Rozsądek w czasach zarazy
S k o ro są eksperci dowodzący, że świat może gospodarczo zyskać na wojnach czy hipotetycznej inwazji Marsjan (jak ekonomista Paul Krugman), to kwestią czasu było pojawienie się też specjalistów twierdzących, że epidemia koronawirusa również może mieć dobre strony.
Wszyscy oni, rzecz jasna, zaczynają wypowiedzi od oczywistości, że trudno cokolwiek przewidzieć, choć wzrost PKB zapewne spowolni, a w ogóle każda śmiertelna choroba to straszna rzecz, jednak potem dodają w ich mniemaniu bystrą uwagę: przy odrobinie sprytu i szczęścia, my (tu wstawić narodowość wypowiadającego się) możemy na tym skorzystać. Media, przytaczając te rewelacje, dodają często słowo „paradoksalnie”, które ma podkreślić spostrzegawczość rzeczonych ekspertów.
O tym, jak Polacy mieliby skorzystać na epidemii COVID-19, zaczęła już opowiadać Jadwiga Emilewicz, szefowa ulubionego resortu rodzimych przedsiębiorców – Ministerstwa Rozwoju. Jej zdaniem skoro większość polskich firm nie prowadziła produkcji w Chinach, istnieje szansa, że przejmą część zamówień realizowanych dotąd w Państwie Środka. Na przykład dla Amerykanów „z branży budownictwa przemysłowego i mieszkaniowego, którzy stracili dotychczasowych dostawców”. W końcu jesteśmy postrzegani jako stabilne państwo i możemy konkurować ceną.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.