniczone kilometrówką.

Obecny limit, pozwalający zaliczać do kosztów tylko 75 proc. wydatku z tytułu użytkowania auta (przy użytku mieszanym), ma zastosowanie zarówno przy najmie, jak i leasingu czy zakupie. Nie dotyczy zarazem czynszu najmu ani opłat leasingowych. Stosuje się go tylko do tej części opłaty, która obejmuje koszty eksploatacji samochodu – o ile tak właśnie zostały skalkulowane raty leasingowe lub czynsz za najem (art. 23 ust. 3b ustawy o PIT oraz art. 16 ust. 3b ustawy o CIT).

Zasadniczo natomiast do czynszu najmu (podobnie jak i opłat leasingowych) ma zastosowanie proporcja wynikająca z limitu 150 tys. zł. Mówiąc prościej: kosztem jest opłata (czynsz) w takiej proporcji, w jakiej 150 tys. zł pozostaje do wartości samochodu będącego przedmiotem najmu (leasingu).

Przedsiębiorcy wyciągnęli z tego prosty wniosek – po co kupować auto, by móc odliczyć od przychodu maksymalnie 150 tys. zł, na dodatek w rozłożeniu na pięć lat, bo tyle trwa podatkowa amortyzacja?

Bardziej może się opłacać wynajmowanie kolejnego auta i za każdym razem zaliczanie do kosztów podatkowych czynszu przy uwzględnieniu limitu 150 tys. zł.

Na jak długo i jaka wartość

Przepisy podatkowe nie mówią, na jak długo musi być zawarta jedna umowa najmu. Przyjmuje się, że na nie dłużej niż sześć miesięcy, ale przepis, który mówi o takim terminie, wskazuje tylko, że jeżeli umowa została zawarta na okres krótszy niż sześć miesięcy, to przez wartość samochodu rozumie się wartość przyjętą dla celów ubezpieczenia (art. 23 ust. 5d ustawy o PIT oraz art. 16 ust. 5d ustawy o CIT).

Mowa jest więc o wartości auta, z którą należy porównać ustawowy limit 150 tys. zł, a nie o maksymalnym czasie trwania umowy.

Odrębnym problemem – szeroko komentowanym zarówno na internetowych forach, jak i na szkoleniach – jest natomiast kwestia ustalenia wartości samochodu. Przedsiębiorcy wskazują, że mają problem z uzyskaniem od firm wynajmujących auta informacji o wartości pojazdu zapisanej w polisie ubezpieczeniowej.

Zauważalna jest duża aktywność instytucji finansowych w promowaniu atrakcyjności kosztowej i podatkowej już dostępnych produktów wynajmu, począwszy od długoterminowego (CFM) poprzez krótkoterminowy (RAC), a na carsharingu kończąc

Marek Jerzak

expert-product development w ING Lease

Ile samochodów

Czy za każdym razem umowa najmu krótko terminowego powinna dotyczyć innego pojazdu? Z przepisów to nie wynika (art. 23 ust. 1 pkt 47a ustawy o PIT oraz art. 16 ust. 1 pkt 49a ustawy o CIT). Mówią one o zaliczaniu do kosztów uzyskania przychodu opłat w wysokości nieprzekraczającej kwoty ustalonej według takiej proporcji, w jakiej 150 tys. zł ma się do wartości auta, przy czym chodzi o wartość samochodu osobowego „będącego przedmiotem tej umowy”.

Mowa jest więc o przedmiocie jednej, konkretnej umowy. Można więc przyjąć, że co umowa, to inny przedmiot. Nie jest więc wykluczona taka interpretacja, która sprawi, że przedsiębiorca będzie zawierał kolejne umowy najmu tego samego pojazdu.

Co na to fiskus

O stanowisko w tej sprawie poprosiliśmy Ministerstwo Finansów. Spytaliśmy, czy jeżeli po zakończeniu umowy najmu podatnik zawrze kolejną umowę najmu samochodu osobowego, to ponownie będzie miał zastosowanie limit 150 tys. zł.

Z odpowiedzi resortu wynika jednoznacznie, że limit ten znajduje zastosowanie do kosztów uzyskania przychodów z tytułu opłat wynikających z umowy najmu samochodu osobowego „również w przypadku, jeżeli po zakończeniu umowy najmu podatnik zawrze kolejną umowę najmu samochodu osobowego” (patrz stanowisko Ministerstwa Finansów).

