Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Przepychanki jak w Sejmie, czyli o wyborze I prezesa SN

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Jeśli nie można się porozumieć nawet w sprawie wyboru komisji skrutacyjnej, to jak będzie wyglądała praca sądu pod nowym kierownictwem?

Kiedy stało się już jasne, że system się domyka, że rządzący dopną w końcu swego i uda im się wprowadzić własne porządki w Sądzie Najwyższym, myślałam, że mimo wszystko proces erozji kolejnego konstytucyjnego organu będzie przebiegał w innym stylu, niż to się odbyło w przypadku Trybunału Konstytucyjnego czy Krajowej Rady Sądownictwa. Wydarzenia ostatnich dni pokazały mi jednak, że mogę się mylić.

Dziś, po trzydniowej przerwie, ma wznowić obrady Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego. Zostało ono zwołane w celu wyboru pięciu kandydatów na urząd I prezesa SN. Zgromadzenie rozpoczęło się w piątek i z przerwami trwało do sobotniego wieczoru. Najpierw spierano się o porządek obrad. Później o sposób wyłonienia komisji skrutacyjnej, której zadaniem będzie policzenie głosów oddanych na kandydatów na urząd I prezesa. I tu sędziowie SN utknęli. Nie udało się bowiem osiągnąć konsensusu nawet w tej kwestii. Docierające do opinii publicznej strzępy informacji bardzo często przynosiły sprzeczne sygnały. Ci, którzy kibicują sędziom z nowego rozdania, twierdzili, że stara gwardia w SN celowo stosuje obstrukcję wyboru kandydatów na I prezesa SN. Zwolennicy starego porządku jako winnego całej sytuacji wskazywali przewodniczącego Zgromadzenia Ogólnego Sędziów SN.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.