Od tragedii do tragedii
T eza o tekturowości państwa jest już wyświechtana. Przy niemal każdej okazji publicyści przekonują, że Polska zbudowana jest z tektury. Jakkolwiek jednak można się zżymać na brak oryginalności i śmiałych, nowych tez, to – kurczę blade – tak właśnie jest. Polska jest państwem z tektury.
Jadwiga Emilewicz, minister rozwoju, stwierdziła w ostatnią środę, że „miło jej poinformować, że wskutek jej interwencji zgłoszono autopoprawkę do budżetu na 2020 r.”. Przewiduje ona dodatkowe 2,5 mln zł dla powiatowych inspektoratów nadzoru budowlanego. Przypomnijmy: w poprzedni poniedziałek wichura zerwała dach samowoli budowlanej w Bukowinie Tatrzańskiej, w której znajdowała się wypożyczalnia narciarska. Zginęły trzy osoby. Szybko wiele osób zaczęło odsądzać od czci i wiary właściwego miejscowo inspektora budowlanego. Mało kto jednak myśli dziś o tym, że inspektor dawał z siebie dokładnie tyle (o ile nie więcej), ile państwa dawało inspektorowi. Powiedzmy wprost: większość polskich organów administracji publicznej na szczeblu od gminnego do wojewódzkiego jest skrajnie niedofinansowanych. W nadzorze budowlanym pracuje zdecydowanie zbyt mało osób. A fluktuacja kadr jest przerażająca. Trudno się temu dziwić, gdy każdy inspektor dałby się zabić za etat misia na Krupówkach.
– Działamy w ramach możliwości inspektoratu. Obsada kadrowa nie pozwala nam opanować wszystkiego w całości, ale w miarę możliwości robimy to etapami – wyjaśnił szef zakopiańskiego nadzoru budowlanego po tragedii w Bukowinie Tatrzańskiej. I dodał, że w jego urzędzie pracuje zaledwie dwóch inspektorów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.