Eksperci przestrzegają jednak przed takimi działaniami ze względu na ryzyko uznania ich przez fiskusa za niedozwoloną optymalizację lub czynność pozorną. Przypomnijmy:

  • do czynności pozornych ma zastosowanie art. 199a par. 2 i 3 ustawy z 29 sierpnia 1997 r. – Ordynacja podatkowa (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 800 ze zm.; dalej: ordynacja podatkowa). Stanowi on, że jeżeli pod pozorem dokonania czynności prawnej dokonano innej czynności prawnej, to organ wywodzi skutki podatkowe z tej ukrytej czynności prawnej; może też wystąpić do sądu powszechnego o ustalenie istnienia lub nieistnienia stosunku prawnego lub prawa;
  • do niedozwolonej optymalizacji mają zastosowanie przepisy o klauzuli przeciwko unikaniu opodatkowania, czyli art. 119a i nast. ordynacji podatkowej. Wynika z nich, że dana czynność nie skutkuje osiągnięciem korzyści podatkowej, jeżeli osiągnięcie tej korzyści, sprzecznej z przedmiotem lub celem ustawy podatkowej, było głównym lub jednym z głównych celów jej dokonania, a sposób działania był sztuczny (unikanie opodatkowania). W takiej sytuacji organ określa skutki podatkowe na podstawie takiego stanu rzeczy, jaki mógłby zaistnieć, gdyby podatnik działał rozsądnie i kierował się innymi celami niż osiągnięcie korzyści podatkowej sprzecznej z przedmiotem lub celem ustawy podatkowej.

Na dodatek od 1 stycznia 2019 r. nie ma już żadnego limitu warunkującego możliwość zastosowania tej klauzuli (do końca 2018 r. fiskus nie mógł jej stosować, jeżeli korzyść podatkowa lub suma korzyści podatkowych osiągniętych przez podatnika z tytułu danej czynności nie przekraczała 100 tys. zł).

Oczywiście nie można wykluczyć, że ponowny najem tego samego pojazdu może być uwarunkowany czynnikiem ekonomicznym. Przedsiębiorca może, po zakończeniu umowy najmu, dojść do wniosku, że taka formuła – najmu, a nie zakupu auta – jest dla niego dużo bardziej opłacalna, ponieważ nie wiąże się z dużym zaangażowaniem kapitałowym. Zamiast przeznaczać pieniądze na nabycie samochodu, lepiej jest je zainwestować w biznes.

Doradcy podatkowi nie wykluczają takich przesłanek. Podkreślają jednak, że muszą być one przekonujące.

Na kredyt lub z pożyczką

Eksperci spodziewają się większego zainteresowania również innymi rozwiązaniami alternatywnymi do leasingu samochodów osobowych.

Już teraz wiele firm ma w swojej ofercie kredytowanie w opcjach: 50/50 (czyli przy odbiorze połowa ceny, po roku – druga połowa), 3 x 33 (co oznacza 34 proc. ceny przy zakupie, po roku 33 proc., po kolejnym roku – znów 33 proc.), bądź 4 x 25 (czyli co roku rata po 25 proc. ceny).

Niedawno jedna z firm wprowadziła na rynek nowy produkt o charakterze pożyczkowym. Dotyczy finansowania pojazdów zarówno nowych, jak i używanych. Minimalny okres finansowania to sześć miesięcy. Maksymalny to aż 84 miesięcy.

Wpłata własna może wynosić nawet 0 zł. Przewidziany jest elastyczny harmonogram spłat.

Czekają na objaśnienia

Andrzej Sugajski, dyrektor generalny Związku Polskiego Leasingu, zwraca uwagę, że cały czas istnieje wiele wątpliwości, jak rozliczyć podatek, np. skąd przyjąć wartość samochodu w przypadku umowy leasingu, najmu średnio- czy długoterminowego. – Terminy pierwszych płatności rat leasingowych czy najmu już zapadły i nadszedł czas, żeby je zaksięgować – zauważa ekspert ZLP.

Zarówno on, jak i wielu innych przedsiębiorców czeka na zapowiadane od dłuższego czasu objaśnienia zmienionych przepisów dotyczących samochodów osobowych.©

Stanowisko Ministerstwa Finansów z 7 lutego 2019 r.

Do kosztów uzyskania przychodów z tytułu opłat wynikających z umowy najmu samochodu osobowego znajduje zastosowanie art. 23 ust. 1 pkt 47a ustawy o PIT. Na podstawie art. 23 ust. 1 pkt 47a ustawy o PIT nie uważa się za koszty uzyskania przychodów dotyczących samochodu osobowego opłat wynikających z umowy najmu, (…), z wyjątkiem opłat z tytułu składek na ubezpieczenie samochodu, w wysokości przekraczającej ich część ustaloną w takiej proporcji, w jakiej kwota 150 tys. zł pozostaje do wartości samochodu osobowego będącego przedmiotem tej umowy. W przypadku gdy umowa najmu została zawarta na okres krótszy niż 6 miesięcy, przez wartość rozumie się wartość przyjętą dla celów ubezpieczenia (art. 23 ust. 5d ustawy PIT).

Powołane regulacje znajdują zastosowanie do kosztów uzyskania przychodów z tytułu opłat wynikających z umowy najmu samochodu osobowego również w przypadku, jeżeli po zakończeniu umowy najmu podatnik zawrze kolejną umowę najmu samochodu osobowego.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.