Ale my to znamy, ale to już było
L ektura zaleceń amerykańskiej Akademii Filmowej – tak, tej rozdającej Oscary – w sprawie „Jak robić filmy, aby móc ubiegać się o nagrody”, pokazuje, jak różni się wrażliwość osób ze Wschodu Europy i Zachodu.
Starsze pokolenia wschodnich Europejczyków przeżyły dziesiątki lat w systemie, który domagał się „właściwego przesłania” w filmach i książkach, a za niewłaściwe karał, aż do zakazu publikowania utworów bądź kręcenia filmów wskazanych autorów. System łasy był też na zaangażowanie ideowe twórców i naciskał na to, by znajdowali oni w swoich dziełach miejsce dla sojuszu robotniczo–chłopskiego. Wszystko razem sensu miało tyle, ile ognia jest w główce od zapałki. Wielkich rezultatów to nie przynosiło (chociaż zawsze powinniśmy pamiętać, że od 1956 r. PRL był per saldo łagodniejszy wobec twórców niż u naszych najbliższych sąsiadów). System oszukiwano, on sam szedł na kompromisy, aż wreszcie zszedł na psy.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.