Wypijmy za błędy
Bardzo możliwe, że gdyby nasze instytucje państwowe nie były zbudowane na przekonaniu, że są zawsze bez winy i że reformy można wprowadzać tylko od góry, to nauczyłyby się czegoś o epidemiach od krajów azjatyckich jeszcze przed obecnym kryzysem
Polskie społeczeństwo jest podzielone? Poczekajcie, aż zacznie opadać kurz po pandemii. W porównaniu z tym, co nadchodzi, dzisiejsze podziały będą przypominać niewinną sprzeczkę dwóch posiwiałych filozofów o dialektykę Hegla. A nadchodzi – jak powiedzieliby Amerykanie – epoka zażartej „blame game”, zabawy w obwinianie. Temperatura tej wielkiej narodowej kłótni będzie zależeć od tego, ile osób umrze na COVID-19 i ile zostanie w portfelach tym, którzy zbiednieją w wyniku narodowej kwarantanny. Niestety, rezultatem zabawy w obwinianie nie będzie wychwycenie błędów, które doprowadziły do kryzysu, oraz ich usunięcie. Właśnie dlatego jest zabawą: nie przynosi trafnych diagnoz i słusznych wniosków na przyszłość. Każdy jej uczestnik do samego końca podtrzymuje, że jest bez winy. Wygrywa najskuteczniejszy pozorant i spycholog. Zabawa w obwinianie to nie tylko gra obliczona na unikanie przyznania się do błędu: to jaskrawy objaw braku świadomości, że błędy to nie grzechy śmiertelne, za które należy się potępienie, ale – dosłownie – źródło życia i cywilizacyjnego rozwoju. Uznanie ich za pouczające fakty, a nie powody do wstydu, pozwoliłoby lepiej radzić sobie z takimi kryzysami jak pandemia, a nawet im zapobiegać.
Błąd kopiowania – człowiek
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.